Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
daablenart

Mój dzisiejszy dzień

Rekomendowane odpowiedzi

Dzięki Kasiu :D

Dałaś mi i chyba nie tylko mi moc na resztę dnia.Fajnie że tak myślisz to na pewno trzyma nas w jakieś całości.Są bardzo kiepskie chwile i nie wiadomo co z sobą zrobić ale jak będziemy myśleć ze to minie(bo musi)to damy rade

Dużo mocy dla Ciebie i dziewczyn :D

 

PS.

Za 1,5godz.do pracy muszę zasuwać,powinno być OK ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Oj moi kochani.

Już nie jest tak źle jak było rano.

Poszperałam trochę w necie i mniej więcej wiem jak to jest z psychiką dziecięcą. Podejrzewam, że moja córcia bardzo przeżywa wszelkie rozstania. Może się bać, że wszyscy ją zostawią. Mój mąż jest na saksach, ja cały dzień w pracy a ona biedna raz z jedną babcią raz z drugą.

Najbardziej boję się tego, że może to się u niej rozwinąć w nerwicę. Wyczytałam, że nawet 2-letnie dzieci mogą mieć nerwicę. Straszne. Nie myślcie, że coś sobie wkręcam, do tego mi daleko. Ale martwi mnie to troszkę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kecajku - za 1,5 godziny pędź do pracy jak na skrzydełkach, daję Ci gwarancje, że będzie OK, no bo jak inaczej mogłoby być?????? :P:P:P

 

Lusi kochaniutka - nie martw się....

Przecież napewno Twoja córeczka to mądra dziewczynka i uda Ci się jej wytłumaczyć sytuację, odpowiedzieć na wszelkie jej pytania i zachęcic ją do szczerej rozmowy z Tobą.

Domyślam się, że nie jest łatwo na poważne tematy rozmawiać z 4-latką, ale każde dziecko tak jak potrafi da sygnał o tym co je boli, i to nie tylko fizycznie....

Napewno nic jej nie będzie - to dzielna dziewczynka - po mamie ;););)

I zrozumie to, co jej powiesz.

Będzie dobrze!!!!!!!!!!!!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No i fajnie Lusi dałaś sobie rade :D

 

Przykre to ze takie małe dzieci mogą również chorować.Myśle że w dużej mierze zależy to od nas z dziećmi trzeba rozmawiać i kochać,my byliśmy wychowywani w trochę "innych czasach" nauczyciele teraz nie wytrzymują psychicznie a i to chyba przechodzi więcej lub mniej na nasze dzieci.

Ja dopiero nie tak dawno sobie to do głowy wcisłem,staram się aby moje dzieci się otwierały w domu,raz to wychodzi a innym razem nie.Nosi mnie wtedy ale myśle sobie że przyjdzie taki dzień i sobie znowu z dzieckiem pogadam.

Pa ;)

 

[ Dodano: Sro Lis 08, 2006 12:58 pm ]

O i znowu sobie ulżyłem :D

 

chyba napisałem to co myślę :P

 

Na dzisiaj starczy mi rozmów przez neta "Akumulatory naładowane"

to można iść do pracy.

 

Do usłyszenia jutro-wszystko musi być OK ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiecie jak się cieszę, że ktoś kiedyś wymyślił komputer i internet?

Powinni mu (im) postawić pomnik.

Siedzę sama a jednak z Wami gadam. A bez Was chyba bym już dawno się udusiła. Jaką ulgę przynosi mi pisanie tego co czuję (dziwne, że klawisze jeszcze nie są wciśnięte do środka ;-)). Najgorsze jest duszenie wszystkiego w sobie.

A my tu KLIK KLIK i już trochę lżej.

 

PS. Dzięki Kasia_28. Postaramy się razem z moją córcią być BARDZO dzielnymi dziewczynkami.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Już napewno jesteście dzielne, a jeszcze jak sobie pogadacie to razem stawicie czoła światu :D:D

Trzymam kciuki!!!!!!

