Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

take

Użytkownik
  • Zawartość

    3991
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. take

    Wkurza mnie:

    Strasznie mi się nie podoba, jest dla mnie bardzo nieprzyjemne, jak siostra (zwłaszcza nagle) wali w drzwi (zawsze lub zwykle do mojego pokoju), wywołując "koszmarny" dźwięk. Rozwściecza mnie to Ma się pokusę, aby po prostu ZABIĆ siostrę za takie paskudne zachowanie. Jakby stosowała tortury dla zmysłu słuchu. Mam dość takich patologicznych zachowań. Może, jak się to powtórzy, wezwać policję albo karetkę (aby miała kontakt z psychiatrą)? Takiego zachowania NIE TOLERUJĘ! Kiedy siostra przechodzi w pobliżu mojego pokoju, to często mogę się bać, że walnie w drzwi, a takie walnięcie w drzwi jest dla mnie "koszmarem".
  2. take

    Pikanteria

    Moją "psychikę" ciekawi, czy ekscytowanie się "bąkami" (ich zapachem, dźwiękiem) własnej żony lub zapachem jej "kupy" i dźwiękami jej wydalania (nie musi to oznaczać przebywania w łazience podczas robienia "kupy" przez żonę) czy nawet widokiem "kupy" własnej żony (np. niespuszczonej w toalecie), jeśli nie dopuszcza się orgazmu czy wytrysku, a co najwyżej dopuszcza się erekcję, jest grzechem? Nie trzeba do tego widzieć i dotykać odbytu (czy okolicy pośladkowej) nawet.
  3. https://slate.com/human-interest/2018/03/why-are-a-disproportionate-number-of-autistic-youth-transgender.html - A Disproportionate Number of Autistic Youth Are Transgender. Why? W wieku prawie 17 lat dostałem diagnozę zespołu Aspergera (uznawanego za pewne zaburzenie ze spektrum autyzmu), w ośrodku zajmującym się autyzmem, miałem spotkanie diagnostyczne z matką w tym ośrodku dzięki pedagogowi (a może także psychologowi) ze szkoły średniej, do której chodziłem. W dzieciństwie (już w wieku ok. 6 lat) i wczesnym okresie nastoletnim miałem fantazje czy wręcz "preferencję" bycia dziewczęciem czy kobietą (czy to był jakiś rodzaj dysforii płciowej lub nawet "transseksualizmu")? Nawet teraz moja "seksualność" wolałaby być prawdziwą kobietą (ale wiecznie młodą, bezpłodną, mającą "seksowne" imię, bez miesiączki, oczywiście atrakcyjną seksualnie i ładną) niż mężczyzną, kobiece ciała jawią się mojej naturze jako ładniejsze niż męskie, pociąga mnie "stereotypowa kobieta", a nie "stereotypowy mężczyzna". Chodzi np. o rodzaj owłosienia, budowę ciała. W byciu kobietą "podniecałoby" moją seksualność własne ciało (i oczywiście jego funkcje) i chciałaby ona jak najwięcej partnerek do swoich upodobań seksualnych, także w zbiorowych praktykach Ale nie mam chęci zmiany płci, nie tylko ze względów religijnych, ale i zdrowotnych, poza tym moje DNA po ewentualnej zmianie płci zostałoby takie same, jak w przypadku płci męskiej. Ale "psychika" może hipotetyzować, że