Dawno mnie tutaj nie było, bo czułam się w miarę dobrze. Ale teraz znów jest bardzo źle. Jestem totalnie zdołowana. Początkiem stycznia zmarła moja Mama, kilka dni temu mąż mojej kuzynki...I znów boli mnie serce, nie mogę spać, kręci mi się w głowie, mam mrowienia całego ciała, ogólną słabość, bóle głowy, żołądka, wzdęcia, zaparcia, biegunki. I nie daje mi spokoju myśl, że i ja pewnie niedługo zejdę z tego padołu. Do pracy nie chodzę, byłam na L4, ale mnie "uzdrowili". Moja wydajność jest zerowa, a to co dawniej sprawiało radość gdzieś uleciało i do dawniej ulubionych czynności dziś zwyczajnie muszę się zmuszać. Kompletnie nic mnie nie cieszy. Już dłużej tak nie mogę...Chodzę regularnie do psychiatry, biorę leki i to cholerstwo ciągle wraca.