Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Leki

Znaleziono 15 wyników

  1. Co polecacie na stres, uspokojenie, wyluzowanie się po stresującym dniu w pracy?
  2. Hej. Nie jestem pewna czy to, co przeżywam, to PTSD, mimo wielu przeczytanych artykułów, więc pokrótce przedstawię problem, z którym się borykam i może ktoś mi odpowie. Trzy lata temu wpadłam w złe towarzystwo: używki, panie lekkich obyczajów i nocne wycieczki były czymś normalnym. Wtedy myślałam, że chcę komuś pomóc. Niestety okazało się, że zostałam oszukana i zmanipulowana przez osobę, która wydawała mi się wtedy najbliższa. Przez rok żyłam w przekonaniu, że ktoś śledzi mój każdy krok, że ja i moja rodzina jesteśmy na celowniku, co później okazało się prawdą, ponieważ węszenie po szemranych dzielnicach i odkopywanie niewygodnych faktów ostatecznie kogoś zdenerwowało. W międzyczasie podsyłano mi listy, kartki i e-maile z pogróżkami, miejscami spotkań i ostrzeżeniami, których groza była poparta faktami z życia codziennego. Jakby ktoś faktycznie śledził zwyczaje moje i moich bliskich. Podrzucano mi również różne substancje, a w najgorszym momencie została zastraszona nawet moja mama. Po tamtym wydarzeniu zerwałam wszelkie kontakty, zmieniłam środowisko i zupełnie się zmieniłam, co zauważyła moja pozytywnie zaskoczona rodzina. Odmieniłam swoje życie, wyparłam tamtą siebie i stałam się swoim zupełnym przeciwieństwem. Zajęłam się milionem spraw, podjęłam wiele dodatkowych aktywności, spałam po 4/5 godzin na dobę, aby się ze wszystkim wyrobić, bo tak łatwiej było mi zapomnieć. Chyba chciałam zrobić wszystko, aby nie myśleć o rzeczach, które widziałam i przeżyłam podczas tamtego okresu. Ale ten tuszowany strach i emocje powróciły w postaci koszmarów. Rzadko pamiętałam swoje sny, ale w tamtym okresie bałam się zasnąć, bo jedyne, co pamiętałam po przebudzeniu to lęk, paraliże senne, brak kontroli nad sobą niczym w nieumiejętnym świadomym śnieniu, galopujące serce. Po mniej więcej 6 miesiącach takiego życia, załamałam się na około miesiąc. Nie wychodziłam z domu, fantazjowałam o samobójstwie, miałam wyrzuty sumienia, uważałam się za człowieka gorszego sortu; uważałam, że każdy widzi, co robiłam i że zdradza mnie każdy mój niefortunny ruch, a każde wspomnienie o narkotykach czy ich zapach powodowały u mnie gniew, potem agresję. Wdałam się w dyskusję z używającymi studentami, nie panowałam nad sobą, gdy ktoś palił obok mnie, a jednocześnie ciągle chodziłam po miejscach o nieciekawej reputacji, aby "sprawdzić" czy w razie powtórzenia się sytuacji, dałabym radę znów działać jak poprzednio (nie byłam święta: kłamałam, kradłam...), mimo że serce stawało mi w piersi ze strachu. Jakoś się podniosłam, naprawiłam to, co zniszczyłam, ale niedługo po mojej rekonwalescencji zmarła moja mama i gdy po kilku miesiącach poukładałam sobie codzienność, to znowu miałam "zawieszenie". Tylko tym razem wyrzuty sumienia były jeszcze gorsze, nie miałam siły na nic, zaniedbywałam wszystkie obowiązki, ignorowałam bliskich, nienawidziłam ludzi, ale przede wszystkim samej siebie - ponownie miałam myśli samobójcze. Cudem doprowadzono mnie do psychologa i po kilku spotkaniach oraz wizycie u psychiatry zdiagnozowano u mnie ChAD. Pani psycholog wiedziała o