POZDRAWIAM

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam Was Kochani i dołanczam się do rekleksji mijającego dnia:P :)

 

Dziś dzień minął pięknie bo nie było objawów i ataków wstrętnych żadnych:)

Piję sobie popołudniową kawę-hmm..która to już dzisiaj?no tak to na szczęście moje jedyne uzależnienie:)i klikam do Was,czytam Wasze posty i choć chciałabym abyśmy mogli spotykać się w innych okolicznościach to cieszę się że tu jestem...świadomość że nie jest się samemu pozwala czasami poczuć się naprawde cudownie...dlatego przesyłam Wam dużo siły i słońca-->bo tego drugiego zaczyna nam brakować..Trzymajcie się cieplutko:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

I kochani witam was znów z samego rana :D:D:D:D

Te bużki to na miły dzień ;)

 

no tak wczoraj w pracy było dużo lepiej niż poprzednio,choć wkurzył mnie kumpel ,zaczął mi się użalać nad swoim losem ( i jak mu pomóc skoro sam sobie ledwo radze )ale jakoś wytrzymałem zmieniałem temat i jakoś przeżyłem-(hi hi hi)Wieczorek tak jak wczoraj minął,spałem całą noc.

Dziś rano jak zwykle -(tabletka życia) no ale do pracy to dziś na 8,oo

też fajnie,choć nie pogadam z wami dziewczyny :( ale po pracy to obowiązkowo wskakuje na forum :D Tak się wzajemnie wspieramy i to chyba daje efekty-nie jestem sam(a) Normalnie jak już klikam na naszą stronke to serduszko się raduje :lol: Takie wspieranie siebie nawet anonimowo to prawie jak grupa terepautyczna :D

Dziewczyny miłego dzionka będe trzymał za was mocno kciuki aby dzień był dla was tym kolejnym szczęśliwym.

A jak przyjdę z pracy to myśle że każda napisze na forum że dziś było fajnie :D

 

Pa Pa Pa

 

[ Dodano: Czw Lis 09, 2006 6:37 am ]

A co tu u nas robi Pan reklama - też ma problemy ?????? hi hi hi :D

 

[ Dodano: Czw Lis 09, 2006 6:42 am ]

Aaaa zapomniałem Witaj Lily-oczko dla ciebie ;)

 

Dobra Kecaj kończ już bo musisz iść do pracy :D

 

Jeszce raz Pa dziewczyny ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ale Ty masz Kecaj dobrze - same laski wokół Ciebie ;-)

Mój wczorajszy dzień skończył się bardzo dobrze. Córcia się uspokoiła, wieczorem się powygłupiałyśmy i było świetnie. No ale spać chciała ze mną. Dzisiaj rano obyło się bez płaczu. Miała trochę smutną minkę ale dałam jej swoje zdjęcie żeby czuła, że jestem z nią.

A ja mam dzisiaj tyle do zrobienia: muszę jechać do banku, muszę zapłacić ubespieczenie za samochód (zagapiłam się i miesiąc jeździłam bez), no i w końcu muszę odebrać samochód z warsztatu. Trochę mam nerwa, bo nie wiem jak to zrobić, żeby w tym samym czasie być w pracy i załatwiać swoje prywatne sprawy. Ale myślę, że dam radę. W końcu jestem WIELKA. hi hi

Aha. Przyjemność odebrania naprawionego samochodu z warsztatu będzie mnie kosztowała około 1200 zł.

Jakbym przymierała głodem to mam nadzieję, że mogę liczyć na Waszą pomoc ;-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam po pracy :D

 

Mogę dzień w pracy zaliczyć do dobrych,tylko małe nerwki i mało cierpliwości ale podołałem wyzwaniu :D A jak tam Lusi autko odebrane??

Ja dziś też musiałem opłacić telefony i energie - kupe kasy to nas kosztuje ale bez tego nie idzie obecnie żyć.Fajnie że z córeczką sprawe załatwiłaś,zawsze to jednego problemu mniej.

