Nerwica
-
Hej! Dawno nie bylem na forum, chcialbym na poczatku skrocic moja historie: zmagam sie z nerwica od dobrych paru lat, zdiagnozowano mi OCD i biore z tego wzgledu fluwoksamine (z roznymi skutkami). Tabletki jako tako mi pomogly, na pewno bardzo narzekac nie moge, ale ostatnio czuje sie tak zle, jak dawno sie jeszcze nie czulem. Mam dużo napadów lęku, a sam lęk czuje prawie ciągle. Matura za 2 tygodnie, a ja nie potrafię się uspokoić i uczyć, czuje się już całkowicie wyczerpany. Dodatkowo ciągle kontroluje oddech i bicie serca z obawy ze przestanie działać, że dostane zawał, udar, przez co boję się zostawać sam w domu z obawy, że coś mi się stanie. Nie potrafię dobrze spać, nie umiem zasnąć lub budzę się w nocy. Ciąglę czuje mrowienie w ciele albo uderzenia gorąca i fale niepokoju. I najgorsze z tego wszystkiego jest to, że wiem, że to wszystko moja głowa, że nic mi nie grozi i nie jestem chory, ale nie potrafię się uspokoić, nie potrafię zatrzymać tej spirali i boje się, że do matury się nie uspokoję. Nie wiem gdzie już szukać pomocy, chodzę na terapię, ale miałem teraz 2 tygodniową przerwę i to wszystko dzieje się właśnie teraz. Jeszcze chorowałem w ostatnie dni na anginę i miałem jakieś obsesje, że leki nie działają i chcą mi zaszkodzić, że coś mi się zaraz stanie. Nie wiem już jak sobie pomóc, też nie wiem czego oczekuję od forum, może jakiś porad, pocieszeń? czuje się naprawde okropnie i mam już tego dość, chcę się poczuć normalnie!
- 11 odpowiedzi
-
- nerwica
-
(i 5 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Witajcie, czy wam też przy nerwicy na tle lękowym zaakceptować porażki? Mi okropnie ciężko się pogodzić, np. z oblanym kokosem,co doprowadza u mnie do ataków paniki i wielogodzinnego płaczu. Nie umiem sobie poradzić i nie potrafię sobie spojrzeć w oczy. Zawsze wszystko zaliczałam od razu na 4 i 5. Mój lęk tylko od razu mnie nakręca i mam wizję oblewania roku. Czuje się wtedy winna, niedowartościowana i generalnie same okropieństwa. Czy to w porządku biorąc pod uwagę schorzenie czy ja już jestem ciężkim przypadkiem? Napędza mnie spirala poczucia winy i obwinianie się że poświęciło się tylko 30 godzin zamiast 60 na naukę.
- 2 odpowiedzi
-
- nerwica
- (i 1 więcej)
-
Witam forumowiczów. Jakiś rok temu dopadła mnie nerwica napadowo lękowa i stwierdzilem że z tej okazji pomogę sobie za pomocą prowadzenia bloga. Z tej okazji chciałbym zaprosić do zapoznania się z moją historią i podpowiedź, czy taka forma „terapii indywidualnej” ma sens. Na moim blogu jak na razie jest opisana jedynie historia. Zamierzam uzupełnić content o jej przebieg i sposób radzenia sobie z tą przypadłością. niepotrzebnenerwy.pl pozdrawiam
-
- nerwica
- (i 1 więcej)
-
Dzień dobry, Od środy(15 sierpnia) biorę parogen(SSRI). Wcześniej brałem go przez rok w dawce 0,5 tabletki(10mg). Psychiatra mówił mi, że dawka jaką brałem nie miała prawa działać. Zalecił, abym zwiększył dawkę do 1 tabletki(20mg), następnie po tygodniu do 1,5 tabletki(30 mg), następnie po tygodniu do 2 tabletek(40mg). Mam skłonności do mocnej somatyki, hipochondrii, ale martwi mnie osłabienie, bóle w skroniach i ból głowy, ciężkie powieki, zmęczenie. Nie pamiętam jak zaczynałem kiedyś brać parogen czy wystąpiły takie objawy. Czy może to być to objawy powiększenia dawki? Czy należy, abym odstawił lek? Czy ktoś z Was ma/ miał podobne objawy? Pozdrawiam
- 1 odpowiedź
-
- nerwica
- (i 5 więcej)
-
Cześć, więc od dłuższego czasu czuję się coraz gorzej, dużo czytam, sprawdza na temat mojego stanu, ale nie jestem pewna czy to nerwica. Moje "objawy" to okropnie natrętne myśli. Nie mogę się skoncentrować kiedy z kimś rozmawiam, czytam książkę cokolwiek. Najczęściej myślę o tym czy wszystko zrobiłam i co muszę zrobić. Nie jest to normalne, ponieważ w ciągu dnia powtarzam to praktycznie co kilka minut, łącznie z najmniej istotnymi szczegółami, ale czuję, że muszę to powtarzać i tak w kółko. Ciągle się stresuje, mam zimne i spocone ręce. Coraz częściej uaktywniają się też tiki nerwowe, ostatnio kiedy byłam u lekarza, prawie kopnęłam lekarkę. Nienawidzę czuć się brudna, często się myje. Sprawdzam po tysiąc razy czy wszystko że soba wzięłam. Do tego pojawiają się też problemy z brzuchem. Nie lubię wychodzić z domu, często się czegoś boję, np tego, że będę się bac. Powoli już tracę kontrolę nad swoją głową, żyje w ciągłym niepokoju. Najbardziej surrealistyczne jest np. to, że boję się zamknąć w kiblu:)) Mam w głowie już obraz tego, jak nie mogę otworzyć drzwi, bo są zatrzaśnięte i muszę krzyczeć żeby ktoś mi pomógł. Często mam też inne, dziwne myśli np kiedy mam tabletkę już widzę to jak się dławie lub spadam z krzesła Czy to waszym zdaniem już nerwica? Jeśli tak, co mogę zrobić, żeby z nią wygrać?
