Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Obsesja

Znaleziono 5 wyników

  1. Witam,Mój problem rozpoczął się jakieś 6 miesiący temu nagle, niespodziewanie. Często sprawdzałem czy gaz w domu jest zakręcony, czy drzwi zamknięte. Wydawało mi się to normalne jako znak odpowiedzialności. Jednak lampka zapaliła mi się nieco później, kiedy to pojawiły się we mnie myśli, że ktoś może opublikować moje kompromitujące (tak bynajmniej mi się wydaje) zdjęcia z przeszłości. Zacząłem prosić osoby, które je posiadają o ich usunięcie. Myśli te męczyły mnie dalej, że może ktoś ich wcale nie usunął, że dalej istnieją. Następnie miałem wrażenie, że moja koleżanka z pracy pokryjomu zrobiła mi zdjęcie. W tej chwili borykam się z problemem i mam obawy, że ktoś mi zrobił zdjęcie w toalecie publicznej w pracy. Byłem z tym u psychiatry i mam Servenon i Pernazin. Czy mogą to być objawy choroby? Np. zaburzenia obsesyjno-kompulsyjne albo paranoja prześladowcza? Czy może po prostu mam taki charakter? A może to reakcja na faktyczne zdarzenia, które miały miejsce? Męczą mnie bardzo te myśli. Proszę o pomoc. Leki biorę od 3 tygodni i nie czuję zbyt poprawy.Mam 27 lat.
  2. Witam Zacznę od tego że ostatnimi czasy przejawiałem objawy nerwicy natręctw z przewagą myśli obsesyjnych. Nie pojawiały się u mnie żadnego rodzaju kompulsje typu nadmierne mycie rąk czy zamartwianie się o niezamknięte drzwi. Przeważała w moich obsesjach zdecydowanie myśl na jeden temat, mianowicie pedofilia. Zacznę od tego że przejawiałem typowe dla tej choroby objawy, cierpienie z powodu moich myśli, czasami występowały myśli samobójcze i postanowienie że jeśli moje obawy okażą się prawdą to po prostu ze sobą skończę. Tutaj muszę nadmienić że nie jestem jeszcze osobą pełnoletnią, mam 17 lat dlatego też nie mogłem podjąć się leczenia na własną rękę. Fakt, byłem na prywatnej wizycie u psychoterapeuty, tam polecono mi samodzielne zmierzenie się z problemem, a w przypadku gdyby to nie przynosiło skutków to skontaktowanie się z poradnią zdrowia psychicznego dla osób niepełnoletnich. No i oczywiście na początku nie dawało to żadnego skutku praktycznie, pogłębiały się tylko moje obsesyjne myśli na ten temat. W pewnym momencie, może z niecały miesiąc temu zniknęło mi towarzyszące przez cały czas trwania choroby uczucie bycia więźniem swoich myśli oraz przewlekłe poczucie lęku. Oczywiście pewnie każdy w tym wypadku cieszyłby się ale nie ja. Od razu zacząłem wmawiać sobie że zwariowałem pewnie już, zacząłem obserwować reakcje swojego ciała gdy np. patrzę na dzieci, każdy bodziec który wydawało moje ciało i którego nie byłem w stanie jednoznacznie określić było przeze mnie dogłębnie analizowane, do tego stopnia że doznawałem bólów głowy, uczucia gorąca w mózgu bądź od niedawna problemy z oddychaniem czy ból i ucisk w klatce piersiowej. Tutaj