Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Stres

Znaleziono 8 wyników

  1. Witam. Od dłuższego czasu zmagam się z pewnym problemem. Mianowicie odczuwam ogromny lęk przed chorobami fizycznymi, szpitalem, osobami chorymi (fizycznie). Jest to bardzo duży lęk. Miewam ataki paniki, uczucie niepewności strachu i jak już wcześniej powiedziałam owego leku. Od niedawna jest gorzej czasem nie mogę spać po nocach bo rozmyslam o chorobach i że je mam. Wmawiam sobie różne choroby regularnie sprawdzam swoje ciało z obawą że dopadła mnie jakaś choroba. Pytam bliskie mnie osoby czy z moim zdrowiem jest na pewno wszystko dobrze. Oni zawsze odpowiadają że wszystko jest bardzo dobrze. Czasem mam tak że chodzę do lekarza żeby zbadał moje ciało np brzuch . Zawsze każda wizyta kończy się pozytywnie. Jednak to mnie nie uspokaja. Proszę o pomoc.
  2. Witam. Moja bezsenność rozpoczęła się prawie dwa lata temu z dnie na dzień. Tak poprostu bez żadnego powodu. Zawsze byłam nerwuskuem ale nigdy nie wpływało to na mój sen. Po dwóch tygodniach prawie bez snu trafiłam do lekarza, który przepisal mi Zolpidem. To było jak wybawienie. Wkoncu spałam jak dawniej. I tak raczył mnie tym specyfiki em pani doktor przez 11 miesięcy. Po tym czasie doszło do mnie, że jestem już nieźle uzalezniona. Powrót do lekarza. Tym razem wybrałam się do specjalisty. Psychiatra do którego trafiłam zalecił odstawienie Zolpidemu z dnia na dzień tzw cold turkey. Uznał bowiem, że nie była to duża dawka i wcale nie tak długo (10mg ). Tak też zrobiłam. W zamian pan doktor zapisał Trazadon. Ja bałam się kolejnego uzależnienia wiec leków nie brałam. To co przez te dwa tygodnie od odstawienia przezylam to był koszmar albo początek mojego dalszego koszmaru. Po dwóch miesiącach jednak przekonałam się do Trazadonu. Oczywiście nie spalam nadal. Przy dobrych wiatrach spałam co drugi dzień. Koszmar!!!!! Trazadon próbowałam przez dwa miesiące (w dawce150mg). Oczywiście nie pomógł. Znowu odstawilam. Kolejnym lekiem cudem miał sieć okazać Mirtrazapine. Jestem na nim już dwa miesiące i oczywiście. ....nie śpię. Jestem juz tym wykończona. Moje życie straciło sens. Juz niewiem co mam robić. Proszę poradźcie coś. Tylko proszę nie piszcie żeby się zmęczyć bo to naprawdę nie działa. Oczywiście psycholog terapia juz chodzę na drugą i kolejny raz przerabia higienę snu. Oprócz tego miałam wszystkie badania łącznie z rezonans em głowy, badania tarczycy itp. Próbowałam juz akupunktury, komora normobaryczna, joga, relaksacja itp.
  3. Cześć. To mój pierwszy wpis tutaj. Proszę o wyrozumiałość, jeśli czytacie coś podobnego po raz setny, ale chciałam opisać dokładnie swój przypadek. Mam 25 lat, a ataki nerwicy zaczęły się u mnie jakoś ok 18stki. Były częste, prawie co noc. Nasilaly się w sytuacjach stresowych czy po alkoholu. W wielu 20 lat zamieszkałam u swojego chłopaka i na początku ataki były takie jak zawsze, ale chyba ze względu na jego obecność stopniowo ich ilość oraz intensywność zmniejszyły się. Na około półtora roku w ogóle zapomniałam co to atak nerwicy. Zasypialam jak dziecko, spałam do rana, no po prostu zwykły człowiek bez swoich urojen. Niestety miesiąc temu sytuacja życiowa zmusiła mnie do wyprowadzki z jego domu i wprowadzenia się z powrotem do swojego rodzinnego. No i się zaczęło... pierwszy tydzień był ok. Spałam normalnie ale już z tyłu głowy moje nerwicowe lęki się uaktywnialy. Teraz nie śpię już druga noc z rzędu przytłoczona swoimi lękami, bólem i ciężkością w klatce piersiowej, dretwieniem lewej ręki i oczywiście ogromnym strachem przed śmiercią. Jestem bardzo zmęczona marzę o śnie ale jak tylko Oko się przymknie to zaraz wybudza mnie nagły skurcz serca A za chwilę jego kołatanie i strach że to na pewno już tym razem zawał... czy uważacie że moja nerwica wróciła przez to że znowu mieszkam w swoim domu i podświadomie przypomina mi się że to tutaj miały miejsce wszystkie moje najgorsze ataki? Czy może dlatego że śpię znowu sama po tylu latach spania obok kogoś kto sama obecnością hamowal moje ataki, a gdy przyszły pomagał się z nimi uporać? Jestem prawie pewna że gdyby był obok mnie spalabym teraz normalnie... Nie wiem co będzie dalej. Jak mam zasnąć wiedząc że za chwilę obudzi mnie strach i ból... boję się że tak będzie już co noc i w końcu padne z wycieńczenia. Wstydzę się dzwonić do chłopaka i zameczać go przez telefon swoimi nerwicowymi problemami. Pozdrawiam wszystkich nerwicowcow którzy nie mogą spać i myśleć o niczym innym niż ten irracjonalny strach...
