Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Nerwica

Znaleziono 121 wyników

  1. Witajcie, jest to mój pierwszy post na forum. Widziałem już kilka postów o tryptofanie na forum jednak chciałbym dowiedzieć się co w moim przypadku należałoby uczynić od 3 lat walczę z nerwica, raz jest lepiej raz gorzej, generalnie staram się o tym nie myśleć bo to nie pomaga. W styczniu zeszłego roku było już naprawdę spoko, ogarnąłem głowę i sposób myślenia . Wpadłem jednak na pomysł wyjazdu za granicę żeby trochę sobie zarobić. Padło na Islandię. Zimno, ciemno, Praca 250 h w miesiącu. Wiem, idealne miejsce pracy przy takich zaburzeniach :). Będąc tam mialem kryzys, lęki wróciły. Bylem 9 miesięcy bez zjazdu do domu. Wróciłem niedawno na stałe i rozpocząłem suplementacje na własną rękę, aby trochę odżyć. Aktualnie suplementuje witaminy z grupy adek, magnez, cynk ashwagandha. Ostatnio dodałem niacynę 2 g dziennie, inozytol 700 mg. Trafiłem na artykuł o tryptofanie i jego działaniu. Raczej cala kwestia nerwicy leży w sposobie myślenia i staram się nad tym pracować, efekty są. Chciałbym się jednak dodatkowo czymś wesprzeć no i padło na tryptofan. Moje pytanie to czy można suplementowac tryptofan - i w jakich ilościach - razem z niacyna, gaba i inozytolem. Niacyna i inozytol wpływają na układ nerwowy i czy przy takim miksie nie grozi mi ssri, czy ogólne przymulenie, zmęczenie, senność . Nie mam problemów ze snem, bardziej z obniżonym nastrojem, nerwowością . Dodam tylko że jestem abstynentem. Stąd pytanie czy może lepiej brać sam tryptofan, bez niacyny i inozytolu. Dzięki i pozdrawiam
  2. Witam postaram się opisać moje pierwsze objawy i to co jest teraz. Zaczęło się w kwietniu 2020 dużo stresów i nerwów tak że już wtedy były bóle w klatce, szybsze bicie serca i drzenie rąk lecz to nie wywoływało u mnie lęku. Zaczęło się od czasu kiedy pewnego dnia za namową kolegów wziąłem niezbyt duża dawke amfetaminy. Wszystko było dobrze nawet nie poczułem bo było tego niewiele. Nazajutrz od samego rana zaczęły się dziwne zawroty i problemy z równowagą oraz coś jakbym automatycznie co chwila robił "zeza" tak dziwnie obraz mi się rozmywał oraz uczucie podobne do uczucia spadania w przepaść taka pustka w klatce co kilka sekund z czasem to minęło ale między czasie atak paniki i szpital. Wyniki krwi dobre. Potem zaczęły się dretwienia kończyn bóle w różnych częściach ciała i non stop dziwne problemy z równowagą niezbyt mocne niemal nieprzeszkadzajace ale było to uciążliwe. Oczywiście pierwszy prawie rok panika jak wychodziłem do sklepu czy gdziekolwiek momentalnie slabo i nogi jak z waty szybsze bicie serca. Miałem wizyty u neurologa, laryngologa, kardiologa badania EKG, EEG, ECHO serca, badania audio u laryngologa, 2 razy rezonans glowy, rezonans całego kręgosłupa jakieś pół roku temu. Między czasie podczas podróży znów silny atak paniki, wezwana karetka i jak tylko powiedzieli ze wszystko dobrze przeszło jak ręką odjął.Dostałem również lek escitalopram i nie wiem czy to również zasługa leku i tego że akurat zaczynała się pora cieplejsza jakoś od kwietnia tego roku objawy minęły, wychodziłem już wszędzie nawet sam oczywiście mając tam jakieś stresy ale nie bałem się nie miałem lęku. Ok. 1.5 miesiąca temu podczas jazdy samochodem dostałem silnego ataku paniki, poty, bicie serca, szybki oddech, drzenie ciała i tak przez pół godziny potem przeszło i przez kilka dni się tym stresowałem i obawy minęły. Nadużywałem też miedzy czasie alkohol i Ok 3 tygodnie temu była lekka przesada w weekend praktycznie piątek sobota niedziela przepite z kolegami. Od tamtego czasu przez kolejne 3 dni czułem się osłabiony I znów zacząłem się zastanawiać nad zdrowiem a od 3 tygodni leżę ciągle w łóżku bo jestem znaczy czuje takie osłabienie że wychodzę tylko do toalety i d kuchni mam brak apetytu problem znów z równowagą jakbym był oszołomiony cały czas, drzenia lub drętwienie mieśni i lekko często podwyższone ciśnienie, nie mam ataków paniki ani żadnych kołatan serca czy bólów w klatce jak było to kiedyś natomiast mam bol glowy z tyłu lub skroni nie zawsze i nie zawsze silny i czasem bol oczu i ciągle szumy w uszach jak leżę czasem jak siedzę. Dodatkowo ciągle się zamartwiam co mi dolega co również wykańcza. Zacząłem znów od 3 tygodni brać escitalopram 15mg i betaserc na zawroty równowagi . Czy to nawrot nerwicy i czy możliwe jest żeby od 3 tygodni było mi tak słabo że ledwo się ruszam?
  3. Ktoś z was miał refluks spowodowany przez nerwicę lękową? U mnie się to podejrzewa, bo mam flegmę w nosie i gardle przez którą ciężko mi się oddycha oraz zgagę, no i oczywiście objawy nerwicy lękowej. Obecnie biorę tabletki Texibax i pomagają one na zgagę, ale nadal nie mogę oddychać przez flegmę. Czytałam, że flegma w refluksie bierze się ze stanu zapalnego spowodowanego podrażnianiem błony śluzowej gardła i nosa kwasem żołądkowym (mogę się mylić). Tak więc jestem ciekawa, jak wy się pozbyliście tego problemu z flegmą - pomogły leki na nerwicę? Leki na refluks? Jakieś inne leki bezpośrednio na stan zapalny?
