Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Nerwica natręctw

Znaleziono 11 wyników

  1. Jak to u Was jest z praniem? Jak włożycie brudne rzeczy do pralki, w tym przecież także majtki, to potem ustawiacie program i włączacie pralkę i myjecie ręce? Czy najpierw je myjecie, ustawiacie program i znowu myjecie? Czy może jesteście w stanie wcale nie myć potem rąk? Ja mogę wrzucić brudne rzeczy do pralki, ustawić potem program, wlać płyny i dopiero myje ręce. Wiem że niektórzy są w stanie w ogóle nie myć rąk po tej czynności. A pościel w której spicie? Ja śpię z mężem, z racji przyjmowania leku mocno się poce w nocy. Niestety taka pościel szybko brzydko pachnie. Nawet po jednej nocy nie jest najswierzsza. Ale nie zmieniam jej codziennie, raptem raz na jakieś 3 tygodnie, choć może i raz na miesiac? I jak w tej pościeli z mężem się kocham, to wiadomo że są tam resztki naturalnych wydzielin. Z racji że do sypialni kupujemy nowe łóżko, dzisiaj musieliśmy spać w pokoju gościnnym. I ta moja pościel leży teraz na kanapie, na której będą siedzieć goście itp. Wczoraj wieczorem mąż już szedł spać a ja byłam jeszcze w ubraniu i przykrylam się ta kołdrą i na prześcieradle siedziałam. Czy te ciuchy teraz należy już wyrzucić do prania? A co mam zrobić z tą kanapa? Wg mojego męża jest czysta.. Ja zasnęłam tak pod pościelą na prześcieradle w tych ubraniach, i jak się przebudzilam to zdjęłam z siebie leginsy i bluzkę i rzuciłam obok łóżka. Niestety zamiast obok łóżka upadły na stół w tym pokoju gościnnym. Co ja mam teraz zrobić? Oczywiście moim zdaniem ta cała kanapa i stół już są skażone bo przecież w tej pościeli dzien wcześniej się kochałam (z gumka) więc jakiś tam brud (czytaj: naturalne wydzieliny związane z uprawianiem milosci) na pewno były na pościeli, czyli potem mogły się dostać na ubranie a z ubrania na kanapę i na stół. Wypowiedzenie się proszę :)
  2. Zatrzymałam się na poboczu zapalić papierosa. Jak spaliłam otworzyłam drzwi żeby przydeptac niedopałek. W momencie gdy kładłam go na ulicę żeby to zrobić, wiatr spod nogi mi go zwiał pod auto. Odjechałam że 2 metry i odeszłam żeby poszukać i zdeptac. Ale wiatr gdzieś go zwiał i nie znalazłam. Do najbliższych zabudowań było tam na oko z 300metrow, tak sądzę. Załóżmy że mniej, że może 100m. Szosa, po bokach rośnie coś żółtego. Niewiem co to o tej porze roku, na pewno nie kukurydza. Małe, z 40cm wysokości i żółte kwiatki. Temperatura powietrza 14-15 stopni C, pochmurno ale nie pada, silny wiatr. Jakie jest prawdopodobieństwo że ten niedopałek spowoduje pożar? Jak daleko wiatr może ten niedopałek porwać zanim sam zgaśnie? Czy jak za 4 godziny przejade tamta droga, i w zasięgu wzroku nie zauważe że coś się działo, że byl pożar, to będę mogła spać spokojnie?
