Skocz do zawartości
Nerwica.com

Psychoterapia

Znaleziono 22 wyników

  1. Wyznaczono mi wreszcie termin wizyt u psychoterapeutki! Czekałam trochę ponad rok na NFZ i nie mogłam się już doczekać, choć również się boję że sobie nie dam rady, ale przeważa podekscytowanie, bo jestem wniebowzięta że moje leczenie się wreszcie zaczyna! A wierzę, że mój brak wiary w wyleczenie przepracujemy z psychoterapeutką. Termin to 22.05, pierwsza wizyta stacjonarnie, reszta online. Dzień wcześniej mam trzecią już wizytę u nowej psychiatrki, co przez moją chorobę lokomocyjną będzie wyzwaniem, ale jakoś dam radę
  2. Mam pokusę żeby nagrywać moje przyszłe spotkania online z psychoterapeutką. Nagrywałabym ekran podczas rozmowy, na własny użytek, bo boję się że wszystkiego co ona mi powie nie zapamiętam (mam problemy z pamięcią i koncentracją przez depresję), potem gdybym chciała do tego wrócić to bym sobie na nowo odtwarzała wideo i może dochodziłabym dzięki temu do nowych wniosków. Nie chciałabym tego nigdy nikomu pokazywać. Ale z drugiej strony czuję że to by nie było fair, to by było coś co bym przed nią ukrywała, a to mogłoby źle rzutować na naszą relację terapeutyczną, musiałabym chyba być z nią w pełni szczera żeby psychoterapia była skuteczna. Chyba lepiej byłoby jej po prostu powiedzieć że przez zaburzenia koncentracji i pamięci na pewno nie dam rady wszystkich jej słów pamiętać. Co myślicie?
  3. Był ktoś z was w szpitalu, w którym jest psychoterapia z certyfikowanym psychoterapeutą? Jeśli tak, to w jakim mieście? Chodzi mi o taki szpital gdzie się śpi i nacisk się kładzie na oddziaływania terapeutyczne. Nie wiem jak oficjalnie się nazywa takie miejsca. Na pewno mi nie chodzi o szpital psychiatryczny, gdzie najważniejsze są leki i nie ma tam psychoterapeuty, tylko psychologowie. Przeczytałam kiedyś że mniej jest "szpitali psychoterapeutycznych" niż szpitali psychiatrycznych w Polsce i że trudniej się tam dostać, ale da się. Jak ktoś z was był to napiszcie jak się oficjalnie nazywa ten szpital w którym wy byliście
  4. Hej, szukam odpowiedniej psychoterapii dla siebie. Chciałabym, by ktoś pomógł mi dojść do równowagi, nie grzebał w przeszłości, lecz dawał praktyczne rady na temat tego, jak wyjść z sytuacji, w której się znajduję. Pomógł mi zobaczyć różne opcje. Zależy mi na kimś, kto mocno stąpa po ziemi, nie działa pod wpływem swoich impulsywnych ocen na mój temat czy teorii, a wyłącznie wspiera uczuciowo, słucha ze zrozumieniem i z zaangażowaniem daje rady praktyczne. Nie stara się dopasować mnie do swojego schematu. Rozumuje, myśli elastycznie i ma pokorę poznawczą. Kto ugryzie się w język, nim niezawodna intuicja każe mu cokolwiek powiedzieć. Która nie czuje się autorytetem w dziedzinie świata wewnętrznego obcej osoby, lecz pełnym empatii i szacunku gościem. Nie szukam żadnych ścieżek związanych z traumą z dzieciństwa, somatycznych, psychodynamicznych. Szukam natomiast wsparcia w kryzysie, pomocy w walce z depresją i lękiem. Osoba ta musiałaby mieć do czynienia z chorobami chronicznymi, neuroróżnorodnością, żałobą, długotrwałym bezrobociem oraz tematami LGBT+. Jest to dla mnie bardzo ważne. Czy możecie polecić jakąś osobę lub konkretny nurt? Może być oczywiście oddzielnie ktoś zajmujący się pomocą chorym i oddzielnie osoba specjalizująca się w związkach LGBT+. Dziękuję.
  5. Czy jeśli psychoterapeuta przeszedł kurs podstawowy terapii poznawczo-behawioralnej, to jest w stanie chociaż trochę czerpać z tego nurtu tak by było to skuteczne dla pacjenta?
  6. Jak znaleźć psychoterapeutę na NFZ najbliżej mojego miejsca zamieszkania? W moim mieście nie ma psychoterapeuty, który zajmowałby się terapią osób chorych na moje choroby, czyli depresję, nerwicę lękową, fobię społeczną i zaburzenia psychotyczne. Chciałabym znaleźć jakiegoś w innym mieście, ale pojęcia nie mam jak szukać...
  7. Witajcie! Od kilkunastu lat zmagam się z nerwicą lękową, a dopiero 3 lata temu zostałam zdiagnozowana. Od tamtego czasu nauczyłam się wiele na temat tego, jak sobie z nią radzić i bardzo chciałabym pomóc innym w życiu z nerwicą, bo sama w najgorszych momentach czytałam różne fora i blogi, głównie żeby sprawdzić, czy nie oszalałam. Dlatego założyłam bloga, na którym poruszam różne tematy, dzięki którym mam nadzieję, ktoś z zaburzeniami lękowymi będzie mógł poczuć, że nie jest z tym samym i że może pięknie żyć. Zapraszam Was serdecznie do czytania: https://nerwicajestok.blogspot.com/ Posty są na razie dopiero trzy, bo właśnie zaczęłam mój blog, ale mam już w planach dużo więcej! Chętnie przeczytam też, o czym wy chcielibyście przeczytać, czego się boicie, czy macie jakieś stany, w których wydaje się wam, że jesteście sami? Chciałabym stworzyć z mojego bloga taki podręcznik przetrwania dla nerwicowców, bo sama szukałam takich tekstów w swoich najgorszych chwilach. Dajcie znać
  8. Betixa

