Mój dzisiejszy dzień

Nic związanego z tematami 'nerwica', 'stres', 'depresja', 'psychologia' itd.
W końcu nie tylko psychologią człowiek żyje. ;)

Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez boom 04 sie 2012, 03:41
jasaw napisał(a):Od rana było ciężko. Teraz, po psychoterapii, trochę poprawiło się, Rozpoczęcie spotkań z P.Psycholog/psychoterapeutką, było słuszną decyzją.
Namawiać będę wszystkich niezdecydowanych do tego. Spróbować zawsze warto :!: :!: :D :D


Witam,
chciałabym zapytać czy mogłabyś/moglibyście mi polecić jakiegoś sprawdzonego psychoterapeutę, bo jak rozumiem jesteś z Warszawy.. miałam już okazję uczestniczyć w takiej terapii.. ale zrezygnowałam po pierwszym spotkaniu (miałam wrażenie, że psycholog potrzebuje pomocy bardziej niż ja :|). Aktualnie wyjeżdżam nad morze.. (mam nadzieję, że czeka mnie udany wyjazd, choć nadzieja matką głupich) ale jak wrócę zamierzam w końcu wziąć się za siebie.. ~~ z góry dziękuję za pomoc :)
***
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
04 sie 2012, 02:35

Mój dzisiejszy dzień

przez petra 04 sie 2012, 07:57
jest wyzwaniem
petra
Offline

Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez Alienated 04 sie 2012, 08:00
petra, obyś podołała ;)
Mój dzisiejszy dzień będzie jedną wielką porażką jeśli zaraz nie podniosę się z łóżka i nie wyjdę z domu :?
"A Magda jest najlepsza, bo ma złote serce... Bo to jest Magda...!"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3400
Dołączył(a)
28 sty 2009, 19:11

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Mój dzisiejszy dzień

przez Monar 04 sie 2012, 08:03
a mój dzisiejszy dzień powinien być zajebisty... okaże się. ;)
Monar
Offline

Mój dzisiejszy dzień

przez petra 04 sie 2012, 08:04
Alienated, swiat sie nie zawali jak nie podołam :P
petra
Offline

Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez Alienated 04 sie 2012, 08:34
Monar, widzę, że nastrój od rana pozytywny ;) Choć zadaje się, że powinnaś też już spać ;)
petra, ale kto by tam przejmował się światem ;) Tu nie chodzi o świat, a o to jak Ty będziesz się w takiej sytuacji czuła sama z sobą... Jak wpłynie to na innych. Na Twoje relacje z ludźmi... Czy ktoś wskutek tego nie ucierpi itd...
"A Magda jest najlepsza, bo ma złote serce... Bo to jest Magda...!"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3400
Dołączył(a)
28 sty 2009, 19:11

Mój dzisiejszy dzień

przez Saraid 04 sie 2012, 08:37
Każdy traktuje jak ostatni.
Saraid
Offline

Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez Alienated 04 sie 2012, 08:39
Nie wygląda to najgorzej ;)
Pora się zbierać :!:
Bye :!: ;)

-- 04 sie 2012, 07:40 --

Svafa, a Ty nie dramatyzuj ;) Może nie będzie aż tak znowu źle...
Życzę powodzenia :!: ;)
Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.
"A Magda jest najlepsza, bo ma złote serce... Bo to jest Magda...!"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3400
Dołączył(a)
28 sty 2009, 19:11

Mój dzisiejszy dzień

przez Monar 04 sie 2012, 09:28
Alienated, ano pozytywny, bo w końcu musi byc dobrze, na to liczę. ;) no zasnąć nie mogę kolejną noc, trudno...
Monar
Offline

Mój dzisiejszy dzień

przez roxaneczka37 04 sie 2012, 10:02
dziś czekam na kolejne olimpijskie medale, zaczynam wiele innych rzeczy, nowych, poczatek diety i muszę się spinać :)
zaraz pooglądam film, potem coś zjem i do pracy, może uda się poopalać :)
Trzeba walczyć o swoje marzenia, ale trzeba też wiedzieć, które drogi są nie do przebycia i zachować siły na przejście innym ścieżkami.
Offline
Posty
266
Dołączył(a)
01 sie 2012, 19:55
Lokalizacja
wszędzie

