Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

naftan_limes

Użytkownik
  • Zawartość

    146
  • Rejestracja

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. Jest jakiś taki podział na pracę i życie prywatne. Najpierw obowiązki potem można poużywać. Zauważalne już w szkole. Jak dzieci wybiegają z radością po zakończeniu lekcji. Potem szybko lekcje. A potem to już gry komputerowe, jeżdżenie rowerem, jakieś programy w TV. Jednym słowem, życie zaczyna się po pracy. Niby banał. Ale pewnie znajdzie się niejeden który tylko żyje rozrywkami. Traci wtedy teraźniejszość, ciągle odliczając. Może tak też się da. Trochę jednak sprzeczne z filozofią medytacji, którą stosuje. Takie dwa oblicza, praca jako obowiązek, stres, zmuszanie się. A potem dom, tam jesteś wśród swoich, u siebie, na swoim, a nie w jakimś obcym tobie budynku szkoły czy zakładu pracy, co najwyżej tornister masz swój, Ponoć kiedyś było coś takiego jak świat wirtualny i realny. Teraz młodzi wychowani w kulturze cyfrowej nie rozróżniają już tak. Te światy wzajemnie się przenikają. Może lepiej mieć bardziej spójny autentyczny portret, niż te różne maski. Kto to wie.
  2. carlosbueno, lubię twoje socjologiczne wpisy, w tym jesteś dobry. Ale masz chyba jakiś syndrom nieudacznika. Sukces, porażka, to nie wszystko. Ciągle jesteś gorszy, ciągle ci coś nie wychodzi. Upośledzony chyba nie jesteś więc w czym problem. A upośledzeni trafiają do DPS i tam pędzą żywot. Brak zaradności, na prawdę nie da się tego wyćwiczyć? Jakby był kurs z robienia zakupów, prania w pralce, prasowania, wypełniania Pitu, to byś poszedł? Ogarniasz socjologię a w innych tematach nie dałbyś rady? Trzeba się przebranżowić jednak. Status to nie wszystko, liczy się wnętrze. Niby banał, ale coś w tym jest.
  3. Swego czasu bardzo fascynowałem się tymi opowieściami. Po kryzysie religijnym każdy dowód na życie po śmierci był na wagę złota. Analizowałem, czytałem. Taki dowód na istnienie duszy. Ponoć podobne stany można uzyskać w czasie świadomego śnienia i tzw. OOBE, czyli wędrówek poza ciałem. Zagadkowy temat, coś co może udałoby się zgłębić. Człowiek jest dość materialny, żyjemy w dobie cywilizacji naukowej, dość materialistycznej. Kościół jak zwykle całą ezoterykę odrzuca jako jakieś zło i wszystko zakrywa przed ciekawskimi. Wierz w Chrystusa i nie pytaj jak jest po drugiej stronie. To jest ich odpowiedź. Czasem śni mi się śmierć. W swoich psychozach też doświadczałem pewnego umierania. Może to psychoza, a może jednak jakiś wgląd. Po pierwsze nasz pogląd na śmierć nie ma mocy twórczej. Jeśli jest niebyt żadna wiara nie pomoże. Jeśli jest życie żaden nihilizm nie jest dobrą pomocą. Religie od wieków dają odpowiedzi, to jeden z ich głównych tematów. Można powiedzieć, żyj dobrze to nie ma się czym martwić. Ale nie. Kościół twierdzi że zbawienie następuje poprzez wiarę i uczynki. Czasem komuś się uda, ale bez Chrystusa nie ma zbawienia. No jednak. Religie zawsze chcą mieć monopol na prawdę i bardzo wykluczają wszelkich niewiernych. Nie wierzysz, trafisz do piekła, itd. Mam wrażenie, że tych zaświatów może być więcej. Ponoć to co się widzi po śmierci zależy od naszej religii. Jedni widzą Buddę inni Jezusa. Kto to wie. Jest trochę ezoterycznych tekstów o zaświatach, ale czy to prawda, kto to stwierdzi. Skąd ci ludzie to niby wiedzą? Moja rada, w miarę moralne życie, choć to trudno określić. To zawsze jakaś kontrowersja, żeby sądzić innych. Sam Jezus odradzał osądzanie innych. Religie mogą pomóc. To takie zabezpieczenie. Ja na razie idę na żywioł. Żadnych religii. To trochę loteria. Nigdy nie wiadomo. W czasie jednej psychozy umierania mogłem wybrać gdzie trafię. W innej było tylko piekło i niebo. Mam wrażenie że to trochę loteria.
  4. naftan_limes

    Potrzebuję rady...

