Skocz do zawartości
Nerwica.com

Nie lubię świtu

Użytkownik
  • Postów

    368
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

1 obserwujący

Ostatnie wizyty

4 427 wyświetleń profilu

Osiągnięcia Nie lubię świtu

  1. Pełen luz. Z ludźmi których znam to po prostu jeden ze sposobów na komunikację. Jeżeli nie znam to staram się być maksymalnie zaangażowany (jasno, wyraźnie, konkretnie) - tego też oczekuję od rozmówcy. Uwielbiam, kiedy ktoś jest sobą i mimo rozmowy o charakterze oficjalnym, wstawia coś od siebie, "uśmiecha się", kiedy taka osoba jest jakaś. Bardzo mi wtedy przyjemnie.
  2. Co piesi odpierdalają zbliżając się do przejścia a czasem nawet na nim będąc to makabra. Moim zdaniem, powinna być jakaś strefa np 1x2m z kolorową powierzchnią, gdzie pieszy musi przystanąć i się rozglądnąć przed wejściem na jezdnię. A dalej zapadnia i kasacja jak się nie dostosuje.
  3. Ano chodzą słuchy, że oglądanie zumby potrafi wykończyć
  4. Mnie się wydaje, że jesteśmy na takim etapie, że można nosić wszystko. Owszem są miejsca jak obiekty sakralne czy urzędy gdzie włodarze bądź bywalcy nie życzą sobie zbytnich ekscesów. Jeśli coś mi wpadnie w oko to gapie się przynajmniej przez ten krótki moment do czasu aż zapadnie decyzja czy wypada czy nie. Jednakowoż nie czuję się kuszony ani przez posiadaczkę fajnej, odsłoniętej dupy ani przez kogoś kto ma np wpiździec kasy i się z tym obnosi. I btw jak się jedzie nad morze gdzie tych gołych tyłków trochę jest to chyba po to żeby zażyć słońca i kąpieli. Zgoda, jakiś nastolatek może ocipieć z radości ale dorosły facet? Z dziur to minie najbardziej interesuje ta którą wykopie tradycyjnie aż do wody
  5. Są politycy, z którymi sympatyzuję, ale nie partie. Od lat nie chodzę na wybory z tego powodu – nie czuję się wystarczająco reprezentowany. Z prawnego punktu widzenia udział w wyborach jest prawem, a nie obowiązkiem, i właśnie tak to postrzegam. Mało tego, uważam, że mówienie o „obywatelskim obowiązku głosowania” jest w dużej mierze frazesem mającym zachęcić ludzi do udziału w wyborach. Moim zdaniem demokracja przedstawicielska w obecnym kształcie zdążyła się brzydko zestarzeć. Nie żyjemy już w czasach, gdy trzeba było wybierać spośród lokalnych przedstawicieli osoby, które fizycznie zaniosą nasz głos do stołecznej trybuny. Dziś dysponujemy cyfrową, prawnie potwierdzoną tożsamością i technologią, która umożliwia obywatelom bezpośredni udział w podejmowaniu decyzji. Najbardziej przekonuje mnie model demokracji płynnej (liquid democracy). W sprawach, które mnie interesują lub na których się znam, mógłbym głosować osobiście. Natomiast w tych, które są mi obojętne albo wymagają specjalistycznej wiedzy, mógłbym czasowo przekazać swój głos wybranemu przedstawicielowi, z możliwością cofnięcia tego upoważnienia w każdej chwili.
  6. Tak samo popierdolone i nic nie znaczące jak pies pająk, lody ekipy czy fame mma - ktoś to ogląda to wrzucają
  7. Nie czytałem tego gościa wcześniej ale tutaj tylko wspomniał Psiuta - dajcie mu żyć x)
  8. Nie lubię świtu

    Witam

    Cześć - znajdzie się u nas kilka osób z podobnym problemem, pozdrawiam
×