- 2 odpowiedzi
-
- nerwica
- (i 1 więcej)
-
Witam wszystkich!:) Na co dzień jestem bardzo otwartą i komunikatywną osobą, lubię sobie pożartować , zagadywać do obcych ludzi na ulicy. Jednak od paru lat mam jeden poważny problem, którym jest uczucie ciągłego lęku. Nie wiąże się on z żadnymi kontkretnymi sytuacjami, czy myślami, po prostu towarzyszy mi na codzień. Zacząłem się tym interesować od strony medycznej no i wychodzi na to , ze cierpię na nerwice lekową. Na codzień studiuje , pracuje(nie jest ani trochę stresująca) , trochę poimprezuje No i jestem dość aktywny fizycznie. Jedyny wpływ na to może mieć fakt , ze niepotrzebnie analizuje każdą pierdołe zamiast się po prostu nie przejmować. Jeśli chodzi o używki to bardzo sporadycznie. Byłem u psychiatry , który chwile posłuchał , przepisał jakieś leki i papa. Nie mam zamiaru brać lekow psychotropowych. Sporo dało mi przestudiowanie książki o tematyce nerwicy. Czy według Was jest możliwe pokonać to poprzez terapie polegającą wyłącznie na rozmowie ze specjalistą? Pozdrawiam:)
- 1 odpowiedź
-
- nerwica
- (i 1 więcej)
-
Hej wszystkim. Czytam wasze komentarze i jakbym o sobie czytała... Właśnie nie mogę spać bo miałam atak paniki, o tak o sobie co by nudno nie było.... Nie przepadam za pisaniem na forum, czy jest ktoś kto chciałby popisać, pogadać na priv?
- 2 odpowiedzi
-
- nerwica
- (i 1 więcej)
-
Dzień dobry. Nazywam się Oliwia. Mam 16 lat. Od początku tego roku uczęszczam do liceum. Co się z tym wiąże - nerwy z powodu zmiany szkoły, nowi ludzie, nauczyciele. Nigdy nie miałam takich problemów jakie mam teraz. Bardzo boli mnie głowa, czuje się przygnębiona. Jak mam cokolwiek powiedzieć na lekcji, chociażby przeczytać coś z podrecznika na głos, mój głos w tym momencie się strasznie zarywa + z nerwów połykam ślinę 100 razy na minutę. Robi mi się w tym momencie bardzo zimno i słabo, mój brzuch zaczyna bardzo boleć, czuję że zwymiotuję. Moje plecy tak zaczynają boleć, że ledwo co się ruszam. Melisa nie pomaga, nawet bym powiedziała że pogarsza sytuację, bo zaczyna mnie po niej bardzo mdlić a brzuch zaczyna bardziej bolec. Wszyscy ciągle mi powtarzają: „Nie denerwuj się!”, „Nie masz czym się przejmować”, „Jak się ciagle tak będziesz denerwować to wpadniesz w nerwicę” ale nic kompletnie nie pomaga, tym bardziej te słowa pogarszają to wszystko.. Po szkole płaczę bardzo często, czuję że nie mam siły.. moja mama bardzo mnie wspiera ale niestety w szkole to wszystko inaczej wyglada niż bym chciała. Bardzo proszę o pomoc:(
-
- nerwica
- (i 5 więcej)
-
Pisałam już podobny post gdzie indziej i z góry przepraszam jeżeli nie jest to miejsce na tego typu pytania, ale czy znajdę w Suwałkach kogoś z nerwicą natręctw? Pisać na priv.
-
- nerwicanatręctw
-
(i 2 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Cześć mam na imię Klaudia mam 27 lat, w miarę szczęśliwe życie, gdyby nie : lęki, DDA, objadanie się i sięganie po alkohol. Tak ostatnimi czasy radzę sobie z nękającym mnie poczuciem lęku zwłaszcza w nocy, oraz poczuciem, "wiem, że nic nie wiem". Moja motywacja na dzień dzisiejszy jest zerowa, zdaję sobie z tego sprawę, i zaczyna mnie to uwierać "słodkie lenistwo" jest dobre do czasu. Zaczynam zauważać w sobie początki "hipochondrii" bo jak nazwać to najlepiej czuję się, gdy coś mi dolega? że czuję się wtedy zaopiekowana, kochana ? Nie jest to do końca normalne .Czego się spodziewam ? Może wyrzucenie tego z siebie jest dobre na sam początek? Może szkoda tej odrobiny samodzielności, którą udało mi się wypracować, tej miłości, którą ktoś bardzo ważny do mnie poczuł? Niezrozumienie dla tego chaosu, który pojawił się w moim życiu, żalu decyzji zwłaszcza zawodowych, posiadam wspaniałych ludzi wokół siebie, których nie potrafię docenić, spektrum możliwości, których nie potrafię wykorzystać ? "betonowe buciki" za bardzo przyspawały się do moich nóg, żeby choć trochę beton zaczął pękać ? nie lubię słowa "chciałabym" bo nie idą za tym w moim przypadku konkretne czyny, może zastąpię je słowem "spróbuję" i każdy krok na przód będzie miłą niespodzianką? Pozdrawiam wszystkich forumowiczów.
- 3 odpowiedzi
-
- nerwica
- (i 3 więcej)
-
Cześć jeszcze raz. Napisałam już jedną notkę i teraz myślę, że zaczęłam od złej strony. Mam nadzieję, że mi wybaczycie moją desperację. Mam 21 lat i cierpię na nerwicę natręctw od wielu lat, od jakiegoś czasu postanowiłam z tym skończyć i mam wrażenie, że całkowicie postradam zmysły. Wczoraj byłam na konsultacji u psychologa, planuję terapię. Byłabym niezwykle wdzięczna, gdyby ktoś chciał posłużyć radą albo swoim doświadczeniem. Z góry dziękuję .