    Zgadzam się z wpisem o psychologach. Nie wszystkie ich teorie są takie mądre. Nawet względem nich trzeba zastosować asertywność. Mam wrażenie, że psychologom chodzi o wzmocnienie u człowieka pewnej niezależności, samosterowności. Taki szczytny ideał psychologów, taka silna psychika. Ale potem łatwo się uzależnić od samych psychologów. A to już nie jest samosterowność. Mam pewną radę: samodzielne myślenie. Psychologowie coś twierdzą, trzeba się zastanowić czy to prawda. Mi już nie jeden człowiek wmawiał autyzm w dzieciństwie, syndrom DDA, brak autorytetu ojca. Liczy się teraźniejszość. Kiedyś mój tata pił alkohol i to było DDA, teraz sam z nim piję piwo i nie narzekam. Albo sam syndrom DDA. To już nie ma wolnej woli? Nie czynie tego co chce, tylko jakieś sekretne uwarunkowania mną motywują? Można w drugą stronę przegiąć, że wszystko zależy od świadomości. To też nie prawda. Jest cała rozległa podświadomość i to też jesteśmy my. Ale polecam żeby ślepo się nie zapatrywać w tych psychologów. A odnosząc się do autorki tematu. Mi kobieta w stylu biznes-woman całkiem imponuje. Elegancko ubrana, pracowita, dość inteligentna. Ale do biznesu to trzeba chyba jednak trochę być twardym. Czyli między innymi asertywność. Zmiana pracy to też jakiś pomysł. Można znaleźć jakąś mniej stresującą i mniej prestiżową, choćby na jakiś czas, a potem poszukać lepszej. Zawsze można nie szukać źródła tożsamości w pracy. W tym świecie głównym źródłem tożsamości dla ludzi jest praca. Na prawdę. Cały dzień kręci się wokół tego. Pracujemy żeby żyć, a nie żyjemy żeby pracować. Mało kto to rozumie w tym kraju, a to na prawdę ważne. Tacy emeryci, nie pracują, a czy są jakimś gorszym elementem? Trochę są, tacy nie przydatni, tylko czekać na śmierć. Mówię to jako rencista. Taka rada, pracować, ale nie szukać siebie w pracy. To tylko część tożsamości. Jest rodzina, narodowość, płeć, wykształcenie, pasje, itd. Znam ten sen o Ameryce, serial Dynastia, Coca-Cola, Mentos, Jeansy. Ale czy to źle. Polacy zawsze byli zapatrzeni w świat, zawsze gonią za jakimś krajem. Nigdy nie mają nic swojego, wódkę chyba tylko. A nawet w tym Rosja nas bije.
  5. Ja lubię wizyty u mojej psycholog. Zawsze powie coś na temat. Ma w sobie pozytywną energię, chyba lubi to co robi, nawet jest trochę ładna.
  6. Nawet ok. Mógłbym brać Akineton, żeby się lepiej czuć, ale wolę nie nadużywać. Trochę przytłoczył mnie cmentarz, trochę moja marność. No i poczucie analitycznego myślenia, które było piękne, a ja chce je usunąć wierząc w oświecenie.
  7. Do siebie: być czy nie być? Do innych: czy inni to też ja? Do świata: zarówno skończony jak i nieskończony są przerażające.
  8. naftan_limes

    Cześć.

    Cześć, witaj na forum.
  9. Lekarze zazwyczaj nie polecają innych narkotyków niż te które sami podają. Sam jestem ciekawy jakby marihuana na mnie zadziałała. Ponoć nie uzależnia biologicznie a to już coś. To porażka, że nie można czasem być szczęśliwym bez leków. Zwycięstwo materii nad duszą.
  10. Ja ostatnio trochę wierzę w głosy, swoje i mojego taty. Potrafią być bardzo realistyczne. A to Jezus się odezwie, a to Lady Gaga. Zawsze się coś dzieje. Głosy nie chcą odejść, oburzają się gdy nazwę to chorobą. Tylko rozmawiać się z nimi nie da, nic nie wiedzą, a chyba tyle samo co ja. No i objawy ubytkowe. Wiara w oświecenie mi coś daje, ale zaraz w wyniku niepowodzeń szybko tracę tą wiarę. Oświecenie nie nadchodzi, a ja wciąż szukam.
  11. naftan_limes

    Eckhart Tolle

    Ja w pewnym sensie nie mam ego. Teraz pytanie czy to jedynie depersonalizacja, ciężkie zaburzenie, czy jednak jakiś duchowy wgląd. No i nadal nie rozumiem co złego jest w myśleniu. Te całe etykietki, nazwy, pojęcia to piękna rzecz, tracąc to świat staje się jak breja. To jakby wziąć tęczową plastelinę i zrobić z tego szarą kulkę. Mam różne teorie, że może nie chodzi o zaniechanie myślenia tylko świadomość. Ona może być tylko w pełni gdy zatrzyma się myślenie. Można nad tym myśleć, czy to prawda, albo przyjąć na dogmat, odcinając domysły. Żadna teoria nie da smaku oświecenia, im ich więcej stają się przeszkodą. Z drugiej strony takie wglądy mogą dawać motywację. Medytując nie da się już zgłębiać matematyki, informatyki, chemii. To są dziedziny analityczne, można do nich nadal zaglądać ale stają się trochę zbyt abstrakcyjne. Patrzysz w ekran i już nie ma tekstu tylko obraz. Pozbawiony podziału. Czy na prawdę trzeba składać umysł w ofierze, żeby dojść do oświecenia?
  12. naftan_limes

    Eckhart Tolle

    Mam kilka refleksji na ten temat. -stan świadomości -świadomość świadomości -bezwarunkowe szczęście -brak ego, czyli poczucia oddzielnego siebie -bycie wszystkim co się postrzega -odpowiedzenie sobie na fundamentalne pytania poprzez umysł, a potem przekroczenie go
  13. Ja nie żałuję, co najwyżej że trochę zacząłem myśleć materialistycznie. Że nie ma duszy, że wszystko to biologia. To trochę niebezpieczne. No i leki pomagają, ale to od nas zależy czy będziemy chcieli się zmienić. Głownie to. Leczę się Solianem i Akinetonem. Bez nich mógłbym srogo cierpieć.
  14. Pustka, śmierć, ścierpnięta noga, zmęczenie, ale to jednak był dobry dzień.
×