Mój dzisiejszy dzień

przez smutasek111 04 sie 2012, 11:46
Kochani, mam 39 lat i juz od dziecka słyszałam, że mam nerwicę wegetatywną. Całe życie z nią koszmar. Mija dzień za dniem i jakoś leci. Niestety wraz z wiekiem doszedł strach przed tym, ze jestem już coraz starsza i moga dopaść mnie różne choroby. Gdzieś w podświadomości chyba to we mnie tkwi. Codzienne zawroty głowy i strach przed zemdleniem. Jutro mam wyjazd do rodziny na Chrzest, no i się zaczyna, boje się i boję ale nie wiem czego. Nogi jak z waty, trzęsawka w środku, ogromna niemoc, brak sił, karuzela w głowie i myśli jak od tego wyjazdu się wykręcić. Tak samo reaguję przed każdym wyjazdem i każdym przyjazdem kogokolwiek do mnie. Żyję w konkubinacie od 8 lat, jest to luźny związek bo tylko w takim mogę żyć, muszę wiedzieć, że zawsze moge wyjść z domu nawet w nocy. Mój partner bardzo dużo pracuje i nie ma go w domu a jak nie pracuje to idzie pić ze znajomymi. Nie mam znajomych wcale, z nikim nie rozmawiam może w sklepie. Mam 16 letnią córkę, z którą jestem ogromnie zżyta. Jest dla mnie wszystkim i to ona wypełnia całe moje życie. Jest moim przyjacielem. Ale niedługo odejdzie do własnego świata. Boję się tego i gdy pomyslę o tym od razu płaczę. Pomóżcie jak pojechać jutro do rodziny boję się.
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
04 sie 2012, 11:27

Mój dzisiejszy dzień

przez roxaneczka37 04 sie 2012, 11:51
myśl o tym co jest pozytywnego w jutrzejszym dniu. Chrzest, nowe życie, ważne wydarzenie, duzo osób z rodziny i okazja, zeby się otworzyć :)
Musisz wmówić sb, ze podołasz, że jestes silna i tak własnie będzie. Jestem od Ciebie 20 lat młodsza, ale spróbuj mnie posłuchać..
Też miałam wiele momentów których bardzo się bałam, a dziś wiem, ze wiele mnie nauczyły i smieję się ze strachu. Jestem pewna, ze gdy wezmiesz głębszy oddech i powiesz sb: MOGĘ, to wszystko bd dobrze.
Bd trzymać kciuki :)
Trzeba walczyć o swoje marzenia, ale trzeba też wiedzieć, które drogi są nie do przebycia i zachować siły na przejście innym ścieżkami.
Offline
Posty
266
Dołączył(a)
01 sie 2012, 19:55
Lokalizacja
wszędzie

Mój dzisiejszy dzień

przez smutasek111 04 sie 2012, 12:54
Oj tak, wiem, ze tak trzeba sobie mówić, po prostu pójdę na żywioł, co będzie to będzie. Boję się jazdy w aucie, że źle poczuję i bedę się męczyć a u mnie nikt nie wie, ze mam takie problemy, pomału się wycofywałam i nikt nawet tego nie zauwazył i myślą, że jestem leniwa. a przeszłam chyba każdy etap nerwicy. Na początku kilka lat problemów z oddychaniem, potem kołatania serca, potem zasłabnięcia a ostatnie dwa lata odruch wymiotny, ze wszystkim dałam radę mówiąc sobie to przestań oddychać, to niech ci serce wyskoczy, to zemdlej sobie, to zwymiotuj a teraz te zawroty głowy sa chyba najgorsze bo dochodzi myśl o zawale, udarze, wylewie, nowotworze itp. tym tygodniu zrobiłam EKG i badania krwi i jest dobrze ( normalnie) a co w tym najdziwniejsze nigdy nie brałam leków oprócz neospasminy-syropek. A może coś powinnam kupić w aptece bez recepty na uspokojenie? Mam w domu przepisany kiedyś przez lekarza bellergot. Czy ktoś wie, co to za lek?
Wracając jeszcze do tego jutrzejszego dnia i cudownego Chrztu to właśnie tego boję się najbardziej, że się rozryczę, ponieważ to dla mnie bardzo bolesne przeżycie. Chciałam mieć zawsze rodzinę i dzieci i niestety nie udało się a teraz jest juz za późno na dziecko, które pragnę mieć
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
04 sie 2012, 11:27

Mój dzisiejszy dzień

przez roxaneczka37 04 sie 2012, 13:10
Wie Pani co? to nic złego że się Pani rozryczy...Dać upust emocjom to jest dobre rozwiązanie. Najgorzej jest tłumić w sb emocje i uczucia. A co do tych dolegliwości to mysle, że powinna Pani tak bardzo tym nie myśleć, zazwyczaj jak o czymś myslimy to to się nasila. Myslę, ze jest Pani też troszkę przewrażliwiona.
Ja swego czasu też miałam lęki przed jedną rzeczą, ale pomyślalam sb, ze nie bd więźniem tego czegoś i teraz żyję normalnie.
Poza tym, umrzeć można w każdej chwili a rozmyslanie nad sposobami tylko psuje Pani nerwy. Także głowa do góry, będzie dobrze.
Zamiast myśleć o złych rzeczach, proszę zacząć szukać malych powodów do szczęścia :)
Trzeba walczyć o swoje marzenia, ale trzeba też wiedzieć, które drogi są nie do przebycia i zachować siły na przejście innym ścieżkami.
Offline
Posty
266
Dołączył(a)
01 sie 2012, 19:55
Lokalizacja
wszędzie

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Purpurowy i 9 gości

Przeskocz do