-
Postów
10 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Ostatnie wizyty
549 wyświetleń profilu
Osiągnięcia pij kołdrę
-
Cześć. Wróciłam z podkulonym ogonem (Verinia).
pij kołdrę odpowiedział(a) na pij kołdrę temat w Witam
Nie byłam stabilna Ale moja osobowość przechodzi różne etapy. Powinnam popracować nad sobą z pomocą terapeuty. W końcu zaczynam o tym myśleć. Lekarze się chyba nie znają. Bo moje problemy to nie tylko zmienne nastroje. -
Cześć. Wróciłam z podkulonym ogonem (Verinia).
pij kołdrę odpowiedział(a) na pij kołdrę temat w Witam
Tu jest zdecydowanie najlepie. Przeszukałam sporo for, i nie odpowiada mi klimat rozmów tam. A czaty, to już totalna porażka. To bardziej dla ludzi, którzy chcą pogadać o tym, co się dzieje na świecie, jakie kto ma majtki i jak bardzo zmęczył się w pracy. No i te ciągłe powitania Nie ma żadnej treści, ani ludzi którzy by chociaż w jakimś procencie cię zaciekawili. A reszta to trole, które chcą podkopać Ci samoocenę. Był taki wczoraj. Pisałam akurat fajne rzeczy, a on nagle - Ogarnij się. Co ty piszesz. a ja nawiązałam wtedy do tego, że oglądał dokument o Kurcie Cobainie, a że to mój idol, więc zahaczyłam o ten temat i się trochę rozpiałąm. On się zdenerwował, że wgl mam czelność napisać tyle na jego temat i on to wszystko wie. No zdarza się. Tam jest mocno spaczony klimat. Ludzie się obgaduję, nie piszą NIC co ma jakąkolwiek treść. Ale to już wiedziałam od dawna, jednak weszłam, bo brakowało mi rozmowy jakiekolwiek. Mogłam od razu tu przyjść. Musiałam sprawdzić jaka pato w necie siedzi. -
Jestem lekomanką, lub jak to woli - narkomanką. Jednak narkotyków jako takich typowych nie tykam - boję się ich. Alkoholu nie piję od kilku lat - nie mój vibe.. nie lubię. Są jednak substancje, które mocno mnie "kręcą", choć wiem, że nie robią mi dobrze. Powinnam z tego zrezygnować, może zapisać się na terapię - nawet mama o tym wspominała ostatnio, choć była zawsze przeciwna terapiom. Lekarze też odradzają terapię, nie wiem czemu. Przez to przestałam czytać psychologiczne rzeczy, bo uznałam, że to takie pitolenie. Ale jednak czuję, że nie. Że terapia jest ważna i jest ważna moim przypadku. Może się zdecyduję. Musiałabym znaleźć kogoś, choć już mam kogoś "na oku" z polecenia kilku osób. No, ale prywatnie. Czuję, że to mi się przyda. No, to był wstęp. Jakieś dwa tygodnie temu znalazłam się na "czarnym rynku" z lekami. I zamówiłam oksykodon i klonazepam. Najpierw brałam klona. Nie wiem czy coś czuła, czy nie, ale brałam. BPotem zaczęłam brać oksykodon. Czułam się... nawet nie wiem. Nie czułam niczego specjalnego. Coś mnie tchnęło, żeby pogadać z moim ulubionym AI Grokiem i dowiedziałam się, że na czarnym rynku leki są podrabiane i może być w nich wszystko, włącznie z fentanylem, albo nic. No dobra, wywaliłam te prochy, bo pomyślałam, że nie będę brać coś co może być wszytskim, a każda tabletka może być czymś innym. Powiedziałam o tym mamie. Kilka dni natomiast czułam się bardzo źle. Niepokój i depresja. Minęły 3 dni i czuję się względnie ok. Infekcj minęła - to byłą raczej alergia. Głos wrócił i siły życiowe też. No ale dobra. Wczoraj robiłam generalne porządki w pokoju i znalazłam jedną tableteczkę z oznaczeniem - już nie pamiętam jakim. Sprawdziłam w necie co to za tabletka. Dostałam info, że to lek na odstawianie opioidów. Więc brałam coś, co miało mi "pomóc" w wyjściu z uzależnienia od opio? A nie opio. NO nieźle. Nie znam mechanizmu działania takiego leku. Zresztą nieważne. Te leki są bardzo drogie. Nie warto - to nigdy nie będzie to, co chcesz zamówić. Już lepiej poprosić lekarza o coś, Tylko, że wiecie. Ja to biorę, bo lubię mieć ten mocny spokój. Chociaż benzo mnie często pobudza. NIe mam lęku, ale mam dużo energii, więc to też nie jest bezpieczne dla mnie. Zwłaszcza z połączeniem z moimi lekami: litem, kwetą. Nie wiem jak sobie poradzić z tymi zachciankami na benzo. Opio bym już nie brała, choć zdarzało się kilka razy wziąć pół tabletki tramadolu od mamy. Ale to byla malutka dawka, jednak zaspokajała mój głód "lekowo - narkotyczny". Mam problem. Wiem o tym. I chyba będzie tu konieczna jakaś terapia, któr zrestą zajmie się całą resztą wojny w mojej głowie. Bo mam mnóstwo dylematów, zmienności, zakupoholizm, nieradzenie sobie w relacjach, często nikeuzasadniona złość i złośliwość i wiele, wiele innych spraw. Także...szukam terapeuty. Trzymajcie kciuki, żebym nie zmieniła zdania Bo to co robię, to też wołanie o ratunek. Takie niszczenie siebie na zawołanie.
