Skocz do zawartości
Nerwica.com

Perłowy

Użytkownik
  • Postów

    154
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Ostatnie wizyty

15 439 wyświetleń profilu

Osiągnięcia Perłowy

  1. Dupowatość u faceta,choc być może u kobiet też, choć to jednak inna para kaloszy, może też byc spowodowana nadmiernym oglądaniem porno i onanizmem. Jakkolwiek by to dziwnie i nieprawdopodobnie nie brzmiało.
  2. Mi też sie zdarza w pracy miec podobne takie gadki raz na jakiś czas ,fajne one są, oczywiście jeśli obie strony wiedzą kiedy skończyć
  3. To że klientka była prawdopodobnie po piwie to przemilczę
  4. Był juz chyba ostatnio podobny temat. U mnie ostatnio brak komplementów. Kilka razy usłyszałem że mam radiowy głos wiec cóż, wziąłem to za komplement raz mi sie babka klientka ktorej pomagalem w pracy prosto w twarz bez żadnego ostrzeżenia zapytała czy mam żonę bo ja niby taki fajny wyraz na mojej twarzy musiał byc wart milion dolarów. No ale wzialem to za komplement.
  5. Bo mam co robić niż siedziec tutaj bez przerwy i odpowiadanie każdemu z osobna i tłumaczenie się gdy nic złego nie zrobiłem a na pewno nie wytykam nikogo palcem ze to ta czy tamta. Za to ty @Lucy32 chyba myslisz ze pozjadalas wszystkie rozumy,nie znam Cie ale takie odnoszę wrażenie @Malowany_ skoro ją znasz,a najwyraźniej tak jest to ją pociesz. Już ona Ci na pewno prawdę powiedziała całą pozatym polecam Ci wyjść czasem do ludzi ( i mówię to ja fobik spoleczny o ironio ) i ich posłuchać to moze zauważysz ze słowo typ,typiara jest w powszechnym, nie negatywnym użyciu a jeśli takie określenie kogos rani to znaczy ze ma wybujałe ego...I koło sie zamyka.... @Dalila_ no widzisz,nie jest w moim stylu zmiana nicka bez przerwy. Ja potrafię brać odpowiedzialność za to co piszę i robię. Dla mnie to koniec tematu. Napisalem co mialem napisac i nie wracam więcej do tematu. Za dużo czasu i nerwów juz straciłem na tłumaczenie w kółko tego tematu jednej osobie wiec tym bardziej nie zamierzam przekonywać innych obcych ludzi....jakbym to ja zawinił. Macie chociaż schemat na przyszłość jak ukryty narcyz potrafi wprowadzić zamieszanie w życie innych. Być może komuś taka nauka sie kiedyś przyda.
  6. Za długo, gdybym posłuchał swojej intuicji wcześniej to bym sobie wiele zaoszczędził no ale cóż.... byle nie popełniać tych samych błędów i wyciągać wnioski z tych lekcji
  7. Ciężko poznać kogoś gdy ma sie zaburzenia choć wiadomo, te zaburzenia są różne więc I różnie z tym bywa. Jedni mogą mieć trochę latwiej a inni ekstremalnie trudno jak u mnie. Ja sie ostatnio spotykałem z typiarą przez 2 lata gdy bylem na totalnym dnie. W kazdej strefie życia praktycznie. Nie pracowałem przez złe samopoczucie wiec długi rosły i sytuacja była naprawdę pod ścianą. Naprawdę różne mialem pomysły na " wyjście " z sytuacji. Nie muszę chyba nazywać rzeczy po imieniu bo niby co ma zrobić czlowiek który nie ma wsparcia praktycznie żadnego, tonie w długach, do pracy iść nie może i nie widać nawet najmniejszego światełka w tunelu na poprawę a o pomoc profesjonalistow nie jest w stanie owocnie sięgnąć z takim samopoczuciem. Siedząc bez przerwy w domu dużo rozmawialiśmy, poświęcałem jej mnóstwo czasu. Wydawało sie ze ona mnie rozumie. Schody zaczęły sie gdy jakimś cudem zaczalem czuć sie odrobinę lepiej I zaczalem chodzić do pracy. Ona zaczęła sabotować moje samopoczucie przez zaburzanie mojego snu,gdy powtarzałem jej tryliard razy wczesniej że odpowiedni sen jest u mnie absolutnie i niezaprzeczalnie podstawą lepszego samopoczucia i wtedy większość moich problemów z sobą nie istnieje. Za kazdym razem gdy poruszałem z nią ten temat ona kompletnie nie przyjmowała do wiadomości faktu że odpowiedni sen jest dla mnie absolutnie najwazniejszy do jakiegokolwiek funkcjonowania i że ona miała jakikolwiek wpływ na niego. Ona była przyzwyczajona że ja poświęcam jej cały swój czas tarzając sie po dnie i nie podobało jej sie że nagle pracując 12h dziennie przestaje to robić. Nie rozumiała że praca jest dla mnie najważniejsza i jak juz pojawia sie lepsze samopoczucie to muszę zrobić wszystko żeby go utrzymać a już na pewno nie mogę zaburzać sobie mojego kruchego snu który jest podstawą tego lepszego samopoczucia. Za kazdym razem gdy poruszałem ten temat z nią, widząc że ona nie widzi swojego jasnego jak słońce wpływu na zaburzenie mojego snu, ja sie denerwowałem. Niejednokrotnie przez nią nie poszedlem do pracy bo coś w nocy " wymyśliła " . I to w sytuacji gdzie przez półtora roku nie pracowalem i tylko mogłem pomarzyć o polepszeniu samopoczucia umożliwiającym pójście do pracy. Chyba każdy byłby wkurzony na moim miejscu widząc że ta niby druga połówka nie robi sobie nic z tego. No i zaczęła sie jazda bo księżniczka poczuła się urażona moją reakcją i dyskusja całkowicie przeszła na gadkę o mojej reakcji i słowa jakie użyłem w zdenerwowaniu gdy widziałem ze ona kompletnie nie widzi swojego wpływu na mój sen I samopoczucie. Największym problemem w jej mniemaniu bylo wlasnie to a nie fakt że ja znowu zaczynam tonąć dosłownie w długach przez jej nocne wybryki. Problem mojego snu Dla niej nie istnial a gdy juz jakimś cudem bylismy w stanie o tym po dluuuugich podejsciach porozmawiać normalnie i gdy wydawało sie ze ona cos rozumie,to jej nagle niby zaczelo sie coś dziac, lądowała na sorze z byle gownem a po powrocie to samo bylo. Gadka jakie to ja slowa użyłem ale o jej wpływie na moje samopoczucie i sen ani słowa. Byle tylko ona w centrum uwagi. Raz pojechala niby na sor i do rana sie nie oddzywała. Nie mieszkaliśmy razem. Zawsze cos robiła by to ona była w centrum uwagi. Nawet przy pierwszej rozmowie telefonicznej, bo poznaliśmy sie przez internet, przez 15 minut mówiła tylko o sobie. Juz wtedy jakaś lampka mi sie zapaliła no ale człowiek myśli ze skoro w necie fajnie sie rozmawiało to moze to był wypadek przy pracy. Okazalo że ani trochę. Po czasie stwierdzam że jest narcyzem szukajacym atencji kiedykolwiek czyjaś uwaga osoby z jej życia nie jest skierowana na nią. Oczywiście powiedziałem jej to to dopiero było halo powiedziała ze zrobiła test u psychologa i ta żadnych cech narcystycznych nie widzi. No jak miała widzieć jak pacjentka to nałogowa klamczucha i zrobiła by wszystko by wyjsc na jakimkolwiek teście pozytywnie. Ile ona mnie naklamala odkad sie poznaliśmy to az głowa boli a jeszcze o ilu pozostalych rzeczach nie wiem to juz boli jeszcze bardziej. Na samą myśl o tym mi sie niedobrze robi. Ja jej wszystko o sobie ze szczegółami opowiadałem od poczatku a a ta od początku mnie okłamywała że chodzi do pracy, że w pracy faceci sie o nią biją dosłownie aż do tego stopnia że musieli niektorych facetów niby przenosić na inne działy w pracy żeby ich od niej i innych oddzielić. Komedia normalnie. Ale ja przymknalem na to oko,ale na jej sabotowanie mojego snu i dobrego samopoczucia już nie mogłem. Ja sie staram ostatkami sił,gdy pojawi sie ciut lepsze samopoczucie, utrzymac jakos na powierzchni i pracować a ta co sobie ubzdurała że mnie kocha jest powodem przez który znowu wylądowałem na dnie i od grudnia nie mogę sie znowu z tego podnieść. Gdzie po raz pierwszy od 2 lat przepracowałem 2 miesiace i samopoczucie choć dziurawe to o niebo lepsze bylo a ona jeszcze ma ale gdy chce o tym rozmawiać. A o wszystkim wiedziała jak ja funkcjonuje. A w jej mniemaniu to ja jestem tym który ją skrzywdził. Śmiech na sali dosłownie. I weź tu myśl o poznaniu kogoś z zaburzeniami takimi jak ja mam. Ech,daruje sobie. Naprawdę. Sory że sie tak rozpisalem ,wyszedł niezły esej heheh. Pewnie trochę nie na temat no ale jak coś to mozna przenieść
  8. Ten kto tak mówi to ściemnia chyba że codziennie po conajmniej 15km robi. Przejście 8km to jakieś 400kcal wiadomo średnio bo wiele czynników ma na to wpływ. Zjesz 2 ciastka czy batony juz masz conajmniej 400kcal w plecy. Nie wiem jak idiotyczne moze sie wydawać coś z czego są same korzyści dla ducha i ciała. Oj panie adminie, żółta kartka
  9. Wybaczcie głupie pytanie ale co to jest ta kafeteria? O czaterie chodzi?
  10. Co mogę miec. Fajnie dziś ciepło wiec granatowa koszulka z dużym logiem z przodu i bezowe spodnie. Czarne przewiewne sketchers
  11. W sam raz temat na wieczór bym pomyslal ze Dalila go zapodała
  12. U mnie trochę tego było. Najgorsze chyba w liceum wracaliśmy z imprezy nad ranem, ja na rowerze kumpla powoli trzeźwiejący po piciu rozrabianego spirolu i mialem genialny pomysł żeby po drodze kopać w lusterka zaparkowanych samochodów. Kolegium było bolesne bo kasa miała isc na nową wieżę hifi ech
  13. Widzisz ja niby mam fobie społeczną a jak sie czuje znośnie to bym mógł z kimkolwiek porozmawiać obcym przez telefon i by mi to nie sprawiło żadnych trudności ani lęków. Natomiast wejść do marketu pełnego ludzi,kawiarni, czy pubu nie wspominając o jakiejś disco gdzie prawie każdy każdego obserwuje bo jest na polowaniu to to juz zupełnie inna historia
×