Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Myśli

Znaleziono 10 wyników

  1. Witajcie, mam problem z pewną myślą, może to być wspomnienie, którego dokładnie nie pamietam. Nieustannie myśle o sytuacji z dzieciństwa, która mogła (nie musiała) mieć miejsce, było to w przedziale 4-6 lat, teraz mam 30 lat żonę i dziecko i nigdy o tym nie myślałem a od dwóch miesięcy nie potrafię się tego pozbyć z głowy… Mianowicie, kiedy byłem w podanym przedziale wiekowym miałem taką dziwną zabawę z kuzynem, udawaliśmy seks w pozycji na pieska, wtedy nie wiedzieliśmy co to jest i poco to się robi także nie miało to podłoża seksualnego, zwykła zabawa małych dzieci i tak też to sobie muszę tłumaczyć. Myśl, która mnie gnębi to czy mogło dojść w tym wieku do penetracji analnej (z grubej rury ale tak muszę to napisać), niby zdaje sobie sprawę że dzieci nie są w stanie czegoś takiego zrobić ale jak się zamyśle wyobrażam sobie (mam nadzieje niestworzone) sytuacje. Byłem już u psychologa ale jak widać nie pomógł mi tak jakbym tego oczekiwał, mówił że to normalne zabawy u dzieci. Na początku jak mi weszła ta myśl miałem odruchy wymiotne i robiło mi się niedobrze. Czytałem wszystkie artykuły jakie udało mi się znaleźć na temat seksualności dzieci, ich rozwoju dojrzewania płciowego miedzy innymi o skali Tannera. Całe życie z kuzynem rozmawiałem bez problemu nigdy nie myślałem negatywnie o swoim dzieciństwie w tej kwestii, wszystko było normalne nawet wspólne kąpiele we wiadrze pod okien rodziny, a od dwóch miesięcy mam niesmak do jego osoby, rozmawiałem z nim o tym mówi ze nie pamięta takich chorych akcji i śmieje się ze się mocno poszyłem. Naczytałem się o chorobach na tle psychologicznym między innymi OCD i się trochę wystraszyłem bo tez mi to tak siedzi w głowie. Potrzebuje chyba jakiegoś potwierdzenia innego specjalisty może seksuologa albo jakiegoś lekarza, który może mi raz na zawsze wyjaśnić czy dzieci w tym wieku mogły sobie robić takie coś czy w ogóle jest to możliwe pod względem fizjologii. Czy w takim wieku dzieci są w stanie dopuścić sie penetracji? Wybaczcie ten chaotyczny opis ale napisałem to i tak najlepiej jak potrafię. Pozdrawiam!
  2. hej, jestem 18-letnim chłopcem, którego mogę nazwać mężczyzną. Odkąd byłem mały, myślałem, że pociągają mnie kobiety, chociaż były chwile, kiedy mężczyzna mnie podniecał, ale mnie to nie obchodziło. Porno oglądałem bardzo wcześnie, czego żałuję, bo miałem 11-12 lat, zacząłem od heterowskiego, ale w wieku 13-14 lat były bardzo krótkie momenty, kiedy wyobrażałem sobie coś z chłopakiem, ale to był tylko tymczasowy, ponieważ fascynowały mnie dziewczyny. Minęło dużo czasu, odkąd przeszłość nagle zaczęła mnie przerażać i mówić, że to znaczy, że jestem gejem. Myśli że jestem gejem, a to doprowadziło do nerwicy. Poszedłem do lekarzy, odbyłem wywiady i leczyłem się farmakologicznie, było dobrze, ale tylko na chwilę. Kiedy widzę gorącego chłopaka, przesadzam z uczuciem, że go lubię, chociaż wiem. Podoba mi się wizualnie. Na siłe masturbuje się do