opisanym przeze mnie roku, ale nigdy nie zgłębiałyśmy tematu - pokazałam jej jedynie kartki z pogróżkami. Przepisano mi leki i przez jakiś czas faktycznie było lepiej, ale później nastąpił dołek, który przekreślił wszystko. Brałam leki, po kilku godzinach piłam (mimo że długo po osiągnięciu pełnoletności stroniłam od używek ze strachu, że się uzależnię), aby się odciąć i uwolnić od koszmarów i myśli o tamtych wydarzeniach, znowu zaniedbywałam obowiązki i rodzinę, bo przyjaciół nie miałam (starzy odeszli, gdy przeżywałam swoją "przygodę", a nowych nie umiałam znaleźć, bo nie byłam już taka nieskalana). Znowu jakoś się podniosłam, przeprowadziłam na drugi koniec kraju i myślałam, że wszystko mam już za sobą. Ale wystarczyła rozmowa z kimś albo przejście przez pewną część miasta, abym znowu poczuła ten paraliżujący strach. Dosłownie wmurowywało mnie w ziemię, a serce zaczynało walić jak młotem. Wystarczy, że mam gorszy dzień lub jakiś element, który wspomina mi o tamtym okresie, a wyrzuty sumienia, lęk, złość i wszystkie te emocje powracają. Często mam też poczucie, że nigdzie nie pasuję; że nie jestem kimś zdegenerowanym lub szukającym kłopotu, ale nie umiem odnaleźć się w świecie ludzi, którzy nigdy nie widzieli innej rzeczywistości. Z kolei z ludźmi, którzy pochodzą z takich środowisk, potrafię znaleźć nić porozumienia. Czuję się sobą i nie muszę udawać kogoś, kim nie jestem, aby być akceptowana. Naprawdę staram się wyłuskać z tego, co kiedyś robiłam coś dobrego. Zaczęłam udzielać się w wolontariacie, który pomaga ludziom z przeszłością wrócić do codzienności. Wiem, jakie to trudne (nawet idiotyczny język, którym się posługujemy zupełnie się różni od tego z zewnątrz i trzeba się pilnować, nie tylko w przypadku przekleństw) i myślę, że w pewien sposób ich rozumiem. Teraz jest lepiej, ale nie jest jeszcze dobrze. Mam ciągle ten strach z tyłu głowy, te koszmary i wyrzuty sumienia, pociąg i jednocześnie odrazę do używek, alkoholu... Złość i rozczarowanie sobą, że kiedyś popełniłam błąd. Podczas górek jakbym tego nie pamiętała, ale każdy dołek to nie tylko depresja, ale i powrót do tamtego stanu sprzed trzech lat. Podsumowując: nie wiem, co robić. Nie wiem czy zapisywać się na terapię, a jeśli nawet, to czy wspominać terapeucie o tych zdarzeniach? Czy zgłębiać ten temat? Czy jeśli powiem, że myślę, że to PTSD, to uzna mnie za histeryczkę? Z drugiej strony tamten okres nadal paraliżuje moje życie i nie wiem jak sobie z tym poradzić. Gratuluję, jeśli dotrwałeś/dotrwałaś do końca mojego wypracowania
  3. Cześć, od ponad pół roku lecze sie na nerwice lekowa, regularnie chodze na terapie i biore leki (Setaloft). Przez caly okres leczenia nie probowalam alkoholu, lecz ostatnio po rozmowie z moim lekarzem psychiatra dowiedzialam sie, ze odrobina alkoholu przy lekach SSRI nie jest zakazana. Tak tez zrobilam, wypilam w urodziny kilka lampek wina, na drugi dzien bylo wszystko w porzadku, ale kilka dni pozniej zaczelam czuc sie bardzo slabo. Aktualnie to trwa juz ok. 1,5 tygodnia jak czuje jakby leki przestaly dzialac, ataki paniki wrocily. Wizyte u lekarza mam dopiero za kilka dni, chcialam sie dowiedziec czy ktos z was tez mial takie objawy po alkoholu? I jak dlugo sie utrzymywala ta opornosc na leki? 