    Wymóg psychoterapii

    Czy antydepresant pomoże na wszystkie objawy depresji, czy niektóre z nich pozostają mimo farmakoterapii i konieczna do ich zwalczania jest psychoterapia? Słyszałam, że np. niskie poczucie własnej wartości nie zniknie dzięki lekowi, że ten objaw depresji wymaga pomocy psychoterapeuty, ale nie wiem czy to prawda. Jeśli to prawda, to jakie jeszcze objawy wymagają psychoterapii?
  9. Gość

    Terapia IFS

    Krótka, ogólna definicja (dla niechcących wnikać w szczegóły): Nie znalazłam nic o tym modelu terapii na forum, a myślę że to metoda godna uwagi, mimo że jest stosunkowo nowa. Nawet jeśli nie do stosowania docelowego to przynajmniej pozwala spojrzeć na nasze wnętrze z nieco innej perspektywy. Może to być również autoterapia. Ma to cechy pracy z wewnętrznym dzieckiem, która jest bardziej popularna. Może, choć nie musi, być też postrzegana jako praca na poziomie duchowym. Często czujemy się rozdarci, mamy w sobie wiele sprzeczności i umysł nie za bardzo ogarnia, że te przeciwieństwa mogą istnieć równolegle. Podczas takiej obserwacji pojedynczych "głosów w głowie" można zrozumieć dany problem wnikliwiej, bez innych przeszkadzających czynników. Tak w ultraskrócie, te nasze Części są w IFS podzielone na Wygnańców (zranione, biedne i potrzebujące uleczenia), Menadżerów (którzy pilnują, aby Wygnańcy siedzieli cicho) i Strażaków (którzy reagują kiedy ból Wygnańca wychodzi mimo usilnego tłumienia). Każda z nich ma więc jakąś rolę. I tak przykładowo, ktoś będzie np. czuł się smutny (Wygnaniec), więc popadnie w pracoholizm (Menadżer) żeby zarządzać życiem tak, aby nie mieć czasu na ów smutek, a kiedy mu się to nie uda - zapije te smutki (Strażak), aby o nich nie myśleć. No i cały pic polega na tym, aby dotrzeć do źródła problemu, zrozumieć przyczyny, przerobić emocje, okazać sobie miłość i odzyskać utraconą część siebie (którą skrywa Wygnaniec pod swoim cierpieniem). Wizja takiego zinternalizowanego świata pomaga sobie wyobrazić zachodzące procesy, nie jest to już takie abstrakcyjne, staje się bardziej namacalne i możliwe do ogarnięcia. 1Energia JA (“Self Energy”), stan wyższej świadomości, taki wewnętrzny lider. Charakteryzuje się cechami takimi jak współczucie, ciekawość, spokój, jasność, odwaga, łączność, pewność, kreatywność. To za jej pośrednictwem odbywa się cały proces, ponieważ luźny dialog między "zwykłymi częściami" nie przyniósłby oczekiwanych rezultatów.
  10. Czy chodzenie do psychologa z chorobami psychicznymi, np. fobią społeczną czy depresją, wystarczy? Czy psycholog może prowadzić psychoterapię? Niedawno byłam u psychiatry, zaczęłam brać leki, a teraz chciałam iść do psychoterapeuty, ale okazało się że w moim mieście są tylko tacy od uzależnień. Będę musiała się zadowolić psychologiem, u której byłam po raz pierwszy i jedyny w 2020. Czy ktoś z was chodzi/chodził do psychologa na psychoterapię? Czy pomoc psychologa wyciągnie mnie z zaawansowanych zaburzeń?
  11. Dzień dobry. Rok temu zostały u mnie zdiagnozowane zaburzenia lękowe (lęk napadowy/lęk paniczny) jestem aktualnie na lekach; mozarin i pregabalin Zentiva. Dostałam również skierowanie od psychiatry do psychologa bo stwierdził że potrzebuje terapii jednak po 3 wizytach poznawczych psycholog stwierdził że nie widzi podstaw do skierowania mnie na terapię. Mam teraz mętlik w głowie. Co robić? Szukać innego psychologa czy rzeczywiście tego nie potrzebuje?
  12. Cześć, zastanawiam się nad rozpoczęciem terapii indywidualnej, ale cały czas myślę, który nurt będzie odpowiedni przy moim problemie. Głównie chodzi o niedomkniętą żałobę, macie jakieś sugestie? Czytałam, na czym polega dany nurt, ale chciałabym poczytać opinie osób bardziej "zaprawionych" w temacie psychoterapii.
  13. el33