  4. Cześć, ostatnio ciągną się za mną myśli, że może mam dziecko z prostytutką, ale o tym nie wiem. Miałem w przeszłości spotkania z prostytutkami, ale wszystkie były w zabezpieczeniu więc szansa chyba niewielka na ciążę. To jest trochę podobnie jak ktoś uprawia jednorazowy seks z osobą przypadkowa gdzieś poznaną Taka osoba teoretycznie też mogłaby mieć takie wątpliwości, a nawet większe bo chyba prostytutki lepiej się zabezpieczają. Przechodząc do sedna to zastanawianie się nad tym chyba nie ma sensu? Ponadto pewnie połowa mężczyzn mogłaby mieć takie rozkminy, ale nie analizują tego.
  5. Od jakiegoś czasu boję się brać leki, nawet jeśli nie są one ryzykowne, czytam wnikliwie ulotki i najmniejsza wątpliwość sprawia, że nie wezmę leku. To pewnie od podejrzewanej u mnie nerwicy lękowej, która sprawia, że odczuwam lęk wobec najmniejszej rzeczy i nie tylko. Jestem ciekawa czy ktoś z was też tak ma i czy macie jakieś sposoby żeby jednak wziąć lek mimo dużego lęku
  6. Poszłam do internisty z następującymi objawami: •trudności z oddychaniem •osłabienie •dyskomfort w okolicach m.in. klatki piersiowej, szyi, brody •flegma •kaszel, kichanie •kłucie w ramieniu lewej ręki •zaparcia, czasem biegunki •problemy ze snem •zgaga, czasem czkawka, odbijanie, rzadko cofanie się •brak energii •lęk, niepokój, czasem panika •rozdrażnienie •trudności z koncentracją •pogorszona pamięć •trudności w myśleniu •niskie poczucie własnej wartości •zmniejszony apetyt •częsty smutek •pesymizm •drżenie, kołatanie serca w stresie •brak przyjemności z tego co kiedyś sprawiało radość •trudność w wykonywaniu zadań •czasami lekkie uczucie jakbym nie była w swoim ciele, gdy wtedy dotykam np. swojej ręki to trochę mam wrażenie jakbym nie dotykała siebie •rzadko trudności z przełykaniem śliny •uczucie pustki w głowie, niemożność ubrania w słowa tego co chcę wyrazić, trudność w adekwatnym nazywaniu tego co czuję, wątpienie w siebie •lęk i wstyd w sytuacjach społecznych •unikanie sytuacji społecznych •zamartwianie się sytuacjami społecznymi Bardzo możliwe, że któryś z tych objawów źle nazwałam albo że któreś dolegliwości pominęłam. Wręczyłam pani doktor kartkę z wypisanymi tymi objawami, ale chyba nie przeczytała wszystkiego, no i pokazałam niektóre dotychczasowe wyniki badań, wspomniałam też że lekarze u których jak dotąd byłam nic nie stwierdzili (laryngolog, pulmonolog, alergolog) i że w lutym będę miała pierwszą wizytę u psychiatry na NFZ (na to stwierdziła, że powinnam iść prywatnie, tylko że mnie stać minimum na jedną, pisałam o tym w innym wątku). Stwierdziła że nie jestem chora i że dolegliwości mam od psychiki. Przepisała mi Texibax (1 raz dziennie rano), Validol (brać tylko w momencie ataku duszności, ale ja mam często takie momenty że nie mogę wziąć oddechu, więc pewnie będę przyjmować ten lek przynajmniej raz dziennie) i Hydroxyzinum Adamed (1 raz rano i 2 tabletki na noc). Jednak przeczytałam w internecie że nie można stosować Validolu gdy ma się zgagę/refluks oraz z innymi lekami uspokajającymi, czyli wygląda na to, że ja go nie mogę brać, skoro miewam dość często zgagę oraz został mi też zapisany Hydroxyzinum? Dlaczego taka kombinacja leków została mi więc przepisana i czy powinnam i czy powinnam z któregoś leku zrezygnować?
  7. Witam wszystkich użytkowników forum. Mam 17 lat. Zacznę od historii mojego zaburzenia. Był Rok 2018, żyłem normalnie z wyjątkiem nękania mnie w szkole i tików nerwowych (które nadal mam). Pod koniec tamtego roku po długiej walce z cukrzycą umarł mi dziadek, było mi z tego powodu ciężko, tiki nasiliły się do tego stopnia że już nie mogłem wytrzymać, więc zdecydowałem z rodzicami że pojedziemy do neurologa by ten zalecił mi jakieś leki. Przepisał mi haloperidol (wtedy jeszcze nie wiedziałem że to taki syf). Brałem ten lęk przez kilka dni. Pewnego dnia wyszedłem do kolegów i trochę wypiłem. Nie byłem świadom że z takimi lekami może się to skończyć tragicznie. Wszystko było ok aż do momentu gdy zrobiłem się cały blady, oblały mnie zimne poty zacząłem mieć mdłości, strasznie wysoki puls i depresję oddechową. Na szczęście jakoś to przeżyłem ale byłem blisko przekręcęnia się, prawie się udusiłem. Na drugi dzień było już w porządku lecz kilka dni później gdy poszedłem do szkoły zrobiło mi się niedobrze. Zaczęło mi się kręcić w głowie, miałem mdłości, musiałem się zwolnić bo nie wytrzymałbym. Wkoncu trafiłem do szpitala. Bardzo to przeżyłem ponieważ miałem leki wywołane tym lękiem i nie lubię szpitali. Po powrocie do domu wydawało się ze jest względnie normalnie lecz budziłem się już kilka dni z rzędu taki "nie swój" i zaczęła się cała paleta objawów: strach, lęk, płacz, derealizacja, depersonalizacja, dziwne uczucie w głowie, mimowolne wyobrażenia jakichś miejsc, sytuacji, natręctwa, mdłości, bezsenność, budzenie się w nocy i koszmary, wkręcanie sobie schizofrenii, zawałów, wylewów itp. Pojechałem z rodzicami do psychiatry. Lekarz powiedział że mam nerwicę i przepisał mi Asertin 50 (sertralina) zacząłem