Trzymaj się cieplutko i miłego wieczorka i spokojnej nocy :D

 

[ Dodano: Czw Lis 09, 2006 7:10 pm ]

lusi to co ty masz z wóz że tak droga naprawa

Samochód to jedna wielka skarbonka stale trzeba dokładać pieniążki jak nie naprawa to paliwo itd.Myśle że sobie poradzisz bez pożyczek :D

Trochę już czuje się zmęczony pewnie wezmę pigułke i pójde spać,a jutro będzie nowy dzień i nowe wyzwania.Ale trzeba brnąć do przodu i zapomnieć o nie dobrych momentach ;)

Wczoraj nas trochę było więcej ale myśle że jest OK i dziewczyny tak jak my miały dzisiaj dość mocy i wygrały kolejny dzień :D

 

Pa

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No i dupa!

Samochód nie odebrany bo jak go złożyli, odpalili i zostawili, żeby trochę pochodził to pękł pasek klinowy. Jeśli nic więcej się nie sypnie, to dzisiaj go odbiorę.

Wiecie co, ja mam ostatnio jakieś pasmo nieszczęść. Wszystko mi się na łeb wali. Dzisiaj rano miałam powódź w łazience. Myślałam, że mnie cholera strzeli. Pękła rurka pod umywalką. Co jeszcze mi pęknie?!

Dobrze, że udało mi się szybko ściągnąć fachowca, ale do pracy i tak się spóźniłam. Ale to jeszcze nie koniec. Wyobraźcie sobie, że jak chciałam mu zapłacić (18 zł) to okazało się, że ja mam całą setkę a on nie ma wydać. CZY TO NIE JEST PECH? Dałam mu 8 zł a resztę zapłacę później, on mieszka niedaleko. Co tu dużo gadać, dzień zaczął mi się pięknie.

A tam. Nie ma co się użalać. Wszystko będzie dobrze. Jestem silna i tak łatwo się nie dam.

Kecaj, moja skarbonka to PEUGEOT 806.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No witam Was :P

Jak tam minął wczorajszy dzień i jak Wam mija dzisiejszy?

Lusi - jak tam rozmowa z córeczką? Powiodła się? :smile:

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

no, jakoś względnie. Wczoraj na wieczór czułam się nie najlepiej (ból głowy i uczucie, że zaraz umrę), więc położyłam się spać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kasia_28 - rozmowa z córeczką trwa i będzie trwać jeszcze parę dni. Nie jest już tak tragicznie jak było ale też nie jest do końca dobrze.

Dzwoniłam przed chwilą do warsztatu. Samochód do odebrania około 18, koszty naprawy wzrosły (było 1200 zł) zastrzelę się chyba.

Zapomniałam że nie mam broni.

No cóż. Idę do domu. Będę tu w poniedziałek.

Pa

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam dopiero teraz :D

Nie było mnie w domu musiałem w nocy wyjechac w teren i dopiero teraz wróciłem.Musze stwierdzić że trochę się obawiałem wyjazdu ale wziąłem moje pigułki :D i dawaj w Polske.Wiecie co ???-wytrzymałem a myślałem że będe miał problem z nerwami,traktuje dzień jako udany i bardzo się z tego ciesze.

Lusi - to musiałaś też się mocno trzymać jak miałaś taki pechowy dzień,

ale ty jesteś mocna i napewno teraz się z tego śmiejesz :D

Dąbróweczko- może i troche ta pogoda nas dobija że tak cierpiałaś z bólem głowy,najważniejsze że wytrzymałaś a jutro musi być lepszy dzień jeśli nie to następne będą fajne dni :D

Kasiu - a co tam u Ciebie wiem że tak łatwo się nie poddajesz :D i bardzo dobrze - jesteś silna choć znajdą się złe dni ale my to musimy wytrzymać ;)

To narazie dziewczyny-dużooooo mocy --- jutro mam wolną sobote bo święto ale wpadne na Forum :D

 

[ Dodano: Sob Lis 11, 2006 9:14 am ]

No i jestem w sobote :D

 

Kurde coś mnie szarpie,może to ze siedzę w domu.