ta rzeczywistość to "supersymulacja" i w prawdziwej, autentycznej rzeczywistości jestem atrakcyjną kobietą... "Coś w rodzaju dysforii płciowej" było ze mną już w okresie szkoły podstawowej i gimnazjum. Pod względem erotycznym (czy nawet ogólnie?) wolało się być kobietą niż mężczyzną. Ta "transseksualność" wydaje mi się być objawem wyraźnego całościowego zaburzenia rozwoju. Tylko czy to całościowe zaburzenie rozwoju jest jednocześnie jakąś formą zaburzenia schizotypowego albo wręcz schizofrenii? Oczywiście, moje skłonności seksualne zostały odrzucone i "stłumione" po okresie gimnazjalnym, kiedy to stałem się wyraźnie religijny. Moja bardzo nietypowa seksualność została zwalczana ze względów religijnych przez kilkanaście lat. Miałem skłonności koprofilskie, eproktofilskie, salirofilskie, mysofilskie, ekskrementofilskie, hygrofilskie, bromidrofilskie, olfaktofilskie, w jakimś stopniu alwinolagniczne, może worarefilskie. Gdyby nie religia, to może nadal wolałbym (może nawet jeszcze bardziej) być kobietą, a moje kinki rozwijałyby się. Religia katolicka zabrania wolitywnego transseksualizmu czy koprofilii. To było "coś więcej niż ciekawość" - "preferencja" albo nawet "chęć" bycia dziewczęciem czy kobietą. Żeńskie genitalia mnie nie interesowały w dzieciństwie i okresie dojrzewania (przynajmniej wcześniejszym), nie wiedziałem o nich zbyt dużo (dopiero w pierwszej klasie gimnazjum uświadomiono mnie, że dziecko wychodzi z wulwy, a nie przez odbyt). Moja dziecięca seksualność była skoncentrowana wokół okolicy pośladkowej czy nawet dolnej części przewodu pokarmowego (i procesów tam zachodzących). W gimnazjum mogłem zwykle odbywać nietypowe czynności seksualne z myślą, że jestem różnymi dziewczętami czy kobietami i defekuję, flatuluję, mam majtki na sobie, mam majtki zabrudzone kałem itp. Miałem skłonności autoseksualne (rzeczy związane z własną pupą i własnym trawieniem podniecały mnie, ale wtedy, jeśli byłbym dziewczęciem czy kobietą, a nie chłopcem czy mężczyzną). Pociągała mnie płeć żeńska. Mężczyźni (przynajmniej "typowo" wyglądający) nie byli dla mnie atrakcyjni seksualnie. Nigdy nie czułem większej potrzeby posiadania potomstwa. Niestety, nie jestem aseksualny i aromantyczny. Nie pociąga mnie bycie penetrowanym prąciem, nawet penetrowanie prąciem nieszczególnie mnie pociąga (waginalne, analne, szczególnie oralne jest nieatrakcyjne dla mnie). Nie pamiętam, abym kiedykolwiek uprawiał klasyczną masturbację, zwłaszcza zakończoną wytryskiem. Miałem ponad 10 rozmów z seksuologiem w życiu, ostatnio co kilka tygodni (zdalnie, w postaci teleporady). W okresie szkoły podstawowej i gimnazjum miałem trwające latami "obsesje" na punkcie pewnych trzech dziewczynek (dwie z nich mieszkały bardzo blisko mnie), chciałem, aby były moimi partnerkami, ale one nie chciały mnie jako partnera i im dokuczałem w związku z tym