go brać i po kilku tygodniach zauważyłem poprawę lecz do normy wszystko wróciło dopiero po 3 miesiącach. I tak przez ten czas było już dobrze poza małymi wkrętami i hipochondrią. Aż do teraz. Musiałem mieć zabieg w szpitalu i bardzo to przeżyłem, zacząłem sobie wkręcać to że po wyjściu powtórzy się to samo. Dodatkowo zabieg był pod narkozą więc musiałem się zmierzyć że swoim największym lękiem (mam somnifobie która od czasu do czasu powraca) No i po powrocie do domu zaczął się płacz, lęk, derealizacja, depersonalizacja. Teraz gdy minęło od tego ponad 2 tygodnie czuje się jak nie czułem się chyba nigdy. Znowu zacząłem sobie wkręcać schizofrenie, boję się że zwariuje, ciągle mi się coś wyobraża i te wyobrażenia są jak z horroru, straszne i dziwne, w mojej wyobraźni czuje się jakbym był naćpany, coś w tym stylu, jakby śnił mi się koszmar tylko że ze świadomością. Takze odczuwanie świata się u mnie zmieniło. Świat też jest taki szary mroczny, i dziwny, jak z horroru, czuje się po prostu jakbym był z innego świata, jakbym zaczął nowe gorsze życie, to wszystko wydaje mi się liluzją, jakby świat był wymyślony, mam poczucie że już nie ma ratunku, odwrotu. Mam Również poczucie że żyje we własnym świecie, że żyje w świecie wyobraźni bardziej niż w realnym. Mam także wrażenie jakbym miał odlecieć, wyjść z ciała, przenieść się gdzieś. Jakbym miał wejść w inny stan świadomośći. Bardzo się tego boję i nakręcam się że będzie gorzej i wkoncu stracę kontakt ze światem. Nie mogę uwierzyć że to może być tylko nerwica, bo pomimo że tak się czuję myślę logicznie, nie mam urojen ani halucynacji i nie mówię od rzeczy. Mam wrażenie że już gdy doświadczyłem takiego stanu nigdy nie będzie tak jak kiedyś. Jak się czymś zajmę to jest trochę lepiej lecz później znowu sobie o tym przypominam. Czy jest możliwość że rozwija mi się psychoza lub mam początek schizofreni? Bo tak się czuję że nawet nie wyobrażałem sobie ze tak można. Moja wyobraźnia jest tak silna że boję się że przejdę w inny stan świadomości, że dostanę jakiegoś stuporu dysocjacyjnego. Sprawę pogarsza tylko fakt że ciągle się zastanawiam co mi jest i się tego boję, nie mogę tego zrozumieć. Leki biorę nadal. Miał ktoś lub ma takie objawy? Proszę doradźcie jak uspokoic moja wyobraźnię
  8. Mianowicie od dłuższego czasu mam problem z tym, że unikam masturbacji ze względu na to że będę mieć głupie myśli podczas jej trwania. Zwykle pojawiają się obrazy myślowe z twarzami osób z rodziny, czy znajomych albo też osób z pracy. Czy jestem jakimś dziwakiem?albo zboczeńcem? Problem z samą masturbacja mam już od kilkunastu lat, ale tak od roku kiedy nerwica się nasiliła staram się jej unikać. Tylko załóżmy raz na tydzień
  9. Cześć, od 3 tygodni mam nawrotowy atak nerwicy lękowej (somatyzacja objawia się bardzo wysokim ciśnieniem, kołatanie serca, arytmia, bezsenność, brak siły). Prawie od początku zacząłem brać Asentra i Lerivon oraz doraźnie Hydroksyzyna. Niestety do tej pory nie udało mi się ustabilizować sytuacji. Największym problemem jest brak snu. Obecnie jestem od tego bardzo osłabiony, bez sił i wychudlem bardzo. Nie wiem jak to się skończy jak w końcu nie zacznę spać. Mam wrażenie, że teraz ze zmęczenia już nie mogę spać. Boję się brać typowy lek na sen bo po kilku miałem omdlenia (ketaral, nasertin) a mieszkam sam. Może ktoś miał podobny problem? Jak wyjść z tego błędnego koła? Są jakieś bezpieczne leki nasenne?Czy to możliwe że Asentra jeszcze zadziała?Tak źle to jeszcze się nie czułem nigdy.
  10. Dzień dobry. Jestem dziewczyną, mam 14 lat i od zawsze zauważałam w sobie pewne objawy lękowe, najpewniej wynikające z mojej ogromnej wrażliwości. Rok temu przeszłam jednak bardzo silny atak nerwicy (poważne ataki paniki, ostre objawy somatyczne, depersonalizacja i odrealnienie, stan depresyjny...), po około dwóch miesiącach, przez uporczywe i okropne objawy podjęłam się leczenia - zaczęłam brać leki Asertin oraz uczestniczyć w terapii psychodynamicznej. I stopniowo postępowała naprawdę spora poprawa, tak że od przełomu lutego i marca czułam się naprawdę świetnie, wiosna i lato minęły mi spokojnie, pierwsze tygodnie od powrotu do szkoły również nie zapowiadały niczego złego. W sierpniu zaczęłam schodzić z leków, w czerwcu przerwałam psychoterapię nie wykluczając, ale jednak nie będąc też pewna powrotu od września. Trochę ponad tydzień temu zaczęłam się jednak czuć gorzej, w pewnym momencie przeszłam również dawno już obcy mi atak paniki i zaczęłam czuć się coraz gorzej. Nawarstwiło się to w moim przypadku z jakąś chorobą (sporym przeziębieniem? Grypą? Covidem? Nie wiem sama) i znowu czuję ogromny stres, niczym nieuzasadniony, apatię, pustkę i ustawiczny smutek, mam natrętne myśli, kołatanie serca, bóle brzucha (choć możliwe, że one wynikają też z choroby fizycznej). Stan od kilku dni utrzymuje się niemal nieprzerwanie i bardzo intensywnie. Czy możliwe jest, że nerwica powróciła i że miało na to wpływ schodzenie z leków i przerwanie terapii? Pozdrawiam.
