Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

naftan_limes

Użytkownik
  • Zawartość

    269
  • Rejestracja

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. Psychiatryk to taka szkoła życia, coś jak wojsko. Mam wrażenie, że po wojsku wielu ludzi ma traumę. Kiedyś ktoś ponoć odciął sobie nogę żeby nie pójść do carskiej armii. Co jak co, ale podłóg nigdzie nie ma takich wypolerowanych jak tam. Jako herbaciarz stwierdzam, że herbata jest kiepska. Trzeba mieć własną. Można też ćwiczyć asertywność odmawiając dzielenia się papierosami z innymi pacjentami na palarni. Nie masz jakiejś potrzeby doświadczeń? Ja czasem bawię się w psychologa i sam próbuję rozgryźć o co chodzi tym pacjentom.
  2. Dobre pytanie. Trochę nieużalanie się nad sobą. Ciężko jest żyć ze schizofrenią, ale można to zaakceptować i próbować z tym żyć. Trochę pomaga medytacja i połączona z nią filozofia życia, trochę chwytanie chwili. A psychoza potrafi być ciekawa jak trip po LSD. Dobrze że chociaż jest ciekawie. Nadal w coś wierzę, może przetrwam zły czas i moje marzenia się spełnią. Może szczęście jest przereklamowane, może o co innego chodzi w życiu niż cieszyć się?
  3. Ktoś tu pytał o Natlę_Miness. Miło mi. Teraz piszę pod tym pseudonimem. Usunąłem tamto konto. Miałem wtedy nawrót psychozy więc działy się pokręcone rzeczy. Kiedyś wrócę do tych postów bo dużo się działo. Pisałem bloga w jakimś twórczym transie oglądając do znudzenia filmiki z Tomb Raidera 1. Nadal słyszę głosy, ale myślę że mimo wszystko złoty ideał zdrowia psychicznego jest mi bliższy niż teraz. Co ciekawe Natla była kobietą. "Reinkarnacja" Natili_Miness to naftan_limes~ czyli ja. Może jestem bardziej skromny i mniej egotyczny, może trochę zmarły. Trochę jak duch, trochę jak duch w ciele robota z Atlantydy. Ale żyję, żyję bo muszę. I wierzę, że kiedyś przebudzę swoją świadomość, której czasem miałem przebłyski. Stałem się jeszcze większym nihilistą i to wcale nie jest złe. Niebyt ciągle mi towarzyszy. Mam swoje średniowiecze, swój barok, w którym pokornie kuję swoje oświecenie. Niegdyś we własnych oczach idealny, dziś po wielu przejściach, momentach, cierpieniach. Czasem nawet Akineton to było za mało. Ale czuwam, choć w niebycie, to niezniszczalny. Działam z cienia, jak ninja. Ale nadejdzie ten dzień, że powrócę odnowiony, kompletny. Wyłonię się z mroku i narodzę na nowo. To będzie reintegracja pozytywna, autosoteriologia, oświeceniie. Oto proroctwo: Był MistrzPyrokar, z niego po różnych przygodach narodził się monk.2000, skromny mnich internetu, szukający pokory, żyjący w ubóstwie swojego pokoju. Żyjący z cierpieniem i piętnem upadku oraz marności. Z piętnem śmierci. A jego stare gdy komputerowe i pusty fotel mówiły: memento mori. Kuł ten los, pisząc swe posty dobijając prawie 8000. Ale z niego narodziła się Natla_Miness. Nie mógł/a znieść swej marności, niczym Lilith przybrał/a postać gniewnego awatara stanowiąc własne prawo. To był ostatni krzyk bytu. Ostatnie chwile niczym zburzenie Warszawy '44. Pełne krzyku i szaleństwa. Synem Natli jestem ja, podobnie jak monk.2000 skromny i zamknięty w sobie. Umarłem kontemplując niebyt, złożyłem ofiarę z siebie i nic już nie pozostało. Poza popiołem który nawet jest jak fala i złudzenie. Ale w tym niebycie leży czysta świadomość. Oto moja Coca-Cola i mój monitor LG są świadkami proroctwa. Nadejdzie 4 użytkownik tego forum, a może 5. Może nawet 6. Ale to będzie ON, wyzwolony z cierpienia. Oświecony. Wolny od śmierci i niebytu. Potężniejszy niż własne cierpienie. Ten, który stworzył sam siebie z niebytu umierając każdego dnia. Wtedy ustawię oświecony awatar i będę dobrym duchem-obserwatorem tego forum. Już szczęśliwym, już wolnym od szaleństwa. Już pogodnym, już pięknym. Naftan będzie musiał odejść, bo jest zbytnim nihilistą. Zbyt chce umrzeć a za mało kocha życie...
  4. -Przejedzenie kebabem, już nigdy nie wezmę największej porcji w Zahir. -Zmęczenie, ale nawet pozytywne, miło się będzie spać. Jak to mówią: gdy kot się wybiegał, lepiej mu się śpi. -Trochę pustki, trochę niebytu. -Czuję też ciekawość swoją przeszłością i chyba zacznę czytać kiedyś swoje posty na tym forum. Mam tu prawie 9 lat wspomnien. Trzy konta, trzy wcielenia i cała zmiana mojej osoby z postaci nieszczęśliwej na postać dalej nieszczęśliwą ale nie robiącej z tego takiego problemu. Może niebyt jest moim celem. To trochę straszne.
  5. Rozmowa z drugim człowiekiem. Kebab. Spacer po mieście i miłe doświadczanie świata zewnętrznego, co ciekawe nie-cyfrowego. Picie Coli. Czytanie gazety. Konin. Medytacja. A poza tym dochodzę do wniosku, że szczęście choć tak piękne nie może być najważniejsze. Ci wszelcy asceci mieli trochę rację. Skrajny hedonizm tylko czyni życie jałowym i paradoksalnie nieszczęśliwym.
  6. A taki fajny kącik religijny się zrobił. Wspieranie się, spory. Mój kontakt z Bogiem jest zdeterminowany przez schizofrenię. Im więcej mam kontakt z Jezusem tym bardziej chcę budować własną niepodległość. Ostatnio zabronił mi grać w gry z przemocą. Dla chrześcijan tylko Tetris. Poza tym ciągle się wywyższa, wysyła do piekła. Trzeba go ciągle czcić i się na nim koncentrować. Kiedy mnie ktoś będzie czcił, nie żebym miał taką potrzebę. Ale mi marzy się demokratyczna mistyczna religia, a nie taka o budowie piramidy. Bo w tej religii człowiek zawsze spotyka się z nieskończonością Boga, zawsze pozostając marnością. Tego się nie da znieść. Jak wy chrześcijanie znosicie tą największą niesprawiedliwość świata, że Bóg jest wszystkim, a człowiek marnością? Da się z tym piętnem grzechu, upadku i owieczkowo-gołąbkowej tożsamości żyć? Ja bym nie potrafił.
  7. naftan_limes