  4. Otóż już w podstawówce miałam problemy z rówieśnikami, przez co również z akceptacją samej siebie i swojego wyglądu. Nie byłam lubiana, było to po prostu widać. Dodatkowo niektórzy śmiali się ze mnie i obrażali od grubasów itd. W gimnazjum też słyszałam parę przykrych komentarzy, nie było jednak ich tak dużo jak w podstawówce. Jednak zostało mi to wszystko do dziś. Powiem wprost- nienawidzę siebie, swojego charakteru ani swojego ciała. Jeżeli chodzi o twarz, to raz uważam że nie jest najgorsza a raz że jest brzydka. Okaleczam się. To jest moja kara za to jaka jestem. Ciągle myślę o głodzeniu się- marzę o byciu szczupłym. Co do społeczeństwa- boję się ludzi. co chwilę myślę że ktoś mnie obgaduje. śmieje sie ze mnie albo coś złego sobie myśli. Boję się robić przy nich cokolwiek, jednym słowem boję się być wśród ludzi. Mam gdzieś prawie wszystko. Nie uczę się, mam gdzieś oceny, mam gdzieś czy ktoś odwróci sie ode mnie czy nie, jestem samotna, jednak mam gdzieś relacje z innymi. Totalnie tego nie rozumiem. Czuję jakbym nie miała nawet emocji. Potrafię być oschła dla własnej młodszej siostry, nie wzruszam się, jednak potrafię się śmiać, są rzeczy które potrafią mnie rozbawić. Myślałam że to może być depresja, ale przecież ja nie chodzę smutna, lecz szczęsliwa też nie jestem. Czuję jakbym była hmm.. obojętna? Nie wiem. Nawet nie współczuję innym. Płaczę jak ktoś powie że jestem gruba, albo powie cokolwiek na temat mojej wagi. Jestem przewrażliwiona na tym punkcie. Co chwilę boję się że mijające mnie osoby będą miały o mnie takie zdanie. Bardzo lubię, znaczy lubiłam śpiewać. Mimo że czasem dalej śpiewam, nie sprawia mi to takiej radości jak kiedyś. Czuję, jakbym również nie miała żadnej pasji. Myślałam kiedyś o samobójstwie, ale nie w sensie że chciałam się zabić. Po prostu przeszło mi to przez myśl, ale wiem, że wcale nie chcę umrzeć. Jestem leniwa. Wiele rzeczy nie chce mi się robić. Najchętniej siedziałabym w domu. Proszę, powiedzcie mi, co się ze mną dzieje. Nic z tego nie rozumiem.
  5. Witam, od ponad 3 miesięcy lecze sie na nerwice lękową z napadami paniki i epizodami depresyjnymi, przez te 3 miesiace brałem spamilan 1/2 tabletki rano i 1/2 tableki wieczorem i sulpiryd raz dziennie rano. Te 3 miesiace wygladaly mniej wiecej tak ze raz na tydzien lub dwa dopadał mnie silny lęk albo silny smutek,ostatni miesiąc głównie smutek (W przerwach między silym lękiem/smutkiem bywało różnie, czasem dobrze czasem gorzej ale do zniesienia). W środe (10.07.2018) poszedłem do psychiatry opowiedzieć co się dzieje, psychiatra przepisała mi lek Miravil 50 mg i zaleciła żeby brać po pół tabletki przez 4 dni a potem już calą, dodatkowo zaleciła brać nadal spamilan w dawce 1 tableta rano 1 tabletka wieczorem i sulpiryd brać tak jak wcześniej. Nastepnego dnia obudzilem sie o 5 rano przestraszony, wziąłem hydroxyzyne i jakoś zasnąłem ale przez cały dzień juz byłem pozbawiony radości i smutny Dzisiaj (12.07.2018) wielokrotnie budziłem się w nocy zlany potem, od 3 do 4 rano dostalem biegunki (prawdopodobnie z nerwów) w końcu wziąłem hydroxyzyne i zasnąłem, teraz gdy to pisze jestem po drugim napadzie płaczu, nie wiem już co ze mną bedzie. No i mam kilka pytań: Czy to możliwe ze przy tak małej dawce i tak krótkim czasie brania Miravilu wystąpiły już pierwsze skutki uboczne? Jeśli tak to jak długo mogą one trwać i jak przetrwać czas w którym będą? Czy jeśli po tych ponad 3 miesiącach (prawie 4!) lęk i smutek nawracają, czy nie oznacza to że sulpiryd i spamilan sie nie sprawdziły? Czy jeśli po tak długim czasie lęki i smutek nie ustępują to powinienem zmienić psychiatre? Prosze o pomoc, pozdrawiam