    Grupa pomocowa na FB

    W ostatnich dniach, w związku z ograniczeniami które dotknęły wszystkich, duża część ludzi będących w terapii, czy to grupowej czy indywidualnej, została bez tej formy wsparcia. Oddziały dzienne są zamykane, terapia indywidualna na NFZ przestaje funkcjonować. Dużą część terapii prywatnych przeszła na inną formę kontaktu: telefon, Skype, WhatsApp. Jednak w darmowej terapii takie opcje nie są dostępne, a ten czas który mamy jest trudny sam w sobie, a co dopiero dla osoby która nie radziła sobie już przed wybuchem pandemii. To co ważne to w skład tej grupy wchodzą terapeuci z którymi można porozmawiać w czasie kryzysu. https://www.facebook.com/groups/kryzyspsychiczny/
  14. Obecnie mam poczucie, że nie mam siły na pracę nad sobą u psychoterapeuty przez depresję. Mam zamiar rozpocząć psychoterapię dopiero wtedy, gdy będę na działających na mnie lekach. Czy to właściwa decyzja?
  15. Cześć, Po kilku latach leczenia farmakologicznego i nasilonych ostatnio atakach paniki zdecydowalam się wreszcie na psychoterapię. Parę lat temu mialam już skierowanie od psychiatry, ale wtedy z niego nie skorzystalam, bylam pewna, ze same leki wystarczą. Ale niestety nie. Powiem szczerze, ze tyle się naczytalam pozytywnych komentarzy o tych terapiach, że na prawdę pokładałam w niej wielkie nadzieje. A że bylam w rozsypce, było mi wszystko jedno kto mnie przyjmie, byle szybko. I tak oto od maja chodzę co tydzień na "terapię" do "psychoterapeuty" z NFZ. Raz, że kosztuje mnie to dużo stresu, bo co tydzień muszę drałować do przychodni w srodku pracy, potem odpracowywać wyjścia prywatne i siedzieć do nocy (rada terapeutki: "cieżko jest pracowac i chodzic na terapię, musisz sie zastanowic nad tym", "poranne godziny mam zarezerwowane przez stalych pacjentów"), a dwa, że minęły już prawie 4 miesiące, a moje wszystkie dotychczasowe wizyty ograniczały sie albo do robienia testów (mmpi nawet 2x i zeszły na to 4 wizyty bo ponoć nakłamałam za pierwszym razem i wynik nadawał sie do śmieci, a za drugim podejściem zostało mi 30 pytań do końca, ktore zrbilabym w 5min, ale "czas sie skończył, przyszedl nastepny pacjent" i musialam przyjechać za tydzien, żeby tylko dokończyć te 30 pytań), albo jechałam do ośrodka przez pół miasta tylko po to, żeby w ciągu 10min ustalić wizyty na najblizsze 3msc, a na koniec usłyszeć "tyle na dziś". Czy mi się wydaje, czy ktoś tu próbuje mnie robić w bambuko?? Czy to jest jakiś element psychoterapii, że sprawdzają moją cierpliwość i uległość? Po dzisiejszej sesji, ktora trwała tylko 10 min i psychoterapeuta mi podziekowal po wpisaniu wizyt do kalendarza, miałam takie napiecie, że rozplakalam się jak tylko wsiadlam do auta. Przed chwilą miałam silny atak paniki i niestety musiałam doraznie wziac Zomiren, bo bylam sama i bylo ciezko. Czy waszym zdaniem jest sens kontynuowania psychoterapii u tej pani? Czy takie zachowanie jest odpowiednie dla psychoterapeuty? Mam wrażenie, że moje wizyty traktuje jak przerwę od swojej pracy...
  16. Nicanic