- 4 odpowiedzi
-
- nerwica
- (i 2 więcej)
-
Witam ! Piszę tu bo mam problem już nie wiem jaki. Ale od początku jak to się zaczęło. Jako dziecko byłem lubiany przez wszystkich bo byłem najlepszym najfajniejszym dzieckiem w rodzinie mądry itp. Zawsze miałem bujną wyobraźnie lubiłem sobie wyobrażać swoje przyszłe życie i sytuację z nim związane co bym powiedział gdyby mi ktoś aferę zrobił no i ogólnie do teraz myślę co bym zrobił gdyby... Też jako dziecko rodzice ciągle starali się mi zapewnić jak najlepsze dzieciństwo pomimo tego że nie było za dużo pieniędzy ogólnie zajebiście było. Ale jako super gość lubiłem kłamać wymyślać bić się itp. Nigdy się tym nie martwiłem pomimo że jako dziecko bawiłem się sam ze sobą jakbym z kimś był a byłem sam ogólnie odwalałem wiele głupich akcji. Ale przejdę do sedna problemu że: od jakiegoś czasu nie widzę sensu życia. Zaczęło się to wszystko tak że mój dziadek się zabił to samo w sobie nie sprawiło mi wielkiego problemu ale zostawił wujka który ma schizofrenie wszystko to spadło na moich rodziców i cała ta sprawa z tym wujkiem mnie dobijała bo już nie poświęcali mi tyle czasu denerwowali się ja ogólnie czułem do niego nienawiść że zabrał mi wszystko nagadywałem na niego ogólnie rzecz biorąc brałem go za wroga nie że mu chciałem zrobić krzywdę czy coś lecz go nie lubiłem. Długi czas się trzymałem przy tym przekonaniu. Dopóki nie zaczął mnie ciekawić temat chorób zaburzeń i zacząłem o tym czytać w internecie a w internecie ból głowy oznacza raka a jak ja się interesowałem psychicznymi rzeczami to czytałem o tym i kilka rzeczy z tego co wcześniej napisałem w internecie było opisywane jako schizofrenia i takie tam ja zacząłem się martwić że mnie to może spotkać i od października do grudnia se szukałem od czego to się bierze że wpływ na to może mieć wcześniactwo oglądałem ludzi tych chorych to też myślałem że po wyglądzie że u niektórych to widać od dziecka że są dziwni wypytywałem jakie miały objawy znajomych z mojej rodziny itp. dowiedziałem się że się bali krzyży mieli urojenia że ktoś za nimi idzie dziwne jazdy. Ciągle czytałem o tym i dowiadywałem się coraz więcej a mój stan się pogarszał płakałem bałem się że coś zrobię ludziom ale se tłumaczyłem że jestem świadomy swoich myśli i że nawet nie chce tego zrobić ale ciągle o tym myślałem i jak ,,wyleczyłem" jeden problem pojawiał się drugi np mam takie coś że plamy mi się przed oczami, miałem coś takiego że w półśnie się zrywałem albo jak leżałem czasem lekko się zrywałem. Miewam czasem tak że piosenka gra mi w głowie albo ktoś coś mówi i coś powie od czego zaczyna się moja ksywka myślałem że mam głosy ostatnio kolega gadał z kimś przez telefon powiedziałem innym i gadali i mówili a ja myślałem że mówili że żebym poszedł zobaczyć o czym gadają nie mówili tak ale gadali i to dość cicho więc miałem chyba prawo pomyśleć że to to. Ale jak przeczytałam że w zaburzeniach np. się myśli że cię obgadują więc jak ktoś się śmiał albo gadał ciszej przypominało mi się że chorzy mają tak że myślą że ich obgadują i kolejny powód stresu. Teraz mam tak że idę i przypomni mi się wyraz typu cukier i myślę czemu tak mi się przypomniało a jak to chorobowe myślenie bo schizofrenicy tak mają ogólnie nabawiłem się derealizacja i depersonalizacji zobaczyłem że ten wujek się drapie tak samo jak ja i zmartwiło mnie to w całym tym problemie mówię do siebie tyle że w myślach co też było powodem stresu gdy myślę o czymś wyskakuje mi w głowie coś czego wgl nie miałem na myśli , myślę o tym co mówili inni albo myślę o czymś nagle zapominam o tym a pamiętam że szczegółami to o czym gadałem 7 lat temu ogólnie mam też coś takiego że jakby ktoś był za mną choć wiem że nikogo nie ma ale boli mnie głowa s tyłu i plecy bo mam nadwagę i może o przez to tyle że też pamiętam ciągle o tym. W całym tym problemie długo nie mówiłem o tym nikomu , dopiero nie dawno powiedziałem tacie i myśleliśmy o psychologu , psychiatrze lecz chciałem sam sobie dać radę ale myślę że jednak nie uda mi się tego osiągnąć. Dziś gdy mama powiedziała że mam słabe oceny pomyślałem że w chorobie bym na nią naskoczył. Przed całym problemem od marca 2019 nie miałem kolegów chyba że tyle co w szkole. Siedziałem w chacie i telefon męczyłem dopiero w grudniu zacząłem wychodzić z domu. Jeśli macie jakieś sugestie lub przechodziliście to możecie napisać jak z tego wyszliście czy to poważny mocno problem jestem otwarty na wszystko nawet to najgorsze. P.S Myślę że jakbym miał schizofrenie czy coś takiego to bym nie myślał teraz o chorobach psychicznych. Znajomi i rodzina nie zauważają we mnie żebym był jakiś walnięty co prawda jestem trochę głupkiem i głupio gadam ale jestem świadomy tego że mam dziwne zachowania ale wszyscy koledzy z klasy są tacy jak ja. Także proszę o opinie, pomoc. Pozdrawiam
- 3 odpowiedzi
-
- nerwica
-
(i 2 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Witajcie! Od kilkunastu lat zmagam się z nerwicą lękową, a dopiero 3 lata temu zostałam zdiagnozowana. Od tamtego czasu nauczyłam się wiele na temat tego, jak sobie z nią radzić i bardzo chciałabym pomóc innym w życiu z nerwicą, bo sama w najgorszych momentach czytałam różne fora i blogi, głównie żeby sprawdzić, czy nie oszalałam. Dlatego założyłam bloga, na którym poruszam różne tematy, dzięki którym mam nadzieję, ktoś z zaburzeniami lękowymi będzie mógł poczuć, że nie jest z tym samym i że może pięknie żyć. Zapraszam Was serdecznie do czytania: https://nerwicajestok.blogspot.com/ Posty są na razie dopiero trzy, bo właśnie zaczęłam mój blog, ale mam już w planach dużo więcej! Chętnie przeczytam też, o czym wy chcielibyście przeczytać, czego się boicie, czy macie jakieś stany, w których wydaje się wam, że jesteście sami? Chciałabym stworzyć z mojego bloga taki podręcznik przetrwania dla nerwicowców, bo sama szukałam takich tekstów w swoich najgorszych chwilach. Dajcie znać
-
- nerwica
-