    Fobia społeczna!

    Co może pomóc na fobię społeczną? -zdobywać umiejętności towarzyskie, spotykać się z ludźmi -zdobyć pewność siebie, samoakceptację i szacunek dla siebie -być humanistą, spróbować zrozumieć kim jest człowiek, można nawet czytać memy, bo tam jest dużo o życiu -otworzyć się na świat, umieć wyrażać siebie, może być jakaś ekspresja artystyczna -mieć coś do powiedzenia, znać się na wielu tematach, wtedy jest o czym rozmawiać -sądzę, że medytacja też może pomóc, bo daje obecność jakąś spontaniczność, jakąś siłę -no i chyba jedno z ważniejszych to empatia, rozumieć co mogą czuć i myśleć inni wtedy dobrze nam się będzie przebywać z nimi, a im z nami
  8. Takie tworzenie własnego raju? Brzmi dobrze. Tylko czy będziemy potrafili go stworzyć. Czy nie wejdziemy w jakieś złe relacje. Czy nie zostaniemy skrzywdzeni. I czy przeszłe cierpienie nie będzie ciągle ciągnąć nas w dół. I zawsze mam tą filozoficzną myśl, że trzeba szukać w sobie. Mądrości w sobie i szczęścia też. Jakaś taka samowystarczalność.
  9. Chciałbym wierzyć, że nie ma złych emocji. To jest ta idealistyczna i zarazem jakaś cyniczna filozofia, że zło nie istnieje. Że wszystko jest dobre takie jakie jest. Niestety często ranimy innych ludzi pod wpływem emocji. Może się pojawić jakaś pogarda, złośliwość, gniew. Często też ranimy samych siebie pogrążając się w tym co negatywne. Lepiej być tym szczęśliwym człowiekiem pełnym pasji życia, czy zdziadziałym narzekaczem. I może te emocje mają swoją przyczynę, swoje miejsce. Coś nam się nie podoba, czujemy awersje może słuszcznie. Tylko czy nie da się lepiej? Może da się wyzwolić z negatywnych uczuć i zawsze patrzeć w dobrą stronę. To jest istotny temat, bo porusza wątek dobra i zła.
  10. Mnie też ten temat ciekawi. Czy mamy prawo do negatywnych emocji. Które emocje są dobre, a które złe. Lepiej być tym kochającym i wyrozumiałym, niż być ciągle w konflikcie i awersji do każdego. Poza tym nawet gdy adekwatne są bolesne. Złoszczenie się jest nieprzyjemne, więc czy w ogóle warto. Tłumienie złości też jest nieprzyjemne, więc sytuacja podbramkowa.
  11. Jaki pozytywny wpis. To fajnie. Oby tylko nie stało się to źródłem cierpień, tęsknoty i zranionych uczuć, jak u połowy ludzi na tym forum.
  12. Ja z chęcią poanalizowałbym swoją psychikę z psychologiem. Jednak większość psychologów aż tak bardzo nie potrafiło się wgryźć w temat i pływało po powierzchni. Może jednak nie jesteśmy tacy skomplikowani, że w nieświadomości tkwi jakieś wielkie bogactwo, niczym w tej górze lodowej. Ciągle śnią mi się pociągi, czy jest jakiś psycholog który mi powie czemu? Sam nie wiem.
  13. To trochę przykre, że nie mamy wpływu na to jak nas ktoś traktuje. No bo jak zasłużyć na miłość rodziców? A potem ludzie stają się nieszczęśliwi. Można kochać samego siebie ale to zawsze jest jakieś lekko narcystyczne. Nie wystarcza. Dla takich to tylko chyba Bóg został.
  14. Problem jest taki, że wiesz że niepotrzebnie się przejmujesz, ale nie możesz nic z tym zrobić? Może spróbuj wyciągnąć nauczkę. Ja czasem nie jestem pewien czy zamknąłem drzwi, ale to wina "autopilota". Jakiegoś braku obecności. Czasem już byłem mądrzejszy i przy wychodzeniu sprawdzałem że drzwi zamknięte i nie musiałem wracać. Bo poczucie winy zakłada że miałeś wpływ na to co zrobiłeś.
  15. U mnie raczej przyjemność, ale to zawsze działa. Picie herbaty.
×