Skocz do zawartości
Nerwica.com

Przemek_Leniak

Użytkownik
  • Postów

    412
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Ostatnie wizyty

2 881 wyświetleń profilu

Osiągnięcia Przemek_Leniak

  1. tak hmm idąc w tym dziwnym kierunku tak circa to widzę ale w kontrapunkcie i tak
  2. Ludzie są ogólnie w porządku choć stłamszeni mocno... ale hmm ja ludzi tak w ogóle lubię fakt że dokładnie rok temu było nadzwyczaj źle i sam dzwoniłem by się dostać szybko na izbę przyjęć szpitala psychiatrycznego i tego oczywiście nie da się porównać z tym co jest dziś dziś jestem w stanie o tym co mnie przygniata pogadać i trochę się od tego zdystansować ba nawet sobie popłakać i dać ujście emocjom Także hmm propos znacie to?
  3. Temat zakładam trochę w kontrze do tematu "wyzdrowiałem" otóż tak się składa że niby jest dobrze ale hmm mam wrażenie że jednak nie daję rady niby funkcjonuję ale poziom zmęczenia i chyba zniechęcenia jest coraz wyższy tak w ogóle Polska jest nadzwyczaj depresyjnym krajem... wręcz niewiarygodnie depresyjnym każde środowisko w którym się znajdę jest na swój sposób chore - jakby zakażone beznadzieją w rodzinie - cóż czas nic nie oszczędza i jesteśmy bliżej niż dalej, z każdym dniem słabsi i bardziej bezradni, stosunki międzyludzkie są płytkie w jakimś sensie jest to też efekt tego co każdego z nas członków tej wspólnoty rodzinnej dotyka szkoła - tę akurat uparcie chcą mi zniszczyć bucowaci politycy - (jakoś nie umiem im odpuścić skurwysynom choć byłoby to pewnie zdrowsze) w efekcie poważnie całkiem cieszyłbym się gdyby ich szlag trafił w pracy hmm to dość ciekawe i choć problem nie jest tak prosty jak to opisze to sprowadza się do konieczności stricte przedmiotowego traktowania mieszkańców DPS w sumie nie chcę tak pracować i choć daję szansę sytuacji pojawiła się u mnie myśl o rezygnacji z tej pracy tak więc jest niby dobrze a głęboko depresyjnie jednak
  4. hmm rok temu tego samego kota udało się podnieść problem był ten sam tylko inne stadium dwa tygodnie kroplówek podskórnych, leki i opieka wtedy dały radę acz hmm po tym trafiłem na izbę przyjeć lubelskich Abramowic i tam doktor mnie nie przyjeła ale zapisała mi właśnie Preato... Bardzo to zmieniło mój komfort zycia - uczę się, pracuję, funkcjonuję... jakieś takie kółko się domknęło wczoraj - mam wrażenie masz całkowitą rację - tak jest i bardzo to dziś doceniam pozdrowki
  5. Dzieki. hmm obydwoje z Iwką jesteśmy technikami wety - zawodowo to nic nadzwyczajnego tyle że inaczej jest gdy to własne zwierzę i walczysz w domu co do zasady lepiej nie robić bliskich sobie osób czy zwierząt samemu bo to jest mocno obciążające psychicznie no i ma też inne wady... tak czy siak był to wentyl tak sobie myślę że jednak jestem w niezłym stanie bo jakoś udało mi się to wypłakać znaczy samoregulacja jakby działa a przypadek był bardzo ciężki tak w ogóle...
  6. Nie wiem czy to po leku tak naprawdę... obstawiałbym pregabalinę jak już hmm wczoraj miałem nadzwyczaj cięzki dzień za długo by to opisywać ogólnie to przegrana nocna walka o zycie własnego zwierzaka eutanazja etc... byłem w takim stanie że wziąłem urlop na żądanie - pierwszy raz w życiu robiłem co było trzeba jak uszkodzony robot siadłem wreszcie i jakby ktoś ze mnie wyjął wentyl siedziałem i płakałem i wylały się ze mnie wszystkie emocje z kilku miesięcy zmęczenie, żal po śmierci ludzi którzy odeszli w DPS czy tych którymi opiekuje się Iwka a których znałem, jakieś moje porażki - no wszystko popłyneło ze mnie jakoś tak nagle i chyba mi to pomogło Zabrałem Iwkę nad rzekę pogadaliśmy popłakaliśmy jeszcze razem dziś mogę już funkcjonwać wczoraj bałem się by sytuacja nie spowodowała zaostrzenia choroby u mnie albo u Iwki ale hmm chyba paradoksalnie taki rozpad emocjonalny był nam potrzebny tak zestaw leków jest prawdopodobnie idealny