-
mam pytanie do @shadow_no, czy da się usunąć mi blokadę z telefonu na nerwicę? Tutaj normalnie piszę, ale na telefonie mam blokadę. Czy to chodzi o e-mail, który tam jest przypisany, czy o co? Jeśli to problem, to będę korzystać z laptopa, ale fajnie, jak mogłabym pisać też z telefonu. Wiem, że was wkurzam. Przepraszam za to co pisałam i to wychodzenie i wracanie.
-
Cześć. Wróciłam z podkulonym ogonem (Verinia).
pij kołdrę odpowiedział(a) na pij kołdrę temat w Witam
Hej Melodyjka. Chodzi Ci o nick, czy o moją aktywność jako Verinia? Tak, masz sporo racji. Są dni, kiedy w ogóle mam wywalone na hejterów, wrogów, stalkerów. Natomiast gdy nastrój siada i dołączają się do tego lęki, to każda drobnostka mnie wyprowadza z równowagi, albo zamykam się w sobie, wałkuje w głowie jaka jestem beznadziejna i gorsza. No przykro mi jest i boli wtedy. Więc są dwie odsłony mnie Myślę, że takiej grubej skóry będę się uczyć całe życie. -
Cześć. Wróciłam z podkulonym ogonem (Verinia).
pij kołdrę odpowiedział(a) na pij kołdrę temat w Witam
hej miło, że pytasz o moje samopoczucie. No... od przedwczoraj jest dobrze. A było strasznie przez kilka dobrych dni, a reszta - wcześniej -> no to jest plan na posta o tym. Niestety narobiłam głupot i chcę się tym podzielić, choć wiem, że spotkam się z krytyką. Ale może będzie do przestroga dla innych, albo ogólnie pewna informacja o mnie i moich problemach. Samopoczucie jest naprawdę okay, ale nie mogę mieć pewności jak długo to potrwa. Gdy nęka mnie depresja + lęki/niepokój i bezsens. To leżę, staram się dużo spać. Uciekać od dnia. Nie mogę wtedy nic zrobić. Ani poczytać, ani obejrzeć, wyjście jest niemożliwe, bo wszędzie czuję jakieś dziwne zagrożenie. I tak wtedy leżę, nawet specjalnie nikt wtedy ze mną w domu nie rozmawia. Tak jakby nie chciał się zarazić moim smutkiem. Albo nawet tego nie widzą, a ja sobie wkręcam, że jak jest ze mną źle, to reszta domowników mnie unika i wtedy płaczę. To forum jest mi porzebne. Bo często nie mam nikogo z kim mogłabym porozmawiać na tematy, które są dla mnie trudne. Mama jest osobą do której idę z problemami, choć liczę się na to, że będzie zła na mnie. Ale muszę to z siebie wyrzucić - gdziekolwiek czasem. Za 2 tygodnie idę do lekarki. Pewnie zapisze mnie na pobranie krwi, by zmierzyć poziom litu. Ostatnio był 1,02 - tylko, że zapomniałam się i wzięłam dwie tabletki litu wraz z innymi lekami z przywzwyczajenia porannego. No i poziom nie jest miarodajny, bo jest na pewno niższy. Na badanie muszę iść totalnie na czczo i bez leków. -
Ogarnęłam pokój. Oprócz mycia, ścierania, wyrzucania śmieci. Powynosiłam mniej potrzebne rzeczy do pomieszczenie, gdzie są takie skłądowiska. Zrobiłam w szafie miejsce na różne koszyki z kosmetykami, suplementami, lekami i innymi. Książki posegregowałam na te, które mam zamiar przeczytać i te ważniejsze. Przeczytane dałam na niższą półkę. NIektóre powynosiłam tych, które nie były w moim stylu. Jedna półka taka widoczna jest na kosmetyki do włosów i twarzy i na lusterko. Biurko jest bez przedmiotów oprócz dwóch mniejszych świec. Szafki niepotrzebne zaniosła bratu. I wzięłam jeden materac z mojego łóżka (bo leżałam na dwóch xd). A ten na którym spałam to jakiś z temu. A ten pod spodem to taki wypasiony, drogi, który dopasowuje się do ciała - no mega. jeszcze się nie przyzwyczaiłąm do tej "pustki" bibelotów w pokoju i do niskiego łóżka. Byłam też u cioci coś zanieść i pogaduszki chwilę. Jest mega pozytywną osobą. Lubię z nią rozmawiać. No i co... wypiłam energetyka i kiedy zasnę? Idę poczytać.
