Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Natręctw

Znaleziono 4 wyniki

  1. Witam, jestem nowy na forum... Zaczne moze od przedstawienia sie: Jestem młodym chłopakiem lat 24, pracuje, i... Potrzebuje pomocy... Prosze o przeczytanie wszystkiego mimo ze wiem ze to bedzie pewnie trudne dla wiekszosci. Zacznę od tego ze wychowywałem się w domu z rodzicami przy których brakowalo mi zauwazenia, chcialem zeby mnie zauwazyli, docenili, którzy ciagle mowili zebym spowaznial ze jestem dzieciak itd... oraz dziadkiem alkoholikiem. W podstawowce tylko tata pracował, więc bylem biedny. Trafilem do snobistycznej klasy i bylem wysmiewany i dreczony. Dzis nie boje sie o tym mowic, tak po prostu bylo. Plakalem, bylem sam, nie mialem zadnych przyjaciół. Wszyscy byli przeciwko mnie i nigdzie nie mogłem znaleźć pomocy. W domu wracałem to były afery z dziadkiem, nigdzie nie było spokoju. Mama w tym wszystkim była prawie niezauważalna, mówiła tylko ze bardzo mi współczuje. Pierwsze znajomości zaczalem zawierać w technikum, miałem czesc klasy w porządku i część ktora tez próbowała sie z czegos nasmiewac, ale nauczony bledami przeszlosci bylem wyczulony i reagowalem agresywnie i nie dalem sobie wejsc na glowe. Jednak odreagowywalem nieprzespanymi nocami, myslac o zagrozeniu ze powtorzy sie szkola podstawowa, uciekaniem z lekcji do domu, pod pretekstem bycia szkolnym cwaniakiem, łobuzem. A prawda byla taka ze czulem sie zle i wialem do domu... Obecnie pracuje, mam dziewczynę, która jest kochająca, wierna, troskliwa, mądra i bardzo ładna. Jedynymi jej minusami sa kontrola i zazdrosc. (Jednakze na poczatku znajomosci zrobila mi krzywde mowiac ze ma inny typ faceta, że nie ukrywa ze nie jestem taki... bylismy juz razem, i widzialem w jej oczach jakis zawod... Stalo sie to jak kiedys bylismy w sklepie i cos przymierzalem, potraktowala mnie zle przy swoich przyjaciolach, ktorych zupelnie nie znalem, nie zwracala na mnie uwagi, slowem sie nie odzywala. Chcialem sie z nia wtedy rozstac, przepraszala mnie 2 tygodnie i stwierdzilrm ze zobacze co bedzie dalej, no i faktycznie minelo kilka miesiecy i sie na prawde zakochala... Przeprasza mnie po dzis dzien za to co zrobila i mowi ze nigdy sobie nie wybaczy.) Do tej pory uwazalem ze ja kocham, i chyba nadal tak mysle. Mam z nia wspolne plany, konczy studia i mam zamiar wziac kredyt i kupic nam mieszkanie (jesli przez tego wirusa oczywiscie nie strace pracy) Celowo napisalem do tej pory gdyz chce zobrazowac swoj problem Wydawalo mi sie ze wszystko jest miedzy nami okej, jednakze przez tego wirusa widujemy sie teraz rzadko i jako ze dziewczyna bardzo mnie kontrolowala, to nie przeszkadzalo mki jakos bardzo to z jakis czas sie nie bedziemy widziec. Niby tesknilem, ale nie tak jak ona i w pewnym momencie stwierdzila ze mi to przychodzi jakos latwo, i ze nie tesknie za nia. Ze stalem sie malo wylewny a wczensiej bylem bardzo... No i sie zaczelo... Zaczalem myslec ze moze ja juz jej nie kocham? Zaczalem myslec ze gdzies ide i widze nieraz jakas atrakcyjna kobiete i sie spojrze na nia, ze mi sie spodoba, ze zauwazam po prostu inne i ze to znaczy ze jej nie kocham. Nagle zaczela mi sie przypominac kolezanka z ktora sie kiedys spotykalem przed nia i ktora byla atrakcyjna. Zaczelo sie poczucie winy, obawa ze ja skrzywdze, z drugiej strony ze sam sobie wszystko zniszcze bo chce z nia byc i zalozyc rodzine... No i ze nie powinienem miec nihdy watpliwosci jesli to prawdziwa milosc... No i spirala trwa od jakiegos czasu non stop. 500x dziennie sobie mowie ze jest madra, fajna, ladna, ze ja kocham... Jakbym chcial sie sam na sile przekonywac. I mowie sobie kurde, na sile tak nie mozna, ale przeciez jak jestesmy razem (spotykamy sie juz) to wszystko jest okej, caluje ja ciagle, przytulam, mowie jej o sobie wszystko, wie o moich problemach o wszystkim... No i wyczytalem ze jest cos takiego jak nerwica natrectw czy zaburzenia obsesyjno kompulsywne w zwiazku i poza nim. No i mam pytanie czy takie nakrecanie sie i myslenie jest wlasnie takim czyms? W domu tez np mowie przedmioty ktore sa w okolo mnie. Czasem lapie sie na tym ze np patrze sie na biurko i obok i mowie 6 kawalkow ciasta, woda... W ogole nie wiem po co. Jak byłem mały to mialem kiedys mysli samobójcze i wystraszyłem sie ich i