Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Problemy

Znaleziono 6 wyników

  1. Witam. Nie wiem czy trafiłem w odpowiednie miejsce z tym problemem, ale to jedyne forum jakie przyszło mi do głowy. Mianowicie mam 18 lat i mieszkam z matką i bratem. Matka jest osobą poważnie zaburzoną. Nie chcę wchodzić w szczegóły, gdyż zajęło by to ogrom czasu i miejsca opisanie jej zachowania oraz zaburzenia. Od 2 lat płacę matce za swoje utrzymanie - Tak, odkąd skończyłem 16 lat płacę matce za swoje utrzymanie. Przez 2 lata był spokój i cisza, dopóty nie ukończyłem 18 lat i tutaj zaczął się horror. Matka ok. pół roku temu zaczęła grozić mi wyrzuceniem z domu, ponieważ ma za mało pieniędzy i mam jej dawać więcej, bo jak to stwierdziła "nie stać jej na odłożenie sobie pieniędzy na zachcianki". Matka nie pracuje od 9 lat, jedyne pieniądze jakie posiada, to świadczenia na brata ok. 2000PLN,500+,zasiłek rodzinny oraz alimenty 700PLN, ponieważ brat ma schizofrenię. Ja dopłacam 700PLN/msc (dokładnie 175zł tygodniowo, płacę za każdy tydzień!). Moja matka tymczasem znalazła sobie narzeczonego, który z początkiem płacił jej 1500zł. Moja matka faworyzowała swojego narzeczonego i wszystko ustawiała pod swojego "ukochanego", pomiatała mną i bratem, a nawet zmuszała mnie bym pracował u jej narzeczonego, żeby ona mogła dostać więcej pieniędzy. Moja matka ukradła mi monitor warty 1700zł, oraz winna mi jest 800zł. Obiecała oddać 3 miesiące temu i cisza. Matka pozbyła się narzeczonego i zaczęła mnie dręczyć, żebym znalazł pracę. Gdy nie mogłem znaleźć pracy, znowu do domu wrócił jej narzeczony. Po wielu awanturach jej chłopak raz się wyprowadzał, a za 3 dni się wprowadzał. Matka próbowała mnie wplątać w swoje problemy, żeby móc znaleźć oparcie we mnie i zrobić ze mnie w oczach swoje narzeczonego, tego który rozwala im związek. Mojego ojca, które nie widziała od 5 lat wrobiła, że on również "niszczy im związek". Jej narzeczony traktuje mnie dosłownie jak śmiecia mimo, że nic mu nie zrobiłem. Matka nawet zasłaniała się, że to jej narzeczony chcę, abym się wyprowadził i/lub płacił więcej. Jednak od tego miesiąca jest o wiele gorzej. Po którejś wyprowadzce jej faceta, przyszła do mnie w nocy do łóżka i zaczęła się do mnie tulić i zachowywała się jakbym jej facetem. 3 dni później po kłótni, jej narzeczony wrócił, a ona zrobiła ze mnie kozła ofiarnego, że ja spowodowałem kłótnię i teraz on płaci jej 500zł. Dziś powiedziała mi, że jeżeli nie znajdę pracy do poniedziałku, wylatuję na zbity pysk, zagroziła mi również sprzedaniem laptopa, a monitor i pożyczone pieniądze skonfiskowała już na amen. Rozmawiałem o tym z ojcem i kazał mi się uspokoić, poszukać na spokojnie pracy na pół etatu, robić dalej szkołę, a on poszuka mi pokój. W poniedziałek idę na kolejną rozmowę o pracę. Co do pokoju nadal cisza, jednak nadal robię szkołę (zaocznie, bo przez moją matką musiałem, rzucić szkołę i pracować u jej faceta). Szczerzę zastanawiam się co robić, gdyż bez doświadczenia czy wykształcenia w dobie pandemii nie znajdę żadnej pracy, wynajęcie pokoju za 700zł nie wchodzi w rachubę. Planowałem już sprzedać moje rzeczy samemu, a za zgromadzone pieniądze wynająć pokój w mieście, znaleźć pracę na magazynie i szybko się usamodzielnić, ale matka chce ode mnie zwrotu 2500zł, nie wiadomo za co, bo nic nie jestem jej winien. Sama za moje pieniądze jadła i dawała jeść swojemu facetowi i mojemu bratu, Mało tego nastawiała przeciwko mnie chorego brata czego rezultatem są ciągłe słowne, wulgarne zaczepki, ataki nożem oraz ciągłe prześladowanie. Matka się nawet nim nie zajmuje, brat bierze leki okazjonalnie, a ona sama zostawia go w weekendy lub wciska pod moją opiekę. Pomoc od znajomych odpada, ponieważ oni pojawiają się wtedy, kiedy potrzebują pomocy, ale kiedy ja jej potrzebuję, to znikają lub mnie ignorują. To co tu opisałem to skrót, szczegółowa historia mogłaby was przyprawić o ból głowy i nudności. Bóg z wami.