(i 7 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Długo się wysilałem, aby dołączyć do tego forum, ale w końcu pomyślałem, że lepiej mi to zrobi. Jestem chłopakiem, mam dopiero co skończone 19 lat (jutro będzie miesiąc ) i zmagam się prawdopodobnie (bo żadne z tych nie mam zdiagnozowanych) z nerwicą, depresją i może jeszcze coś ze stanów lękowych. Nie wiem, czy dam radę opowiedzieć tutaj wszystko, bo jak zwykle coś mi będzie musiało z głowy wylecieć, ale prawdziwe problemy zaczęły się w październiku, gdy rozpoczynałem studia na Politechnice Lubelskiej. Wszystko zaczęło się już jakiś rok temu (a nawet i więcej), stres w liceum był dla mnie przytłaczający, najbardziej obawiałem się polskiego i odpowiadania z niego, bo z interpretowania tekstu była ze mnie wielka ciemnota, ale nieobecności pojawiały się wtedy najczęściej całodniowe, spowodowane bólem brzucha, głowy itd. Skończyło się to na fatalnej frekwencji ok 60%, wydzwanianiem do rodziców, zamykaniem się w bursie na klucz (przyłapali mnie na tym w kwietniu 2017 - II liceum). Wtedy była rozmowa z panią wychowawczynią, która mnie rozumiała i wspierała, gorzej było z innymi nauczycielami i kolegami. Byłem obiektem żartów, najczęściej jednak nieobraźliwych, jednak nie wspominam liceum zbyt dobrze. Ogólnie wszystkie te kłopoty przeżywałem dość dobrze, wszystko dosyć posypało się na początku III liceum. Pojechałem do laryngologa w sprawie swojego głosu, który był chrypliwy i brzmiał jakbym ciągle był w trakcie mutacji. Po USG szyi skończyło się na tym, że dostałem podejrzenie choroby autoimmunologicznej ( konkretnie zespołu Sjogrena). Od tego czasu byłem w szpitalu na diagnostyce już z 5 razy, sprawa głosu zeszła na dalszy plan. Teoretycznie w listopadzie 2018 r. choroba została zdiagnozowana, problem w tym, że niektórzy lekarze byli o tym przekonani, inni nie. Jeszcze inni podejrzewają u mnie coś grubszego, jak np. toczeń. Wtedy właśnie zaczął się mój chyba najgorszy okres w życiu, który trwa do dzisiaj. Zaczęło się wyszukiwanie przeróżnych chorób, począwszy od tego tocznia, zacząłem się bać, że choroba jest już w zaawansowanym stanie, że w ciągu 5 lat umrę. Później jakoś objawy się wykluczały, więc sprawę autoimmunologicznych chorób pozostawiłem. Zaczęły mnie jednak pobolewać mięśnie, a czasami tak jakby pulsować, drżeć. Starło się to w czasie, kiedy akurat na Facebooku zobaczyłem posta o piłkarzu, który zachorował na chorobę neuronu ruchowego, po diagnozie której żyje się średnio 3 lata tylko. Oczywiście musiałem przeczytać, co to za choroba. Trafiłem wtedy na forum SLA. Wtedy zaczęły się fascykulacje i myślenie o kalectwie, a następnie kompletnym paraliżu. (Nawet, kiedy o tym teraz piszę dopada mnie dziwne kłucie w dłoniach). Tych objawów miałem już od groma: problemy z połykaniem, drżenie, parestezje). Byłem na EMG (a konkretnie w sumie tylko na ENG), gdzie przewodnictwo wyszło w normie, jednak występowała rzadko fala F, co ma świadczyć o dyskopatii itp. Chciałbym diagnozować się dalej, jednak w tym momencie trochę gorzej z pieniędzmi jest, rodzice brali już 2 kredyty na wesela rodziny, ja mam kredyt studencki. Nie pozwalają mi kupować gier, czy jakiegoś droższego jedzenia (czasami ich wtedy nie słucham ), ojciec ciągle narzeka, że nic nie robię i mam sobie znaleźć pracę. W obecnym momencie czuję się lepiej, pobolewają mnie ręce, mam ciągle wrażenie, że jedna ręka jest słabsza od drugiej i mam w niej gorszy chwyt, ale staram się o tym nie myśleć; drga mi także wyciągnięty język, czasami nawet i niewyciągnięty (najczęściej wtedy, gdy się stresuję). Mało co napisałem o depresji, bo teraz tak ciężko z tym nie jest, ale od dziecka marzyłem o tym, aby: a) się zakochać (na razie mam na koncie tylko 1 friendzone i nic więcej xd) b) być wysokim (zawsze marzyłem, aby mieć 2m wzrostu, o co się nawet modlę do dziś (jestem katolikiem dosyć mocno wierzący [jestem ministrantem, udzielam się w parafii itd])) Nie licząc problemów z frekwencją w szkole, oceny miałem dosyć niezłe, pomimo tragicznej frekwencji skończyłem ze średnią powyżej 4,0. Przygód miałem o wiele, wiele więcej (psycholog w podstawówce, problemy z trądzikiem przez co wstydziłem się wszystkiego, ciągle go trochę jest, ale oczywiście teraz wyszło mi z głowy xd I tak już dużo napisałem). Zapisałem się na psychoterapię, cele mam już ustalone, zaczynam w ten wtorek 8 stycznia. Myślicie, że może mi to pomóc? Co w ogóle myślicie o tym wszystkim? Pozdrawiam
- 10 odpowiedzi
-
- problem
- (i 9 więcej)
-
Witajcie, postanowiłem założyć konto i napisać posta powitalnego bo mam potrzebę wyrzucenia z siebie paru rzeczy zwłaszcza że mam znowu "trudne momenty" i chce sobie ulżyć (pisanie zawsze sprawiało mi przyjemność). Tak jak napisałem w tytule od ośmiu lat jestem uzależniony od heroiny i benzodiazepin (klonazepam, alprazolam). Moja matka stosowała wobec mnie przemoc psychiczną a ojciec się nie interesował mną i bratem. Byłem bardzo wrażliwym, empatycznym i wesołym dzieckiem ale przez introwertyzm (prześladowanie w szkole) i to że rodzice nie okazywali mi miłości wpieprzyłem się w wieku 14 lat w opio (kodeina, tramal na początku, potem morfina, heroina, fentanyl, buprenorfina), potem doszły do tego benzo. Oczywiście eksperymentowałem z innymi narkotykami. Od 8 miesięcy jestem czysty całkowicie, przeszedłem terapię w ośrodku stacjonarnym. Ciągle zmagam się z długofalowymi objawami odstawiennymi, nerwicą i lękami. Dochodzi do tego jeszcze niedoczynność tarczycy która przeistoczyła się w Hashimoto. Przerabiałem już każdą grupę leków antydepresyjnych, ale przez moje uzależnienie i to że cudem uniknąłem śmierci i wyszedłem z tego wolę nie wchodzić w prochy. Chodzę na terapię indywidualną i spotkania NA (Anonimowi Narkomani) ale dalej mam problem z powrotem do "normalnego" życia bo jednak to że zacząłem w takim wieku i jak długo i intensywnie to trwało - jest dużym utrudnieniem. Wycofanie społeczne i lęk przed odrzuceniem, niechęć do wszystkiego - Jakoś staram sobie z tym radzić ale ostatni miesiąc to po prostu równia pochyła w dół. Siedzę w domu i doświadczam 20 razy dziennie zmieniającego się nastroju - od niezdrowej ekscytacji do lęku i płaczu. Jestem po dwóch próbach samobójczych ale wydarzyły się one gdy jeszcze brałem. No to chyba tyle, tak mi się wydaje.