  11. Witam wszystkich serdecznie. Jestem Magda i mam 26 lat. Objawy pojawiły się od połowy sierpnia, były to drgawki/ " jakby prąd przechodził" przez nogi czasem przez ręce. Pojechałam na doraźną, dostałam ketonal w zastrzyku i hydroksyzyne. Lekarz stwierdził że jestem zdrowa. Za dwa dni doszedł jeszcze ból brzucha i byłam u lekarki rodzinnej, zbadała mnie i coś powiedziała że chciałam już płakać. Widząc to stwierdziła że chyba mam nerwy i dała skierowanie do poradni psychologicznej. Dała też recepte na hydroksyzyne na stałe, od 1-2 tabletki dziennie. Za dwa dni znowu do innej lekarki, która zbadała i skierowała na badanie krwi ( morfologia, crp, potas, sód, OB). Na wyniki czekałam jak na szpilkach i okazało się że wszystko w porządku. Dostałam też recepte na Neuroviti, biore do dziś. Na pare dni był spokój z drgawkami ale okropnie bolała mnie głowa, zmęczenie, złe samopoczucie. Już sobie wmówiłam że może mam coś w tej głowie że sie tak czuje. Za tydzień znowu do lekarki i skierowanie do neurologa, od neurologa skierowanie na tomografie głowy. W międzyczasie gdy teściowa była w szpitalu czułam sie najgorzej, bo w jeden wieczór już pakowałam sie w razie W do szpitala. Gdy wróciła teściowa to praktycznie jak ręką odjął, tylko ból głowy został. Teraz od paru dni pojawiły się jeszcze nowe objawy: uczucie kłucia albo ból a to w nodze, stopie albo rękach, takie drżenie i uczucie jakby zaraz mi ta ręka czy noga miała sie nie ruszyć. Pomóżcie czy macie jakiś sposób na złagodzenie tych objawów somatycznych. Na terapie u psychokoga jestem zapisana na liście oczekujących.
  12. Witam wszystkich użytkowników forum. Od blisko 3 lat choruje na nerwicę. Nie będę opowiadał historii mojej choroby, może kiedy indziej,przejde do sedna. Biorę leki (asertin) i moje samopoczucie jest ogólnie dobre. Jednak jestem w trakcie przeziębienia i mam zapchane zatoki. Czuję się strasznie, przede wszystkim wkręcam sobie różne rzeczy i ciągle mi się coś wyobraża. Miałem tak już kilka razy jednak nie w takim natężeniu. Nazywam to "omamami rzekomymi" chociaż one występują tylko w schizofrenii a ja jej nie mam. Czy wy też podczas choroby czujecie się tragicznie? Macie lub mieliście podobną przypadłość jak ja czyli tak jak wyżej wspomniałem, wyobraźnia wam wariuje i pęka wam głowa od mimowolnych wyobrażeń jakiś sytuacji? Co robić, mam się po prostu uspokoić? To nerwy czy faktycznie coś mi jest? Przeszukałem już internet i rozważałem nawet początek zapalenia opon mózgowych czy ropnia mózgu
  13. Rozpisałam się, ale mam nadzieję, że ktoś dotrwa do końca :) Od zawsze miałam tendencję do wymyślania w głowie różnych historii. Zwykle były to jednak takie opowieści, które wymyśla też wiele moich rówieśników, to znaczy marzenie o sytuacjach, które nie mają szans przydarzyć się w rzeczywistości, a w których ja brałabym udział, najczęściej miało to związek z tymi, w których byłam wtedy zakochana. Odkąd jednak pojechałam na studia i z powodu nieznalezienia zbyt wielu znajomych stałam się bardziej samotna, bo z przyjaciółkami miałam kontakt głównie przez telefon, w mojej głowie pojawiły się historie, w których mnie w ogóle nie było, główną bohaterką była osoba całkowicie zmyślona, większość bohaterów również, niektóre były osobami znanymi publicznie, którym wymyślałam różnego rodzaju koleje życia, trochę opierając się na tym, co jest o nich naprawdę wiadome, a czasem nie. Dodajmy, że od liceum pojawiło się we mnie dziwne zafascynowanie dojrzałymi kobietami, które w szkole objawiało się zakochaniem w nauczycielce, na studiach stało się zakochaniem w pewnej osobie publicznej, po kilku miesiącach ta osoba zmieniła się, ale nadal jest to dojrzała kobieta. Podejrzewam, że ma to związek z moją toksyczną matką, w której nie widzę wzoru, której to ja musiałam zawsze matkować, mediować w jej kłótniach z rodziną, wysłuchiwać, a kiedy dorosłam dawać jej rady, mówić co robi źle, tłumaczyć ją przed rodziną, a w podzięce jedyne co otrzymuję to naprzemienne obelgi, wyrzuty, z rzadka komplementy, kiedy ma wyrzuty sumienia, ale ja nie potrafię w nie wtedy uwierzyć, bo wiem, że za chwilę znowu może spowodować awanturę. Po pół roku studiów nastała pandemia, wróciłam do rodzinnego domu i tam spędziłam ponad rok. Wtedy tworzenie historii nasiliło się i to mocno, najbardziej w okresie zimowym i trwa aż do teraz. Potrafiłam spędzać czas bardzo długo chodząc po piętrze tam i z powrotem w głowie przeżywając historię obcych mi osób niczym serial. Chciałam odciąć się od nerwowej atmosfery panującej w domu, epidemii, mojego brania odpowiedzialności za matkę. Doszłam do takiego punktu, że gdy nie jestem skupiona na jakiejś czynności lub rozmowie z kimś włącza mi się od razu automatycznie tryb tego alternatywnego świata, tej alternatywnej historii. W pewnym momencie zaczęłam dostrzegać w tym pewien problem i zaczęłam tę historię spisywać, aby pozbyć jej się z mojej głowy. Tak powstała prawie trzystustronicowa książka, a po niej jeszcze jej przerobiona wersja, a na koniec kolejna, bo ta historia cały czas ewoluuje, nie zmienia się tylko główna