  4. Witam serdecznie wszystkich, Mam 23 lata, niedługo (o ile depresja oraz dobra wola promotora) mi na to pozwolą, obronię się na uczelni z pracą inżynierską. Niepewność co do dobrej woli promotora jest bezpośrednio związana z moim obecnym stanem psychicznym oraz poprzednimi stanami oraz błędnymi wyborami życiowymi (o których myślę że się dowiedział/domyślał). Od początku - pochodzę z rozbitej rodziny, od urodzenia z ojcem miałem bardzo mało kontaktu (dopiero niedawno mam tego kontaktu więcej, lecz mój ojciec jest mną generalnie zawiedziony). Moja matka dawała mi wszystko, za co jestem jej dzisiaj wdzięczny (kiedyś było inaczej). W liceum uczyłem się bardzo dobrze (w klasie mat-fiz), dostałem się na dobry kierunek na dobrej uczelni. Rok później znalazłem dziewczynę, którą bardzo kochałem (niestety ze względu na to że studiowała za granicą mieliśmy kontakt jedynie raz na miesiąc, raz ona przyjeżdżała do mnie raz ja do niej). Moje życie pomimo ciężkich studiów oraz związku na odległość oraz sporadycznych ciągów alkoholowych mojego ojca szło dosyć dobrze, można powiedzieć że naprawdę byłem zadowolony. Na 3 roku zacząłem czasami odczuwać stany derealizacji, jakby "życia we mgle". Zacząłem też drugi kierunek który po pół roku przerwałem (wziąłem na siebie za dużo). Równocześnie poprzez jednego kolegę poznałem też innych, bardziej "imprezowych" znajomych. No i zaczęło się - dużo alkoholu, 3 razy po alkoholu przekonałem się do pigułek ecstacy - mam wrażenie że zrobiłem sobie nimi nieodwracalną szkodę, o której za moment opowiem. Po jakimś czasie (około pół roku) spotykania się z tymi ludźmi zacząłem zauważać że sporo z nich zaczyna coraz bardziej wyniszczać się poprzez narkotyki, przez co zerwałem z nimi kontakt. Zerwałem wtedy też z moją dziewczyną (która zresztą już mocno podejrzewała, że jest coś ze mną nie tak). Po tym czasie wróciłem na studia aby dokończyć ostatni rok, ostatni semestr poszedł mi dobrze (zdałem wszystkie przedmioty), a została mi do zrobienia wyłącznie praca inżynierska. Aby mieć co robić, znalazłem pracę jako programista, gdzie pracowałem przez pół roku, lecz zrezygnowałem aby tą pracę dokończyć (depresja zaczynała dawać się we znaki, pracowałem często po 50-60h tygodniowo). I tutaj zaczynają się schody - kiedy przestałem pracować i zostałem na garnuszku rodziców, dostałem bardzo dużego doła, którego nigdy wcześniej nie miałem. Całe dnie nie mogłem wstać z łóżka, mimo że 2-3 miesiące wcześniej mogłem pracować jak mrówka. Czuję ogromny wstyd za swoje błędy - można powiedzieć że zaniedbując obowiązki poprzez alkohol i narkotyki znalazłem się teraz pod ścianą (mój promotor domyślił się, że ćpam). Wysyłam mu cały czas poprawki do pracy lecz mnie ignoruje. Znajduję się w depresji od grudnia, w lutym zacząłem się leczyć (przez 2 tygodnie ledwo wychodziłem do sklepu po zakupy, przestałem interesować się znajomymi, światem zewnętrznym, towarzyszyło mi non stop poczucie "odcięcia od świata" i wszechogarniający lęk) lekiem Asertin 50, przepisanym mi przez psychiatrę. Po ok. miesiącu zdołałem uzyskać poprawę na tyle, że byłem w stanie solidnie poprawić pracę i odesłać ją do promotora. Problem w tym że chyba uznał że go olałem, bo nie odzywałem się przez ~1,5 miesiąca - pewnie myśli że ćpam. Ćpaniem i depresją (też zadawaniem się z nieodpowiednimi ludźmi) zniszczyłem też sobie mnóstwo znajomości i mnóstwo osób się ode mnie odwróciło. Nie wiem co ze sobą zrobię, jeśli promotor mnie nie przepuści - co prawda mam pół roku doświadczenia jako programista, lecz to wciąż tyle co nic w wieku 23 lat. Miałem trochę traumatycznych przeżyć z dzieciństwa, ale nie na tyle żeby nie móc funkcjonować - właściwie swoją lekkomyślnością