Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Nerwicalękowa

Znaleziono 8 wyników

  1. Gość

    Hej wszystkim witam się :)

    Cześć. Jestem o kobietą, mam 34 lata, męża, dziecko i od dość dawna nie potrafię sobie poradzić z nerwami i samą sobą. Kurczę, to brzmi naprawdę słabo. Ech... zaczęło się od tego - w skrócie - że zamieszkałam po ślubie z mężem u jego rodziców. I oni mnie powoli wykańczają...od drobnych spraw po wtrącanie się w wychowanie dziecka etc. Łatwo powiedzieć "wyprowadźcie się" ale na ten moment nie ma szans. Najistotniejsze, że nie umiem się uspokoić, wyciszyć, nic mnie nie cieszy, jak dawniej, nawet rzeczy, które kiedyś sprawiały radość dziś, po prostu stały się nijakie. Nerwy i stres, non stop, bez przerwy, ciemność...... czuję jakbym spadała w dół, nie wiem, jak sobie z tym poradzić.
  2. Witajcie :) Piszę do Was z prośbą o pomoc w dość poważnym problemie, z którym pomimo terapii (parę razy przerywanej nie potrafię sobie poradzić). Mianowicie pracuję już 11 lat, zaczęłam od pracy w administracji (przepracowałam tam 8,5 roku), potem poszłam do firmy prywatnej zajmującej się zupełnie czym innym (pracowałam tam prawie 3 lata). W międzyczasie rozpoczęłam studia doktoranckie, które nadal nie są ukończone. I tu pojawia się problem, ponieważ w każdej z firm, a także w relacjach z moim promotorem miałam do czynienia z mobbingiem. Dobrze było do czas, a potem zaczynało się docinanie, podnoszenie głosu, upokarzanie, umniejszanie moich umiejętności, aż w końcu doprowadzona do skraju wytrzymałości musiałam odejść lub zmienić pracę na inną. Oczywiście potem zawsze długo to odchorowywałam, między innymi nerwicą lękową, stanami depresyjnymi, brakiem wiary w siebie i swoje umiejętności...Często w pracy chciało mi się płakać i miałam ochotę ucieć, a w domu odreagowywałam się na najbliższych. Zniszczyłam przez swoje zachowanie związek z mężczyzną, którego bardzo kochałam. Od poniedziałku idę do nowej pracy i niestety przez niezrozumienie się w trakcie rozmowy telefonicznej z moją przyszłą szefową, ta wypomniała mi, że moja reakcja na informację o pracy była dla niej szokiem. Przyznam szczerze, że wyczuwam że już jest do mnie uprzedzona, a ja jestem przerażona. Zależy mi na tej pracy, zawsze byłam obowiązkowa i sumienna, ale strach przed powtórką z rozrywki mnie paraliżuje. Proszę doradźcie coś, jak pokonać tą złą passę czy wyjść z roli ofiary w którą ciągle się pakuje.
  3. Witam postanowiłam tu napisać bo nie wiem jak mam postępować Mam 18lat od 2,5 choruje na nerwice, nerwice lękowa (somatyczna) i depresje. W tym roku zaczęłam chodzić do psychologa oraz psychiatry (raz w miesiącu) Czuje że to za mało z początku byłam silna dawałam sobie z tym jakos rade a teraz nie. Nie mogę "funkcjonować" tak jak dawniej przez to czuje jakbym się zatrzymala w zyciu. Po tabletkach jest troche lepiej ale nadal się boję przełamać (chociażby wejść do sklepu na dłuższe zakupy, jechac pociągiem, wyjść gdzies czy pojsc do szkoły/pracy) Złapałam jakiegoś doła
  4. Cześć. Od kiedy pamiętam mój strach przed szkołą znacznie się powiększał, gdy wiedziałam, że mojej przyjaciółki akurat nie będzie. Teraz miałam taką sytuację - przyjaciółka w czwartek powiedziała mi, że nie będzie jej dzisiaj w szkole. Od tamtego czasu towarzyszył mi ciągły lęk, płacz, złe myśli. Dzisiejsza noc była wyjątkowo trudna - co chwile się budziłam, czułam jak bardzo jestem zestresowana pójściem do szkoły. Na miejscu było już w porządku. Jak sobie z tym poradzić? Sytuacja wyglada za każdym razem tak samo (próbuje sobie uświadomić o braku zagrożenia, ale niestety nie udaje się).
  5. maja21