bohaterka, która na początku wydawała mi się całkowicie obca - jest kobietą po czterdziestce, posiadającą rodzinę, wnuki, wygadaną, pewną siebie i niesamowicie piękną; ale teraz widzę, że tak naprawdę są w niej pewne cechy, które mam i ja tj. kompleks matki, wrażliwość, strach przed samotnością a jednocześnie te cechy, które ja chciałabym mieć. W dwóch pierwszych wersjach historia doszła do końca, a więc bohaterka zestarzała się i zmarła, ale nie zakończyło to epopei w mojej głowie. Cały czas rozbudowuję środek tej historii, a więc jej wiek średni i robię to nieświadomie. Ostatnią wersję historii spisałam w czerwcu, a już mogłaby być ona zaktualizowana. Kolejnym niepokojącym objawem jest moje zafascynowanie dojrzałymi kobietami. Obecnie bardzo podoba mi się pewna kobieta ze świata publicznego. I to nie, że po prostu z wyglądu, ale wyczytałam chyba wszystko co da się na temat jej życia i wplotłam ją jako bohaterkę do mojej historyjki wyobrażając sobie różne wydarzenia z jej życia na podstawie tego, czego się o niej dowiedziałam. Do tego za każdym razem, kiedy jest mi smutno, źle i samotnie, włączam sobie filmiki z nią w internecie i słuchając jej głosu, widząc jej uśmiech, czuję takie dziwne ciepło, które mnie ogarnia. Jest to jakaś bańka, jak to nazwałam - kiedy inne rzeczy w świecie są takie paskudne i szare, to ona zawsze będzie tak samo piękna, tak samo elegancka, tak samo urocza. To chore, wiem. Od jakiegoś czasu podejrzewam u siebie właśnie nerwicę lękową. Od czasu jesiennej fali pandemii narastają we mnie lęki różnej maści. Dochodziło już do tego, że stresowałam się nie tylko jakąś sytuacją, ale też samym faktem, że mam w sobie lęki i to tak się zapętlało. Wielokrotnie miałam objawy somatyczne takie jak bóle mięśni, kończyn, uczucie słabości czy zawroty głowy. I właśnie zawsze uciekałam do tego w ten wymyślony alternatywny świat. Przedwczoraj doznałam dziwnego epizodu odrealnienia, co jak dzisiaj wyczytałam jest właśnie objawem nerwicy. Stałam na przejściu dla pieszych, a wszystko co działo się wokół mnie wydawało się być poza mną. Ludzie, auta, budynki wydały mi się obce niczym w jakimś śnie i to, co ja robiłam też było jakby nie moje. Dokładnie tak, jak czułam się kiedy robiłam coś w prawdziwym śnie. Wczoraj to uczucie pojawiło się znowu, kiedy wracałam wieczorem do domu. Niby wiedziałam, że to poczucie odrealnienia jest fałszywe i ten świat jest prawdziwy, ale jednocześnie było to bardzo dziwne. Boję się, że niedługo odkleję się za bardzo. Chciałabym znaleźć inny sposób na odreagowanie, a nie taki wydający mi się psychiczny i po prostu chory. Mam wyrzuty sumienia, że taka jestem. Chciałabym naprawdę przeżywać coś pięknego w życiu, a nie tylko wyobrażać sobie jakieś okropne historie o kobietach. Nie jestem lesbijką, wiem o tym, bo bardzo pragnę założyć rodzinę, mieć dzieci, a do tego pocałunki czy przytulenia (bo do niczego więcej nigdy nie doszło) ze strony mężczyzn sprawiały mi przyjemność (okay, raz durzyłam się w jednej koleżance i nawet kilka razy po alkoholu miałam wielką ochotę ją pocałować kiedy się przytulałyśmy albo tańczyłyśmy ale to wszystko) więc nie wiem skąd u mnie ta narastająca fascynacja kobietami i tworzenie o nich historii - bo w tych moich alternatywnych światach relacje heteroseksualne są bardzo marginalne, głównymi wątkami są właśnie relacje safickie. Nie wiem, czy to wynika z moich problemów z matką i niedoświadczenia od niej wystarczającej bliskości a wręcz nerwów, wyzwisk i stresu? Martwię się o siebie i swoją psychikę (też o matkę za którą czuję się wiecznie odpowiedzialna), a także jako że jestem osobą wierzącą mam co jakiś czas wyrzuty sumienia też z tego powodu, że takimi myślami grzeszę. Od jakiegoś czasu matka wypomina mi, że nie nie przyjmuję Eucharystii, ale nie czuję się gotowa pójść do spowiedzi i wyznać przed księdzem, że mam takie myśli o kobietach, a jeśli w pełni nie wyznam swoich grzechów to to przecież nie ma sensu. Dodatkowo cały czas boję się jak będzie wyglądał świat, że znowu zamkną nas w domach i będę jeszcze bardziej samotna niż teraz. Boję się też zostawać w domu, ale równocześnie obawiam się wyprowadzać, bo boję się zostawiać matki samej
  14. Cześć. Mam 16 lat i właśnie mam wakacje. Zostało mi ich 2 tygodnie. Piszę tu bo od jakiegoś czasu dręczą mnie okropne wyrzuty sumienia. Że nic nie robię, że marnuję czas. W czasie roku szkolnego dużo się uczyłam, miałam dobre oceny. Wiele spraw niezwiązanych ze szkoła odkładałam ,,na wakacje". Bo wtedy będę miała tyle wolnego czasu. I przyszły te wakacje a ja mam wrażenie że nic nie robię. Wakacje spędzam w domu z ogrodem, z babcią na emeryturze i dwoma młodszymi braćmi. Staram się analizować co robię w ciągu dnia i nie mam pojęcia na co marnuje czas. Sen - raczej nie bo wstaję wcześnie i nie leżę w łóżku. Może to przez internet i telewizję. W ciągu dnia pomagam również babci. Nie są to ciężkie prace takie ,,przynieś, wynieś, pozamiataj", więc to też nie zabiera dużo czasu. Ze znajomymi spotkałam się tylko kilka razy, tak to siedzę w domu. Jak na razie zaczęłam się powoli