  6. Hej! mam pytanie jaki lek na zaburzenia lękowe,nerwice,ogromny lęk pomógł wam najbardziej ? Dodam ze brałam przez rok Parogen ale po roku przestał działać
  7. Nazywam się Natalia . Mam 21 lat . Cierpię na nerwicę lękową z atakami paniki . Mam także drgawki dysocjacyjne .Z nerwicą zmagam się od dziecka . Tylko w tamtym czasie nie byłam diagnozowana . Ale ataków nie miałam . Bardziej nerwicę natręctw . Ataki zaczęłam dostawać od maja tego roku . . Obecnie jestem na terapii grupowej . Na która zaczęłam uczęszczać od 13 sierpnia . Byłam także w zakładzie psychiatrycznym w Starogardzie na oddziale 7 . Miesiąc i tydzień. Moje ataki były bardzo silne . Wyglądały jak ataki padaczki . Obecnie ataków nie mam . Ostatni był 25 sierpnia . Mój stan jest stabilny , Przyjmuję leki Chloroprothixen w dawce 50 mg - 3 razy dziennie i Lamitrin 50 mg - 2 razy dziennie . Obecnie zmagam się z depersonalizacją . Odczucie odrealnienia towarzyszy mi co najmniej od 1,5 roku . Piłam bardzo dużo alkoholu . Pomagał mi zapomnieć o bólu wewnętrznym . Ale poczucie oderwania od siebie zaczęło coraz bardziej się powiększać .Odstawiłam alkohol . Nie pije już pół roku . Ale mój stan się nie poprawił . Psychiatra zrozumiała , że poczucie odrealnienia bardzo mnie męczy . Przepisała mi lek Kwetaplex . Przyjmowałam go w dawce 25,50,100 mg i nie poczułam żadnej różnicy .Mam odstawiony ten lek . W pon będę testować nowy lek z nadzieją , że pomoże . Chętnie poznam osoby w moim wieku lub trochę starsze . By podzielić się doświadczeniami . I porozmawiać tak ogólnie . Chętnie zawrze nowe znajomości .
  8. Witam, od około 2 miesięcy biorę paroksetyne w dawce 40mg rano tłumi moje lęki w miarę dobrze ale w sytuacjach stresowych np wizyta u dentysty co mi się ostatnio przytrafiło Lekarz dodał mi takie leki : paro 40 mg, tiaprid pmcs 1/4 tabletki 3x dziennie , spamilan 5mg rano 5 wieczorem i miansec 15 na lepszy sen miałem jeszcze wcześniej gabapentin teva i fluanxol ale po nich mialem ciągłe mdłości czy tez wrażenie że zaraz zwymiotuję a takimi odczuciami przejawia się moja nerwica czyli MDŁOŚCI i chciałem was zapytać czy taki zestaw da radę ew. co wy byście doradzili. Pozdrawiam Serdecznie misiaki Wszelkie decyzje odnośnie leczenia należy podejmować za zgodą i w porozumieniu z lekarzem prowadzącym!
  9. Hypnoticeyes

    Hasiok

    Witam, Dziś lekarz przepisał mi na depresję lafactin oraz na zaburzenia snu trittico. Poinformowałam lekarza o tym że w związku ze stanem depresyjnym wzrosła moja waga. Moje pytania brzmią : Czy ktoś stosował te leki i zauważył zmiany jeśki chodzi o wagę ? Substancją czynną Lafactonu jest wenlafaksyna. Jak się ona ma do wagi ??? Ktoś pomoże ?
  10. strawbabyjam

    dubel

    Słuchajcie, mam pytanie które bardzo mnie nurtuje - biorę leki z grupy SSRI, czyli inhibitory zwrotnego wychwytu serotoniny. Na ulotkach leków (mam na myśli różne, typu apap itp) często można spotkać jako przeciwwskazania przyjmowanie inhibitorów MAO. Jak to ma się do przyjmowania SSRI? Nie zwracać uwagi czy unikać? Niby są to inne grupy leków, ale zarówno iMAO, jak i SSRI podnoszą poziom serotoniny, czy są możliwe interakcje?
  11. Słuchajcie, mam pytanie które bardzo mnie nurtuje - biorę leki z grupy SSRI, czyli inhibitory zwrotnego wychwytu serotoniny. Na ulotkach leków (mam na myśli różne, typu apap itp) często można spotkać jako przeciwwskazania przyjmowanie inhibitorów MAO. Jak to ma się do przyjmowania SSRI? Nie zwracać uwagi czy unikać? Niby są to inne grupy leków, ale zarówno iMAO, jak i SSRI podnoszą poziom serotoniny, czy są możliwe interakcje?