- 6 odpowiedzi
-
- depresja
-
(i 3 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Witam, mam 28 lat i jak w moim opisie jestem od roku trzeźwą alkoholiczką (piłam 8 lat; przestałam po przeżyciu delirium tremens), osobą w depresji (od kiedy pamiętam) i z nerwicą lękową i natręctw (od ponad 9 lat; pojawiła mi się bezpośrednio po ciężkim porodzie, który ledwo przeżyliśmy, gdyż odkleiło mi się łożysko, miałam bardzo silny krwotok i ponoć 15minut życia, przetaczaną wielokrotnie krew, syn miał wtedy 3pkt w skali Apgar) oraz z zespołem opóźnionej fazy snu (od kiedy pamiętam; ale ostatnio już całkowicie dzień zamienił mi się z nocą, co najbardziej mnie dołuje). Szukam jakiegokolwiek wsparcia, bo jestem bardzo już zdesperowana całym swoim życiem, coraz częściej też pojawiają mi się myśli samobójcze, a już jedną próbę miałam (kilka lat temu, wraz z obławą policyjną na mnie, chciałam skoczyć z mostu, zostawiłam list pożegnalny, samookaleczałam się i byłam pod wpływem alkoholu, w dodatku mój były mąż jest policjantem i on też tam był) i mam syna, więc teoretycznie mam dla kogo żyć. Jestem samotną matką, bezrobotną w wyniku moich problemów, które uniemożliwiają mi podjęcie pracy, borykam się z problemami finansowymi w sumie całe życie, co mnie bardzo przytłacza. Nie stać mnie na prywatnego psychologa, na NFZ gdzie nie pytałam, tam wizyty średnio dopiero za rok, a ja czuję, że jeśli skądś nie otrzymam pomocy to będzie źle... Od kiedy pamiętam, mam jakby pozakładane blokady wszędzie i nie umiem ich zdjąć, uniemożliwia mi to normalne funkcjonowanie. Od listopada dopadła mnie totalna niemoc, depresja, z którą nie mogę poradzić sobie do dziś. Nie mam na nic sił, motywacji i co najgorsze, żadnej nadziei i perspektyw na lepsze życie. Bardzo chcę je zmienić na lepsze, chociażby finansowo, ale nie potrafię się przemóc, w ogóle jestem niezdolna do jakiegokolwiek działania. Dodatkowo przez niewyjaśniony paraliżujący mnie strach, oblałam właśnie studia, skąd także dostawałam pomoc socjalną i to mnie wyjątkowo załamało. Nie umiałam iść na zajęcia ze strachu, a tym bardziej, że dzień zamienił mi się z nocą i tak przesypiam całe dnie, a w nocy normalnie funkcjonuję (dziś zasnęłam o 8 rano, a wstałam o 19.30). Trwają ferie i dziecko jest u dziadków, ale one się niedługo kończą i jakoś będę musiała się męczyć i usiłować wstać o 7 rano i zawieźć dziecko do szkoły. To mnie także wyjątkowo dołuje i przeraża, bo zwykle nie potrafię zasnąć wcześniej niż 5rano. Poza tym, nawet jeśli udałoby mi się zasnąć o 22 to nawet o 7 nie potrafię się obudzić. Mam ogromny problem z obudzeniem się ze snu, mam bardzo twardy sen. Jak już zasnę to nie wiem, co się wokół mnie dzieje i nie słyszę totalnie nic, tym bardziej budzika, a i często nawet syn nie jest w stanie mnie dobudzić. Z tego powodu często syn nie chodził do szkoły, co mnie całkowicie przybijało i traciłam i tak nieistniejące poczucie własnej wartości. Zdarzało się, że nie spałam np po dwie doby, spałam co drugi dzień, żeby tylko syn poszedł do szkoły, albo jeśli musiałam gdzieś pilnie być. Jestem bezsilna wobec moich problemów ze snem i tej otaczającej mnie beznadziei. Jak mam rozwiązać moje problemy ze snem i depresją? Bardzo proszę o pomoc, poradę, ciepłe słowo, cokolwiek ;( Jestem po rozwodzie, obecnie w toku jest unieważnianie małżeństwa kościelnego, mąż, będący policjantem znęcał się nade mną psychicznie, podobnie jak mój następny partner. W toksycznej matce także nie miałam nigdy wsparcia, obecnie jestem bardzo samotna, nie mam przyjaciół, ani nawet znajomych. Jedynie jestem w związku z partnerem, w którym także nie mam wsparcia, gdyż on nie rozumie moich problemów, nic dziwnego, bo sam jest ciężko chory i potrzebuje przeszczepu nerki, żeby przeżyć. Przez kilka miesięcy po moim delirium chodziłam na terapię dla uzależnionych i tam psychiatra wypisał mi leki na nerwicę, które do teraz biorę, na terapię jednak nie chodzę, bo akurat w tym czasie syn ma zajęcia pozalekcyjne, na które bardzo chce chodzić, a ja bardzo z tego powodu ubolewam. Po przejściu delirium zrozumiałam, że muszę żyć dla syna i tego się kurczowo trzymam. Muszę - bo nie chcę, ja żyję tylko dla syna. A skoro już żyć muszę, to bym chciała się tak nie męczyć codziennie, bo nie wiem, czy będę w stanie wytrzymać w swoim postanowieniu.
