Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

bei

Użytkownik
  • Zawartość

    990
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. bedzielepie, myślę że warto o tym porozmawiać z lekarzem, chyba nic nie stracisz a możesz zyskać lepszy komfort życia. Trzymaj się ciepło :).
  2. Czy to zostaje w papierach? W sensie, że pracodawca wie na jakiej podstawie ma się niepełnosprawność? I czy to nie jest tak, że jakiejś pracy można nie dostać właśnie z tego powodu, że ma się takie orzeczenie. Nie wiem czy dla pracodawcy fakt, że leczę się psychiatrycznie będzie bez znaczenia.
  3. bedzielepiej ale sama zauważyłaś, że to nie chodzi o to jak coś napiszesz? To jest takie błędne koło. Byłaś z tym u lekarza, przynajmniej zapytać jak on to widzi? Studia, studiami, ale jak potem wydajnie pracować z czymś takim?
  4. Proszę o radę bo kompletnie nie jestem w temacie. Moja psychiatra stwierdziła, że pomoże mi wypełnić wniosek o stopień niepełnosprawności, że to może mi pomóc. Uważa, że mam na tyle duże objawy nn, że powinnam go dostać. Leczę się od ok. 2 lat. Objawy miałam dużo wcześniej. Osobiście mam wątpliwości, zawsze można powiedzieć, że jak studiowałam/pracuję tzn. że nie potrzebuję... co innego jakbym nic nie próbowała. Przez to też nie jestem zarejestrowana w PUP, bo wtedy nie mogłabym pracować dorywczo, a przecież z czegoś żyć trzeba. Sytuacja wygląda tak, mam skończone studia (5 lat). Nie podchodziłam jeszcze do obrony mgr. więc mam inż. Jak to w Polsce (podkarpackie) bywa mam problem ze znalezieniem pracy/stażu w zawodzie. Łapię dorywczo co mogę, market, bar, ulotki. Jest ciężko, zresztą sami wiecie. Mam statut ucznia bo chodzę do szkoły policealnej (24 lata). Psychiatra twierdzi że niepełnosprawność pomoże mi znaleźć prace na etat, a ja sama nie wiem. Boję się ze to może mi w przyszłości zaszkodzić zamiast pomóc.
  5. 22.12- wizyta u psychiatry 23.12- ja odwołałam terapie
  6. Dzisiaj po raz pierwszy odwołano sesje- powód chorba T.
  7. Ja mogę napisać, że warto było, chociaż by po to żeby poznać najlepszego lekarza w życiu. Wiem że miałam szczęście... w tym przypadku. Lekarze są różni wiem coś o tym bo teraz zmieniała specjalistę w innej dziedzinie i nowemu zaufałam chyba bardziej po jednej wizycie niż poprzedniemu pomimo 11 lat leczenia się u niego.
  8. bei

    Blokady w psychoterapii

    Ja mam najgorszy kryzys w terapii jaki miałam do tej pory.
  9. Od dzisiaj w związku z problemami ze snem biorę Nasen 10 mg (na noc). Od jutra zwiększam dawkę Fluxemed 20 mg do 3 tabletek (rano).
  10. Dzisiaj dostałam nasen 10 mg. Mam brać 1 tabletkę na noc.
  11. Też na początku miałam z tym ogromny problem;), słowa typu mocz, kał, biegunka itd. dziwnie mnie blokowały. Możesz spokojnie o tym mówić... to jest normalne i nie jest problemem w takim sensie jak Tobie się wydaje. Na początku jest trudno, ale z czasem będzie łatwiej, tylko musisz się przełamać :). Myślę, że warto powiedzieć, a terapeuta powinien zadbać o wietrzenie gabinetu. Powiedziałam;). Myślę że jest trochę lepiej, a przynajmniej myślenie na ten temat już mnie tak nie męczy.
  12. Czy moje obawy przed powiedzeniem terapeucie, że w pokoju po wejściu czuje się nieprzyjemny zapach są słuszne? Chodzę tam ok. pół roku i praktycznie od początku mnie to męczy, z tą różnica, że wcześniej skłaniałam się ku opinii, że to terapeuta nie dba o higienę, a teraz raczej obstawiam że to wina braku wietrzenia gabinetu.
  13. bei

    Blokady w psychoterapii

    Uf, dawno mnie tutaj nie było i w sumie zastanawiałam się czy pisać, ale chyba tego potrzebuję, (mam nadzieję, że przynajmniej nie zaszkodzi). Od niedawna mam blokadę w terapii (sesje co tydzień, chyba od lutego, nurt psychodynamiczny). Zaczęło się dobrze, nawet sama byłam zaskoczona, że jestem w stanie tyle powiedzieć na temat przeszłości. Czasami było to po prostu jakieś zdanie które udało mi się powiedzieć. Zaczynałam wtedy od najtrudniejszego, żeby potem nie stchórzyć. Potem skupiłam się na teraźniejszości i nie było tak trudno... tylko że przeszłość nie została przepracowana. Terapeuta mówi żebym mówiła o czym chce, a jak mu mówię, że nie chcę mówić o trudnych rzeczach to się dziwi. Mam takie poczucie jakby dawniej terapia była na jakiś 80 % (jak na początek to było dla mnie bardzo dużo), teraz na jakieś 50 %, czasami wplecie się coś trudnego ale nie stanowi to podstawy sesji. Jakieś rady?
  14. Kontrast, zmieniłam. Nie mam problemu co do płci . Rzeszów, nie pracuję.
  15. Kontrast, hej :). Bardzo rzadko zaglądam, bo i tak mam problem z wyrobieniem się z czymkolwiek, tylko niestety nie równa się to braku poczucia zmarnowanego czasu. Chadzam sobie co tydzień na terapię, łykam tabletki... sama nie wiem, niby nie jest gorzej niż było, ale to wszystko jest takie trudne... dobrze że przynajmniej nie trzeba się patrzyć na T. jak się mówi. Ogólnie powiedziałam mu dużo rzeczy o których nie wspominałam wcześniej. Można powiedzieć, że się otwieram, szkoda tylko, że wraz z tym mój umysł przypomina sobie nowe gorsze rzeczy .
×