Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Brak

Znaleziono 2 wyniki

  1. Dzień dobry, chciałbym zapytać, jak brak matki wpływa na rozwój emocjonalny chłopaka? Większość informacji jakie znalazłem w internecie dotyczy braku ojca. Podmiotem jestem tutaj ja. Mam 25 lat, moja matka zmarła gdy miałem ok. 2 lat, więc kompletnie jej nie pamiętam, znam ją tylko ze zdjęć. Ojciec nie miał mnie za bardzo z kim zostawiać więc spędzałem długie dni w przedszkolu a później na szkolnej świetlicy (byłem odbierany zawsze jako ostatni). Kiedy miałem ok. 5 lat mój ojciec związał się z inną kobietą z którą miał dwójkę dzieci, więc całkowita uwaga skupiła się na tamtej dwójce, kiedy miałem ok. 12 lat rozstali się. Chciałbym zapytać, jak w ten sposób spędzone dzieciństwo może pływać na moje relacje z kobietami? Widzę po sobie, że ciężko mi przychodzi zakochanie się i zaangażowanie, gdy jednak już to nastąpi, jestem bardzo opiekuńczy, troskliwy i czuły jednak też bardzo lubię kiedy ta osoba na której mi zależy troszczy się o mnie, choćby przez pytanie ''jak było w pracy''. Zauważam też, że bardzo źle znoszę kiedy dziewczyna z którą jestem nie poświęca mi dość uwagi lub czasu. Kiedy nie jestem z nikim związany czuję się okropnie. Jeśli jest na ten temat jakaś fachowa literatura/opracowania naukowe, byłbym wdzięczny o podanie bibliografii, w razie ewentualnych pytań chętnie odpowiem, dziękuję z góry :)
  2. Dlaczego jest tak, że gdy jestem przy swoim chłopaku, myślę o nim jako o osobie z którą pragnę być do końca życia, aby był ojcem mojego dziecka, marzę o ślubie z nim, codziennym budzeniu się przy sobie... A kiedy nie ma go przy mnie, myślę że przez niego nie robię nic pożytecznego dla siebie. Dobra. Nie ze nic, ale ze bez niego mogłabym bardziej skupić się na sobie. Skupić się w końcu na nauce angielskiego, na spokojnie znaleźć nową pracę, mieć więcej czasu dla przyjaciół i rodziny i psa (na tym ostatnim najbardziej mi zależy). Kiedy nie ma go przy mnie, wizualizuje sobie nasze rozstanie. Kiedy z nim jestem, marzę aby się z nim zestarzec. Oskarżam go również w głowie o to, że przez niego staje się bardziej poważna. A to nudne i przykre. Czasem mam wrażenie jakby mnie niszczyl. Od 6 klasy podstawówki bez przerwy jestem w związkach. Pierwszy trwał prawie 4 lata, drugi ponad 4, trzeci właśnie trwa. Od lipca tamtego roku. Przeskakiwalam z kwiatka na kwiatek. Pierwszego chłopaka zdradzalam nie wiem ile razy (poprzez miłość głównie platonoczna, z fizycznosci było buzi i tulenie, czasem macanie), drugiego chyba ze trzy razy (pocałunki, platonoczna miłość, macanie). Poza tym, kiedy ktoś coś do mnie mówi, widzę szeroki wachlarz możliwości tego z jaką intencją ktoś wypowiada dane słowa w moją stronę. Przez co często źle interpretuje. Na dodatek nauczyłam się myśleć głównie w czarnych kolorach.
×