- 4 odpowiedzi
-
- depresja
-
(i 7 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Moim problemem są natrętne myśli. Męczą mnie ciągle, nie mogę skupić się na rozmowie z kimś, ciągle myślę najczęściej o tym, co muszę zrobić. Nie jest to normalne, bo powtarzam to ciągle, nawet najprostsze czynności , np. zrobienie herbaty. Ciągle jestem zestresowana, najczęściej dlatego boli mnie brzuch, mam mokre ręce, bardzo mi zimno i drżą mi nogi. Boję się chodzić do szkoły, spotkania z ludźmi, kiedy przechodzę obok, myślę, że się że mnie śmieją, zaczynam wmawiać sobie, że jestem beznadziejna etc. Może się to wydawać śmieszne, ale od zawsze boję się matematyki, kiedyś serce na lekcji biło mi tak szybko, że myślałam, że zemdleje. Nie umiem pokonać tego strachu, mam już wszystko przygotowane na kolejny dzień, umiem materiał, a i tak podświadomie wmawiam sobie, że nie jestem wystarczająco dobrze przygotowana. Dochodziło też u mnie kiedyś do autoagresji. Próbuje powiedzieć moim przyjaciołom jak się czuje, ale jest to dla mnie trudne, bo mało mówię o swoim zyciu, ale potrzebuje im się wygadać. Ostatnio, na imprezie powiedziałam w "zartach", że chyba mam nerwica, jedną przyjaciółka zgodziła się, a druga jakzwykle stwierdziła, że wszystko wyolbrzymiam i nie mam żadnego problemu. Kiedy to usłyszałam, zaczęłam sobie wmawiać, że wymyślam i po prostu jestem nienormalna Jak powoli zwalczać natrętne myśli, może macie jakieś rady? I myślicie, że powinnam powiedzieć przyjaciołom?
-
Hej, jestem Marta i mam nerwicę. W każdym razie jestem praktycznie tego pewna, ale jeszcze nie byłam u psychiatry. Rozglądam się, ale najbliższe wizyty na NFZ są dopiero ok czerwca. Zostaje tylko pójście prywatnie... Pierwsze epizody nerwicy miałam kilka lat temu, ale z jakiegoś powodu minęły same i miałam dość spokojne kilka lat, ale teraz wszystko powróciło nagle i bardzo intensywnie. Jestem zła i sfrustrowana bo przeszkadza mi to w pracy i w normalnym funkcjonowaniu. Czuję się dobrze, a nagle przychodzi do mnie takie odczucie odrealnienia, serce zaczyna szybko bić, robi mi się słabo jakbym miała zaraz upaść i ręce trzęsą mi się tak ze nie można niczego trzymać. Czasami mam dreszcze, tak jakby było mi zimno, a leżę pod kocem i czuję się jakbym nie mogła nabrać do końca powietrza. Balabym się, że mam coś z sercem, ale miałam robione do pracy EKG i wszystko wyszło ok. Czasem skacze mi rownież cisnienie, czuję kołatanie serca i nie mogę skupić myśli. Kiedyś na delikatne objawy pomagało skupienie się np na filmie i melissa, ale teraz to za mało. Mam lekarstwa na razie od mamy, bo u mnie cała rodzina nerwicowa - siostra też chodziła do psychiatry, ale już dobrze się czuje. Dała mi Cloranxen. Biorę go w sytuacjach kryzysowych doraźnie, ale te sytuacje doraźne występują coraz częściej. Słyszałam, że ten lek bardzo uzależnia przez co boję się go trochę brać, ale nie daje rady. Byłam u lekarza rodzinnego bo zaczęłam mieć epizody prawie codziennie w pracy, a nie mogę tam zniknąć na 30 minut w toalecie i się wyciszyć. Dał mi zwolnienie na tydzien i wypisał COAXIL- jedna tabletka rano. Nie wiem tylko czy mogę je brać razem, niby lekarz wie, że biorę CLORANXEN, ale ja jakoś boję się leków. Jak przeczytam ulotkę to mam wrazenie, że dostanę wszystkie działania niepożądane... Przez to wszystko ciągle nie mam humoru, mam epizody, że tylko bym płakała. To wszystko jest takie frustrujące. Czasem boję się iść gdzieś, bo może mnie złapać atak nerwicy w trakcie. Głupota... To wszytko jest strasznie frustrujące. Wiem, że pierwszy krok to wizyta u psychiatry i mam taki zamiar, ale martwię się powrotem do pracy, bo teraz codziennie źle się czuję. Dobra wylałam swoje gorzkie żale :D. Wiem, że nie jestem sama z tymi problemami i ludzie wychodzą na prostą, więc staram się myśleć pozytywnie. Pozdrawiam wszystkich nerwicowców
-
Witam wszystkich użytkowników! Czytałam kilka wątków na tej stronie na temat nerwicy pęcherza moczowego oraz ciągłego uczucia parcia na pęcherz. Sama cierpię przez tą dolegliwość już jakieś 3 lata. Zawsze byłam osobą lubiącą wychodzić na spacery, na imprezy, na spotkania, zakupy...Teraz? cieszę się jak wariatka, kiedy nie muszę nigdzie wyjść z domu. Już nawet nie liczę ile nabiegałam się przez to do lekarzy... Wyniki badań krwi, moczu, pęcherza - wszystko w normie. Wizyty u psychologa? Są. Wizyty u psychiatry? Też. Tabletki? owszem... a problem nie znika. Aktualnie biorę lek Pramolan, dzięki któremu czasem jest lepiej czasem gorzej... Lepiej kiedy wezmę większą dawkę, co z kolei powoduje ociężałość, senność i problemy z układem pokarmowym (zaparcia, niedrożność jelit, okropne wzdęcia, przybieranie masy ciała). Wszyscy z Was, którzy również borykają się z tym problemem wiedzą jakie to uciążliwe, więc nie będę rozpisywać się na temat tego jak bardzo mój pęcherz rujnuje mi życie. Chciałabym tylko zapytać Was czy coś finalnie komuś pomogło? Jakiś konkretny lek? Jakaś konkretna terapia? Czy ktoś w końcu całkiem pozbył się tego problemu? Chwilami tak bardzo mam tego dość, że odechciewa mi się żyć, dlatego tak bardzo chciałabym wiedzieć, czy jest chociaż cień szansy na to, żeby się z tego jakoś całkiem wyleczyć?
