Skocz do zawartości
Nerwica.com

pij kołdrę

Nowy Użytkownik
  • Postów

    4
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Osiągnięcia pij kołdrę

  1. Ogarnęłam pokój. Oprócz mycia, ścierania, wyrzucania śmieci. Powynosiłam mniej potrzebne rzeczy do pomieszczenie, gdzie są takie skłądowiska. Zrobiłam w szafie miejsce na różne koszyki z kosmetykami, suplementami, lekami i innymi. Książki posegregowałam na te, które mam zamiar przeczytać i te ważniejsze. Przeczytane dałam na niższą półkę. NIektóre powynosiłam tych, które nie były w moim stylu. Jedna półka taka widoczna jest na kosmetyki do włosów i twarzy i na lusterko. Biurko jest bez przedmiotów oprócz dwóch mniejszych świec. Szafki niepotrzebne zaniosła bratu. I wzięłam jeden materac z mojego łóżka (bo leżałam na dwóch xd). A ten na którym spałam to jakiś z temu. A ten pod spodem to taki wypasiony, drogi, który dopasowuje się do ciała - no mega. jeszcze się nie przyzwyczaiłąm do tej "pustki" bibelotów w pokoju i do niskiego łóżka. Byłam też u cioci coś zanieść i pogaduszki chwilę. Jest mega pozytywną osobą. Lubię z nią rozmawiać. No i co... wypiłam energetyka i kiedy zasnę? Idę poczytać.
  2. Wiem, co o mnie możecie pomyśleć, albo już myślicie, a może się mylę. Jest mi głupio tak znowu wracać. Ci ludzie, co mnie tu znają, nie mówią mi wprost, że oni, to oni. Po prostu mnie znają i mówią wprost, gdzie pracuję i kiedy. I mają rację. Robią to rzadko. Czasem się pojawiają, a mnie to dręczy. Miałam kiedyś groźbę na insta. Może to głupie, ale telepałam się dosłownie dwa lata. I teraz znowu... to mi się przypomina. Bardzo lubię to forum. Szukałam innych. Weszłam dzisiaj nawet na czaty - różne. I nic, nie umiem tam z nikim porozmawiać. Milion gifów, powitań i o tym co w pracy i jaka pogoda. Kto ile wypije w weekend i jakieś zboczone podteksty. Nie chcę się wywyższać, wiem, że często to robię - albo czasem - jednak ten poziom jest niski. Albo ludzie już tak zgłupieli. Coś mnie ominęło? Nie uważam się za mądrale. Nie jestem jakimś ekspertem. Jestem zwyczajnym człowiekiem, ale z problemami z psychiką. I może to właśnie dzieli mnie od tych "zwykłych" pohaduszek, a kiedy je widzę, to nóż mi się w kieszeni otwiera. Poważnie. Nie cierpię mdłych rozmów,a gdy tylko - np. tak jak jeszcze chwilę temu - napiszę na czacie coś abstrakcyjnego, kontrowersyjnego lub pobudzającego do myślenia, to spotykam się z nazywaniem mnie ćpunką i jakąś dziwną, i wgl po co ty tu. Dodam, że jeden czat znam od kilkunastu lat, jednak teraz jest tam dno. A może zawsze było. Co do for. Nie znalazłam takiego na którym bym mogła się oprzeć. Nie widziałam tam ciekawych tematów. Także no... wróciłam. Nie chcę, żebyście myśleli, że będę tak w nieskończoność wracać. Przepraszam adminów i moderatorów. Walczę cały czas, by poczuć zdrowie. CIągle się miotam. OStatnie dni to koszmar i ogólnie jakiś czas temu zrobiłam okropną rzecz... Niebezpieczną dla mnie. Powiedziałam o tym mamie, bo mnie to tak dusiło. Byłą strasznie zła, wściekła w sumie. Ale nic się nie stało. Miałam depresję parę dni. Już myślałam, że wraca to. Ale puściło po paru dniach samoistnie chyba. Na ten moment czuję się dobrze. Tylko, że ja czasem nie dostrzegam pewnych rzeczy. Dużo zakupów było, ale to jakiś miesiąc temu. Łaziłam po mieście i kupowałam. Dziś odgruzowałam pokój. Pochowałam rzeczy do szaf, resztę wyniosłam do pomieszczenia na nie potrzebne rzeczy xD No i pięknie, minimalistycznie. Dużo lepiej się odpoczywam w takim pokoju. Olewam hejterów, stalkerów i tych którym nie pasuje. Tak to w życiu jest. NIe każdy ma wobec nas dobre intencje. PS. Ostatni miesiąc to szaleństwo, początek to pewnie hipomania, bo nie wiedzialam, co robie. Impuls. W sumie wtedy lit to był 0,4 czyli prawie nic, więc poszybowałam. Może stąd ten chos ostatnio/. Ta choroba to jakiś żart xD
×