Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Dda

Znaleziono 2 wyniki

  1. A więc zobrazuje zarys sytuacji . Pochodzę z rodziny alkoholików . Mój ojciec był w ciągu alkoholowym 25 lat z czego nie pij tylko rok. Zmarł w wieku 54 lat na marskość wątroby . Mama piła 12 lat . Obecnie nie pije 11 lat . Od dziecka miałam wstręt do alkoholu .Ponieważ widziałam jakie skutki za sobą niesie jego spożywanie .Brzydziłam się nim . W gimnazjum przysięgłam sobie , że nigdy alkoholu nie tknę .I tak było do czasu 2 klasy technikum . Mój 1 kontakt z alkoholem był w domu chłopaka mojej byłej przyjaciółki . Jej siostra i ona zaproponowała ,że urwiemy się z lekcji . A byłam uległa więc się zgodziłam . Wymyślili , że urządzimy sobie maraton filmów Harry'ego Pottera . Z przyjaciółką gadaliśmy i czekaliśmy aż wróci pozostała dwójka . Przyszli z zakupów . Rozpakowywali siatki i wtedy moim oczom ukazały się butelki z alkoholem . Z początku na spokojnie oglądaliśmy film . Zajadając się chipsami . No i w końcu otworzyli butelki . Poczułam zapach piwa . Nie wzbudził mojego zachwytu . Byłam zniechęcona . I wiedziałam , że nie złamię swej obietnicy .Wszystko było w porządku . Oni sobie pili i tyle . Lecz do momentu gdy zaczęli mnie namawiać bym spróbowała . Nie zgadzałam się . Lecz naciskali coraz bardziej . I nie chcąc wyjść na jakąś dziwaczkę . W końcu zrezygnowana się zgodziłam . Pamiętam ,że najpierw posmakowałam piwa owocowego z puszki . Dla mnie to było wystarczające . Moja przyjaciółka też się ze mną zgodziła . Wiedząc o mojej sytuacji , że moi rodzice byli uzależnieni . Jej siostra jednak nie dawała za wygraną .I zasugerowała bym spróbowała zwykłego piwa . Zgodziłam się . Mimo początkowych niechęci i nie przekonującemu mnie zapachowi wzięłam łyk . I zasmakowało mi . Piłam na przemian owocowe piwo z przyjaciółką i zwykłe z jej siostrą . Czułam ,że jestem lekko pijana. Śmiałam się bez powodu . Spodobało mi się to uczucie . I największe co czułam się wyluzowana . A pierwszy raz upiłam się u przyjaciółki na wsi . Pijąc na przemian wino,piwo i wódkę . Oczywiście nie mogło się to skończyć inaczej , że zwymiotowałam to wszystko . I to był początek mojego picia . Potem potoczyło się lawinowo . Jeździłam do niej coraz częściej pijąc coraz więcej . Urywał mi się film i wymiotowałam najczęściej . Ale z czasem mój organizm się uodpornił . I byłam w stanie wypić nawet 6 piw na głowę . Moja tolerancja rosła . U niej miałam 12 dniowy ciąg . Swoje pierwsze ciężko zarobione pieniądze zmarnowałam na alkohol . Zarobiłam je pracując na weselach jako kelnerka wraz z przyjaciółką i jej siostrą . Przepiłam 1000 zł . Poszło to tak szybko .Ponieważ stawiałam każdemu .Przyjaciółka zajmowała się mną najczęściej gdy nie byłam się sobą zająć . Mówiła bym przystopowała . Lecz ja byłam uparta . I czułam powoli przymus picia . Z jej kolegami i siostrą . Ale to był znajomości tylko do picia . Jej mama i tata byli uzależnieni od alkoholu . Więc nie było problemu , że pijemy w domu . Często jej mama się dołączała czy ciotka lub wujek . Poczułam 1 raz w życiu akceptację . Bo od dziecka czułam się odrzucona . Stali się oni tak jakby moją rodziną której nigdy nie miałam . Patrząc wstecz wiem teraz , że to było chore . Szukałam tam gdzie nie powinnam . Po tym ciągu miałam przerwę . .W miejscu zamieszkania upijałam się także z koleżanką ze szkoły . I również cały czas jeździłam do niej na wieś i piłam z już moimi kolegami i jej rodziną .O tym ,że tak piję dowiedziała się 2 koleżanka ze szkoły .Która również sporo wylewała za kołnierz .Zaprosiła mnie na działkę . Byli tam jej znajomi . Z początku byłam zestresowana . Ale alkohol szybko temu zaradził .Spiłam się bardzo mocno . Zasnęłam na trawniku . Jej chłopak zaprowadził mnie do altany . W której spałam . Po przebudzeniu zostałam nagrana na Snapchata przez kuzynkę jej chłopaka . Materiał widziało parę set osób . Lecz to mnie nie zniechęciło . Piłam dalej coraz większe ilości . Po powrocie do szkoły . W październiku i listopadzie . Miałam dwu tygodniowe ciągi .Piłam z dwiema koleżankami z klasy . Bardzo duże ilości alkoholu . Kończyło się to najczęściej urwanym filmem . W 3 klasie trochę przystopowałam ale nadal piłam z koleżankami i na wsi z kolegami . Nadal spore ilości . Czułam się coraz gorzej . Mama nie widziała co się ze mną dzieje .Wracałam najczęściej w nocy .W 4 klasie piłam trochę mniej .Szkoła skończyła się w kwietniu .Pomimo moich wyskoków . Szkołę zdałam . Na zakończenie roku spiłam się jak wszyscy . Ale kontaktowałam . W wakacje piłam z koleżanką ogromne ilości . Do urwania filmu . Pracowałam od października 2 klasy w Carreffour na umowę zlecenie . Więc jak za dużo wypiłam pisałam SMS ,że mnie nie będzie i tyle nie było problemu . W styczniu w sylwestra się spiłam na wsi u przyjaciółki . Wróciłam taksówką do domu . I zrozumiałam ,że mam problem . Czułam to od początku . Miałam wyrzuty sumienia ,że piłam , starałam się przestać , a nie mogłam . Moja tolerancja była coraz większa . stawiałam sobie okres ile nie będę pić i za każdym razem się nie udawało .Pasowało wszystko do tego ,że byłam uzaleźniona .Lecz nie piłam sama i sądziłam ,że to nie czyni mnie alkoholiczką . Postanowiłam nie pić przez 3 miesiące i się udało Niestety w kwietniu się złamałąm koleźanka miała urodziny . I wypiłąm z nią . I w moje urodziny takźe piłam . I raz z koleźankami . Gdzie wypiłam bardzo dużo i wymiotowałam . Urwany film oczywiście .W maju piłam zaprzestałam .picia . w maju zaczęłam dostawać ataki paniki . W czerwcu coraz silniejsze . I trafiłam pod koniec czerwca do szpitala . Wiem ,że pomyślicie byłaś w szpitalu nie miałaś dostępu . Ale po wyjściu nadal nie piję . Trwa to już 6 miesięcy . I już zawsze tak będzie . Bo tego chce . Wiem ,żę jakbym tknęła alkohol to bym odpłynęła . Naprawdę da się . Tylko trzeba przed sobą przyznać ,że ma się problem . Ja to zrobiłam . Byłam na spotkaniu AA i opowiedziałam tam swoją historię . Byłam tam raz . Nigdy więcej się tam nie zjawiłam . Nie podważam sensu mityngów AA . Lecz to nie było dla mnie .Chciałam sama zawalczyć . I mi się udało . Urwałąm wszelkie kontakty z ludźmi z którymi piłam . Mam kontakt z 1 koleżanką z którą piłam . Lecz jak się spotkaliśmy niedawno we wrześniu . To wspominała jak to było gdy pilyśmy . Ona by chciała wrócić do niektórych momentów .Ja bym chciałą wymazać ten okres z mojego życia .Na siłe wspominałam ten okres ,że niby było śmiesznie . Ale wtedy było tragicznie . Pisaliśmy ostatnio na messenger . Lecz teraz się nie odzywam , Jakoś nie wiem o czym pisać . Ta przeszłość mnie bardzo męczyła , ale wkońcu się z nią pogodziłam . I zaakceptowałam ją . Niby alkoholizm to choroba . Tak mówi moja mama . I tak słyszałam i czytałam na internecie . Lecz według mnie to nalóg jak każdy inny . Każdy może przestać pić jeśli tylko chce . Takie jest moje zdanie .Niestety ciężko mówić mi ,że to choroba . Myślać o moim ojcu . Który znecał się nad moją mamą psychicznie i fizycznie . I niszczył mnie i moje rodzeństwo . Nie jest i nigdy nie będzie mi go żal .Sam wybrał sobie taki los .
  2. klaudia27