  3. No więc, ostrzegałam w temacie. Nie każdy chce takie rzeczy czytać. Szczególnie faceci. Otóż dzisiaj zaczęłam czuć delikatnie w podbrzuszu że może zbliżać mi się okres, a że i czas na niego to tym bardziej pewność. Ale ze nie tak dawno byłam w toalecie i dopiero delikatnie czułam coś w brzuchu, poszłam najpierw po pranie do piwnicy i zapalić. Jak wróciłam uznałam że profilaktycznie założę Podpaske bo może faktycznie to okres. Poszłam do WC, patrzę, na bieliźnie nie ma ani śladu krwi. Zrobiłam siku i jak się podcieralam to patrzę, a delikatnie widać że okres zbliża się, krwi prawie wcale, ledwo tak z siku pomieszana, papier zaróżowiony (nie mogę powiedzieć że czerwony). I nagle strach. A jak źle sprawdziłam majtki i była krew a leginsy zajęłam i położyłam na półce w łazience. To wszystko brudne, półka też... Sprawdziłam tamte majtki jeszcze raz, krwi nie widziałm. Więc założyłam nowe z podpaską a leginsy w razie czego i podkoszulke zrzuciłam do prania. Założyłam czyste ciuchy i w strachu wzięłam bluzę w której siedziałam na kanapie a zajęłam idąc do łazienki i też wyrzuciłam do prania. Założyłam czyste ciuchy i poszłam wstawić pranie. Nagle sznurek przy kapturze innej bluzy, która leżała w praniu razem z ciuchami które przed chwilą tam zarzuciłam, dotknął moich czystych ciuchów. Więc je też zajęłam i wyrzuciłam do prania. Mój mąż się wkurzył już wtedy gdy brałam ta bluzę z kanapy do prania. Niby mi zaczyna przechodzić ale jak się zakręce to nie ma zmiłuj.... Kiedyś w takiej sytuacji po prostu założyłam Podpaske i nowe majtki i nawet leginsow nie wyrzuciła bym do prania. Powiedzcie mi proszę, jak powinnam zrobić, jak w takiej sytuacji robi zdrowa kobieta?
  4. Hej, jestem nowa. Potrzebuję pomocy. Z NN walczę już kupę lat. Teraz mi ciężko i tak.... Rano się wykąpałam a następnie zrobiłam siku i nago poszłam się ubrać. Nagle wystraszylam się że kropelka siku mogła mi kapnąc na nogę a ja założyłam bieliznę i czyste spodnie. Czy powinnam znowu się wykąpać i zmieniać ciuchy? Musiałam przejść z łazienki do pokoju... Zamiast myśleć o pracy to o tym myślę...
  5. Przyjechała do mnie siostra z mężem. Wczoraj od 19 siedzieliśmy sobie. Ja wzięłam w dzień leki. Uznałam że od kilku lampek wina nic mi nie będzie, a bardzo chciałam się odprężyć. Spać poszliśmy po 1 w nocy. Wypiłam w tym czasie ok 2/3 butelki wina 11%. Dziś w południe, mimo że wiedziałam że jestem trzeźwa, bałam się i pojechałam na komendę taryfą sprawdzić to. Mąż, siostra i szwagier wiedzą o oczywiście że mam NN i obecnie nawrót. Czuję się teraz dziwnie bo wiem że zdaniem ich wszystkich nie było potrzeby jechać i sprawdzać, że to oczywiste że byłam trzeźwa. Ja też wiem że nie było takiej potrzeby i że to tylko NN zmusiło mnie do sprawdzenia. Wypiłam niecałe 4 lampki wina, praktycznie nie czułam że na mnie dziala. Wiem że nie powinno się łączyć leków z alko, ale wiem też że mała ilość przy lekach SSRI raczej nie stanowi zagrożenia. A badalam się alkomatem bo po 13 muszę zawieźć córkę na zajęcia.
  6. Gość

    Hej wszystkim witam się :)

    Cześć. Jestem o kobietą, mam 34 lata, męża, dziecko i od dość dawna nie potrafię sobie poradzić z nerwami i samą sobą. Kurczę, to brzmi naprawdę słabo. Ech... zaczęło się od tego - w skrócie - że zamieszkałam po ślubie z mężem u jego rodziców. I oni mnie powoli wykańczają...od drobnych spraw po wtrącanie się w wychowanie dziecka etc. Łatwo powiedzieć "wyprowadźcie się" ale na ten moment nie ma szans. Najistotniejsze, że nie umiem się uspokoić, wyciszyć, nic mnie nie cieszy, jak dawniej, nawet rzeczy, które kiedyś sprawiały radość dziś, po prostu stały się nijakie. Nerwy i stres, non stop, bez przerwy, ciemność...... czuję jakbym spadała w dół, nie wiem, jak sobie z tym poradzić.
  7. Gość

    Czy jestem brudna?