rozwaliłem sobie życie - próbuję naprawić co się da, ale jestem ze swojej winy w sytuacji podbramkowej. Odrzuciłem towarzystwo klubowych narkomanów i chcę naprawić swoje życie, czuję że wszystkich zawiodłem, a dla swoich rodziców jestem ciężarem, czuję ogromny wstyd. Chciałbym jak najszybciej zejść z leków, usamodzielnić się i zacząć normalne życie - czuję się jak śmieć, codziennie mam myśli samobójcze. Rozumiem też że mnóstwo osób na Forum ma również gorsze problemy, chciałbym tylko dowiedzieć się czy w wieku 23 lat z możliwie uwalonym dyplomem oraz nikłą historią zatrudnienia mam w ogóle szansę na normalne życie, czy będę płacić za swój idiotyzm już do końca życia. Pozdrawiam i z góry dziękuję za odpowiedzi.
  5. Nie jestem pewna czy wybrałam odpowiedni wątek aby opisać swój problem. Podejrzewam się o fibromialgię ze wszystkimi objawami. W dużym stresie żyję blisko 20 lat, jak nie ciężka choroba w bliskiej rodzinie z niemożliwością opuszczania domu- opieka 24h nad chorym, to zajazd w pracy fizyczny, praca pod presją czasu połączona z mobingiem, często praca 7 dni w tygodniu … Kiedyś pomagała mi siłownia, ale w czasie systematycznego ćwiczenia (do upadku) doprowadziłam się do utraty czucia mięśniowego, co z kolei przyczyniło się do wyjęcia kości z panewki stawowej- blisko 2 lata lekarze nie wiedzieli skąd mam niedowład ręki, bo w badaniach wszystko było ok (usg bez uszkodzenia rotatorów, rtg akurat wyszło ok. bo tak rękę ułożyłam do zdjęcia i nie było widać), osoba która wpadła na pomysł co mi jest za głowę się złapała jak sprawdzała napięcie moich przedramion, wszystkich mięśni ramienia mimo że 2 lata nic nie ćwiczyłam, takiego stanu mięśni nie widział mimo że pracuje na co dzień z trójboistami i crossfajterami. W miedzy czasie z powodu nadpotliwości i wiecznego uczucia gorąca oraz kołatania serca endokrynolog wysłała mnie do immunologa, ci z kolei do psychiatry aby sprawdzić nerwicę oraz kardiologa w celu sprawdzenia tachykardii. Trafiłam do psychiatry wg poleceń z netu że super kontakt z pacjentem- u mnie ani czasu nie miała ani nie podnosiła głowy z nad notesu- zero szans na jakąś rozmowę i rozwianie wątpliwości, zapisała mi jakiś inhibitor wychwytu serotoniny na s (nie pamiętam nazwy ale wydaje mi się że to była sertralina, na pewno lek na s- jedynie co po nim miałam to ból żołądka), wysłała mnie też do psycholog, która stwierdziła że to problem stresu i nie potrzebuję pracy z psychologiem, druga wizyta wyglądała identycznie jak pierwsza tyle że była przepychanka słowna – dostałam na poprawę jakości snu trittico – które na nic nie pomogło, tak więc porzuciłam próby z leczeniem nerwicy. W zeszłym roku trafiłam do masażystki która mi przywrócila czucie mięśniowe- ale to co wymasowała – 2 dni później było twarde jak kamień – a moja aktywność to było pisanie na komputerze Wszystko mnie boli (zgrubienia w punktach spustowych całego ciała), poce się do tego stopnia że mam wysuszone śluzówki, mam problemy z oddychaniem, (przeponowym oraz duszności od odwodnienia), w tym roku zaliczyłam neurologa, kardiologa, pulmonologa, alergologa (testy na alergeny wziewne oraz astme powysiłkową), genetyka (badania w kierunku dystrofi miastenicznej typu II), wszystko negatywne, Dlatego mam słomiany zapał i huśtawkę nastroju w kierunku rezygnacji. W domu mam osobę z Alzhaimerem która jest agresywna słownie, a ja już nie mam siły i bywa że bronie się odpowiadając również agresywnie. To wszystko mi podpowiada że to może być fibromialgia. Myślę udać się do mojego lekarza POZ bo to człowiek myślący i otwarty na dyskusję – chciałabym pójść do niego z propozycją leków jakie w tym problemie mogły by mi pomóc na te mięśnie oraz dać energię do pracy .