- 1 odpowiedź
-
- nerwica
-
(i 3 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Dzień dobry. Jestem Martyna i mam 22 lata. Zastanawiam się czy mam nerwicę. Jestem studentką i nie mam tyle funduszy, żeby się leczyć. Jest możliwość, że poradzę sobie z tym sama? Niżej opiszę objawy: * przy ludziach mam problem z koncentracja, z pamięcią i jestem otępiała. Nie umiem myśleć przy nich tak logicznie, jak będąc sama. Tylko przy może 3 osobach tak nie mam albo pod wpływem alkoholu, *boję się wystąpień publicznych: wargi drżą, serce szybko bije, głos się załamuje, czuję coś dziwnego w gardle, często muszę robić kilkusekubdowe przerwy podczas mówienia. Słyszę wtedy jak bije mi serce, jakby uderzało o żebra, *mam niską samoocenę, * przejmuję się wszystkim. Drobne rzeczy potrafię analizować połowę dnia, * nie umiem przyjąć krytyki: potrafię rozmyślac pół dnia np. o tym, że zostalam skrytykowana przez niezbieranie swoich włosów ze zlewu w łazience. Zaczęłam przygotowywać się do wyjść w swoim pokoju, żeby ktoś mnie nie skrytykował za kolejny błąd zrobiony w łazience. To tylko przykład, * często mam problemy z oddychaniem. Robię kilka płytkich wdechow, mam wrażenie że jestem niedotleniona i muszę zrobić co kilka wdechow duży wdech. Czasami nie mogę wciągnąć powietrza do końca. Czuję jakąś blokadę w płucach. Pomaga mi ziewanie na siłę. Wtedy czuje, że jestem dotleniona. Te problemy się nasilają jak o nich myślę, * czasami boję się zasnąć, bo boję się, że się nie obudzę, * często boję się, że moja mama umrze. Wyobrażam sobie jej śmierć i się boję tego, że będę cierpieć po jej śmierci. Mam tak też czasami z moimi zwierzakami. Są już stare i wiem, że niedługo ich już ze mną nie będzie i już wyobrażam sobie ból po ich stracie, *nie mam ochoty na seks. Wolę zaspokajac się sama. Nie robię tego często. Może raz na 2 tygodnie. Chłopak umie mnie zaspokoić, ale i tak mogłabym z nim to robić raz na pół roku. Kiedyś tak nie miałam, * czasami odczuwam stres bez powodu. Tak po prostu czegoś się boję i nie wiem nawet czego, * około kilka dni na miesiąc mogę w nocy nie spać. Nie mogę zasnąć. Odsypiam w dzień albo wcale. Jak przesypiam cała noc, to i tak rzadko mi się zdarza zasnąć od razu. Zwykle leżę z godzinę i dopiero zasypiam. Często też budzę się w nocy. Wysiłek fizyczny lub jego brak nie mają na to żadnego wpływu - sprawdzone, * boję się chyba zbyt wielu rzeczy. Nie wierzę w duchy, ale często boję się spać. Jak nie ma wspolokatorow, to śpię przy zapalonym świetle. Jak jestem sama, ktoś zadzwoni do drzwi i nie wiem kto to, to zdarza mi się nie otworzyć, bo się boję. Boję się zanurzyć całą głowę pod wodę, boję się wysokości, ciemności i pewnie większości rzeczy, których można się bać. Chłopak ze mnie się śmieje (nie mam mu tego za złe, to nawet jest trochę śmieszne), bo łatwo mnie wystraszyć. Siedziałam z nim w lesie i jakiś owad uderzył w liść blisko nas. Wstałam i chciałam uciekać. Malowalam się i do kosmetyczki była przyczepiona nić - odskoczylam jakby mnie ktoś prądem porazil. Myślałam, że to pająk. Wystraszyłam się też mojego cienia, który się poruszył od świateł mijającego mnie samochodu. Te 3 sytuacje są z wczoraj. Codziennie chociaż raz muszę bardzo się wystraszyć głupiej rzeczy. Oglądanie horroru ze mną to dodatkowe emocje. Chłopak mówi, że bardziej go straszę ja, przez moje krzyki i ucieczki od ekranu, niż sam film. Ostatnio podrapałam się po twarzy do krwi, tak się wystraszyłam potwora z horroru, * śmierci tak bardzo się boję, że napiszę o niej oddzielnie. Panicznie jej się boję. Nie mogę sobie wyobrazić co będzie jak umrę. Jestem ateistką, dlatego mam jeszcze większy lęk. Boję się tego, że zniknę i wszystko się skończy. Dlatego boję się też, że będzie wojna. Co jakiś czas mi się śni, że jest w Polsce wojna i uciekam przed bombami itp. * chyba mam zespół jelita drażliwego: wzdęcia mam przez większość czasu, co jakiś czas biegunki. Przy bardzo dużym stresie wymiotuję albo chce mi się wymiotować, * stresuję się przy rozmowie z 95% osób. Nawet rozmowy z rodzicami albo z chłopakiem (jestem z nim 2,5 roku) są stresujące. Jak kogoś poznaję, to przez stres mało mówię. Nie potrafiłabym wymienić komuś na żywo chociaż 5 rzeczy, które opisałam - problem z koncentracją przy ludziach. Jak już wspomniałam, nie mam kasy na leczenie i szukam pomocy tutaj. Jeśli ktoś przeczytał to do końca, to dziękuję za poświęcony czas.