    Psychoterapeuta

    Cześć, Po kilku latach leczenia farmakologicznego i nasilonych ostatnio atakach paniki zdecydowalam się wreszcie na psychoterapię. Parę lat temu mialam już skierowanie od psychiatry, ale wtedy z niego nie skorzystalam, bylam pewna, ze same leki wystarczą. Ale niestety nie. Powiem szczerze, ze tyle się naczytalam pozytywnych komentarzy o tych terapiach, że na prawdę pokładałam w niej wielkie nadzieje. A że bylam w rozsypce, było mi wszystko jedno kto mnie przyjmie, byle szybko. I tak oto od maja chodzę co tydzień na "terapię" do "psychoterapeuty" z NFZ. Raz, że kosztuje mnie to dużo stresu, bo co tydzień muszę drałować do przychodni w srodku pracy, potem odpracowywać wyjścia prywatne i siedzieć do nocy (rada terapeutki: "cieżko jest pracowac i chodzic na terapię, musisz sie zastanowic nad tym", "poranne godziny mam zarezerwowane przez stalych pacjentów"), a dwa, że minęły już prawie 4 miesiące, a moje wszystkie dotychczasowe wizyty ograniczały sie albo do robienia testów (mmpi nawet 2x i zeszły na to 4 wizyty bo ponoć nakłamałam za pierwszym razem i wynik nadawał sie do śmieci, a za drugim podejściem zostało mi 30 pytań do końca, ktore zrbilabym w 5min, ale "czas sie skończył, przyszedl nastepny pacjent" i musialam przyjechać za tydzien, żeby tylko dokończyć te 30 pytań), albo jechałam do ośrodka przez pół miasta tylko po to, żeby w ciągu 10min ustalić wizyty na najblizsze 3msc, a na koniec usłyszeć "tyle na dziś". Czy mi się wydaje, czy ktoś tu próbuje mnie robić w bambuko?? Czy to jest jakiś element psychoterapii, że sprawdzają moją cierpliwość i uległość? Po dzisiejszej sesji, ktora trwała tylko 10 min i psychoterapeuta mi podziekowal po wpisaniu wizyt do kalendarza, miałam takie napiecie, że rozplakalam się jak tylko wsiadlam do auta. Przed chwilą miałam silny atak paniki i niestety musiałam doraznie wziac Zomiren, bo bylam sama i bylo ciezko. Czy waszym zdaniem jest sens kontynuowania psychoterapii u tej pani? Czy takie zachowanie jest odpowiednie dla psychoterapeuty? Mam wrażenie, że moje wizyty traktuje jak przerwę od swojej pracy...
  17. Dwa lata temu dopadła mnie nerwica, jakiś rok temu powoli uświadamiałam sobie swój dwulicowy charakter.Wchodziłam w te całe zaburzenia osobowości, czytałam książki, ogarniałam krok po kroku moje skrzywienie.Jednak mam tylko świadomość,nie dociera do mnie jak na prawdę ze mną jest.Czuję się dobrze,jako tako,mam lęk uogólniony i sporadycznie stany depresyjne (chyba) ale żyje mi się całkiem ok.Lecz po ogarnięciu tego wszystkiego nie wiem czy iść na tą terapię,czy faktycznie istnieje duży mur między prawdziwym a fałszywym self aby iść się leczyć.Nie jestem pełnoletnia, więc musiałabym wprowadzić w to rodziców.Z jednej strony wiem że jest to poważne zaburzenie podchodzące pod psychopatie ale jak mam świadomość to może nie jest tak źle?
