Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Myśli

Znaleziono 2 wyniki

  1. Witam, Chciałem się zapytać czy ktoś miał podobnie jak ja i w jaki sposób sobie z tym radzi (albo poradził) Chodzi o to, że od wielu lat mam jakieś dziwne schorzenia, nie wiem może to jest jakaś nerwica natręctw czy coś. Ale np. jak pracuje przy komputerze to co chwila muszę ruszać głową na boki (lewo prawo) oraz pochylam co jakiś czas bardzo mocno w dół, mam takie jakieś tiki nerwowe, Ogólnie ruszam szyją jak się tylko da, jak chodzę po ulicy to też co jakiś czas spuszczam głowę maksymalnie w dół, albo dookoła jakoś do środka itp. Do tego mam bardzo często złe myśli i to takie bardzo mocne, wkręcam sobie jakieś filmy, że mnie zwolnią i nie będę mógł znaleść pracy albo coś w tym stylu jakieś same najczarniejsze scenariusze, że będę np, kiedyś mieszkał sam i mi nie starczy do pierwszego. Moje pytanie brzmi czy ktoś miał podobnie albo ma i jakoś sobie z tym radzi? Do tego wiele negatywnych myśli bo nigdy nie miałem kobiety i mi to trochę psuje głowę no ale z drugiej strony się nie dziwię jaka dziewczyna chciałaby być z chłopakiem co macha szyją we wszystkie strony świata. Ktoś może wie jak to pokonać?
  2. Dlaczego jest tak, że gdy jestem przy swoim chłopaku, myślę o nim jako o osobie z którą pragnę być do końca życia, aby był ojcem mojego dziecka, marzę o ślubie z nim, codziennym budzeniu się przy sobie... A kiedy nie ma go przy mnie, myślę że przez niego nie robię nic pożytecznego dla siebie. Dobra. Nie ze nic, ale ze bez niego mogłabym bardziej skupić się na sobie. Skupić się w końcu na nauce angielskiego, na spokojnie znaleźć nową pracę, mieć więcej czasu dla przyjaciół i rodziny i psa (na tym ostatnim najbardziej mi zależy). Kiedy nie ma go przy mnie, wizualizuje sobie nasze rozstanie. Kiedy z nim jestem, marzę aby się z nim zestarzec. Oskarżam go również w głowie o to, że przez niego staje się bardziej poważna. A to nudne i przykre. Czasem mam wrażenie jakby mnie niszczyl. Od 6 klasy podstawówki bez przerwy jestem w związkach. Pierwszy trwał prawie 4 lata, drugi ponad 4, trzeci właśnie trwa. Od lipca tamtego roku. Przeskakiwalam z kwiatka na kwiatek. Pierwszego chłopaka zdradzalam nie wiem ile razy (poprzez miłość głównie platonoczna, z fizycznosci było buzi i tulenie, czasem macanie), drugiego chyba ze trzy razy (pocałunki, platonoczna miłość, macanie). Poza tym, kiedy ktoś coś do mnie mówi, widzę szeroki wachlarz możliwości tego z jaką intencją ktoś wypowiada dane słowa w moją stronę. Przez co często źle interpretuje. Na dodatek nauczyłam się myśleć głównie w czarnych kolorach.
×