Zewnątrz wygląda to że jest dobrze ale w środku mnie telepie,może to że

2 kawy już zaliczyłem.To musi minąć musze się wziąć za jakąś robote a nie płakać nad swoim losem,Będzie dobrze ;)

 

Pozdrawiam :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witajcie:)

Kecaj-zmotywowałeś mnie.Ja też muszę sie za coś wziąć bo tak siedze od rana i czuję że za chwilę znowu zaczne myśleć o tej głupiej chorobie i się dołować!!!Koniec tego!Idę ugotować zupę meksykańską;)a potem praca na uczelnię..Miłego dnia Wam życzę-trzymajcie się ciepło:*

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

to nie tylko ja ma dzien do d... i mase materialu do nauki..co za zycie, a wczoraj bylo tak fantastycznie..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witajcie w niedzielne popołudnie :D

 

Dziewczyny i tak trzeba trzymać,nie możemy się poddać :smile:

co tam że nam się czasem nie chce wziąć za robote i wszystko wygląda

jakby się obróciło przeciw nam,za godzinke lub dwie minie i warto będzie żyć dalej.Wczoraj ciężko było mi się pozbierać do kupy ale mała drzemka wszystko załatwiła i po czasie znów było dobrze :D

Wiem że czasem niechce się uczyć czy może pracować kilka głebokich oddechów ewentualnie zimna woda na pobudzenie i wszystko prędzej czy póżniej musi wrócić do normy ;)

My i tak się nie poddamy-podejmujemy walkę którą musimy wygrać :lol:

 

No to narazie na tyle co myśle.

Zycze miłego popołudnia i wesołego wieczorka oraz spokojnej nocy

 

Pa Pa Pa :oops:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja sobie wstałem wcześnie o 13 ;) , łazienka, śniadanko (obiad?). Za oknem chmury, deszcz, ciemno, ja przeziębiony tak że nawet chyba na wybory nie pójdę. Ale wszystko jest OK co nie?? Grunt to pozytywne myślenie :D . No, poprawka, teraz za oknem się przejaśnia. Siedzę sobie przed kompem. Mam jeszcze zamiar trochę się pouczyć, bo jutro do szkółki, no i może wieczorem jakiś filmik... I spać!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam Cię Piotrek :D

 

Fajnie jest tak myśleć jak ty to robisz,grunt to dobrze wypocząć :D

Są chwile złe ale to trzeba przeżyć i na ile jest to możliwe żyć spokojnie,poprostu się nie załamywać i piąć do przodu ;)

 

Życze Ci miłego wieczora a na jutro dużo siły w nauce

 

Cześć :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Może nie dzisiejszy ,ale wczorajszy dzień który znowu mnie "podłamał" :?

Nawet nie dzień----chwila---ta której zawsze najbardziej się obawiam.

Przyjaciele..kochani ludzie których nie odwiedziłam od 3 miesięcy,ale oni to rozumieją....ale postanowiłam pojechac,taxi...nie raz tak bywało---było ok...ale nigdy nie zdażyło się aby facet (taxówkarz) musiał się zatrzymywac... :( Poprosiłam...bo poprostu czułam że nie dam rady(nie jechałam sama).Koszmar....i to czego nie chcę-nienawidzę---benzo!!!djechałam---sukces??(dla mnie tak)ale wiecie co?

Kierowca taxi stwierdził że jego żona ma to samo,.....ech... :?