  4. Mi to przypomina spektrum autyzmu. Nie musi ono oznaczać niepełnosprawności. Jestem jakby "wyczulony" na tego typu "zjawiska". Masz trudności z rozpoczęciem, podtrzymaniem rozmowy, z tym, aby wiedzieć, na jakie tematy należałoby porozmawiać. Mnie moda nie interesowała, ba, nie interesowały mnie wręcz w ogóle "emocjonalne", "platoniczne" przyjaźnie, "bycie kochanym" (mimo tego nawet w dzieciństwie nie byłem aseksualny i aromantyczny ). Też miałem nietypowe pasje, moja "psychika" przejmuje się dziwnymi sprawami.
  5. Chyba już kilkadziesiąt godzin wcześniej chciałem odpowiedzieć w tym temacie, ale "nie chciało mi się", miałem "objawy negatywne" czy coś podobnego. Mam diagnozę całościowego zaburzenia rozwoju (ZA) od ponad 13 lat. Mi na tym, co "praktyczne w dorosłym życiu" też jakby nigdy nie zależało. Mam "straszne skłonności do lenistwa". Nie czuję potrzeby poświęcania się, przezwyciężania większych trudności. Dla mnie "albo coś jest łatwiutkie, albo przy czymś wymiękam". Diagnozy ADHD nigdy nie miałem jako takiej, chociaż w dzieciństwie napisano o mnie raz czy więcej razy, że jestem "nadpobudliwy psychoruchowo". Lubię pisać w zeszytach dla przyjemności, lubię statystyki i kolekcjonowanie. Od ponad sześciu i pół roku zapisuję zeszyty. "Sprawia mi to przyjemność". Znaczenia praktycznego prawie nie ma (albo w ogóle nie ma). Nigdy nie interesowało mnie posiadanie przyjaciół czy znajomych, bycie emocjonalnie kochanym, od dziecka za to mam obsesję na punkcie seksualności i romantyczności, pragnienie bycia w związku. Mam też dziwaczne skłonności seksualne i odbywam rozmowy z seksuologiem. Jestem heteroseksualny. Od dziecka mam "nastrój ekspansywny", "chciałbym" jakby sterować wszystkimi. Moja natura lubi mieć "bekę". Mam "skrajnie hedonistyczną" naturę. Miałem fantazje i myśli wielkościowe. Ostatnio psychiatra zdiagnozowała mi ChAD (i OCD) i przepisała lamotryginę w małej dawce, dołączając ją do leków psychotropowych, które brałem wcześniej (sertraliny, paroksetyny, kwetiapiny, sulpirydu). Przez kilka lat miałem diagnozę zaburzeń schizotypowych (często razem z ZA i OCD), przez krótki okres w pierwszej połowie 2016 r. miałem rozpoznanie schizofrenii. Możliwe, że na wypisie z przedostatniej teleporady psychiatra wpisała mi rozpoznanie zaburzeń schizoafektywnych (jakoś "dziwnie tanio" kupiłem Kwetaplex we wrześniu 2021). Mam problemy z zabraniem się za coś raczej nie dlatego, że stwierdzam, że to nie ma sensu, tylko dlatego, że jest to dla mnie "trudne". Mam częste problemy z pisaniem dłuższych postów w Internecie. Dotyczy to także tematów, którymi się wyraźnie interesuję. Wydaje mi się, że nie mam czy raczej nie mam depresji. Jestem "powolny".
  6. take