gejowskiego porna i niewiem czemu dochodze, wtedy nie czuje satysfakcji tylko płacz lęk, i boje sie ze tego pragne. Kiedy go pamiętam, czuję się dziwnie, nie uwielbiam się z nimi masturbować, bo wiedziałbym, że mi się to nie spodoba, bo nie uczyniłbym tego tak przyjemnym do końca życia. kiedy chcę się masturbować, robię to dla seksu z kobietą, a dla mnie gejem seks jest męczący, bo tylko moje myśli mają o nim pamiętać, chciałbym usłyszeć twoje opinie, bo te uczucia i myśli mnie dręczą. dziękuję XYZ
  3. Wiem że to co napisze może zabrzmic idiotycznie, ale zaczyna mnie to bardzo męczyć. Mam 17 lat i mam ogromny problem z przejmowaniem się małymi rzeczami. Za kilka dni mam u sąsiada posprzątać podwórko za parę zł i mam pełno myśli co może pójść nie tak. Kolega z Finlandii oddał mi swoje konto w grze 2 lata temu co nie jest dozwolone do końca i teraz mam myśli że mogę je stracić i przez to ten kolega może się pogniewać na mnie za to. Ja nie potrafię przestać się przejmować, nawet jeśli na coś jest szansa 0,01% to i tak będę brał to pod uwagę. Nigdy nie było to jakoś męczące, zawsze myślałem że to normalne że ludzie się stresują, ale nie dawno zasłabłem na mojej próbnej maturze z stresu. Nie jestem już w stanie tego wytrzymać, jest jakiś sposób aby to wyleczyć?
  4. Nn mam już od 8 lat. Raz było lepiej , raz gorzej. Jednak cały czas wraca. Pomijając liczenie, sprawdzanie yo najgorsze są myśli. Mialam duzo myśli na temat tego że zdradzam partnera ( co było nie prawda), potem przechodziłam myśli na temat choroby (już mialam wszystkie choroby świata....), tysiące razy wracałam do miejsc gdzie jeździłam samochodem (a bo na pewno kogoś potracilam) , ciągle wracają do mnie jakieś sytuację z przeszłości, które pamietalam , a za chwilę jest myśl że to może było inaczej? Może coś więcej? I stres. Już mam dość walki że swoim umysłem.... Teraz cały czas myślę że może ktoś mi zrobił kiedyś krzywdę? Molestowal itp? A ja to wyparlam a teraz to wraca? Czy ktoś też ma takie sytuacje?
  5. Witam, 3 miesiące temu odnowiła mi się nerwica po tym jak zaczęłam odstawiać Asertin. Wróciła ze zdwojoną siłą, ataki paniki, niepokój, nudności, brak apetytu. Po miesiącu, gdy stopniowo zaczęłam zwiększać dawkę było lepiej, a od kilku dni znowu gorzej. Zaczęło się, że kilka dni temu pomyślałam, że boję się, że herbata będzie kojarzyć mi się z czymś obrzydliwym. Później pomyślała, że co będzie, jeśli wszystko, co spożywam będzie mi się kojarzyć z czymś obrzydliwym. Nie, jedzenie, ani picie nie kojarzyło mi się obrzydliwie, tylko bałam się, że zacznie mi się tak kojarzyć. Wczoraj cały dzień o tym myślałam i czułam niepokój, więc wieczorem z nerwów zaczęłam czuć nudności. Gdy zaczęły mi się nasilać, dostałam dużego ataku paniki(mam emetofobię, więc boję się wymiotować). Dzisiaj też od samego rana nudności i niepokój. Jak mam sobie poradzić z tymi myślami? Biorę Asertin 100 rano i 50 wieczorem, 2,5 mg Miansecu przed snem i Xanax doraźnie(w zasadzie od paru dni codziennie). Czy można jakoś wygrać z tymi myślami?