  7. och u mnie to nawet nie jest kompromis bez leków (a co ciekawe biorę minimalne dawki bo pregabalina 75 mg pralex 5mg i sulpiryd 50 mg) jest po prostu fatalnie za to z nimi po prostu funkcjonuję skutki uboczne są w sumie marginalne zupełnie a zyski olbrzymie troszkę się pogodziłem z koniecznością brania tych 4 -5 tabletek dziennie (bo czasem jeszcze dochodzi absenor na noc) w sumie rytuał już przy piciu porannej kawy więc nie przeszkadza w niczym wizja tego że się zmieniam w tego zombie co myśli jedynie o mordowaniu ludzi wokół - jest przestrogą by z farmakoterapii nie rezygnować przy okazji tematu skutki uboczne mam taki że się zapędzam w pracy - w dowolnej zresztą muszę się zmusić do wyjścia z DPS albo do odstawienia narzędzi ogrodniczych bo inaczej pracowałbym do upadłego... da się to jednak ogarnąć drugim jest jednak spory spadek zdolności intelektualnych i odporności na dłuższy stres - ale to chyba nie leki robią tylko sama choroba i hmm pesel...
  8. Hi hi no tak... Tymczasem życie stawia wyzwania nowe z którymi właśnie musze się poboksować. Co do zdrowienia to ewidentnie nie czas jeszcze na odpuszczenie farmakoterapii - bez niej krzywa zwyczajnie opada i dupa jak mówią blada... Praca - fajnie i owszem ale zdaje się zabiera mi za wiele czasu ze szkodą dla priorytetowych obowiązków czyli własnego zdrowia, opieki nad Mamą i szkoły - może uda się pół etatu a jak nie będę musiał zrezygnować Szkołę musze podgonić ewidentnie a i przydałby się czas na dom i jakiś odpoczynek nadchodzi czas trudnych decyzji zatem
  9. 51 - czyli jakby schyłkowy okres już... nie ma tu chyba jednak czego współczuć (w sensie żałować) ot dojrzałem by starym być mam teraz dystans jakiś taki a jednocześnie widzę piękno i urok świata i ludzi bez jednak tej młodzieńczej presji na "musze to zmienić" ... fakt faktem cholerstwo wyjątkowe - zostawiło mi jaja lecz ucięło głowę (możliwe jednak że ogólnie po prostu rozwinęło)
  10. z drugiej strony jak się tak przyjrzeć dobrze to choroba zdecydowanie mnie zmieniła - jestem zupełnie innym facetem niż wcześniej chyba najbardziej wzrosła mi empatia a tuż za nią skłonność do cieszenia się drobiazgami
  11. no ok a na czym polega Twoje schorzenie? Tak propos banów za wyrażanie odczuć - to byłoby nieetyczne każdy kogoś lubi a kogoś nie tu mozemy o tym pogadać swobodnie jesteśmy wśród ludzi rozumiejących nieco że psychika nie mechanika przecie pozdrawiam
  12. zastanawiałem się jak to wyrazić - to czyli ten stan w którym facet afirmuje kobietę i chyba to jest najbliższe: Lekarstwem na zgagę Promocją w spożywczym Tramwajem na Pragę Napojem odżywczym Paczką papierosów Pasztetem kaliskim Prezentem od losu Pierwszą kawą z rana Krynicą mądrości Śniegiem po kolana Obiektem zazdrości Poezją, żelazkiem Danielem Olbrychskim i sielskim obrazkiem Ligi mistrzów meczem Spacerem nad morzem Pamiątką po diecie Snem w technicolorze Codzienną zachętą do pobudek niskich Dziwką oraz świętą
  13. no nie wiem to sens życia wg Monty Pythona to zdanie czytane ze złotej koperty
  14. choć ja wolę "Staraj się być miły dla ludzi. Unikaj jedzenia tłuszczu. Czytaj od czasu do czasu dobrą książkę. Spaceruj trochę i staraj się żyć w pokoju i harmonii z ludźmi wszystkich wyznań i narodów"
  15. chyba jednak głęboka woda życia po prostu... takie mnie wnioski po rozmowie z lekarzem naszły cóż life is full of zasadzkas najważniejsze jednak by pamiętać że sens życia to... 42 hmm a czemu nie 69??? ps jakby kto nie wiedział czemu akurat 42 to https://www.niegowic.edu.pl/dlaczego-liczba-42-jest-odpowiedzia-na-wszystko
×