  12. Witam, Jestem nowym uzytkownikiem na tej stronie, a wiec napisze troche o sobie. Mam na imie Paulina. Odkad pamietam, zawsze czulam sie samotna. Zawsze mialam rodzine i znajomych przy sobie, lecz zawsze doskwieralo mnie uczucie samotnosci. Ciagle czulam sie nierozumiana, niepotrzebna, niechciana. Do dzisiaj mam takie uczucia, ale staram sobie z nimi radzic i wmawiac sobie, ze tak nie jest. Nie zawsze jednak sie udaje. Czesto mam doly i czesto tez placze. Tlumie w sobie tyle emocji ,ze nie potrafie czasami nad nimi zapanowac. Najczescie towarzyszy mi smutek i nerwy. Bardzo latwo jest mnie zdenerwowac i bardzo latwo doprowadzic do placzu. Do placzu potrafi mnie doprowadzic niemal ze wszystko... Zawsze unikalam zatloczonych miejsc, jazda autobusem czy tramwajem gdzie bylo pelno ludzi przyprawiala mnie o zawroty glowy. Mam problem z krytyka, strasznie nie lubie byc oceniana i takze sama mam surowe zdanie o sobie. Nie lubie byc w centrum uwagi, nie lubie gdy ktos sie na mnie patrzy bo odrazu dostaje paranoji. Przychodza mysli, moze jestem brzydka, moze mam cos we wlosach itp. Nie rozumiem skad sie to bierze, jest to strasznie glupie myslenie ale odkad pamietam tak mam. Staram sie unikac wiec sytuacji, gdzie jestem w centrum uwagi i musze rozmawiac z nieznajomymi... Glownym powodem dlaczego tutaj jestem byly ostatnie sytuacje... Cala firma w pracy miala zebranie na temat podwyzek, gdy szef zabral glos i wszyscy go stojac sluchalismy, ja zaczelam czuc sie slabo. Zaczelo mi sie robic ciemno przed oczami i balam sie ze zaraz upadne. Zerwalam sie szybko z tego miejsca gdzie wszyscy stali i poszlam predko do swojego biura gdzie bylam tylko ja. Probowalam sie uspokoic i jakos przeszlo. Myslalam ze to przez grype ktora wtedy mialam i poprostu organizm byl zmeczony. Jakos sie poprawilo i nastal weekend. Po weekendzie gdy wrocilam do pracy jeszcze bardziej chora, strasznie nie moglam sie skoncentrowac na tym co robie. Nie raz juz bylam w pracy gdzie bardzo zle sie czulam i bylam chora i zawsze sobie dawalam rade do konca zmiany. Nie pracuje fizycznie wiec nie widzialam zadnych dalszych problemów. Jednak tego dnia na przerwie zaczelam sie czuc podobnie jak na zebraniu. Czulam jak zbieraja mi sie mysli w glowie ze zaraz zemdleje mimo to ze siedzialam. Robilo mi sie czarno przed oczami i ciezko mi sie oddychalo. Bylam przerazona, nie wiedzialam co sie ze mna dzieje. Balam sie, ze zemdleje i ludzie si ebeda na mnie patrzec. Zaczna oceniac czy sie smiac albo ze nikt mi nie pomoze. Nie chcialam byc na jezykach.Poprosilam szefa o zwolenienie do domu. Tak i zrobilam i tego jeszcze samego dnia udalam sie do lekarza. Pomyslalam, ze moze cos mi jest, ze moze jestem na cos chora moze to cos powaznego. Lekarz sprawdzil moje cisnienie i zbadal krew. Wszystko wyszlo prawidlowe. Myslalam, ze te leki sa spowodowane tym ze jestem na cos chora. Nie mowie tutaj o grypie lecz o jakiejs powazniej chorobie. Jednak sie okazuje ,ze nic mi nie jest i krew mam naprawde zdrowa. Nie wiem jak mam dalej sobie radzic z tymi myslami. Utrudniaja mi one normalne funkcjonowanie. Codziennie boje sie co bedzie potem co bedzie jutro. Czy znowu dostane paniki, czy znowu bede sie bac ze zemdleje. Zamiast cieszyc sie zyciem ja staram sie zapanowac nad wlasnymi emozjami i myslami... Zanim ktos mnie odesle do lekarza, bardzo prosze o jakies rady lub podobne historie... Pozdrawia, P
  13. Witam mam pytanie czy jeżeli biorę leki ssri od roku to czy jedno piwo raz na jakiś czas nie zaszkodzi? Wiem że nie powinno się pić w trakcie terapii ale chcę się dowiedzieć.