pojawiło się podejrzenie nerwicy lękowej bądź hipochondrii, ale oczywiście i tutaj nie mogłem na tym poprzestać, notorycznie i wręcz machinalnie szukając powodów moich objawów, nawet na pewnym forum wyczytałem że nieleczone obsesje mogą zostać zrealizowane i to tylko pogorszyło sytuację. Teraz to już sam nie wiem czy się nie zmieniłem w potwora czy po prostu coś sobie wmawiam. Nadmienić też muszę że gdy na przykład patrzę na dziecko to czuję takie dziwne ukłucie, uścisk czy coś takiego, cały czas mam nadzieję że to tylko jakiegoś rodzaju podświadomy stres czy lęk, którego psychicznie nie odczuwam tylko fizycznie podobnie jak z tymi bólami głowy. Tutaj warto jeszcze dodać że gdy pojawiają się u mnie te chore myśli, które być może już sam przywołuje to automatycznie szeptem odklepuje formułkę ,,Nie jestem pedofilem i nigdy nie będę i przestań o tym myśleć" już sam nie wiem czy z przyzwyczajenia czy ze stresu którego nie odczuwam psychicznie. Kolejnym skutkiem takiego sposobu życia jest odwracanie wzroku, staranie się nie patrzeć wszędzie tam gdzie mogą być dzieci, oraz uczucie swego rodzaju niepokoju gdy toczone są rozmowy na tematy pedofili tak często teraz przez media przytaczanej. Cały czas mam nadzieję że moje podejrzenia o zmienieniu się w potwora nie są prawdziwe, że po prostu coś sobie wmawiam i że nikogo nigdy nie skrzywdzę oraz że osoby chore na tą parafilie (ale ciężko mi to nazwać po prostu zboczeniem, w moim mniemaniu przynajmniej do pewnego czasu było to najzwyczajniejsze zwyrolstwo) są pozbawione świadomości o tym jak złe są ich czyny. Niepokoi mnie fakt że nie jestem w stanie tego tak otwarcie i z czystym sumieniem nienawidzić, może to zabrzmi dziwnie ale źle mi z tym że nie jestem w stanie tym gardzić, chcieć wyplenić to do ostatniego chwasta. To wszystko jest już dla mnie tak niezrozumiałe że w tym momencie pragnę by obsesje w swojej normalnej formie powróciły gdyż dałoby mi to pewność że na 100% przeraża mnie myśl o tym że mógłbym stać się wykolejeńcem. Dodam jeszcze że absolutnie nie fantazjuje ani nie sięgam po żadne rzeczy przedstawiające tego typu zboczenia, od kiedy pamiętam przedstawienie tego nawet w formie literackiej mnie brzydziło i odpychało. Z góry dziękuję za pomoc i poświęcenie czasu na rozpatrzenie mojego problemu.
  3. Choruje na nerwice natrectw juz 10 lat teraz mi sie bardziej sie nasilily kompulsje jak sprawdzanie pieca czy jest zgaszony przed wyjsciem z domu czy sprawdzanie czy sa dzwi zamkniete po pare razy tez jak wychodze z domu bardzo mnie te kompulsje juz mecza biore anafranil juz najwieksza dawke ale nie pomaga z kompulsjami nie wiem jakie sposoby uzyc zeby zmiejszyc te kompulsje co byscie radzili oprocz tabletek? co wam pomoglo zredukowac kompulsje? I czy jak biezecie anafranil czy tez sie ciagle czujecie zmeczoni I spiacy?
