Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Paulinaski

Użytkownik
  • Zawartość

    13
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

    nigdy
  1. Paulinaski

    [Suwałki]

    Tak stare, że pewnie nieaktualne, jednak jestem tak zdesperowana, żeby odpowiedzieć pod tym postem.
  2. Paulinaski

    Nerwicowcy w Suwałkach

    Pisałam już podobny post gdzie indziej i z góry przepraszam jeżeli nie jest to miejsce na tego typu pytania, ale czy znajdę w Suwałkach kogoś z nerwicą natręctw? Pisać na priv.
  3. Paulinaski

    Nerwicowcy Suwałki

    Czy jest ktoś z nerwicą natręctw w Suwałkach. Pisać na priv.
  4. Paulinaski

    Poczucie osamotnienia

    @Lunaa dziękuję 🙂
  5. Paulinaski

    Poczucie osamotnienia

    Hej. Mam za sobą pierwsze kroki w walce z nerwicą natręctw i wiem już jak trudna jest to walka. Jestem pod specjalistyczną opieką psychiatry i psychologa. Przyjmuję leki. Problem polega na tym, że potrzebuję do wygadania się osoby, która zna ten problem od podszewki. Jeżeli ktoś z tym schorzeniem chciałby porozmawiać to piszcie na priv. Będę wdzięczna, bo jest mi naprawdę trudno. Pozdrawiam wszystkich!
  6. Paulinaski

    Przerwanie rytuałów w nerwicy natręctw

    @Arail29 dzięki za odpowiedź i rady, spróbuję wykorzystać też rady zawarte w notce, do której link wstawiłeś. Sądzę, że nie rozwiąże to moich problemów, za długo to u mnie trwa, bez pomocy lekarza się nie obejdzie, a najgorszy jest ten lęk, że i lekarz nie będzie w stanie pomóc 😔 no, ale samodzielne ćwiczenia raczej nie zaszkodzą. Z mojej strony mogę Ci powiedzieć, żebyś nie bagatelizował swoich problemów. Nie znam dokładnie Twojej sytuacji, więc to co napiszę może będzie głupie, ale zawsze jak ktoś mi mówi, że od nie aż tak długiego czasu ma objawy nerwicy natręctw , a nie robi z tym nic konkretnego, to przypomina mi się moja sytuacja z kilku lat wstecz, gdy moje objawy nie były aż tak nachalne i obsesyjne. Zawsze wtedy myślę, że może gdybym wtedy coś z tym zrobiła, teraz nie byłabym w tej sytuacji, może byłoby lepiej, ale ja to zawsze odpuszczałam. Więc Ty sobie nie odpuszczaj, nikt nie powinien, nie popełnij moich błędów.
  7. Mam pytanie do osób leczących się na nerwicę natręctw. Jak to jest z przerwaniem wykonywania rytuałów? Jakie macie doświadczenia? Czy poszło Wam z tym łatwo czy wręcz przeciwnie? Czy po takim jakby „odstawieniu” ich mieliście jakieś skutki fizyczne? Ja odkąd postanowiłam, że nie będę ich wykonywać zupełnie nic nie jem, bo nie mogę, ciągle mi niedobrze, bez przerwy czuję strach, serce wali mi tak jakby zaraz miało wybuchnąć, mam problemy ze snem, nie jestem w stanie nic zrobić i ciągle te obsesyjne myśli o rytuałach, taka niepewność, że być może gdybym je wykonała to znowu się rozluźnię i będzie spokój, ale jak długo można w nie uciekać. Uciekałam w nie przez tyle lat i przy każdej kryzysowej sytuacji się im poddawałam. Czy to możliwe, że to dlatego jest mi teraz tak ciężko? Czy można to przetrwać?
  8. Paulinaski

    Cześć

    @z o.o. w moim przypadku są one dla mnie szkodliwe, dodatkowo zanim z nimi nie skończyłam tak naprawdę cały mój dzień się z nich składał, nie żyłam normalnie, a teraz po ich „odstawieniu” popadam w obsesję, że muszę je zrobić, okropnie to wpływa na moją psychikę i na ciało, bo ciągle odczuwam stres, nic nie jem, nie mogę spać, znowu pojawiają się myśli samobójcze
  9. Paulinaski

    Cześć

    @Lilith dziękuję bardzo :)
  10. Paulinaski

    Natrętne myśli

    Wydajesz się być osobą, która potrzebuje stałego poczucia kontroli, dzięki temu pewnie czujesz się bezpiecznie, a bez tej kontroli ogarnia cię lęk. Ja mam tak odkąd pamiętam. Pod wieloma względami przypominasz mi mnie. Nie mam zbyt wielu osiągnięć w swojej własnej walce z nerwicą, ale z doświadczenia mogę Ci powiedzieć - idź do lekarza jak najszybciej. Chcesz sama sobie to poukładać w głowie, rozumiem to. Też tak miałam. W moim przypadku skończyło się to bardzo źle, tylko pogłębiłam swoją chorobę. Nie chcę Cię straszyć, tylko powiedzieć, żebyś nie popełniła moich błędów. Być może Twoje dolegliwości nie są tak mocno zakorzenione. Może z pomocą odpowiedniego lekarza uda Ci się to wszystko przezwyciężyć. Odkładanie takich rzeczy na później najczęściej tylko je pogarsza. Trzymam za Ciebie kciuki 🙂. Nie poddawaj się 🙂
  11. Paulinaski