- 3 odpowiedzi
-
- nerwica
- (i 1 więcej)
-
Czy ktoś z was też stracił popęd seksualny z powodu nerwicy?
mlodyg opublikował(a) temat w Nerwica lękowa
Mam dopiero 22 lata a moje libido od 4 lat nie istnieje z powodu zaburzeń nerwicowych. Nie piszcie mi że to może przez SSRI, albo żebym zbadał hormonybo impotentem już byłem 3 lata zanim zacząłem brać SSRI, jestem przebadany endokrynologicznie bardzo dokładnie, wszystko wskazuje że problem jest typowo w psychice, co więcej gdy zacząłem brać escitalopram, moje libido nagle się zwiększyło bo niepokój i negatywne emocje opadły, niestety trwało to miesiąc po czym znowu libido spadło do 0. Kompletnie nie wiem co mam zrobić w tej sytuacji.. to już 4 lata odkąd sex mógłby dla mnie nie istnieć i boję się że już nigdy nie odzyskam swojej męskości.- 8 odpowiedzi
-
- escitalopram
-
(i 9 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Witam was wszystkich, mam na imię Ewaryst. Jestem nowy na forum, piszę do ponieważ prawdopodobnie cierpię na - Zaburzenia obsesyjno - kompulusywne ( diagnoza o nowego terapeuty jest w toku) chociaż, chociaż ja twierdzę, że mam - PTSD, taką diagnozę podejrzewał, mój stary terapeuta, który niestety przeszedł na emeryturę. Ale dziś piszę z innym problemem, od tygodnia zażywam leki antydepresyjne, mianowicie - Pregabalin 75 mg, oraz Aurodulox 75 mg. Właśnie po Aurodlox, mam problemy ze zwodem, a o organizmie mogę zapomnieć. Piszę to dlatego, że boję się, iż tak mi już zostanie. Nie mogę podniecic się przy parnetce, próbowałem również masturbacji i nic. Czuje się jakbym był kaleką. Czekam odpowiedź od lekarza, ale zanim to nastąpi, kieruje do was pytanie - czy ktoś z panów brał - Aurodulox i miał takie problemy, i jeśli tak, czy ten stan jest przejściowy, proszę o odpowiedź. Pozdrawiam
-
- nerwica
- (i 1 więcej)
-
Cześć! Mam pytanko. Niedawno zacząłem terapię, bo mam nerwicę. Od jakiegoś tygodnia czuję odcięcie od siebie, takie głupie uczucie, chwilami mam wrażenie jakby mózg mi się wyłączał, jakbym miał zaraz stracić kontakt ze światem. Jakbym był ale jednak by mnie nie było. Stałem się mega cichy i strasznie mało odzywam się do innych, mam takie jakby natrętne myśli, że jak czasami usłyszę jakieś słowo, nieważne jakie, to czuję przymus powiedzenia w głowie definicji tego słowa, wiem że to głupie, no ale tak to jest. Mam też myśli typu, że źle powiem jakieś słowo czy w ogóle nie będę znał znaczenia słów bo coś mi się stanie z głową i że nie będę potrafił rozmawiać z ludźmi, że nie będę rozumiał słów, odczuwam przy tym niepokój i frustrację. Chcę żyć normalnie, a nie potrafię. Co z tym mogę zrobić? Mieliście coś podobnego? Jakieś wskazówki? Pozdrawiam!
-
- nerwica
-
(i 2 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Witam wszystkich serdecznie. Jestem Magda i mam 26 lat. Objawy pojawiły się od połowy sierpnia, były to drgawki/ " jakby prąd przechodził" przez nogi czasem przez ręce. Pojechałam na doraźną, dostałam ketonal w zastrzyku i hydroksyzyne. Lekarz stwierdził że jestem zdrowa. Za dwa dni doszedł jeszcze ból brzucha i byłam u lekarki rodzinnej, zbadała mnie i coś powiedziała że chciałam już płakać. Widząc to stwierdziła że chyba mam nerwy i dała skierowanie do poradni psychologicznej. Dała też recepte na hydroksyzyne na stałe, od 1-2 tabletki dziennie. Za dwa dni znowu do innej lekarki, która zbadała i skierowała na badanie krwi ( morfologia, crp, potas, sód, OB). Na wyniki czekałam jak na szpilkach i okazało się że wszystko w porządku. Dostałam też recepte na Neuroviti, biore do dziś. Na pare dni był spokój z drgawkami ale okropnie bolała mnie głowa, zmęczenie, złe samopoczucie. Już sobie wmówiłam że może mam coś w tej głowie że sie tak czuje. Za tydzień znowu do lekarki i skierowanie do neurologa, od neurologa skierowanie na tomografie głowy. W międzyczasie gdy teściowa była w szpitalu czułam sie najgorzej, bo w jeden wieczór już pakowałam sie w razie W do szpitala. Gdy wróciła teściowa to praktycznie jak ręką odjął, tylko ból głowy został. Teraz od paru dni pojawiły się jeszcze nowe objawy: uczucie kłucia albo ból a to w nodze, stopie albo rękach, takie drżenie i uczucie jakby zaraz mi ta ręka czy noga miała sie nie ruszyć. Pomóżcie czy macie jakiś sposób na złagodzenie tych objawów somatycznych. Na terapie u psychokoga jestem zapisana na liście oczekujących.
-
- nerwica
- (i 3 więcej)
-
Czy mogę coś zrobić, żeby szybciej trafić do psychiatry na NFZ? Mam za sobą tylko jedną wizytę u psychologa rok temu i tyle, a czuję się coraz gorzej psychicznie. Nie jestem niby beznadziejnym przypadkiem - nie mam na koncie prób samobójczych ani nie tnę się - ale za to boję się wszystkiego, a zwłaszcza rzeczy które nie istnieją albo że coś co nie ma prawa się zdarzyć się zdarzy. I choć wiem, że moje lęki są irracjonalne, to nie działa na mnie racjonalne tłumaczenie, cały czas to biorę pod uwagę. Podejrzewam, że to nerwica lękowa, ale ta choroba nadal pozostaje dla mnie dość enigmatyczna i nie wiem czy się pod nią kwalifikuję. Do tego dochodzi jeszcze depresja (też ją u siebie podejrzewam) oraz oczywiście fobia społeczna (tej jedynej jestem pewna, ale teraz sprawuje mi ona najmniej kłopotów, bo jestem raczej odizolowana od społeczeństwa, chyba że wszystko inne wywodzi się właśnie z niej). Tak czy inaczej, jest ze mną źle. Jestem zapisana do psychiatry na lutego, ale to za dlugo czekania... A twierdzą że nie mają wolnych bliższych termimów. A ja się boję na samą myśl przez ile trudnych chwil będę musiała jeszcze przechodzić i ile czasu marnować przez te miesiące, boję się też że coś mi się stanie przez ten czas i nie mam pojęcia co robić, bardzo jestem przerażona
- 5 odpowiedzi
-
- nerwica
- (i 1 więcej)