    Wkurza mnie:

    NIE CHCĘ GRZESZYĆ, ale bardzo nie podoba mi się to, że w obecnej bardzo trudnej sytuacji nie ogłoszono dyspensy od uczestnictwa fizycznego we mszy w dni nakazane. Mojej "psychice" bardzo nie podoba się w to, że nie ma w dzisiejszych czasach (grudzień 2021) dyspensy od FIZYCZNEGO udziału we mszy św. (czyli w kościele lub przed kościołem - nie przez Internet, radio czy telewizję) w dni nakazane, pomimo tego, że jest naprawdę dużo zakażeń SARS-CoV-2, są pewne limity osób w kościołach i obowiązek zasłaniania ust i nosa, a na dodatek dni są krótkie i chłodne (to nie to, co w ciepłej porze roku, kiedy dni są długie)! Dla niej to SKANDAL!!! Myśli się, że szczepienia na COVID-19 (które też wiążą się z pewnym ryzykiem) nie powinny wpływać na rezygnację z dyspensy! Ostatnio regularnie wychodziłem z domu na mszę w niedziele około 16:30 (na pieszo) czy później (jeśli ktoś z rodziny podwoził samochodem), a wtedy było już wyraźnie ciemno, wracać też musiałem w mroku (ok. 2,5 km z domu do kościoła).
  7. Nie mam żony i jakoś "nic mi się nie chce robić w życiu" Obawiam się, że bezżenność mnie skrajnie rozleniwia... Jeszcze do tego leki psychiatryczne (SSRI i neuroleptyki), zaburzenia psychiczne posiadane przeze mnie (na tyle poważne, że dano mi rentę socjalną i orzeczenie o niepełnosprawności w stopniu umiarkowanym z symbolami dwóch schorzeń specjalnych), dysfunkcyjna i wręcz patologiczna rodzina, i oczywiście straszna pandemia... "Potworne "rozleniwienie"" mnie dotyka w ostatnich miesiącach
  8. Dostałem diagnozę zespołu Aspergera w miejscu zajmującym się autyzmem ponad 13 lat temu. Niektórzy ją podważali na polskim forum o zespole Aspergera. Nie jestem wysokofunkcjonujący, bo trzy razy przyznali mi rentę socjalną i to bez odwoływania się. Myślę, że poza ZA (całościowym zaburzeniem rozwoju) mam także nawet nie zaburzenia schizotypowe, a schizofrenię, psychozę klasyfikowaną w ICD-10 jako F20.
  9. Nie chcę nikogo gorszyć! Mam bardzo niekatolickie myśli i "uczucia"... Moja "psychika" nienawidzi doktryny o wiecznym potępieniu jakiegokolwiek człowieka. Nieważne, czy w niekończących się mękach, czy przez anihilację. Nie tylko katolicy są wśród wierzących w wieczne potępienie człowieka, ale też mnóstwo np. protestantów czy muzułmanów. https://www.tentmaker.org/articles/evely.htm - "How Can You Be Right, and the Whole Church Wrong?" by Bob Evely. Tekst prouniwersalistyczny, niekatolicki czy wręcz antykatolicki, witryna, na której jest on zamieszczony, opowiada się za wiarą w to, że prędzej czy później wszyscy ludzie będą zbawieni bez końca (nie tylko Adam i Ewa, ale także dzieci nienarodzone czy nawet np. Hitler czy Stalin). "Psychika" uważa, że wszyscy ludzie, którzy się poczęli, będą zbawieni bez końca w rozkoszy i wygodzie. Nie wierzy ona w to, że dzieci nienarodzone nie mają szans na zbawienie, wierzy zaś w coś przeciwnego - że dzieci nienarodzone (podobnie jak wszyscy inni ludzie) nie mają szans na wieczne potępienie. Psychika zadaje pytanie: skoro Adam i Ewa nie są potępieni na wieki, to dlaczego np. dzieci nienarodzone mają być bez końca niezbawione? Psychika uważa za "najważniejszy dogmat mrocznej wersji monoteizmu" stwierdzenie, że nie wszyscy ludzie będą zbawieni bez końca w szczęśliwości oraz wygodzie.
  10. Ja mam tylko 30 lat i nigdy nie byłem w związku, chociaż już na początku szkoły podstawowej "zadurzałem się" w pojedynczych dziewczynkach (w podobnym wieku do mnie albo nawet w starszej o ok. 3 lata może). "Myślę", że od bezżenności "o wiele mocniej pada mi na łeb"
  11. take

    Wkurza mnie:

    "Wkurza" mnie to, co pisała na mój temat pewna osoba na jednym z innych forów internetowych. Teksty tej osoby moja "psychika" może odbierać jako WREDNE i BEZDUSZNE.
  12. take

