Czy to normalne, że od pewnego czasu zacząłem zatracać wspomnienia z całej przeszłości, a do tych co zostały, w ogóle nie odczuwam ładunku emocjonalnego?
Jeszcze kilka lat temu miałem tych wspomnień wiele i były one żywe, miałem do nich jakieś emocje czy uczucia.
Dwa lata temu rozpadł się mój kilkuletni związek i przez prawie rok czasu, miałem ataki nostalgii, które obniżały mi nastrój.
Pewnego razu się obudziłem i nostalgie ustąpiły całkowicie, mimo, że długi czas miałem jeszcze kontakt z tą osobą.
Kilka miesięcy temu kontakt się urwał i zauważyłem, że ja pamiętam tylko jakieś skrawki z tej relacji. Te resztki wspomnień w ogóle nie pobudzają mnie negatywnie, ani pozytywnie. Są jakby za szybą.
Zastanawiam się czy to jest po prostu starość czy jakieś zaburzenia pamięci.