    Proszę powiedzcie co sądzicie bo zaczynam wpadać w paranoje. Wczoraj wieczorem przed pójściem spać poszłam siku. Dodam że staram się rzadko chodzić że względu na lęk przed pobudzeniem. Trochę to wstydliwe ale muszę powiedzieć. Jak się podcieralam z siku to między nogami zerknąłam na papier, zawsze tak robię. I siedząc na wc wrzucalam ten papier między nogami. Nagle wielki lek że dotknęłam tym już brudnym papierem uda.... Najpierw starałam się to pokonać bo sama nie wiem czy dotknęłam czy to tylko lek. No ale jeżeli dotknęłam.... Więc pomyślałam ok, umyje w takim razie same uda. Założyłam gadki na siebie, wyskoczyłam do wanny i umylam nogi. Założyłam czyste leginsy ale uznałam że może w gatkaxh to nie do końca wysoko umylam te nogi bo starałam się nie zamoczyc majtek. Ale czułam źlze to NN. Więc poszłam spać. Dziś rano wstałam i bałam się dalej więc te leginsy wyrzuciłam do prania i jestem właśnie po kąpieli. Ale teraz lęk o łóżko.... Ze jak źle się umylam wczoraj to..... Ale staram się pomyśleć że przecież w tym łóżku z mężem też się kochamy i śpię w bieliźnie więc tam i tak mogą być śladowe ilości bakterii z moczu i z moich naturalnych wydzieliny... Jak ja się wstydzę o tym pisać! A pościel zmieniałam wczoraj oraz i że względu na to że Prze leki bardzo się poce wzięłam sobie taką małą kołderke dla siebie, mąż ma druga, i jej nie powłoka łam. Więc teraz strach że muszę zmieniać pościel i prac moja kołdrę! Mam to robić? Czy mogę normalnie spać pod nią i rano normalnie wszystkiego dotykać w domu a nie od razu się kąpać?
  8. Witam mam pytanie czy jeżeli biorę leki ssri od roku to czy jedno piwo raz na jakiś czas nie zaszkodzi? Wiem że nie powinno się pić w trakcie terapii ale chcę się dowiedzieć.
  9. Witajcie. Jeżeli podobny temat się już trafił bądź napiszę coś nie tak, przepraszam. Sądzę, że piszę tę notkę trochę z potrzeby porozmawiania z kimś kto przeżywa coś podobnego do mnie, a sama już sobie nie daję z tym rady. Mam 21 lat, teraz wiem, że od dużej części mojego życia cierpię na nerwicę natręctw. Wszystko zaczęło się od wykonywania konkretnej czynności z przymusu, który odczuwałam tak jakby w swoim umyśle, pomimo tego, że w rzeczywistości wcale nie chciałam tego robić. Po pewnym czasie zaczęłam wykonywać tą czynność konkretną ilość razy, bo wydawało mi się, że wtedy się od tego uwolnię. Rozumiecie, miałam takie poczucie, że zrobiłam to tyle razy ile powinnam i mam z tym spokój, ale czasami pojawiało się uczucie, że wykonałam to nie tak jak powinnam i wtedy musiałam tą czynność powtarzać ponownie co oznaczało, że znowu musiałam to zrobić ileś tam razy żeby dobić do takiej swojej bezpiecznej liczby. I tak żyłam, uciekając w coś czego z jednej strony nie chciałam robić, ale z drugiej strony musiałam. W chwilach kryzysu, gdy uświadamiałam sobie, że nie wykonałam czegoś odpowiednią ilość razy pojawiała się potworna panika, więc robiłam to znowu, bo dzięki takiemu obłudnemu ładowi czułam się lepiej. Po jakimś czasie pojawiło się więcej rytuałów tak, że w końcu cały mój dzień składał się z nich. Dotyczyly mycia rąk, siadania, wstawania, odkładania różnych rzeczy, tak naprawdę wszystkiego i wszystko to musiało być wykonane w odpowiedniej kolejności. Te mniejsze rytuały dawały mi poczucie bezpieczeństwa, że ten jeden główny, pierwszy, o którym na początku wspomniałam się nie pojawi. Przez jakiś czas wszystko było dobrze, bo wszystko miałam powtórzone odpowiednią ilość razy, ale jakiś czas temu naruszyłam ład w tej swojej najgorszej czynności. Według swoich chorych zasad