  18. Chciałbym polecić Wam i poddać pod dyskusję psychologiczny model radzenie sobie ze wszystkimi typami uzależnień, opracowany przez Lance'a Dodesa, amerykańskiego emerytowanego psychiatrę z Harvard Medical School. Jego podejście jest najbardziej ludzkie i oparte na solidnej humanistycznej psychologii. (Druga książka podana w bibliografii, Breaking Addiction jest po angielsku i nie została jeszcze przetłumaczona i wydana w Polsce, ale serdecznie polecam dla wszystkich, bo może pomóc w samodzielnym radzeniu sobie z problemem uzależnień, wszystkich uzależnień.) Lance Dodes nie traktuje uzależnienia jako moralnego skrzywienia, chronicznej choroby mózgu czy jako świadomego wyboru osoby uzależnionej, bo uzależnienie jest poza kontrolą wolnej woli i wynikiem nieświadomych procesów, a podkreśla to, że akty nałogowe to objawy problemów emocjonalnych, z którymi zmaga się osoba uzależniona. W swoich artykułach całkowicie neguje koncepcję chorobową, oddziela również uzależnienie fizyczne od substancji od uzależnienia psychologicznego, podkreśla, że osoby uzależnione bardzo łatwo zamieniają jedno uzależnienie na drugie. Dodes twierdzi, że funkcją uzależnienia jest próba odwrócenia stanu beznadziei (stanu braku kontroli nad własnymi działaniami), w której znalazła się osoba uzależniona. Stan ten jest poprzedzony narcystycznym gniewem spowodowanym ranie zadanej osobie uzależnionej, a sam akt nałogowy to przeniesienie emocji na substancje, gdy czynność dla zaspokojenia codziennych potrzeb osoby uzależnionej nie jest możliwa do zrealizowania wprost. Czynnikiem napędzającym akty nałogowe są kompulsje. Gdybyśmy swoje codziennie potrzeby rozwiązywali wprost, nie było by zjawiska uzależnienia. Polecam więcej na ten temat w książkach i artykułach naukowych Dodesa. 1. The Heart of Addiction. A new Approach to Understanding and Managing Alcoholism and Other Addictive Behaviors 2. Breaking Addiction. A 7-Step Handbook for Ending Any Addiction 3. Addiction as a psychological symptom W komentarzu podam tłumaczenie jednego z artykułów Lance'a Dodesa, który bardziej przybliży istotę uzależnienia. Pozdrawiam serdecznie użytkowników forum i życzę wytrwałości w zmaganiu się z problemami życiowymi.
  19. Czesc czy ktoś z was chodził na oddział dzienny, na psychoterapie jak to wyglądało u was ja lecze sie na Zaburzenia osobowości?
  20. Nerwowa_16

