Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Nerwowa_16

Użytkownik
  • Zawartość

    38
  • Rejestracja

  1. Taaak. Codziennie sprawdzam pogodę z nadzieją na słońce Odkąd pojawiły się u mnie te stany lękowe i ataki paniki zauważyłam, że kontakt z naturą daje mi chwile wytchnienia i spokoju. Dużo bym oddała żeby przejść się po plaży. Zazdroszczę! W moim przypadku mieszkanie w mieście pozwala jedynie na spacerowanie po parku lub weekendowe wypady do lasu. A i to nie zawsze bo ostatnio pogoda w kratkę. Jak jest ładnie to korzystaj oby więcej takich dni.
  2. Dzięki! ja też już w pracy i czekam na spotkanie pracowników żeby dorwać się do pączków Też walczyłaś z bezsennością? Jak sobie poradziłaś czy może nadal z nią się borykasz? Właśnie wczorajszy dzień był jakiś dla mnie przygnębiający. Nic się nie działo. Może to wpłynęło na mój sen. Spróbuję dzisiaj wyrwać się z tej bezczynności. Im więcej wolnego czasu tym więcej mózg ma okazji do analizowania, a w moim przypadku to niewskazane...
  3. Niestety nie udało sie isc na spacer po tym jak to napisalam nadeszły chmury i pogoda sie popsuła. Wróciłam do domu i przesiedziałam przed telewizorem. Nie bylo to chyba najlepsze rozwiązanie bo wpłynęło na sen. Obudziłam sie o 3.10 i tak siedze czekajac na wschód słońca zeby poczuc ze dzien sie rozpoczął. Juz nie wiem co robić z tą bezsennością. Raz jest gorzej, raz lepiej ale nie chce przejść...
  4. I co, pomaga? Probuje znaleźć sposoby, ktore mi pomogą. Niestety po chodzeniu po mieszkaniu, wizycie w toalecie jak wracam do łóżka to ogarnia mnie uczucie niepokoju i nie mogę się uspokoić na tyle zeby zasnąć. Teraz stoje w oknie i sprawdzam u ktorych sasiadow pali sie światło. Część ludzi powoli budzi sie i nie jestem sama ale to marne pocieszenie... U mnie to samo. Obudzilam sie o 3.10 i od tego czasu nie mogę zasnać. Przekrecam sie z boku na bok, chodze po mieszkaniu i nic. Do tego czuję jakiś ucisk w zebrach. To jedna z gorszych nocy od dłuższego czasu.
  5. Dziś mam plan wyjść wcześniej z pracy i pójść na spacer słońce za oknem tak przyjemnie świeci, że szkoda nie skorzystać.
  6. Masz rację, za szybko przyjęłam, że jak było kilka dni względnego spokoju to już mnie nie dopadnie. Nie mogę zapomnieć, że takie ataki pewnie się jeszcze pojawią... Mam nadzieję, że następnym razem zareaguję lepiej i atak się szybciej skończy.
  7. I tego ci życzę. Mam nadzieję, że nowe leki pomogą, a sen powróci. Jakieś 3 dni temu też miałam okropny koszmar. Aż się obudziłam w środku nocy. Nie pamiętałam o czym dokładnie był ale uczucie strachu i niepokoju było jak najbardziej realne. Do rana już nie zasnęłam. Nie jesteś z tym sam.
  8. Do tego lekarza to masz wizytę kontrolną u psychiatry czy może chodzisz na terapię? Czego oczekujesz po wizycie?
  9. Hej. U mnie dzisiaj kiepsko, rano dopadł mnie lęk po przebudzeniu i trzymał prawie przez 3h. Udało mi się jakoś dotrzeć do pracy, ale z powodu niewyspania miałam dziwne uczucie osłabienia. Teraz wracam do siebie i powoli się uspokajam... Myślałam, że te ataki powoli odchodzą w niepamięć. Boje się, że znowu się zacznę nakręcać
  10. Nerwowa_16

    Zaczynam swoją walkę.