    Parafilie

    Moja odpychająca parafilia może być na podstawowym poziomie DZIWACZNĄ I SPECYFICZNĄ FORMĄ SADYZMU Niestety, moja seksualność "wyraźnie" wiąże preferowane aktywności seksualne niektórymi rzeczami, które są brzydkie w ciele atrakcyjnej kobiety, z tym, co nawet według mojej "psychiki" poniża i upokarza kobietę (jak "produkcja" (w ciele atrakcyjnej kobiety, w "brzydkich" i "słabych" wnętrznościach) oraz wydalanie śmierdzącego kału, który wygląda obrzydliwie i którego wydalaniu towarzyszą wstydliwe odgłosy) Ten element specyficznego zawstydzenia, upokorzenia i poniżenia kobiety może być jednym z kluczowych (czy może i niezbędnych?) elementów mojej obleśnej parafilii Dostrzegam u siebie następujące parafilie: koprofilia, eproktofilia, bromidrofilia, ekskrementofilia, hygrofilia, reniflerus, (salirofilia), (mysofilia), (urofilia), (fetysz potu (spomiędzy pośladków)), ("wiscerofilia"), ("organofilia"), zapewne elementy sadystyczne, może także i pewne masochistyczne.
  13. take

    Księga myśli i refleksji

    Moja "psychika" "stwierdziła", że "religie abrahamowe mogą rodzić totalny solipsyzm". Dla mojej "psychiki" wieczne potępienie jest NIESKOŃCZONYM ABSURDEM Według "mentalności" wieczne potępienie jest kategorycznym zaprzeczeniem Dobroci i Miłości Boga, Jego Łaskawości i Miłosierdzia. "Mentalność" pogardza cierpieniem i trudem oraz anihilacją czy (zwłaszcza lub przynajmniej) większą brzydotą. Uznaje je za ZUPEŁNIE ZBĘDNE. Moja "mentalność" mogłaby być określona jako SKRAJNIE EGOISTYCZNA. Może myśleć wulgarnie: "po ch** się poświęcać?". Stwierdzenie, że zaistnienie zła jest mniej potrzebne niż dziura w moście... Mogę mieć myśli, że jestem kimś wyjątkowym w historii ludzkości Myśli, że w ukryty sposób Bóg objawił mi prawdę o Wszechbycie. "Psychika" myśli, że religie abrahamowe to największy podstęp Szatana w dziejach ludzkości i że najbardziej szatańskie światopoglądy w dziejach ludzkości należą do światopoglądów spotykanych w religiach abrahamowych. "Zełko może sprawić więcej przyjemności niż przykrości, ale źlisko to już absolutnie nie powinno się wydarzyć". Ale i zełko nie powinno nigdy się wydarzyć. Koncepcja "totalnego solipsyzmu" jest przez "psychikę" uważana za bardzo użyteczną w rozważaniach teologicznych i ontologicznych (np. w kwestii unitarianizmu i politarianizmu (trynitarianizm jest formą politarianizmu)). "Totalny" solipsyzm oznaczałby, że Bóg jest unitarny, ale przy tym NIE POTRAFI STWORZYĆ ŻADNEGO ODCZUWAJĄCEGO BYTU (np. człowieka czy anioła) i byłby "absolutnie skazany na całkowitą samotność".
  14. take

    Parafilie

    Wydaje mi się, że w moich parafiliach chodzi o to, aby w specyficzny sposób poniżyć i upokorzyć kobietę (zwłaszcza jej ludzkie ciało). Moja parafilia widzi kobiece ciała jako "mięsiste organizmy pełne brzydoty, zwłaszcza wizualnej i węchowej, ale także smakowej i słuchowej". Na dodatek organizmy kobiece są słabe, łatwo je zniszczyć. Wydalanie (zwłaszcza kału czy gazów jelitowych) jest niezwykle "sexy" dla mojej parafilii. Moja parafilia potrzebuje, aby w ciele kobiety było coś brzydkiego, poniżającego, upokarzającego. Bez specyficznej brzydoty moja seksualność nie widzi tak wielkiej przyjemności w "aktywności erotycznej".
  15. take

    Księga myśli i refleksji

    Zło w ogóle nie powinno istnieć. Zło jest zbędne. Uważam, że gdyby nie było zła, to i tak byśmy istnieli, tylko w zupełnie innej (i nieskażonej złem) rzeczywistości. Bóg jest Absolutnym Dobrem. Bóg jest Absolutnym Pięknem.
×