powinnam ją zrobić jeszcze raz, wtedy rytuał byłbybznowu wykonany prawidłowo, ale postanowiłam, że nie chcę już tego robić, po prostu nie chcę żyć jak niewolnik władnych urojeń. Odrzuciłam wszystkie swoje rytuały i choć uderzyła mnie myśl, że nie wiem jak normalnie żyć, bo normalnym życiem bez wykonywania tych wszystkich czynności żyłam z jakieś 10 lat temu to niby wszystko powinno być ok. Nie wykonuję rytuałów, ziemia nadal się kręci, nikt przez to nie umarł, ale to nieprawda. Mam wrażenie, że trafiłam do piekła, nadal dręczy mnie myśl o tym, że powinnam wykonać tą najgorszą dla mnie czynność z mojego pierwszego rytuału. Odstawienie innych czynności poszło łatwiej, ale myśl o tej jednej przyprawia mnie o szaleństwo. To jak obsesja, ciagle pojawia się myśl „zrób to i wszystko minie”, ale czy naprawdę muszę? Czy nie mogę nie zrobić tego i zacząć żyć normalnie? Wczoraj byłam na konsultacji z psychologiem, myślę o terapii, ale boję się, że nie dam rady, mam wrażenie, że mój umysł nie zmieni się i że ja się nie zmienię. Przez tą niepewność i ciągły przymus sprawia, że czuję się okropnie psychicznie, ale i fizycznie: praktycznie nic nie jem, ciągle mi niedobrze i słabo, bez przerwy wali mi serce. Nie jestem już w stanie tego wytrzymać, znowu myślę o samobójstwie. Powiedzcie mi czy dobrze zrobiłam, że postanowiłam przerwać z rytuałami, czy postanowienie, że nie chcę już w nie uciekać było dobrą decyzją? Czy jest nadzieja na to, że znów będę się potrafiła cieszyć życiem i będę miała tej obsesyjnej myśli o przymusie wykonania tej najgorszej dla mnie czynności konkretną ilość razy? Pomóżcie, proszę.
  10. Mam pytanie do osób leczących się na nerwicę natręctw. Jak to jest z przerwaniem wykonywania rytuałów? Jakie macie doświadczenia? Czy poszło Wam z tym łatwo czy wręcz przeciwnie? Czy po takim jakby „odstawieniu” ich mieliście jakieś skutki fizyczne? Ja odkąd postanowiłam, że nie będę ich wykonywać zupełnie nic nie jem, bo nie mogę, ciągle mi niedobrze, bez przerwy czuję strach, serce wali mi tak jakby zaraz miało wybuchnąć, mam problemy ze snem, nie jestem w stanie nic zrobić i ciągle te obsesyjne myśli o rytuałach, taka niepewność, że być może gdybym je wykonała to znowu się rozluźnię i będzie spokój, ale jak długo można w nie uciekać. Uciekałam w nie przez tyle lat i przy każdej kryzysowej sytuacji się im poddawałam. Czy to możliwe, że to dlatego jest mi teraz tak ciężko? Czy można to przetrwać?
  11. Hej, jestem nowa na forum. Założyłam tu konto, bo...niedawno powróciła nerwica. Mam 23 lata, kiedyś miałam objawy w wieku szkolnym. Są to głównie natręctwa myślowe równocześnie z ruchowymi na tyle, że np. kiedy myję ręcę i pomyślę o czymś "złym" to jeszcze raz powtarzam czynność. Tak samo z rzucaniem palenia - cały czas nie potrafię rzucić, bo nagle "pomyślę o czymś złym" w trakcie wypalania tego "ostatniego papierosa". Do rzeczy. Przede wszystkim chodzi o mojego tatę. Nic mi takiego nie zrobił za dziecka, ale wiem, że od zawsze się go brzydzę. Unikam kontaktu cielesnego, brzydzę się jego chrząkaniem...choć po czasie odkryłam, że równocześnie z obrzydzeniem mnie to podnieca. I wtedy zaczęły się te natręctwa myślowe o mnie i o nim... Pojawiają się nawet w trakcie seksu z moim mężczyzną. Źle się czuję, nie umiem być "tu i teraz", próbuje wyrzucić to z głowy z natręctwami ale przez to zaczynam już np. spóźniaź się do pracy, na spotkania towarzyskie. Wciąż się siebie brzydze i próbuje się "oczyścić" za pomocą ciągów myślowych. Pierwszy raz przyznaję się do tego. Mam nadzieję, że pomożecie.
×