  2. Cześć! Zawsze byłam "szczęśliwym " człowiekiem pod względem jedzenia. Jadlam co chciałam i rzadko kiedy cokolwiek mi zaszkodziło. Parę lat temu nabawiłam się emetofobii i od tego czasu się z tym męczę. Do tego po jakimś czasie doszła nerwica lękowe. Moim problemem jest to, że w tym momencie po potrawach czy przyprawach, które jem i używam od zawsze, coś mi jest: a to zgaga, a to boli żołądek, wzdęcia, odbijanie, ból brzucha albo te cholerne nudności. Na przykład po czosnku, kiedyś uwielbiałam sos czosnkowy i dodawać czosnek do potraw. Teraz? Ból brzucha i wieczne odbijanie po nim. Za każdym razem w tej sytuacji odzywa się moja nerwica i chodzę cała podminowana. Czasami jak wiem, że będę się źle czuła po czymś (chociaż nie mam pewności) to zaciska mi się gardło i nawet nie mam jak zjeść. Przepraszam, że zanudzam ale chciałam się wygadać. Myślicie, że ma to podłoże typowo psychiczne czy mam zacząć szukać czegoś od strony organizmu?
  3. Dzień dobry wszystkim ! Zacznę od tego, że znalazłam w końcu partnera, który pasuje mi praktycznie w każdym aspekcie życia . Byłam w dwóch dłuższych związkach w tym w drugim po trzech latach byłam zaręczona - rozpadło się ( były partner nadużywał alkoholu i manipulował moja psychiką. Poza tym wdarły się przepychanki i wyzwiska. )Poznałam obecnego partnera- jest kochany, czuły, widzę ze bardzo mnie kocha, pokazuje mi to na każdym kroku . Nie tylko mówi ze jestem najcudowniejsza itp. Ale również dba o mnie pod każdym względem. Ostatnio jednak nawinął się temat byłych związków , a raczej partnerów . Wcześniej widzialam jego była dziewczynę z która był 2 lata No i rzeczywiście ładna ale jakoś przestawiłam to i mówię kurde mi przecież tez nic nie brakuje. Ale na maja głupia prośbę pokazał mi tez trzy inne z którymi się tez spotykał. No i dostałam szału :( Totalnie inne niż ja. Wszystko „idealne” rodem z instagrama. I załamałam się. Były to krótkie relacje, zapewne opierające się na jednym ale ja automatycznie straciłam poczucie wartości :( on mówi ze jestem najpiękniejsza, ze nikogo nie kochał tak jak mnie itp. ale jak zobaczyłam te dziewczyny to mi się słabo zrobiło :( wiem ze nie mam tak idealnej figury, włosów itp. wiem ze każdy jest inny i wyjątkowy ale nie mogę sobie z tym poradzić . Zaczynamy się kłócić i nie chce tego zepsuć przez moje obsesje ale nie daje już rady :(
  4. Cześć, właśnie założyłam tu konto bo serce mnie boli ze stresu a nie mam sie komu wygadać... Mam 32 lata, teraz nie pracuję, ale za parę tygodni zacznę. Póki co siedzę w domu. Od kilkunastu lat choruję na depresję i nerwicę, leczę sie u psychiatry. Mieszkam z mężem i pięcioletnią córeczką. Bardzo się boję pójścia do pracy. Jestem niepewna siebie, czuję jakbym nie miałą odpowiednich kwalifikacji, boję sie że sobie nie poradzę, zawalę, bedzie wstyd, zwolnią mnie po okresie próbnym.. A nie pracuję od kilku lat, ostatnio chodziłam do pracy jeszcze zanim wyszłam za mąż..A druga sprawa jest taka, że jestem nieszczęśliwa w małżeństwie. Mój mąż to dobry człowiek, ma wady jak każdy, ale jest raczej dobrym mężem, ale po prostu przestałam go kochać. Jest dla mnie jak obcy, nie odczuwam przyjemności ze spędzania z nim czasu, o seksie nie wspomnę. Męczę się coraz bardziej, a wiem, że nie ma rozwiązania dla tej sytuacji, muszę po prostu w tym tkwić.. Nie wiem czego właściwie oczekuję, chyba rozmowy, troche zrozumienia, jakiegoś wsparcia. Nie mam