mowilem w kolko ,,nie nie nie, nie poddam nigdy sie." W pewnym momencie musialem zaczac mowic to glosno i moj pijany dziadek powiedzial ze jestem pier... No dobra, to jest jedna kwestia, ale pisze w temacie depresja, wiec juz tlumacze dalej i łączę wątek z dziewczyną. Mam jakis stan apatii czy anhedonii (brak poczucia szczescia) jestem ciagle zmeczony obojetnie ile bym spal. Bola i pieką mnie miesnie i stawy. Mam slabe libido i problemy z erekcja. Trwa to już kilka lat... Zaczalem ostatnio nieco unikac kontaktu, nie ze zupelnie, ale po prostu z moja dziewczyna jest tak ze sie spotkamy a zaraz musze wisiec przy telefonie i pisac dalej caly dzien. Informowac o wszystkim. No i jak sobie to tlumacze, to ta chec jej kontroli i jej zlosc jak np wyjde porozmawiac z kolega (jak nie ma stanu epidemii, nie mowie ze teraz, bo teraz to sie siedzi w domu...) to po prostu przez to troche tez sie dystansuje, i przez to ze mam wlasnie taki nastroj i nie chce zeby mnie ciagle w takim widziała... smutek nagle bez powodu taki ze mysle sobie po co w ogole zyc, nie wiem skad sie on bierze... Łącząc wątki chodzi mi o sedno sprawy, ze jak czasem nie mam ochoty faktycznie ciagle z nia rozmawiac to mam znowu kolejny powod do myslenia ze moze juz jej nie kocham, moze jej robie krzywde, zebym jej kiedys nie zdradzil. Mimo ze wiem ze bym tego nie zrobil i ze zadnej innej nie chce... A wracajac do depresji, a moze nerwicy, cholera wie czym to cale gowno jest... Jak budze sie rano to ciezko jest mi wstac. Mam takie mysli znowu to gowno, kiedy to sie skonczy... I jakies poczucie lęku, trzese sie w srodku, serce wali... Mozna zwariowac. Zyje weekendami, w tygodniu ide do pracy (pomimo ze teoretycznie ja lubie) mysle tylko czy sobie poradzę, czy mnie nie zwolnia przez tego wirusa co panuje teraz, jak to bedzie dalej, czy bede mogl kupic mieszkanie, mecza mnie tez mysli zwiazane z dziewczyna, ze martwie sie tym co powiedziala mi na poczatku ze ma inny typ, boje sie ze kiedys sobie takiego znajdzie, tym bardziej ze mam problemy z erekcja, i tu kolejna cegielka do braku poczucia wlasnej wartosci, obaw... I tu tez jest przyklad natrectwa, jak mi nie wyszlo 1 raz z pierwsza dziewczyna (ta jest 2ga) to w mojej glowie powstala mysl, a moze jestem gejem... Mimo ze nigdy nie interesowal mnie zaden facet i mnie takie cos obrzydza wrecz, i nigdy w zyciu czegos takiego bym nie mogl robic... Problem taki ze ta mysl wraca do dzis za kazdym razem jak mi nie chce stanac penis... Tez chore natrectwo i nie wiem jak sobie poradzic z tym. Byl tez czas ze myslalem ze jestem aseksualny i zaczalem o tym czytać i tez wracaly te mysli non stop, ale no przetlumaczylem sobie ze przeciez mam jakies fantazje, ze chociaz splycone to czuje checi jakies tam, ze podobaja mi sie kobiety, ze zawsse swoja musze zlapac gdzies... I pytanie do was do kogo powinienem sie udac, czy mozecie nakreslic na podstawie tego co napisalem co mi moze byc, jak to zmienic... Czy da sie cos zrobic z tym czy już cale zycie taki bede... Chodze na terapie juz poltorej roku.. Z przerwą teraz bo przez tego koronawirusa moja terapeutka zawiesila dzialanosc na jakid czas... Bylem u psychiatry w technikum, bO mialem problemy z rozwolnieniem na tle nerwowym, a pozniej lek ze jak wyjde to mnie dopadnie rozwolnienie... No i tak bywalo... Bralem asertin przez pol roku... Swoja drogs mysle ze problemy z libido i erekcja moga byc teraz tego skutkiem... Bylem jeszcze kiedys u psychiatry i probowalem lekow na te bole miesni i problemy z libido, dal mi coaxil, a potem wellbutrin xr. Coaxil jest chyba delikatny, ale nie mialem jakichs efektow i go odstawilismy, potem bralem wellbutrin i troche mi libido ruszylo, niewiele, ale cos tam ruszylo, jednakze ogolnie wiekszych efektow nie bylo i mialem zmieniac leczenie na moklobemid, ale po wellbutrinie trzeba bylo odczekac jakis czas zeby przejsc na moklobemid i potem juz dalem sobie spokoj z lekami, stwierdzilem ze to tuszuje tylko wszystko... Nie wiem jak sobie pomoc, nie wiem co zrobic, nie mam pojecia, blagam o pomoc. Nie chce stracic dziewczyny, nie chce stracic calego swojego zycia... Chce w wieku 24 lat sie urodzic i byc szczesliwym, zyc normalnie a nie wegetowac... Dziekuje jesli ktos to csle przeczytal... Pozdrawiam... I przepraszam ze chaotycznie.