Pozdrawiam gusia

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nienawidzę poniedziałków..........wszystko mnie boli, najchętniej poszłabym spać, jakoś mi słabo i czuję się rozbita. Eh, ale nie ma co marudzić tylko wziąć się w garść. Kochani, to od nas zależy jaki będzie dzisiejszy dzień:) , także uśmiech na twarz, myśleć pozytywnie i jakoś to będzie!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No witam sredecznie wszystkich - widzę, że na s przybywa! FAJNIE :P:P

Dawno nie pisałam, ale to dlatego, że nie miałam możliwości, bo dostęp do komputera mam chwilowo tylko w pracy.

Ciekawa jestem co tam u Was słychać?

U mnie nie najgorzej - weekend był dosyć ciężki, bo dopadła mnie comiesięczna dolegliwość kobieca ;) , ale na szczęście przeżywałam "tylko" katusze fizyczne, psychicznie nie dałam się złamać :P:P

Tabletki utrzymuję w normie, ale będę się starała "zejść"z dawki Zomirenu, a przy okazji nbie zwiększać dawki Sedamu.

No i postarac się utrzymać ten Seroxat...

Kecajku - co tam u Ciebie???W pracy, przed czy po???A może wolne??? :P:P

Lusi kochanieńka - nic się nie martw: jak zrujnuje Cię Twoja limuzyna to na mnie napewno możesz liczyć ;) (i ma się rozumieć, że Twoja córeczka też!)

Dąbrówko - ja też nie przepadam za poniedziałkami (tak delikatnie mówiąc...), ale jak już trafił się taki dzień w tygodniu i uparcie co 7 dni się powtarza to trzeba go0 jakoś przetrwać :lol::lol:

Do góry główki, bo tu się nie ma co dołować, tylko przeć naprzód jak czołg :P:P:P

Ja wiem, że to łatwo mówić, bo sama się boję kolejnego ataku i następnego dnia, ale co ja się będę na zapas martwić????? ;);)

Pozdrawiam wszystkich, ściskam mocno, trzymajcie się cieplutko pomimo nieciekawej, jesiennej aury!!!! :D:D:D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kolejny dzien..bylam u psychiatry, od dzisiaj zacyznam brac fevarin, nawet sie ciesze. Mam nadzieje, ze bedzie lepiej bo juz nie mam sily zyc w koszmarnym zawieszeniu gdzies miedzy zyciem, a smiercia. Chce zyc. Dzisiaj lekarza zadal mi dziwne pytanie: Kiedy Pani byla ostatnio szczesliwa? Kiedy byl w Pani zyciu ostatniu taki czas? Nic nie odpowiedzialam. Przerazilo mnie to. Nie pamietalam. Wiem jedno, ja nie chce tak trwac. Dalsza czesc dnia...ide spac, obudzcie mnie jak zaczna dzialac leki.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Oj, chyba z tym dobrym humorem to dziś do południa trochę przesadziłam

:( tzn. czułam się rzeczywiście dobrze, ale coś zaczęło mi się pogarszać, oczywiście bez żadnej wy7raźnej przyczyny - zaczęło mi się kręcić w głowie, przed oczami zaczęł"latać mroczki" i czułam, że jakbym wst5ała, to chodziłabym po ścianach...

Wziełam jeden Zomiren (0,5 mg) i czekam jak przejdzie - musiałam go wziąć, bo tak mnie obezwładnił zupełny brak sił, że chyba nie miałabym siły eksperymentować z tym, czy tym razem lęk przejdzie obok czy też uderzy we mnie.....

A byc może po prostu poszłam na łatwiznę, stchórzyłam i wybrałam najprostszą drogę???

Tak, tak prawdopodobnie było, ale nie wstydzę się tego i nie wstydzę sie do tego przyznać, że jednak cały czas tabletki są dla mnie kołem ratunkowym w mniej lub bardziej ekstremalnych sytuacjach.

Jednak najważniejsze, że pilnuję określonej dawki, staram się ją zmniejszać, a cóż...chwile słabości mogą zdarzyć się każdemu prawda?

I będzie lepiej,nie??? ;);)

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×