uczyć do matury i szydełkować. I nie mogę się nadziwić z jakim trudem przychodzi mi 2h nauki dziennie. W szkole przecież uczyłam się dużo więcej i dawałam radę. Raz w tygodniu chodzę też na nauke tenisa bo w moim mieście to za darmo i to mnie jeszcze jakoś podnosi na duchu. Najbardziej bym chciała zarabiać swoje pieniądze. Widziałam ogłoszenie że szukają kogoś do ulotek. Przemogłam nieśmiałość i zadzwoniłam. Wzięli mój numer i powiedzieli ze zadzwonią jak będą kogoś potrzebować. Do teraz nie ma odzewu, ale bardzo z tego powodu nie rozpaczam. Jestem zadowolona z siebie że w ogóle tam zadzwoniłam. Chodziłam do sąsiadów i pytałam czy nie potrzebują pomocy domowej. Z uśmiechem mówili że już kogoś mają. Myślałam też o rękodziele ale nie potrafię się za to zabrać. Wiem że w roku szkolnym dobrabianie będzie bardzo trudne, w wakacje jest na to czas. Prawie codzienni wieczorem mam okropne wyrzuty sumienia że tego dnia nic nie zrobiłam, że zmarnowałam czas. Planuję też, robie listę w telefonie rzeczy do zrobienia na następny dzień i obiecuję sobie że jutro będzie inaczej. Ale nic z tego nie wychodzi. Jestem z natury perfekcjonistką i świadomość marnotrawstwa mnie dobija. Nie potrafię się zrelaksować, wypocząć np. leżąc na słońcu i nic nie robiąc. Ciągle mam z tyłu głowy że minęło już tyle czasu, a ja nic nie zrobiłam. Sama nie wiem gdzie jest problem. Czy ja jestem po prostu leniwa i niezorganizowana? Czy coś robię źle? Źle planuję? Czy gdybym naprawdę miała produktywny dzień i widziała efekty mojej pracy to wieczorem nie męczyłyby mnie te paraliżujące wyrzuty sumienia? Czy może ja mam jakąś obsesję, nerwicę wakacyjną? Pamiętam ze w ubiegłego wakacje też coś podobnego miałam. W roku szkolnym jakoś zelżało. Czasami byłam zła na siebie ze spędziłam wieczór na serialu ale to nie była w takiej skali jak teraz. Teraz bywa tak że mam ochotę wyć z rozpaczy. Nienawidzę siebie za to jaka jestem leniwa, za to że tak mało robię. Z jednej strony boję się początku szkoły bo wtedy w ogóle nie będę miała czasu, a z drugiej na to czekam bo przynajmniej będę widziała swoje oceny, notatki i będę widziała że jednak cos ze swoim życiem robię. Czy ktoś z was doświadczał czegoś takiego? Będę wdzięczna za wszystkie komentarze.
  15. Macie jakieś techniki/sposoby radzenia sobie z objawami nerwicy głównie takimi jak trudności w oddychaniu i lęki? Chodzi mi o takie sprawdzone rzeczy które wam pomagają, nie musi to być nic wielkiego, mogą to być np. przekonujące myśli, które sobie mówicie w głowie w złych chwilach i które choć trochę niwelują wasze dolegliwości
  16. Czy psycholog byłaby w stanie jakoś wpłynąć na czas oczekiwania wizyty u psychiatry? Byłam rok temu u psychologa raz i poleciła mi iść do psychiatry, bo stwierdziła że potrzebne mi są leki bym mogła korzystać z terapii u niej (to prawda, nie potrafiłabym mówić jej o trudnych rzeczach w obecnym stanie i sama jej to wtedy oznajmiłam). Ale wizyta u psychiatry czeka mnie dopiero w lutym 2022, a nerwica, fobia społeczna i depresja sprawiają, że cierpię i dobija mnie to strasznie. Nie stać mnie na wizyty prywatne ani na wizyty w innym mieście. Ostatnio zastanawiałam się, czy ta psycholog nie miałaby możliwości czegoś zrobić, by termin wizyty stał się mniej odległy, ale nie mam pojęcia, czy dobrze myślę. Skierowania nie wypisze, bo do psychiatry go nie trzeba, więc tak właściwie nie wiem, bo by miała zrobić, ale na nic innego nie wpadłam. Co pan/pani o tym sądzi? Psycholog mi pomoże? Czy może jest jakieś inne wyjście?
  17. Czy flegma (przezroczysta i kleista, utrudniająca oddychanie i dająca się usunąć tylko za pomocą wysysających ruchów gardła) może być od nerwicy? Jeśli tak, to jakiego rodzaju nerwicy?
  18. Witam około miesiąc temu miałem takie zdarzenie w pracy mianowicie, zrobiło mi się słabo,serce tak jak by mi się zatrzymało zacząłem odczuwać dziwny lęk i nie pokój męczyłem się z tym jakiś czas myślałem że to przejdzie samo, jednak doszły do tego jak by zawroty głowy które są w tym najgorsze takie uczucie jak bym był lekko pijany trudno to opisać czasami jest tak ze czuje sie normalnie i na raz mnie weźmie taki stan jak by te zawroty głowy to były jak by takie napady budziłem się w nocy i właśnie tak jak bym się czymś przejmował lub bał się czegoś, byłem u lekarza rodzinnego zrobiłem morfologie krwi badania na cukier na elektrolity a także EKG serca wszystko wyszło okej serce lekko wolniej bije ale lekarz mówił że wszystko w normie mam krople na sercowe przepisane i stwierdził lekarz że to nerwica lękowe przepisał mi CITOBAX 10mg czuje lekką poprawę i tabletki ma noc VALIDOL mam zażywać CITOBAX 1 dziennie i zobaczymy czy to wszystko ustąpi czy te wszystkie objawy mogą być od nerwicy dodam że mam jeszcze czasami jak by ucisk głowy raz w klatce piersiowej ucisk miałem ale najgorsze te zawroty i trochę jak by mnie słońce drażniło i widział bym bardziej jaskrawie jak normalnie dodam że wcześniej byłem bardzo nerwowy jak coś robiłem itp teraz już tak nie jest i nie miałem nigdy problemów z czymś takim może ktoś powiedzieć czy to może być nerwica ?