przyjaciółek, przyjaźnie rozleciały mi się z czasem od kiedy wyprowadziłam sie od rodziców i zamieszkałam z mężem, to duża odległość. A na miejscu nie udało mi sie nawiązać fajnych trwałych znajomości, tylko koleżeństwa. Próbowałam terapii, ale po 6 spotkaniach zrezygnowałam, bo nie mogłam sie porozumieć z terapeutką, a może nurt tej psychoterapii był też dla mnie nieodpowiedni. Nie wiem.. W każdym razie wiązałam duze nadzieje z tą terapią, a teraz kiedy podjęłam decyzję o tym, żeby jej nie kontynuować, jest mi na sercu jeszcze ciężej. Niektóre sprawy np odnośnie strachu przed pracą mogę omówić z mężem czy siostrą, ale oni nie podzielają moich obaw, nie pomaga mi to. A o braku szczęścia w małżeństwie komu mogłabym powiedzieć.. Prosto w oczy nikomu.. Dziękuję z góry za Wasze wypowiedzi, pozdrawiam i życzę miłego popołudnia
  5. Hej, jestem nowa na forum, pozdrawiam, Mam nadzieje ze nie wstawilam zle tego tematu, potrzebuje pomocy, izolowalam sie od podstatwowki teraz ogladam na fejsie jak podstawowkowe, gimnazjalne I licealne przyjaznie przetrwaly, przyznaje ze Czesc przyjazni mi sie po prostu zakonczyla, siedzialam I zadawalam sie z biedniejszymi srodowiskami w ktorych bylo duzo przemocy ze wzgledu na dziecinstwo (w takich srodowiskach czulam sie lepiej, nie potrafie opisac dlaczego) ale przynioslo mi to duzo problemow, przez co pozniej izolowalam sie calkowicie, bycie ofiara I prowokowanie innych do takiego traktowania mnie posuwalo ludzi do przekraczania dowolnie moich granic, przez to spotkala mnie ogromna krzywda, Wiec wybralam izolacje mialam trudne dziecinstwo, zyje dla rodziny . Mam 20 lat I ciagle zmieniam plany, szukam swojej drogi ale zamykam sie w otoczeniu najblizszych, mieszkam I zyje samotnie, rodzine staram sie widziec co weekend, dzwonie do kogos Co drugi dzien, szczerze widze ze ludzie traktuja mnie jako biednego chorego czlowieka ktorego szkoda, unika sie, Gubie sie w planowaniu, zakupach, rachunkach, wyczuciu czasu . Przez swoja przeszlosc mam problem z postzreganiem siebie, z reputacja, a jeszcze jestem dzieciakiem. Czasem jak przyjdzie do mnie naped albo sie upije mysle ze kiedys bede funcjonowala jak kazdy normalny czlowiek, bede miala wlasna rodzine, wymarzona prace I bede marwtic sie odkladaniem pieniedzy na ameryture I czy wszystko wporzadku u moich przyjaciol, proste rzeczy beda mnie cieszyc a tak to placze codziennie I czuje jakby kazdego dnia problemy z izolacja, depresja, chaosem narastaly
  6. Dzień dobry. Jestem osobą która nie mówi o swoich problemach, chyba to przez to że jakbym zaczęła to bym tylko płakała, a tak to popłacze sobie w samotności a po jakimś roku gdy już nie będę tak ich przeżywać mówię co się zdarzyło. Dwa lata temu miałam stłuczkę z mojej winy, dość długo sobie z nią nie mogłam poradzić, co odbiło mi się na zdrowiu. Bliscy wiedzieli ( bo to nie mój samochód) i już po etapie złości, jak już mówili że się zdarza to nadal nie mogłam sobie z tym poradzić. Teraz znów mam podobną sytuację, z tym że to była kolizja i za mało pieniędzy zarządałam a samochód już nie będzie chodził tak samo, no więc są wściekli. Czy bede to tak samo przeżywać jak poprzednie? Proboje o tym nie myśleć, ale to działa tylko na chwilę, samoistnie do tego wracam. Ogólnie jestem spokojna osoba, nie lubię nawiązywać nowych znajomości, więc jak kogoś poznaje to się w ogóle nie odzywam. Czy to jest normalne że tacy ludzie jak ja tak mają?
×