Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Obawa.

Znaleziono 1 wynik

  1. Tak więc nie wiem co mam ze sobą zrobić, nie mam siły i ochoty być kimś. Kim mam być? Czy to lenistwo czy naprawdę jestem tak wypalona? Coś robię, zajmuje sobie czas, jest ok i nie ok. Nie pracuje, jest renta.. Tkwie, utknełam i nie chce mi się żyć. Większość rzeczy sprawia że czuję potwierdzenie tego jak to wszystko jest skomplikowane i nie warte życia. Nienawidzę tego życia, jest takie bezowocne, i suche. Czuję się skazą, winą. Czuję niemoc, bezsilność strasznie silną, to co że walczę ale nic się nie zmienia. Bo moje ciało nie chce żyć. To jest chore... I co ja mam robić? Mogę obrać te drogi, 1. Być sługusem, za to będę mieć dach nad głową wiadomo materialne sprawy. 2. Sprawić by wszyscy mnie znienawidzili i iść się w końcu zabić. 3. Cpać znów leki, które nie pomagały i trafiłam na szpitale przez nie plus taki by mnie mogły zabić pod pretekstem leczenia. 4. Być pasozytem i zabawką czyjąś, np jakiegoś faceta co lubi mieć zabawki posłuszne. 5. Nic, poczekać na zaproszenie od życia. OK tak chore wybory. Nie chcę się uczyć, pracować, ja nic już nie chce wszystko mnie tak męczy, te życie mnie tylko dręczy. I nie chce tego życia, jest okropne, brzydkie, okrutne, zgniłe. Ble brzydzi mnie życie. Ukladajcie je sobie ile chcecie ja już nie chce, mam dość tej posranej walki o nic. O co, o to by mama była uśmiechnięta że ja też jestem? Ok, staram się nie smucić rodziny, ale nie umiem! Ja wszystkich zabijam i rozbawiam. Zależy, jestem pół potrzebna, i jestem polowicznie coś warta. Nie chce nikim być, dajcie mi spokój. Więc co mam ze sobą zrobić? Jak żyć gdy nie chcesz nic.. Jak coś chcieć? Oprócz głodu, oprócz snu, Oddawania stolca i moczu, ruchu, jakichś zajęć zajmujących dni codzienne, oprócz zwyklosci dnia codziennego nic nie chce. A nawet te podstawy wmusilam w siebie by regularnosc była, bo mówili że to pomoże. Pomogło w tym że sprawiam mniej problemów i kłopotów. Zajmę się czymś i nie jęczę smutnych ckliwych tekstów, zjem sama i nie leżę odlogiem całe dnie, nie marnuje innym czasu by mnie karmili to duży plus. Dbam o siebie ile potrafię by nie być smierdzielem i nie niszczyć im życia. Jestem podstawą człowieka.. Ale nic więcej. Osiągnęłam to z trudem to mój wyczyn. Nauczyć się dnia codziennego. Duma mnie rozpiera tak że aż mam ochotę skasować swoją pamięć i siebie. Mam dość ludzi... Nie wiem co robić, nie wiem, nie wiem. Raz coś chce planuje, już jest blisko i rezygnuje... Powalona jestem.
×