  14. Witajcie. Mam 29 lat i od lipca choruję na nerwice lękową. Często czytam wątki na tym forum o wspomnianej chorobie i postanowiłem, że dołączę do Waszego grona Mam do Was wiele pytań, ale może najpierw opisze Wam w skrócie swoją historię jak to się zaczęło. Może być dużo czytania, z góry przepraszam A więc... Od ponad roku zmagam się z bólem pleców, dokładnie tam gdzie jest prawa nerka, na początku olewałem to i żyłem w przekonaniu, że za mało piję wody i pewnie nerki działają "na sucho" i to jest powodem bólu. Ból mijał po kilku dniach więc problem też znikał i wizyty u lekarza przekładałem z miesiąca na miesiąc.. Gdzieś głęboko z tyłu głowy wmawiałem sobie, że być może to jednak ból pleców. Nadszedł ten nieszczęsny dzień 21lipca.... Tego dnia teściowa nagadała mi, że nie powinienem bagatelizować tego bólu i udać się jak najszybciej do lekarza bo jeśli to faktycznie nerki, to może być za późno... wiadomo badania, dializy, przeszczep nerki, jednym słowem koniec normalnego życia. W nocy gdy leżałem w łóżku ból powrócił, wziąłem sobie słowa teściowej do serca i zacząłem o tym myśleć, gdzie się udać po pomoc, co będzie jeśli to faktycznie nerki przestają pracować. Te myśli napędziły mi takiego strachu, że nagle poczułem jak oblewają mnie zimne poty, nagłe uczucie jakbym dostał wielką biegunkę, ból brzucha dzwonienie w uszach i nagła słabość. Pierwsza myśl jaka przyszła mi do głowy to, jelitówka - przy niej miałem identyczne objawy. Chciałem szybko dojść do łazienki, ale gdy tylko doszedłem do drzwi nagle zrobiło mi się bardzo słabo, czułem, że nie dam rady dalej iść. Wróciłem do sypialni i film mi się urwał. Zemdlałem, żona próbowała mnie ocucić myśląc, że to jakiś atak serca. Ocknąłem się po około 2-3 minutach - tak twierdzi żona. Gdy się ocknąłem dzwoniła już na pogotowie. Ratownicy z karetki zbadali wszystko co mogli zbadać, ciśnienie, poziom cukru, EKG, czucie w nogach i rekach, siłę ścisku dłoni, ruchliwość rąk i nóg - wynik badania ZDROWY JAK RYBA. Zabrali mnie do szpitala tam zrobiono mi tomografię głowy, RTG brzucha, badania krwi i moczu. Kolejna diagnoza - odwodnienie organizmu, niski poziom potasu, ale na to się nie umiera wiec mogę iść do domu. Następnego dnia udałem się do lekarza rodzinnego, ten dał mi tabletki na poprawę pracy żołądka, skierowanie na gastroskopię, do neurologa i na usg brzucha. Wszystkie wyniki idealne, neurolog nie widział nic co mogłoby wywołać taka akcję - a badał mnie 30 minut. Następne skierowania do kolejnych lekarzy - laryngolog, okulista, tomografia brzucha - wszędzie te same słowa "Jest Pan zdrowy". Po kilku dniach zauważyłem, że stan osłabienia zmienia się w nerwy, wewnętrzne trzęsienie i ogólnie tłuczenie nerwowe. Lekarz rodzinny stwierdził depresja z lękiem... Dał mi Cital 20mg, przez pierwsze 7 dni pół tab a potem całą. Pierwsza dawka połówki wyłączyła mnie na 16godzin, tzn nie było ze mną żadnego kontaktu, jedyne co odpowiadałem to "mhmmm" gdy żona nalegała żebym chociaż ruszył ręką. Kolejnej dawki już nie wziąłem. Szybka zmiana tabletek na Coaxil... tu też masakra, trzęsło mnie a zarazem chciało mi się spać, byłem głodny, ale nic nie mogłem