  19. Czy mogę coś zrobić, żeby szybciej trafić do psychiatry na NFZ? Mam za sobą tylko jedną wizytę u psychologa rok temu i tyle, a czuję się coraz gorzej psychicznie. Nie jestem niby beznadziejnym przypadkiem - nie mam na koncie prób samobójczych ani nie tnę się - ale za to boję się wszystkiego, a zwłaszcza rzeczy które nie istnieją albo że coś co nie ma prawa się zdarzyć się zdarzy. I choć wiem, że moje lęki są irracjonalne, to nie działa na mnie racjonalne tłumaczenie, cały czas to biorę pod uwagę. Podejrzewam, że to nerwica lękowa, ale ta choroba nadal pozostaje dla mnie dość enigmatyczna i nie wiem czy się pod nią kwalifikuję. Do tego dochodzi jeszcze depresja (też ją u siebie podejrzewam) oraz oczywiście fobia społeczna (tej jedynej jestem pewna, ale teraz sprawuje mi ona najmniej kłopotów, bo jestem raczej odizolowana od społeczeństwa, chyba że wszystko inne wywodzi się właśnie z niej). Tak czy inaczej, jest ze mną źle. Jestem zapisana do psychiatry na lutego, ale to za dlugo czekania... A twierdzą że nie mają wolnych bliższych termimów. A ja się boję na samą myśl przez ile trudnych chwil będę musiała jeszcze przechodzić i ile czasu marnować przez te miesiące, boję się też że coś mi się stanie przez ten czas i nie mam pojęcia co robić, bardzo jestem przerażona
  20. hej, jestem 18-letnim chłopcem, którego mogę nazwać mężczyzną. Odkąd byłem mały, myślałem, że pociągają mnie kobiety, chociaż były chwile, kiedy mężczyzna mnie podniecał, ale mnie to nie obchodziło. Porno oglądałem bardzo wcześnie, czego żałuję, bo miałem 11-12 lat, zacząłem od heterowskiego, ale w wieku 13-14 lat były bardzo krótkie momenty, kiedy wyobrażałem sobie coś z chłopakiem, ale to był tylko tymczasowy, ponieważ fascynowały mnie dziewczyny. Minęło dużo czasu, odkąd przeszłość nagle zaczęła mnie przerażać i mówić, że to znaczy, że jestem gejem. Myśli że jestem gejem, a to doprowadziło do nerwicy. Poszedłem do lekarzy, odbyłem wywiady i leczyłem się farmakologicznie, było dobrze, ale tylko na chwilę. Kiedy widzę gorącego chłopaka, przesadzam z uczuciem, że go lubię, chociaż wiem. Podoba mi się wizualnie. Na siłe masturbuje się do gejowskiego porna i niewiem czemu dochodze, wtedy nie czuje satysfakcji tylko płacz lęk, i boje sie ze tego pragne. Kiedy go pamiętam, czuję się dziwnie, nie uwielbiam się z nimi masturbować, bo wiedziałbym, że mi się to nie spodoba, bo nie uczyniłbym tego tak przyjemnym do końca życia. kiedy chcę się masturbować, robię to dla seksu z kobietą, a dla mnie gejem seks jest męczący, bo tylko moje myśli mają o nim pamiętać, chciałbym usłyszeć twoje opinie, bo te uczucia i myśli mnie dręczą. dziękuję XYZ
  21. Cześć. Czy da wmówić sobie chorobę? Jest też te uczucie że się ma jakiegoś guza, albo inne takie. Od ponad dwóch miesięcy krążę po moim ciele z różnymi dolegliwościami - bóle, kłucia. Tym razem wydaje mi się, że mam powiększone jądro, chciałem się umówić do urologa ale nie przyjmuje tutaj i bym musiał dalej jechać. Jednak... Czy jest możliwe takie.. Z samej psychiki wytwarzanie jakichś bóli albo że coś jest powiększone, guzy w głowie itd?
  22. Nn mam już od 8 lat. Raz było lepiej , raz gorzej. Jednak cały czas wraca. Pomijając liczenie, sprawdzanie yo najgorsze są myśli. Mialam duzo myśli na temat tego że zdradzam partnera ( co było nie prawda), potem przechodziłam myśli na temat choroby (już mialam wszystkie choroby świata....), tysiące razy wracałam do miejsc gdzie jeździłam samochodem (a bo na pewno kogoś potracilam) , ciągle wracają do mnie jakieś sytuację z przeszłości, które pamietalam , a za chwilę jest myśl że to może było inaczej? Może coś więcej? I stres. Już mam dość walki że swoim umysłem.... Teraz cały czas myślę że może ktoś mi zrobił kiedyś krzywdę? Molestowal itp? A ja to wyparlam a teraz to wraca? Czy ktoś też ma takie sytuacje?