  6. Dzień dobry. Jestem osobą która nie mówi o swoich problemach, chyba to przez to że jakbym zaczęła to bym tylko płakała, a tak to popłacze sobie w samotności a po jakimś roku gdy już nie będę tak ich przeżywać mówię co się zdarzyło. Dwa lata temu miałam stłuczkę z mojej winy, dość długo sobie z nią nie mogłam poradzić, co odbiło mi się na zdrowiu. Bliscy wiedzieli ( bo to nie mój samochód) i już po etapie złości, jak już mówili że się zdarza to nadal nie mogłam sobie z tym poradzić. Teraz znów mam podobną sytuację, z tym że to była kolizja i za mało pieniędzy zarządałam a samochód już nie będzie chodził tak samo, no więc są wściekli. Czy bede to tak samo przeżywać jak poprzednie? Proboje o tym nie myśleć, ale to działa tylko na chwilę, samoistnie do tego wracam. Ogólnie jestem spokojna osoba, nie lubię nawiązywać nowych znajomości, więc jak kogoś poznaje to się w ogóle nie odzywam. Czy to jest normalne że tacy ludzie jak ja tak mają?
  7. Dzień dobry. Nazywam się Oliwia. Mam 16 lat. Od początku tego roku uczęszczam do liceum. Co się z tym wiąże - nerwy z powodu zmiany szkoły, nowi ludzie, nauczyciele. Nigdy nie miałam takich problemów jakie mam teraz. Bardzo boli mnie głowa, czuje się przygnębiona. Jak mam cokolwiek powiedzieć na lekcji, chociażby przeczytać coś z podrecznika na głos, mój głos w tym momencie się strasznie zarywa + z nerwów połykam ślinę 100 razy na minutę. Robi mi się w tym momencie bardzo zimno i słabo, mój brzuch zaczyna bardzo boleć, czuję że zwymiotuję. Moje plecy tak zaczynają boleć, że ledwo co się ruszam. Melisa nie pomaga, nawet bym powiedziała że pogarsza sytuację, bo zaczyna mnie po niej bardzo mdlić a brzuch zaczyna bardziej bolec. Wszyscy ciągle mi powtarzają: „Nie denerwuj się!”, „Nie masz czym się przejmować”, „Jak się ciagle tak będziesz denerwować to wpadniesz w nerwicę” ale nic kompletnie nie pomaga, tym bardziej te słowa pogarszają to wszystko.. Po szkole płaczę bardzo często, czuję że nie mam siły.. moja mama bardzo mnie wspiera ale niestety w szkole to wszystko inaczej wyglada niż bym chciała. Bardzo proszę o pomoc:(
  8. Cześć od tygodnia najpierw zaczęła boleć mnie ręką prawdopodobnie od przewiania potem do tego doszedl ciezki tydzien w pracy(pracuje fizycznie) i zaczal sie ból w klatce ale zacząłem martwić sie ze ból ręki w połączeniu z bolem klatki moze swiadczyc o problemach z sercem. W sobote mialem kupic samochód i przez ekscytacje i strach przed tym ze bede musial wracac sam doprowadziły do tego ze przeszła mnie fala gorąca a potem kłucie w klatce piersiowej ograniczajace ruchy i drętwienie kończyn oczywiście najpierw lewa reka pojechałem do szpitala gdyz myslalem ze to zawał zrobili mi ekg rtg klatki i badania krwi wszystko wyszło super ale dalej odczuwam ból w klatce piersiowej i pod lewa pacha ktory nasila sie gdy sie denerwuje. Czy to na pewno nie żaden problem z sercem i czy nerwica serca może doprowadzić do takiego ataku i bolu. Pozdrawiam
×