    Cześć

    Cześć jeszcze raz. Napisałam już jedną notkę i teraz myślę, że zaczęłam od złej strony. Mam nadzieję, że mi wybaczycie moją desperację. Mam 21 lat i cierpię na nerwicę natręctw od wielu lat, od jakiegoś czasu postanowiłam z tym skończyć i mam wrażenie, że całkowicie postradam zmysły. Wczoraj byłam na konsultacji u psychologa, planuję terapię. Byłabym niezwykle wdzięczna, gdyby ktoś chciał posłużyć radą albo swoim doświadczeniem. Z góry dziękuję 🙂.
  12. Witajcie. Jeżeli podobny temat się już trafił bądź napiszę coś nie tak, przepraszam. Sądzę, że piszę tę notkę trochę z potrzeby porozmawiania z kimś kto przeżywa coś podobnego do mnie, a sama już sobie nie daję z tym rady. Mam 21 lat, teraz wiem, że od dużej części mojego życia cierpię na nerwicę natręctw. Wszystko zaczęło się od wykonywania konkretnej czynności z przymusu, który odczuwałam tak jakby w swoim umyśle, pomimo tego, że w rzeczywistości wcale nie chciałam tego robić. Po pewnym czasie zaczęłam wykonywać tą czynność konkretną ilość razy, bo wydawało mi się, że wtedy się od tego uwolnię. Rozumiecie, miałam takie poczucie, że zrobiłam to tyle razy ile powinnam i mam z tym spokój, ale czasami pojawiało się uczucie, że wykonałam to nie tak jak powinnam i wtedy musiałam tą czynność powtarzać ponownie co oznaczało, że znowu musiałam to zrobić ileś tam razy żeby dobić do takiej swojej bezpiecznej liczby. I tak żyłam, uciekając w coś czego z jednej strony nie chciałam robić, ale z drugiej strony musiałam. W chwilach kryzysu, gdy uświadamiałam sobie, że nie wykonałam czegoś odpowiednią ilość razy pojawiała się potworna panika, więc robiłam to znowu, bo dzięki takiemu obłudnemu ładowi czułam się lepiej. Po jakimś czasie pojawiło się więcej rytuałów tak, że w końcu cały mój dzień składał się z nich. Dotyczyly mycia rąk, siadania, wstawania, odkładania różnych rzeczy, tak naprawdę wszystkiego i wszystko to musiało być wykonane w odpowiedniej kolejności. Te mniejsze rytuały dawały mi poczucie bezpieczeństwa, że ten jeden główny, pierwszy, o którym na początku wspomniałam się nie pojawi. Przez jakiś czas wszystko było dobrze, bo wszystko miałam powtórzone odpowiednią ilość razy, ale jakiś czas temu naruszyłam ład w tej swojej najgorszej czynności. Według swoich chorych zasad powinnam ją zrobić jeszcze raz, wtedy rytuał byłbybznowu wykonany prawidłowo, ale postanowiłam, że nie chcę już tego robić, po prostu nie chcę żyć jak niewolnik władnych urojeń. Odrzuciłam wszystkie swoje rytuały i choć uderzyła mnie myśl, że nie wiem jak normalnie żyć, bo normalnym życiem bez wykonywania tych wszystkich czynności żyłam z jakieś 10 lat temu to niby wszystko powinno być ok. Nie wykonuję rytuałów, ziemia nadal się kręci, nikt przez to nie umarł, ale to nieprawda. Mam wrażenie, że trafiłam do piekła, nadal dręczy mnie myśl o tym, że powinnam wykonać tą najgorszą dla mnie czynność z mojego pierwszego rytuału. Odstawienie innych czynności poszło łatwiej, ale myśl o tej jednej przyprawia mnie o szaleństwo. To jak obsesja, ciagle pojawia się myśl „zrób to i wszystko minie”, ale czy naprawdę muszę? Czy nie mogę nie zrobić tego i zacząć żyć normalnie? Wczoraj byłam na konsultacji z psychologiem, myślę o terapii, ale boję się, że nie dam rady, mam wrażenie, że mój umysł nie zmieni się i że ja się nie zmienię. Przez tą niepewność i ciągły przymus sprawia, że czuję się okropnie psychicznie, ale i fizycznie: praktycznie nic nie jem, ciągle mi niedobrze i słabo, bez przerwy wali mi serce. Nie jestem już w stanie tego wytrzymać, znowu myślę o samobójstwie. Powiedzcie mi czy dobrze zrobiłam, że postanowiłam przerwać z rytuałami, czy postanowienie, że nie chcę już w nie uciekać było dobrą decyzją? Czy jest nadzieja na to, że znów będę się potrafiła cieszyć życiem i będę miała tej obsesyjnej myśli o przymusie wykonania tej najgorszej dla mnie czynności konkretną ilość razy? Pomóżcie, proszę.
×