-
Postów
154 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Ostatnie wizyty
15 439 wyświetleń profilu
Osiągnięcia Perłowy
-
Dupowatość - skąd się bierze i jak z tym walczyć?
Perłowy odpowiedział(a) na Śmojda temat w Pozostałe zaburzenia
Dupowatość u faceta,choc być może u kobiet też, choć to jednak inna para kaloszy, może też byc spowodowana nadmiernym oglądaniem porno i onanizmem. Jakkolwiek by to dziwnie i nieprawdopodobnie nie brzmiało. -
Co dobrego usłyszałeś/łaś na swój temat?
Perłowy odpowiedział(a) na Verinia temat w Kroki do wolności
Mi też sie zdarza w pracy miec podobne takie gadki raz na jakiś czas ,fajne one są, oczywiście jeśli obie strony wiedzą kiedy skończyć -
Co dobrego usłyszałeś/łaś na swój temat?
Perłowy odpowiedział(a) na Verinia temat w Kroki do wolności
To że klientka była prawdopodobnie po piwie to przemilczę -
Co dobrego usłyszałeś/łaś na swój temat?
Perłowy odpowiedział(a) na Verinia temat w Kroki do wolności
Był juz chyba ostatnio podobny temat. U mnie ostatnio brak komplementów. Kilka razy usłyszałem że mam radiowy głos wiec cóż, wziąłem to za komplement raz mi sie babka klientka ktorej pomagalem w pracy prosto w twarz bez żadnego ostrzeżenia zapytała czy mam żonę bo ja niby taki fajny wyraz na mojej twarzy musiał byc wart milion dolarów. No ale wzialem to za komplement. -
Bo mam co robić niż siedziec tutaj bez przerwy i odpowiadanie każdemu z osobna i tłumaczenie się gdy nic złego nie zrobiłem a na pewno nie wytykam nikogo palcem ze to ta czy tamta. Za to ty @Lucy32 chyba myslisz ze pozjadalas wszystkie rozumy,nie znam Cie ale takie odnoszę wrażenie @Malowany_ skoro ją znasz,a najwyraźniej tak jest to ją pociesz. Już ona Ci na pewno prawdę powiedziała całą pozatym polecam Ci wyjść czasem do ludzi ( i mówię to ja fobik spoleczny o ironio ) i ich posłuchać to moze zauważysz ze słowo typ,typiara jest w powszechnym, nie negatywnym użyciu a jeśli takie określenie kogos rani to znaczy ze ma wybujałe ego...I koło sie zamyka.... @Dalila_ no widzisz,nie jest w moim stylu zmiana nicka bez przerwy. Ja potrafię brać odpowiedzialność za to co piszę i robię. Dla mnie to koniec tematu. Napisalem co mialem napisac i nie wracam więcej do tematu. Za dużo czasu i nerwów juz straciłem na tłumaczenie w kółko tego tematu jednej osobie wiec tym bardziej nie zamierzam przekonywać innych obcych ludzi....jakbym to ja zawinił. Macie chociaż schemat na przyszłość jak ukryty narcyz potrafi wprowadzić zamieszanie w życie innych. Być może komuś taka nauka sie kiedyś przyda.