    DUBEL

    Cześć wszystkim! To mój pierwszy raz na forum i chciałam się przywitać. Wczoraj byłam pierwszy raz u psychiatry ponieważ w grudniu pojawiły się u mnie ataki lęku, do tego wybudzenia w nocy, pogorszenie snu, poranne biegunki i ogólne uczucie niepokoju. Doktorka przepisała mi leki (Asentra i hydroksyzynę doraźnie) i zaproponowała mi uczęszczanie na psychoterapię bo w rozmowie zauważyła, że są sprawy nad którymi warto popracować. Między innymi to, że zawsze sama rozwiązuję swoje problemy i nie pozwalam sobie na szukanie pomocy u innych. A ostatnie problemy ze zdrowiem spowodowały, że zaczęłam tracić kontrolę nad swoim życiem i to spowodowały moje ataki lęku. Na psychoterapię jestem zapisana na najbliższy poniedziałek. Jestem dobrej myśli ale dziś rano lęki znów dały o sobie znać. W nocy budziłam się chyba z 4 razy, ostatnio raz przed 6.00 i już nie zasnęłam. Nie mogłam nawet zjeść śniadania,. Udało mi się jednak wyjść do pracy ale siedzę w ciągłym napięciu. Chciałam zapytać też jak u was wyglądały pierwsze dni leczenia. Mam szczególnie pytania odnośnie tej Asentry. Doktorka powiedziała, że zaczyna działać po ok. 2 tygodniach a wcześniej mogą się nasilić objawy lęku. Czy skutki uboczne były bardzo dokuczliwe? Czytam o tych wszystkich działaniach niepożądanych i dodatkowo mnie to stresuje, mam mętlik w głowie. Zastanawiam się czy warto w ogóle iść w farmakologię skoro idę na terapię. Czytałam, ze terapia w napadach lęku jest bardzo skuteczna i daje efekty długotrwałe. Mam jeszcze pytanie, odnośnie tej hydroksyzyny. Czy powoduje jakieś skutki uboczne? Mam ją przepisaną doraźnie do zażywania jak się np. przebudzę w nocy z lękiem. Ktoś brał ją w ten sposób? Tak strasznie chciałabym żeby ten czas szybciej mijał… Pozdrawiam!
  21. Nerwowa_16

    Zaczynam swoją walkę.

    Cześć wszystkim! To mój pierwszy raz na forum i chciałam się przywitać. Wczoraj byłam pierwszy raz u psychiatry ponieważ w grudniu pojawiły się u mnie ataki lęku, do tego wybudzenia w nocy, pogorszenie snu, poranne biegunki i ogólne uczucie niepokoju. Doktorka przepisała mi leki (Asentra i hydroksyzynę doraźnie) i zaproponowała mi uczęszczanie na psychoterapię bo w rozmowie zauważyła, że są sprawy nad którymi warto popracować. Między innymi to, że zawsze sama rozwiązuję swoje problemy i nie pozwalam sobie na szukanie pomocy u innych. A ostatnie problemy ze zdrowiem spowodowały, że zaczęłam tracić kontrolę nad swoim życiem i to spowodowały moje ataki lęku. Na psychoterapię jestem zapisana na najbliższy poniedziałek. Jestem dobrej myśli ale dziś rano lęki znów dały o sobie znać. W nocy budziłam się chyba z 4 razy, ostatnio raz przed 6.00 i już nie zasnęłam. Nie mogłam nawet zjeść śniadania,. Udało mi się jednak wyjść do pracy ale siedzę w ciągłym napięciu. Chciałam zapytać też jak u was wyglądały pierwsze dni leczenia. Mam szczególnie pytania odnośnie tej Asentry. Doktorka powiedziała, że zaczyna działać po ok. 2 tygodniach a wcześniej mogą się nasilić objawy lęku. Czy skutki uboczne były bardzo dokuczliwe? Czytam o tych wszystkich działaniach niepożądanych i dodatkowo mnie to stresuje, mam mętlik w głowie. Zastanawiam się czy warto w ogóle iść w farmakologię skoro idę na terapię. Czytałam, ze terapia w napadach lęku jest bardzo skuteczna i daje efekty długotrwałe. Mam jeszcze pytanie, odnośnie tej hydroksyzyny. Czy powoduje jakieś skutki uboczne? Mam ją przepisaną doraźnie do zażywania jak się np. przebudzę w nocy z lękiem. Ktoś brał ją w ten sposób? Tak strasznie chciałabym żeby ten czas szybciej mijał… Pozdrawiam!
  22. Betixa

    Istna męka

    Przez depresję nie mam siły na nic. Często czuję że muszę coś robić żeby się nie nudzić i nie myśleć o chorobie a nie mam kompletnie na nic energii i tak siedzę wgapiona w tapetę mojego telefonu. Nawet głupie oglądanie filmików na Instagramie to dla mnie wysiłek i nie jestem w stanie ich zrozumieć. Czekam na wizytę u psychiatry wyznaczoną na 17 kwietnia, a do psychoterapeuty pójdę dopiero gdy będę na działających na mnie lekach. Ten czas oczekiwania to dla mnie istna męka, każdego dnia tylko czekam aż minie ten dzień i zbliżę się o kolejny krok do wizyty. Jak wytrzymać?
×