Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

aniam97

Użytkownik
  • Zawartość

    5
  • Rejestracja

  1. aniam97

    jak za szybą

    Dziękuję za odpowiedzi
  2. aniam97

    jak za szybą

    Aż ciężko w to uwierzyć, a może ja oczekuję czegoś z kosmosu? Ale już miałam kilka podejść do terapeutów i ja nie mogę usiedzieć, kiedy wyciągam jakieś przykre wspomnienie, chcę działać, a nie widzę totalnie żadnej reakcji. Przecież jak sobie pomyślę, że ominęły mnie typowe dziewczęce emocje, gadanie o chłopakach i bliskość to nie wiem jak mogę przejść do porządku dziennego z tym. Najchętniej wtargnęłabym do własnego domu sprzed 20 lat i wykradła tego gówniarza stamtąd, by nie musiał doświadczać tego, że przeżywa, prosi o uwagę a oni widzą ale nie reagują. Kiedy po prostu jest, to nawet nie odezwą się przez dni może dłużej, a jak już to np tylko żeby zawołać na obiad. Płacze a oni szydzą i musi chować się na godzinę gdzieś w koncie żeby się w ogóle uspokoić.
  3. aniam97

    jak za szybą

    Kurde to jest tak okropne i beznadziejne, zbywanie tego tematu, który jest dla mnie wyjątkowo drażliwy, gdy zdecydowałam pierwszy raz powiedzieć o tych rzeczach
  4. aniam97

    jak za szybą

    Babka ciągle pytała "no ale w czym problem????" "no co Ci przeszkadza?????", powiedziała żebym sobie obejrzała jakiś film, chodziła na spacer podziękowała za telefon i się rozłączyła, nie czekała aż odpowiem coś chociażby do widzenia.
  5. Hej. Nie wiem co robić i jak sobie pomóc. Od jakiegoś czasu czuję się otępiała i opuszczona. Oddałabym nerkę za to, żeby ktoś mnie docenił, zauważył, ucieszył się z mojej obecności. Jeszcze jakiś czas temu mam wrażenie, że byłam mądrzejsza. Teraz kiedy czuję, że nie mam komu w myślach opowiadać tego co u mnie, to moje myśli się nie formują. Wyjście z domu to jest masakra, boli mnie wszystko wewnątrz i mam łzy w oczach. Wcześniej zdarzało mi się usiąść, płakać i zanosić jak małe dziecko. Zawsze w domu czułam się jak mebel. Nikt ze mną nie pogadał, nie interesował się tym co lubię. Właściwie panowało tam dużo wzajemnej niechęci. Gdzie nie pójdę po pomoc spotykam się z chłodem i niezrozumieniem. Stałam się obojętna, zaczęłam być ostrożna z tym co opowiadam, bo każdy się na mnie tylko debilnie patrzy jakbym opowiadała jaka pogoda była wczoraj. Robię wszystko co mogę. W tej chwili nic nie jest dla mnie ważniejsze, niż to rozdarcie wewnątrz. W ogóle to czuję się jakbym nie stąpała po tym samym świecie co inni. Istnieję jedynie wtedy, gdy opowiadam żarty. Ale mi nie jest do śmiechu. Chcę się tym w końcu zaopiekować, ale nie wiem jak się opiekować kimś takim bo nie doświadczyłam nigdy takiej opieki. Nie kojarzę żebym kiedykolwiek była emocjonalnie przywiązana do kogokolwiek. Pod 116 123 nie chcą ze mną gadać.
×