    Pierwsze koty za płoty

    Cześć mam na imię Klaudia mam 27 lat, w miarę szczęśliwe życie, gdyby nie : lęki, DDA, objadanie się i sięganie po alkohol. Tak ostatnimi czasy radzę sobie z nękającym mnie poczuciem lęku zwłaszcza w nocy, oraz poczuciem, "wiem, że nic nie wiem". Moja motywacja na dzień dzisiejszy jest zerowa, zdaję sobie z tego sprawę, i zaczyna mnie to uwierać "słodkie lenistwo" jest dobre do czasu. Zaczynam zauważać w sobie początki "hipochondrii" bo jak nazwać to najlepiej czuję się, gdy coś mi dolega? że czuję się wtedy zaopiekowana, kochana ? Nie jest to do końca normalne .Czego się spodziewam ? Może wyrzucenie tego z siebie jest dobre na sam początek? Może szkoda tej odrobiny samodzielności, którą udało mi się wypracować, tej miłości, którą ktoś bardzo ważny do mnie poczuł? Niezrozumienie dla tego chaosu, który pojawił się w moim życiu, żalu decyzji zwłaszcza zawodowych, posiadam wspaniałych ludzi wokół siebie, których nie potrafię docenić, spektrum możliwości, których nie potrafię wykorzystać ? "betonowe buciki" za bardzo przyspawały się do moich nóg, żeby choć trochę beton zaczął pękać ? nie lubię słowa "chciałabym" bo nie idą za tym w moim przypadku konkretne czyny, może zastąpię je słowem "spróbuję" i każdy krok na przód będzie miłą niespodzianką? Pozdrawiam wszystkich forumowiczów.
×