    obwinianie

    jak przestać się o wszystko obwiniać i uważać za najgorszą osobę?
  6. Witam. Nie do końca wiem co mam Wam napisać, jednak czuję potrzebę "wygadania" się, gdyż rozmowa z bliskimi nie przynosi żadnych rezultatów, etc. Mam 18 lat. Już jako małe dziecko byłam bardzo zamknięta, bałam się ludzi (w szczególności mężczyzn, mimo, że nikt nigdy nie zrobił mi krzywdy). Zawsze chowałam się za mamą i tylko przy niej czułam się naprawdę bezpiecznie. Zawsze była ona moim aniołem . Wszystko jednak poszło w złą stronę, ponieważ jako jedynaczka moi rodzice często wyręczali mnie z różnych obowiązków itp. Miałam problemy z zawieraniem znajomości, a w czasach podstawówki panicznie bałam się chodzić do szkoły. Nigdy nie zapomnę, jak nauczycielka musiała mnie siłą przetrzymywać, żeby mój tata mógł spokojnie zostawić mnie w szkole. Gimnazjum wspominam natomiast jako prawdziwy czas spokoju, szczęścia. Miałam przy sobie wspaniałą przyjaciółkę, dobrze dogadywałam się z klasą. Prawdziwy koszmar zaczął się dopiero w liceum. Klasa z grupką dziewczyn, które każdego obgadywały - bardzo źle się tam czułam. Przeniosłam się - zmiana klasy bardzo mi pomogła, choć bałam się otworzyć przed innymi ludźmi. Przez całą drugą klasę stałam się prawdziwą introwertyczką :)) Moje życie zaczęło się w internecie, tam poznałam dziewczynę. Już wcześniej podobały mi się dziewczyny, jednak nigdy nie myślałam o tym w sposób poważny. Dzieli nas ok. 300km. Jesteśmy razem już ponad rok. Jednak mój stan psychiczny sięgnął dna od czerwca 2018 r. Miałam pracować nad morzem, jednak gdy dowiedziałam się, że w pokoju, w którym miałam spać będzie 7 dziewczyn poczułam wielki dyskomfort i ciągle towarzyszył mi lęk. Wtedy doświadczyłam też pierwszych ataków paniki, coś strasznego:). W rezultacie pracowałam tylko kilka dni, a rodzice umówili mnie do lekarza psychiatry. Pani doktor potwierdziła nerwicę lękową oraz depresję. Przypisała bardzo silne leki (po których czułam się źle) oraz zaleciła wizyty u psychologa. Całe moje wakacje skupiły się na leczeniu, które nic nie zmieniły. We wrześniu zrezygnowałam, nie czułam się lepiej. Do teraz nie czerpię już z niczego szczęścia. Każdy nowy dzień jest koszmarem. Każde wyjście z domu wiąże się z lękiem, któremu towarzyszą mdłości, bóle całego ciała, kołatanie serca, przyspieszony oddech, ciągłe złe myśli. Przez ten czas bardzo schudłam, nie jestem w stanie nic w siebie wcisnąć. Mama twierdzi, że mam już anoreksje (mam 170cm, ważę 45 kg i nawet po bieliźnie już widać, że znacznie schudłam). A co jest najgorsze.... podobają mi się zdrowe sylwetki ciała - nie za grube, nie za chude, ale czuję dziwną satysfakcję, gdy widzę, że chudnę... co chwilę sprawdzam, czy nie przytyłam, ważę się 2 razy dziennie. Mój każdy dzień przepełniony jest złymi myślami, brakiem jakiegokolwiek entuzjazmu, radości. Ciągle płaczę, budzę się w nocy po kilka razy. Jestem ciągle niewypoczęta, ponadto czuję się dla wszystkim problemem, mam wrażenie, że nikomu już na mnie nie zależy, nikt mnie nie kocha. Nie umiem pozbyć się takich myśli, przez co utknęłam w takim błędnym kole, co prowadzi często do napadów paniki. Teraz nie umiem już przebywać sama z sobą, muszę ciągle być w towarzystwie innych (oczywiście tylko bliskich, bo nadal mam problem z poznawaniem nowych ludzi). Gdy jestem sama zaczynam za dużo analizować i pogrążam się w tym wszystkim jeszcze bardziej. W dodatku mam w tym roku maturę, więc mój strach przed szkołą powrócił. Nie umiem już sobie z tym wszystkim radzić. Czuję, że mój stan sięgnął już totalnego dna. Co mam robić?