    Dzięki za odpowiedź. Póki co nie biorę leków od psychiatry. Zapisał mi Asentrę i właśnie hydroksyzynę, ale nie zdecydowałam się jej wziąć, nawet doraźnie. Próbuję innych metod radzenia sobie z niepokojem i stresem. A ty bierzesz? W jakich sytuacjach i czy przynosi efekty?
  11. U mnie od dwóch dni znowu problemy ze snem. A już myślałam, że powoli wraca do normy W ciągu ostatnich nocy mam tak, że budzę się ok 2.00-3.00 ale tylko sprawdzam godzinę i udaje mi się zasnąć. Natomiast kolejne przebudzenie pojawia się ok. 4.00-5.00 i tu już nic nie mogę zrobić, przekręcam się z boku na bok, czuję taki lekki niepokój, nie mogę uleżeć w miejscu. Muszę wstać, pochodzić po mieszkaniu, ogólnie zacząć się ruszać. Przed tymi wszystkimi ostatnimi epizodami potrafiłam przespać 9h i jeszcze wylegiwać się w łóżku. Jak sobie z tym radzić? Czy ktoś z was ma podobnie? @zabijaka @Lilith ?
  12. Nerwowa_16

    Zaczynam swoją walkę.

    Wracam po kilku dniach żeby donieść, że wynik badania histo był dobry. Zmiana okazała się niegroźna, zwykła zmiana barwnikowa. Czekałam na wynik w poczekalni prawie 40 minut, już nie mogłam usiedzieć. Ale po usłyszenie wyniku pojawiła się ogromna ulga, a potem jeszcze po wyjściu z budynku się rozryczałam na ulicy. Było mi to bardzo potrzebne. W końcu poczułam, że moje emocje znalazły jakieś ujście. Zdecydowałam też, że nie będę brała tej Asentry. Wybudzenia w nocy się ograniczyły. Nie mam już nagłych pobudek z atakami lęku i niepokojami. Czuję, że lepiej śpię. Zdarza się, że się obudzę w środku nocy ale udaje mi się usnąć. Zdarzają się też chwile niepokoju ale są zdecydowanie rzadsze niż kiedy czekałam na wynik badania. Chodzę na terapię, byłam na dwóch spotkaniach. Ciężko się póki co wypowiedzieć. Zaczynam pracę od radzenia sobie z emocjami i próbuję rozpracować moje reakcje na nie. Staram sobie już nie wmawiać żadnych chorób, próbuję podchodzić do wszystkiego bardziej racjonalnie. Ale nie jest to łatwe. Wczoraj wyszła mi jakaś wysypka na szyi i strasznie mnie swędzi. Nie wiem czy to na podłożu alergicznym czy może mój stres zaczyna się tak manifestować teraz. Jeśli nie pomoże wapno i maść nawilżająca to będę musiała znowu iść do lekarza...
  13. Nerwowa_16

    Zaczynam swoją walkę.

    Nie, 16 to nie mój wiek ale ulubiona liczba po prostu Dziękuję za słowa wsparcia! Mam 30 lat, poukładane życie, fajną pracę, własne mieszkanie, wszyscy wokół mi mówią, że nie powinnam mieć żadnych zmartwień. A tu jednak, kiedy coś się zaczęło dziać z moim zdrowiem fizycznym to mi się psychika posypała. Człowiek się dobrze odżywia, uprawia sport, nie ma używek a tu nagle dostaje obuchem w łeb byle do poniedziałku...
  14. Czekam na wynik histopatologiczny wyciska skóry. Ma być do odebrania w poniedziałek. Mam nadzieję, że będę miała dobre wiadomości. Póki co mocno się stresuję. Staram się oczywiście nie myśleć ale czuję, że siedzi to we mnie w środku i nie odpuszcza... Stresu przez używanie różnych substancji nie mam, bo zanim coś połknę albo zastosuję to czytam ulotki i opnie w internecie xD u mnie jest większa szansa, że czegoś nie wezmę niż wezmę.
  15. Nerwowa_16

    Zaczynam swoją walkę.

    @utrapienie Dziękuję, że się tak rozpisałaś. Czytanie twojego posta bardzo mi pomogło w moich wątpliwościach. Bardzo chciałabym nauczyć się jak radzić sobie z moimi zaburzeniami. Dlatego zdecydowałam się na terapię. Jak piszesz, zawsze mogą się pojawić nowe wyzwania i problemy, które spowodują u mnie silny stres. I nie chcę przechodzić tego wszystkiego jeszcze raz. Wychodzę z założenia, że należy poznać skąd się biorą problemy i przede wszystkim nauczyć się z nimi mierzyć. Do tej pory nie miałam tak intensywnych przeżyć w życiu więc nie potrzebowałam mechanizmów do radzenia sobie z nimi. Najwidoczniej teraz ich potrzebuję i mam nadzieję, że terapia mi w tym pomoże. Pozdrawiam!
×