-
Bardzo dobre pytanie
-
Za długo, gdybym posłuchał swojej intuicji wcześniej to bym sobie wiele zaoszczędził no ale cóż.... byle nie popełniać tych samych błędów i wyciągać wnioski z tych lekcji
-
Ciężko poznać kogoś gdy ma sie zaburzenia choć wiadomo, te zaburzenia są różne więc I różnie z tym bywa. Jedni mogą mieć trochę latwiej a inni ekstremalnie trudno jak u mnie. Ja sie ostatnio spotykałem z typiarą przez 2 lata gdy bylem na totalnym dnie. W kazdej strefie życia praktycznie. Nie pracowałem przez złe samopoczucie wiec długi rosły i sytuacja była naprawdę pod ścianą. Naprawdę różne mialem pomysły na " wyjście " z sytuacji. Nie muszę chyba nazywać rzeczy po imieniu bo niby co ma zrobić czlowiek który nie ma wsparcia praktycznie żadnego, tonie w długach, do pracy iść nie może i nie widać nawet najmniejszego światełka w tunelu na poprawę a o pomoc profesjonalistow nie jest w stanie owocnie sięgnąć z takim samopoczuciem. Siedząc bez przerwy w domu dużo rozmawialiśmy, poświęcałem jej mnóstwo czasu. Wydawało sie ze ona mnie rozumie. Schody zaczęły sie gdy jakimś cudem zaczalem czuć sie odrobinę lepiej I zaczalem chodzić do pracy. Ona zaczęła sabotować moje samopoczucie przez zaburzanie mojego snu,gdy powtarzałem jej tryliard razy wczesniej że odpowiedni sen jest u mnie absolutnie i niezaprzeczalnie podstawą lepszego samopoczucia i wtedy większość moich problemów z sobą nie istnieje. Za kazdym razem gdy poruszałem z nią ten temat ona kompletnie nie przyjmowała do wiadomości faktu że odpowiedni sen jest dla mnie absolutnie najwazniejszy do jakiegokolwiek funkcjonowania i że ona miała jakikolwiek wpływ na niego. Ona była przyzwyczajona że ja poświęcam jej cały swój czas tarzając sie po dnie i nie podobało jej sie że nagle pracując 12h dziennie przestaje to robić. Nie rozumiała że praca jest dla mnie najważniejsza i jak juz pojawia sie lepsze samopoczucie to muszę zrobić wszystko żeby go utrzymać a już na pewno nie mogę zaburzać sobie mojego kruchego snu który jest podstawą tego lepszego samopoczucia. Za kazdym razem gdy poruszałem ten temat z nią, widząc że ona nie widzi swojego jasnego jak słońce wpływu na zaburzenie mojego snu, ja sie denerwowałem. Niejednokrotnie przez nią nie poszedlem do pracy bo coś w nocy " wymyśliła " . I to w sytuacji gdzie przez półtora roku nie pracowalem i tylko mogłem pomarzyć o polepszeniu samopoczucia umożliwiającym pójście do pracy. Chyba każdy byłby wkurzony na moim miejscu widząc że ta niby druga połówka nie robi sobie nic z tego. No i zaczęła sie jazda bo księżniczka poczuła się urażona moją reakcją i dyskusja całkowicie przeszła na gadkę o mojej reakcji i słowa jakie użyłem w zdenerwowaniu gdy widziałem ze ona kompletnie nie widzi swojego wpływu na mój sen I samopoczucie. Największym problemem w jej mniemaniu bylo wlasnie to a nie fakt że ja znowu zaczynam tonąć dosłownie w długach przez jej nocne wybryki. Problem mojego snu Dla niej nie istnial a gdy juz jakimś cudem bylismy w stanie o tym po dluuuugich podejsciach porozmawiać normalnie i gdy wydawało sie ze ona cos rozumie,to jej nagle niby zaczelo sie coś dziac, lądowała na sorze z byle gownem a po powrocie to samo bylo. Gadka jakie to ja slowa użyłem ale o jej wpływie na moje samopoczucie i sen ani słowa. Byle tylko ona w centrum uwagi. Raz pojechala niby na sor i do rana sie nie oddzywała. Nie mieszkaliśmy razem. Zawsze cos robiła by to ona była w centrum uwagi. Nawet przy pierwszej rozmowie telefonicznej, bo