  2. Witam Od ponad roku moje życie z dnia na dzień rozpada się coraz bardziej na mniejsze i słabsze części.. Zaczęło się na początku od sprawdzania kilka razy czy zamknąłem drzwi od pracy, za każdym razem zamykalem i nigdy wcześniej nie zdarzyło mi się zostawić otwartych (idąc do auta po pracy, wracam pod drzwi z dwa razy upewnić się czy zamknąłem). Po paru tygodniach to nie wystarczało, bo w głowie padało pytanie "A CO JEŚLI 3 RAZY SPRAWDZILEM TE DRZWI I ZOSTAWILEM JEDNAK OTWARTE???", więc zaczynałem nagrywać telefonem jak zamykam drzwi i wtedy miałem super pewność, że to zrobiłem sprawdzając nagranie wieczorem w domu. Niestety nie było tak kolorowo.. Po jakimś czasie zacząłem nagrywać zamykanie drzwi w domu, zamykanie bramy, czy zgasilem światła w aucie.. Na przełomie 2018/2019 dostałem obsesji na temat jazdy autem, jeżdżąc do pracy ciemnym rankiem, że mogłem kogoś zahaczyc idącego poboczem czy zarysowac auto na parkingu.. Dlatego kupiłem wideorejestrator samochodowy. Nagrywalem - sprawdzałem i tak w kółko, zostawialem nagrania na laptopie w razie jakieś w głowie zagwostki, że miesiąc temu może coś zrobiłem a może i nie... Za każdym razem sprawdzając nagranie nic się nigdy nie wydarzyło ale SAMO SPRAWDZANIE NAGRAN stawało się koszmarem.. Nie mogłem nic zrobić póki nie przeanalizuje nagrań.. Także przeniesolo się to na codzienne czynności jak chodzenie do sklepu (musiałem mieć pewność że nic nie wziąłem czy komuś nic nie zrobiłem - więc nagrywalem momentami co robię w danym momencie). Wyjście ze znajomymi też niedawno zdarzyło mi się uwiecznić w telefonie bo w głowie myśl, że jeśli coś by się stało to pewnie byłoby na mnie i lepiej byłoby mieć uwiecznione co robię.. Od niedawna także boje się że ktoś mógłby wslizgnac mi się pod auto i mógłbym kogoś najechac bo mam dość wysokie auto, więc robię zdjęcia lub nagrywam co sie pod nim znajduje ale wiadomo jak ZAWSZE NIC, mysli robia i tak swoje.. Mógłbym pisać o tym naprawdę dużo i dokładnie, ale mam pytanie.. Czy ktoś ma takie lub miał dolegliwości? Ktoś chorował na to? Wyleczyl się??
  3. Czy jest ktoś z nerwicą natręctw w Suwałkach. Pisać na priv.
  4. Hej. Mam za sobą pierwsze kroki w walce z nerwicą natręctw i wiem już jak trudna jest to walka. Jestem pod specjalistyczną opieką psychiatry i psychologa. Przyjmuję leki. Problem polega na tym, że potrzebuję do wygadania się osoby, która zna ten problem od podszewki. Jeżeli ktoś z tym schorzeniem chciałby porozmawiać to piszcie na priv. Będę wdzięczna, bo jest mi naprawdę trudno. Pozdrawiam wszystkich!
×