W%urwiają mnie te wszędobylskie infantylne reklamy. Nie dość, że robią z ludzi bezmyślnych i wiecznie nienasyconych konsumentów, to jeszcze robią z nich idiotów i duże dzieci. Nie ucieknie się od nich, są wszędzie: w radiu, w telewizji, na ulicach, w youtube'ie. Mieć na jedzenie, picie i palenie i ew. jeszcze na pomoc ziomalom w potrzebie, mi to wystarczy. I być wolnym, to najwyższa wartość, o której wiecznie w niewoli babilońskiej marzę. Wiecznie przeżuwający konsument to równie wyśnione dziecko obecnego systemu, co kiedyś robotnik niewykwalifikowany za PRL-u.
I weź kredyt, nie zapomnij o wzięciu kredytu, wtedy już w ogóle jesteś niewolnikiem idealnym.