  4. Witajcie. Jeżeli podobny temat się już trafił bądź napiszę coś nie tak, przepraszam. Sądzę, że piszę tę notkę trochę z potrzeby porozmawiania z kimś kto przeżywa coś podobnego do mnie, a sama już sobie nie daję z tym rady. Mam 21 lat, teraz wiem, że od dużej części mojego życia cierpię na nerwicę natręctw. Wszystko zaczęło się od wykonywania konkretnej czynności z przymusu, który odczuwałam tak jakby w swoim umyśle, pomimo tego, że w rzeczywistości wcale nie chciałam tego robić. Po pewnym czasie zaczęłam wykonywać tą czynność konkretną ilość razy, bo wydawało mi się, że wtedy się od tego uwolnię. Rozumiecie, miałam takie poczucie, że zrobiłam to tyle razy ile powinnam i mam z tym spokój, ale czasami pojawiało się uczucie, że wykonałam to nie tak jak powinnam i wtedy musiałam tą czynność powtarzać ponownie co oznaczało, że znowu musiałam to zrobić ileś tam razy żeby dobić do takiej swojej bezpiecznej liczby. I tak żyłam, uciekając w coś czego z jednej strony nie chciałam robić, ale z drugiej strony musiałam. W chwilach kryzysu, gdy uświadamiałam sobie, że nie wykonałam czegoś odpowiednią ilość razy pojawiała się potworna panika, więc robiłam to znowu, bo dzięki takiemu obłudnemu ładowi czułam się lepiej. Po jakimś czasie pojawiło się więcej rytuałów tak, że w końcu cały mój dzień składał się z nich. Dotyczyly mycia rąk, siadania, wstawania, odkładania różnych rzeczy, tak naprawdę wszystkiego i wszystko to musiało być wykonane w odpowiedniej kolejności. Te mniejsze rytuały dawały mi poczucie bezpieczeństwa, że ten jeden główny, pierwszy, o którym na początku wspomniałam się nie pojawi. Przez jakiś czas wszystko było dobrze, bo wszystko miałam powtórzone odpowiednią ilość razy, ale jakiś czas temu naruszyłam ład w tej swojej najgorszej czynności. Według swoich chorych zasad powinnam ją zrobić jeszcze raz, wtedy rytuał byłbybznowu wykonany prawidłowo, ale postanowiłam, że nie chcę już tego robić, po prostu nie chcę żyć jak niewolnik władnych urojeń. Odrzuciłam wszystkie swoje rytuały i choć uderzyła mnie myśl, że nie wiem jak normalnie żyć, bo normalnym życiem bez wykonywania tych wszystkich czynności żyłam z jakieś 10 lat temu to niby wszystko powinno być ok. Nie wykonuję rytuałów, ziemia nadal się kręci, nikt przez to nie umarł, ale to nieprawda. Mam wrażenie, że trafiłam do piekła, nadal dręczy mnie myśl o tym, że powinnam wykonać tą najgorszą dla mnie czynność z mojego pierwszego rytuału. Odstawienie innych czynności poszło łatwiej, ale myśl o tej jednej przyprawia mnie o szaleństwo. To jak obsesja, ciagle pojawia się myśl „zrób to i wszystko minie”, ale czy naprawdę muszę? Czy nie mogę nie zrobić tego i zacząć żyć normalnie? Wczoraj byłam na konsultacji z psychologiem, myślę o terapii, ale boję się, że nie dam rady, mam wrażenie, że mój umysł nie zmieni się i że ja się nie zmienię. Przez tą niepewność i ciągły przymus sprawia, że czuję się okropnie psychicznie, ale i fizycznie: praktycznie nic nie jem, ciągle mi niedobrze i słabo, bez przerwy wali mi serce. Nie jestem już w stanie tego wytrzymać, znowu myślę o samobójstwie. Powiedzcie mi czy dobrze zrobiłam, że postanowiłam przerwać z rytuałami, czy postanowienie, że nie chcę już w nie uciekać było dobrą decyzją? Czy jest nadzieja na to, że znów będę się potrafiła cieszyć życiem i będę miała tej obsesyjnej myśli o przymusie wykonania tej najgorszej dla mnie czynności konkretną ilość razy? Pomóżcie, proszę.
  5. Paulinaski

    Cześć

    Cześć jeszcze raz. Napisałam już jedną notkę i teraz myślę, że zaczęłam od złej strony. Mam nadzieję, że mi wybaczycie moją desperację. Mam 21 lat i cierpię na nerwicę natręctw od wielu lat, od jakiegoś czasu postanowiłam z tym skończyć i mam wrażenie, że całkowicie postradam zmysły. Wczoraj byłam na konsultacji u psychologa, planuję terapię. Byłabym niezwykle wdzięczna, gdyby ktoś chciał posłużyć radą albo swoim doświadczeniem. Z góry dziękuję .
×