  23. Długo myślałam nad tym co napisałam poniżej. Może ktoś miał podobnie. Wybieram się do psychiatry, ale zastanawiam się czy dobrze zrobiłam. Wahania nastroju w ciągu dnia Problemy z zaśnięciem, przebudzanie w nocy Zmienność emocji w ciągu dnia Zwiększona płaczliwość, potrafię codziennie znaleźć do tego jakiś powód, który z perspektywy czasu okazuję się głupotą Dni bądź godziny gdy mam doła, nie widzę sensu życia, nie mam na nic ochoty ani siły nic zrobić Zdarza się że coś mnie ucieszy, trwa to coraz krócej ale zdarza się Popadanie w taką jakby histerię gdzie płaczę , chcę krzyczeć, wyobrażam sobie śmierć i chcę umrzeć, tnę się , gryzę się po rękach Poczucie bezsilności, smutku, pustki, niechęć do życia Ciągłe zamartwianie się rzeczami które kiedyś nie powodowały u mnie takiego uczucia Zamykanie się w swoich myślach, w swoim świecie Problemy z zapamiętywaniem i skupieniem co według mnie jest następstwem tego że w mojej głowie jest masa myśli, rozmów co trochę burzy rzeczywistość wokół Strach przed interakcją z obcymi ludźmi jak witanie się, nawiązywanie kontaktów, problem z rozmową, patrzeniem w oczy i udzielaniem się. Na ogół w takich sytuacjach radzę sobie najlepiej po alkoholu Przez większość czasu poczucie zmęczenia braku energii żeby coś zrobić Słabe kontakty z rodzicami, rodziną Oprócz smutku, jest też dużo tego uczucia zobojętnienia, gdzie nie czuję kompletnie nic, nic mnie nie zaskoczy, nie ucieszy, nie rozzłości. Przebywanie w licznym gronie np. rodzinie, klasie pełnej ludzi wywołuje we mnie spięcie, nerwowość, zdenerwowanie, lęk, pocenie Wyraźcie proszę swoje opinie, może ktoś miał podobnie. Czy słusznie postąpiłam umawiając się do lekarza czy może wyolbrzymiam ?
  24. Witam, od roku lecze sie na nerwice lekowa. Zaczelo sie po skonczeniu studiow. Podjelam prace i mialam bardzo ostrego szefa. Bardzo sie stresowalam i tak sie zaczelo. W pracy towarzyszyly mi dusznosci itd., balam sie ciagle, ze zostane zwolniona i zostane z niczym, czekalam tylko az skonczy sie okres probny. Najgorzej bylo zawsze jesienia i wiosna. Latem tego roku praktycznie w ogole nie mialam objawow, poznalam swietnego faceta, przestalam przejmowac sie praca i chcialam juz zrezygnowac z terapi a tu we wrzesniu wrocilo ze zdwojona sila. Dopadlo mnie hocd, a przynajmniej tak mi sie wydaje. Ogolnie to musze przyznac, ze nigdy nie mialam orgazmu w mezczyzna, ale mimo tego seks i bliskosc zawsze sprawialo mi przyjemnosc. Zawsze ciagnelo mnie do mezczyzn i zakochiwalam sie w mezczyznach. Mialam jednak taki epizod w swoim zyciu, ze ogladalam lesbijka pornografie i zaczelam sie przy tym masturbowac i wtedy zawsze mialam orgazm. Najbardziej krecilo mnie chyba, ze to byl taki temat tabu. Nigdy mnie to jednak nie martwilo i nie rozmyslalam nad tym, poniewaz w realu nigdy nie ciagnelo mnie do kobiet, nawet mnie troche obrzydzalo. Calowalam sie czasem z kolezankami i bylam podrywana przez kobiety, ale w ogole nic przy tym nie czulam. Zero. Jak spotkalam mojego obecnego faceta, to przestalam ogladac te filmy, w ogole o tym zapomnialam. Nagle jesienia zaczelam sie zastanawiac, dlaczego nie mam z nim orgazmu i wtedy mi sie przypomnialo, ze zawsze mialam orgazm przy lesbijskim porno i wtedy sie zaczelo. Natretne mysli, szukanie odpowiedzi w internecie, swiat zwariowal. Brak ochoty na seks, w ogole czasem to mysle, ze mam depresje, a nie nerwice. Nic mi sie nie chce. Nic mnie nie cieszy. Nie wiem, czego chce, kim jestem. Boje sie, ze zwariuje. Plus taki, ze techniki z mesturbacji wprowadzilam do mojego seksu z partnerem i normalnie dochodze przy seksie oralnym. Uspokoilo mnie to na troche, jednak ciezko sie pozbyc tych mysli. Moze naprawde jestem jaka ukryta lesbijka? Jednak nie wyobrazam sobie zwiazku z kobieta, nawet nie mam ochoty na jakis trojkat czy cos. Chce po prostu, zeby wszystko bylo jak dawniej. Nie jestem zadnym homofobem, mam znajome lesbijki, geji. Moja rodzina i znajomi sa mega tolerancyjni. Zyje w Niemczech, mega tolerancyjnym panstwie, wiec nie widze powodu, zeby to ukrywac. Zreszta jakbym byla les, to chyba wczesniej bym to zauwazyla, zakochala sie w jakies dziewczynie. Ja mam juz 26 lat. Ma ktos podobne doswiadczenia? Wyszedl ktos z tego?
  25. Witam , mam pewien problem Nazywam się Krzysiek mam 22 lata zawsze byłem wesolym zwariowanym typem Wszystko zaczęło sie od tego jak wyjechałem do Anglii mieszkając już tam pewien czas pewnego wieczoru po zjedzonej kolacji dostałem tak teraz myślę " ataku paniki " serce zaczęło mj kołatać nogi uginać myślałem że umieram przyjechała karetka zbadali mnie wszystko było okej przez kolejne trzy dni dalej byłem roztrzęsiony Po około pół roku wróciłem do Polski i miałem jeszcze z 4.5 ataków zgłosiłem się do psychiatry stwierdziła że tak czasami dzieje się w moim wieku i dostałem Rexetin och jaki ja byłem po nim szczęśliwy brałem go 3 miesiące po odstawieniu było nawet okej ataków już nie mialem Ale dalej mam uderzenia gorąca piszczenia w uszach co chwilę.cos mnie kłuje wydaje mi się że jestem.chory A najgorsze są moje.mysli widzę nóż wydaje mi się że mogę zrobić komuś krzywdę chociaż to już przeszło Albo wydaje mi się że jestem złym człowiekiem (chociaż nigdy nikomu krzywdy nie zrobiłem) Zamieszkałem z dziewczyną to teraz dręczą mnie myśli czy na pewno ja kocham i nie dają mi spokoju to najbardziej mnie martwi czuje taki lęk odrazu w brzuchi Siedząc w pokoju na imprezie muszę obejrzeć wzrokiem dokładnie każdy przedmiot Często ściskam.piesci lub drapie się itd itp Te myśli czasami nie dają mi spokoju to strasznie irytujące gdy mnie to dopada czuję pustkę w środku to mega nie przyjemne macie jakieś rady?
×