poznaliśmy sie przez internet, przez 15 minut mówiła tylko o sobie. Juz wtedy jakaś lampka mi sie zapaliła no ale człowiek myśli ze skoro w necie fajnie sie rozmawiało to moze to był wypadek przy pracy. Okazalo że ani trochę. Po czasie stwierdzam że jest narcyzem szukajacym atencji kiedykolwiek czyjaś uwaga osoby z jej życia nie jest skierowana na nią. Oczywiście powiedziałem jej to to dopiero było halo powiedziała ze zrobiła test u psychologa i ta żadnych cech narcystycznych nie widzi. No jak miała widzieć jak pacjentka to nałogowa klamczucha i zrobiła by wszystko by wyjsc na jakimkolwiek teście pozytywnie. Ile ona mnie naklamala odkad sie poznaliśmy to az głowa boli a jeszcze o ilu pozostalych rzeczach nie wiem to juz boli jeszcze bardziej. Na samą myśl o tym mi sie niedobrze robi. Ja jej wszystko o sobie ze szczegółami opowiadałem od poczatku a a ta od początku mnie okłamywała że chodzi do pracy, że w pracy faceci sie o nią biją dosłownie aż do tego stopnia że musieli niektorych facetów niby przenosić na inne działy w pracy żeby ich od niej i innych oddzielić. Komedia normalnie. Ale ja przymknalem na to oko,ale na jej sabotowanie mojego snu i dobrego samopoczucia już nie mogłem. Ja sie staram ostatkami sił,gdy pojawi sie ciut lepsze samopoczucie, utrzymac jakos na powierzchni i pracować a ta co sobie ubzdurała że mnie kocha jest powodem przez który znowu wylądowałem na dnie i od grudnia nie mogę sie znowu z tego podnieść. Gdzie po raz pierwszy od 2 lat przepracowałem 2 miesiace i samopoczucie choć dziurawe to o niebo lepsze bylo a ona jeszcze ma ale gdy chce o tym rozmawiać. A o wszystkim wiedziała jak ja funkcjonuje. A w jej mniemaniu to ja jestem tym który ją skrzywdził. Śmiech na sali dosłownie. I weź tu myśl o poznaniu kogoś z zaburzeniami takimi jak ja mam. Ech,daruje sobie. Naprawdę. Sory że sie tak rozpisalem ,wyszedł niezły esej heheh. Pewnie trochę nie na temat no ale jak coś to mozna przenieść
-
Zrzucamy zbędne kilogramy. Dieta dzień po dniu.
Perłowy odpowiedział(a) na Michuj temat w Zaburzenia odżywiania
Powiedzmy że zrobiłeś mini prowokacje -
Zrzucamy zbędne kilogramy. Dieta dzień po dniu.
Perłowy odpowiedział(a) na Michuj temat w Zaburzenia odżywiania
Ten kto tak mówi to ściemnia chyba że codziennie po conajmniej 15km robi. Przejście 8km to jakieś 400kcal wiadomo średnio bo wiele czynników ma na to wpływ. Zjesz 2 ciastka czy batony juz masz conajmniej 400kcal w plecy. Nie wiem jak idiotyczne moze sie wydawać coś z czego są same korzyści dla ducha i ciała. Oj panie adminie, żółta kartka -
Wybaczcie głupie pytanie ale co to jest ta kafeteria? O czaterie chodzi?
-
Co mogę miec. Fajnie dziś ciepło wiec granatowa koszulka z dużym logiem z przodu i bezowe spodnie. Czarne przewiewne sketchers
-
W sam raz temat na wieczór bym pomyslal ze Dalila go zapodała
-
U mnie trochę tego było. Najgorsze chyba w liceum wracaliśmy z imprezy nad ranem, ja na rowerze kumpla powoli trzeźwiejący po piciu rozrabianego spirolu i mialem genialny pomysł żeby po drodze kopać w lusterka zaparkowanych samochodów. Kolegium było bolesne bo kasa miała isc na nową wieżę hifi ech
-
Widzisz ja niby mam fobie społeczną a jak sie czuje znośnie to bym mógł z kimkolwiek porozmawiać obcym przez telefon i by mi to nie sprawiło żadnych trudności ani lęków. Natomiast wejść do marketu pełnego ludzi,kawiarni, czy pubu nie wspominając o jakiejś disco gdzie prawie każdy każdego obserwuje bo jest na polowaniu to to juz zupełnie inna historia