  6. Macie jakieś rady jak sobie radzić z natrętnymi myślami?
  7. Żyję ze swoim chaosem już 24 wiosny. Raz lepiej raz gorzej.Trochę szkoda życia które przelatuje przed oczyma niczym ziarenka piasku z dłoni. Chodziłem na terapię(8 msc) , pomagało mi to w znacznym stopniu, zazwyczaj wykładaliśmy z panią psycholog dany problem na wierczh i pomagało zmierzyć mi się z problemem ale i tak musiałem się mierzyć z nie możnością kontroli mych emocji/myśli. Właściwie to miałem wrażenie że psycholog nie dokońca mogła zrozumieć jak to u mnie wygląda. Obecnie wszedłem w nowy związek i trochę mi szkoda tej osoby, że ja czasami sobie tak odlatuje do własnych myśli a ją zostawiam ze swoją kopią cielesną.Do tego wiem że może być to przyczyną bądź co nie bądź rozstania jeśli będe zaniedbywał tą relację. Najgorzej jest w wypadku gdy z kimś rozmawiam, wtedy mam świadomość że nie opanuje tych myśli bo jeszcze muszę się skupiać na rozmowie, nie powiem przecież:poczekaj 5 min idę ogarnę swoje spierdzielenie umysłowe. Zresztą musiałbym to robić co 1 godzinę więc non sens. Często mam tak że boję się czegoś i myślę o tym dużo razy aby niby być na to gotowym(obejście), później tak często o tym myślę że jeszcze bardziej tego się boję,nawet jak o tym nie myślę to i tak krąży w mym umyśle niczym sroka nad gniazdem Wiem też że mogę to kontrolować -coś jak mięsień myślowy ale mój jest zbyt słaby Pomaga mi stronka emocje pro-tam są jako takie porady które coś czasem pomogą. Jak wy radzicie sobie z takim chaosem?
  8. Dzien dobry. To moj pierwszy post tutaj. Wertowalam juz podobne fora, jednak zdecydowalam sie zalozyc wlasny watek. Byc moze ktos z podobnymi doswiadczeniami jest w stanie podniesc mnie na duchu. Od 2/3 tyg chodze na psychoterapie, poki co nie chce brak lekow, stwierdzono u mnie zaburzenia lekowe na tle homoseksualizmu. Od kilku msc boje sie i wkrecam sobie, ze moge byc homo/bi. Te mysli mnie doslownie zjadaja, nie jestem w stanie na niczym sie skupic. Mysli typu: "Czemu teraz to sie dzieje, byc moze jest cos na rzeczy", "Czy probuje cos ukryc przed sama soba", "Kiedys obejrzalam lesbijskie porno", "Moze nie potrafie zaakceptowac przed sama soba prawdy" itp, itd... Boje sie chodzic na spotkania ze znajomymi w gronie zenskim, boje sie czasem porozawiac z kolezanka przez telefon w obawie ze spodoba mi sie np. jej glos. Gdy spojrze na jakas inna kobiete mam wyrzuty sumienia, gdy idzie para ganiam sie za to ze spojrzalam sie najpierw na dziewczyne. Zastanawiam sie jak byloby mi w takim zwiazku... A wiem, ze nie podobaja mi sie kobiety w tym sensie, ze nie chcialabym byc z kobieta, ze marze o mezu i domie, dzieciach, ze nigdy nie czulam zadnego pociagu w stosunku do kobiet. Jednak takie racjonalne argumenty chowaja sie gdzies za ta cala chmura mysli i nie daja mi zdrowo funkcjonowac. Mialam juz 1 atak paniki, wczoraj bylam blisko drugiego bo wsrod znajomych wywiazala sie rozmowa nt. srodowiska lgbt. Zmrozilo mnie w sekunde, musialam wyjsc na papierosa i zaczelam cala sie trzasc. Myslalam, ze jest juz troche lepiej, bo od dwoch dni czulam sie naprawde okej w porownaniu do ostatnich kilku tygodni, a teraz znow. :( Nie czuje sie soba, mam wrazenie ze moje dawne zycie juz nie wroci i bardzo sie tego boje, ze to ze mna zostanie, ze kiedys znow sie obudzi itp. Chodze normalnie do pracy, wykonuje codzienne obowiazki lecz nie ukrywam, ze czesto wymaga to wiele, wiele wysilku. Jestem od 10 msc w szczesliwym zwiazku ze swietnym facetem, kochamy sie, chcemy spedzic razem zycie, zapatrujemy sie na wspolna przyszlosc. Bardzo mnie wspiera w chorobie, ale widze ze to negatywnie odbija sie tez na nim i na nas. Nie mam ochoty na seks, libido spadlo mi do zera, co prawda od czasu do czasu go uprawiamy i w trakcie jest milo, przyjemnie i chce tego, ale sama nie jestem w stanie nic zainicjowac... Na sama mysl sie boje, ze zaraz przyjdzie mi do glowy obraz dwoch kobiet, ze nie bede mogla sie podniecic, ze nie sprostam jego oczekiwaniom, ze nie bedzie mi dobrze. :( Niszczy mnie to od srodka. Najgorsze ostatnio w tym wszystkim chyba jest to, ze te mysli coraz mniej mnie stresuja. Nie wiem czy to oznaka poprawy, ale ja boje sie ze to przeradza sie w rzeczywistosc..... Co robic? Prosze, jesli ktos przechodzil cos podobnego i jest w trakcie leczenia/wyszedl z tego o podzielenie sie przezyciami, czy zdecydowaliscie sie na leki, o podniesienie na duchu. Nie mam juz sil.