przełknąć. Brałem go 3 dni i nagle wszystko mi przeszło i było cudownie. Skoro przeszło to nie muszę brać leków - pomyślałem i odstawiłem Coaxil po 3 dniach - i to był błąd... Wszystko wróciło po tygodniu, ale z większa siłą. Wróciłem do Coaxilu na 6 tygodni. Przez te 6 tygodni były dni lepsze i gorsze pojawiły się lęki, których wcześniej nie miałem. Lęki dosłownie z każdego powodu, pójście do toalety za potrzebą, że muszę pojechać samochodem, to że muszę iść do pracy - po prostu każda inna sytuacja niż siedzenie na kanapie powodowała u mnie lęki. Poszedłem do psychiatry, ta od razu od progu kazała odstawić Coaxil i przepisała Depralin - tu tez nie było kolorowo. Przez pierwsze 2 tygodnie ok ale po tym czasie pojawił mi się taki ból w klatce, że nie wiedziałem co się dzieje, kołatanie serca, lęk 2 razy większy niż wcześniej nawet jak siedziałem na kanapie przed TV wiedząc, że już nic tego dnia nie muszę robić, to i tak pojawiał się silny lęk. Udałem się do psychologa, który po wywiadzie stwierdził, że nie potrzebuje leków bo stan mojej psychiki jest na tyle dobry ze sama psychoterapia wystarczy. Psychiatra wyraziła zgodę na odstawienie leków a na wspomaganie przepisała mi hydroksyzynę. Przez miesiąc było super, ale niestety pojawiły sie problemy, remont samochodu za 4,5 tysiąca, ojca zwolnili z pracy przez co matka wpadła w depresję i załamanie oraz kilka innych mniejszych problemów. Wczoraj minęły 2 miesiące jak odstawiłem leki. Na noc biorę hydro w syropie 3ml czyli 6mg - tyle mi wystarczy żeby przespać noc. Od 2 tygodni nie czuje sie najlepiej tzn, chodzę zamulony, otumaniony, ciągle ziewam, chce mi się spać a gdy mam małe lęki od razu łapie mnie takie zmęczenie, że byłbym w stanie zasnąć na stojąco. Dodatkowo gdy mam te małe lęki od razu pogarsza mi się wzrok i widzę tak jakby za lekka mgłą. Lęki są raz większe raz mniejsze, ale nie utrudniają mi funkcjonowania, boję się różnych sytuacji , ale jestem w stanie na siłę się przemóc chociaż też nie jest to proste. Bardziej męczą mnie te napady nagłego zmęczenia, snu i pogorszenie wzroku. Są też lepsze momenty i wtedy nagle wszystko mija i nic mi nie jest. Przepraszam, za tak długa lekturę, ale muszę się komuś wygadać, komuś kto to zrozumie. Przepraszam też za błędy interpunkcyjne Co myślicie o mojej sytuacji? Co zrobilibyście na moim miejscu? Wytrwać w tym co jest teraz i poczekać na lepsze dni czy jednak iść znowu do psychiatry po leki? Pozdrawiam Wszystkich i Życzę Wam Szczęśliwego Nowego Roku.
  15. Dzień dobry, Od środy(15 sierpnia) biorę parogen(SSRI). Wcześniej brałem go przez rok w dawce 0,5 tabletki(10mg). Psychiatra mówił mi, że dawka jaką brałem nie miała prawa działać. Zalecił, abym zwiększył dawkę do 1 tabletki(20mg), następnie po tygodniu do 1,5 tabletki(30 mg), następnie po tygodniu do 2 tabletek(40mg). Mam skłonności do mocnej somatyki, hipochondrii, ale martwi mnie osłabienie, bóle w skroniach i ból głowy, ciężkie powieki, zmęczenie. Nie pamiętam jak zaczynałem kiedyś brać parogen czy wystąpiły takie objawy. Czy może to być to objawy powiększenia dawki? Czy należy, abym odstawił lek? Czy ktoś z Was ma/ miał podobne objawy? Pozdrawiam
×