-
o dawnej miłości
-
Wiem, co o mnie możecie pomyśleć, albo już myślicie, a może się mylę. Jest mi głupio tak znowu wracać. Ci ludzie, co mnie tu znają, nie mówią mi wprost, że oni, to oni. Po prostu mnie znają i mówią wprost, gdzie pracuję i kiedy. I mają rację. Robią to rzadko. Czasem się pojawiają, a mnie to dręczy. Miałam kiedyś groźbę na insta. Może to głupie, ale telepałam się dosłownie dwa lata. I teraz znowu... to mi się przypomina. Bardzo lubię to forum. Szukałam innych. Weszłam dzisiaj nawet na czaty - różne. I nic, nie umiem tam z nikim porozmawiać. Milion gifów, powitań i o tym co w pracy i jaka pogoda. Kto ile wypije w weekend i jakieś zboczone podteksty. Nie chcę się wywyższać, wiem, że często to robię - albo czasem - jednak ten poziom jest niski. Albo ludzie już tak zgłupieli. Coś mnie ominęło? Nie uważam się za mądrale. Nie jestem jakimś ekspertem. Jestem zwyczajnym człowiekiem, ale z problemami z psychiką. I może to właśnie dzieli mnie od tych "zwykłych" pohaduszek, a kiedy je widzę, to nóż mi się w kieszeni otwiera. Poważnie. Nie cierpię mdłych rozmów,a gdy tylko - np. tak jak jeszcze chwilę temu - napiszę na czacie coś abstrakcyjnego, kontrowersyjnego lub pobudzającego do myślenia, to spotykam się z nazywaniem mnie ćpunką i jakąś dziwną, i wgl po co ty tu. Dodam, że jeden czat znam od kilkunastu lat, jednak teraz jest tam dno. A może zawsze było. Co do for. Nie znalazłam takiego na którym bym mogła się oprzeć. Nie widziałam tam ciekawych tematów. Także no... wróciłam. Nie chcę, żebyście myśleli, że będę tak w nieskończoność wracać. Przepraszam adminów i moderatorów. Walczę cały czas, by poczuć zdrowie. CIągle się miotam. OStatnie dni to koszmar i ogólnie jakiś czas temu zrobiłam okropną rzecz... Niebezpieczną dla mnie. Powiedziałam o tym mamie, bo mnie to tak dusiło. Byłą strasznie zła, wściekła w sumie. Ale nic się nie stało. Miałam depresję parę dni. Już myślałam, że wraca to. Ale puściło po paru dniach samoistnie chyba. Na ten moment czuję się dobrze. Tylko, że ja czasem nie dostrzegam pewnych rzeczy. Dużo zakupów było, ale to jakiś miesiąc temu. Łaziłam po mieście i kupowałam. Dziś odgruzowałam pokój. Pochowałam rzeczy do szaf, resztę wyniosłam do pomieszczenia na nie potrzebne rzeczy xD No i pięknie, minimalistycznie. Dużo lepiej się odpoczywam w takim pokoju. Olewam hejterów, stalkerów i tych którym nie pasuje. Tak to w życiu jest. NIe każdy ma wobec nas dobre intencje. PS. Ostatni miesiąc to szaleństwo, początek to pewnie hipomania, bo nie wiedzialam, co robie. Impuls. W sumie wtedy lit to był 0,4 czyli prawie nic, więc poszybowałam. Może stąd ten chos ostatnio/. Ta choroba to jakiś żart xD