  9. Witam, Chciałem się zapytać czy ktoś miał podobnie jak ja i w jaki sposób sobie z tym radzi (albo poradził) Chodzi o to, że od wielu lat mam jakieś dziwne schorzenia, nie wiem może to jest jakaś nerwica natręctw czy coś. Ale np. jak pracuje przy komputerze to co chwila muszę ruszać głową na boki (lewo prawo) oraz pochylam co jakiś czas bardzo mocno w dół, mam takie jakieś tiki nerwowe, Ogólnie ruszam szyją jak się tylko da, jak chodzę po ulicy to też co jakiś czas spuszczam głowę maksymalnie w dół, albo dookoła jakoś do środka itp. Do tego mam bardzo często złe myśli i to takie bardzo mocne, wkręcam sobie jakieś filmy, że mnie zwolnią i nie będę mógł znaleść pracy albo coś w tym stylu jakieś same najczarniejsze scenariusze, że będę np, kiedyś mieszkał sam i mi nie starczy do pierwszego. Moje pytanie brzmi czy ktoś miał podobnie albo ma i jakoś sobie z tym radzi? Do tego wiele negatywnych myśli bo nigdy nie miałem kobiety i mi to trochę psuje głowę no ale z drugiej strony się nie dziwię jaka dziewczyna chciałaby być z chłopakiem co macha szyją we wszystkie strony świata. Ktoś może wie jak to pokonać?
  10. Dlaczego jest tak, że gdy jestem przy swoim chłopaku, myślę o nim jako o osobie z którą pragnę być do końca życia, aby był ojcem mojego dziecka, marzę o ślubie z nim, codziennym budzeniu się przy sobie... A kiedy nie ma go przy mnie, myślę że przez niego nie robię nic pożytecznego dla siebie. Dobra. Nie ze nic, ale ze bez niego mogłabym bardziej skupić się na sobie. Skupić się w końcu na nauce angielskiego, na spokojnie znaleźć nową pracę, mieć więcej czasu dla przyjaciół i rodziny i psa (na tym ostatnim najbardziej mi zależy). Kiedy nie ma go przy mnie, wizualizuje sobie nasze rozstanie. Kiedy z nim jestem, marzę aby się z nim zestarzec. Oskarżam go również w głowie o to, że przez niego staje się bardziej poważna. A to nudne i przykre. Czasem mam wrażenie jakby mnie niszczyl. Od 6 klasy podstawówki bez przerwy jestem w związkach. Pierwszy trwał prawie 4 lata, drugi ponad 4, trzeci właśnie trwa. Od lipca tamtego roku. Przeskakiwalam z kwiatka na kwiatek. Pierwszego chłopaka zdradzalam nie wiem ile razy (poprzez miłość głównie platonoczna, z fizycznosci było buzi i tulenie, czasem macanie), drugiego chyba ze trzy razy (pocałunki, platonoczna miłość, macanie). Poza tym, kiedy ktoś coś do mnie mówi, widzę szeroki wachlarz możliwości tego z jaką intencją ktoś wypowiada dane słowa w moją stronę. Przez co często źle interpretuje. Na dodatek nauczyłam się myśleć głównie w czarnych kolorach.
×