  7. Nazywam się Natalia . Mam 21 lat . Cierpię na nerwicę lękową z atakami paniki . Mam także drgawki dysocjacyjne .Z nerwicą zmagam się od dziecka . Tylko w tamtym czasie nie byłam diagnozowana . Ale ataków nie miałam . Bardziej nerwicę natręctw . Ataki zaczęłam dostawać od maja tego roku . . Obecnie jestem na terapii grupowej . Na która zaczęłam uczęszczać od 13 sierpnia . Byłam także w zakładzie psychiatrycznym w Starogardzie na oddziale 7 . Miesiąc i tydzień. Moje ataki były bardzo silne . Wyglądały jak ataki padaczki . Obecnie ataków nie mam . Ostatni był 25 sierpnia . Mój stan jest stabilny , Przyjmuję leki Chloroprothixen w dawce 50 mg - 3 razy dziennie i Lamitrin 50 mg - 2 razy dziennie . Obecnie zmagam się z depersonalizacją . Odczucie odrealnienia towarzyszy mi co najmniej od 1,5 roku . Piłam bardzo dużo alkoholu . Pomagał mi zapomnieć o bólu wewnętrznym . Ale poczucie oderwania od siebie zaczęło coraz bardziej się powiększać .Odstawiłam alkohol . Nie pije już pół roku . Ale mój stan się nie poprawił . Psychiatra zrozumiała , że poczucie odrealnienia bardzo mnie męczy . Przepisała mi lek Kwetaplex . Przyjmowałam go w dawce 25,50,100 mg i nie poczułam żadnej różnicy .Mam odstawiony ten lek . W pon będę testować nowy lek z nadzieją , że pomoże . Chętnie poznam osoby w moim wieku lub trochę starsze . By podzielić się doświadczeniami . I porozmawiać tak ogólnie . Chętnie zawrze nowe znajomości .
  8. Witam mam na imię Natalia . Mam 21 lat . Założyłam tu konto by poznać ludzi o podobnych problemach . Mam padaczkę, zaburzenia osobowości F 60 czyli osobowość paranoiczną , nerwicę lękową , drgawki dyscocjacyjne . I dodatkowo jeszcze spowodowane nerwicą depersonalizację i derealizację . I te 2 ostatnie zaburzenia są najgorsze . Ponieważ uczucie obcości wobec siebie i otaczającego mnie świata . Bardzo mnie męczy . Otóż nabawiłam się tego przez trudne dzieciństwo . Mój ojciec był alkoholikiem . Bił mnie i wyzywał . Zmarł gdy miałam 9 lat . Dostał marskości wątroby . Co nie było niespodzianką . Pił 25 lat . Mama też piła , awanturowała się i znęcała psychicznie głównie . Wzbudzała we mnie poczucie winy . Też była nadopiekuńcza . A to było spowodowane tym że straciła syna . Tóż po urodzeniu . Miał wrodzoną wadę serca . I mój ojciec z moją babcią wmawiali jej ,że to przez nią .Ja po urodzeniu walczyłam o życie . Miałam obustronne zapalenie płuc i żółtaczkę . Mama nie chciała mnie zostawić w szpitalu . Choć lekarze nalegali . Sama się mną cierpliwie opiekowała . Miała ciężkie życie . Zapijała swoje choroby . Choruje na nerwicę i depresję . Nie pije już 11 lat . Aktualnie kontakt jest dobry . Nawiązałam z nią nić porozumienia . Brat bił mnie i poniżał . Chorował na depresję . Siostra wyzywała i czasem dochodziło do rękoczynów . 2 pozostałe siostry w tym czasie starsze miały już swoje życie . Pozakładane rodziny . A brat starszy ćpał i pił . Nie było go prawie nigdy w domu . Nie miałam z nikim z rodziny żadnej relacji . Pierwszy raz chciałam się zabić w wieku 9 lat . Mieliśmy na korytarzu toaletę . Stawałam na sedesie i chciałam się powiesić . Na lince od spłuczki . Wyskoczyć z okna , skoczyć z mostu , wbić sobie nóż w brzuch, . Bałam się , Strach mnie uratował. W szkole także mnie gnębiono . Wzywano i poniżano .Nie miałam przyjaciół prawie w ogóle . I tak im nic nie mówiłam . Trzymałam wszystko w sobie . Lata mijały a balast z przeszłości . Męczył mnie coraz bardziej . Mimo wszystko w szkole byłam spokojna i opanowana . Ale w domu puszczały mi nerwy , Kłóciłam się z mamą . Biłam i wyzywałam z bratem . Siostrom nic nie mówiłam . Jak zresztą nikomu . Zamknęłam się w sobie . I tak przeszłam podstawówkę i gimnazjum . Jako wyrzutek . W szkole średniej coś zaczęło się zmieniać .
×