Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

take

Użytkownik
  • Zawartość

    3973
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. take

    Księga myśli i refleksji

    Nie sztuka wierzyć w to, że istnieje tylko jeden byt boski, sztuką jest wierzyć w istnienie jedynie jednego bytu boskiego w sposób należyty.
  2. take

    Ciągle wątpliwości

    Mam podobną myśl - że jako piętnastolatek odbyłem stosunek płciowy przeciwko naturze lub (i) przez swoje inne czynności seksualne pojąłem pewną osobę za żonę według Biblii i że nie wolno mi i tej osobie wejść w związek małżeński, dopóki ja albo ta osoba nie umrze, bo będzie cudzołóstwo. Gdy dopuszczałem się tych głupich czynności seksualnych, miałem mniej niż 16 lat i nie byłem jeszcze bierzmowany, byłem w gimnazjum, jeszcze nie miałem żadnych czy prawie żadnych kontaktów z psychiatrami. Boję się, że dopuściłem się obcowania płciowego (gwałtu, co prawda bez penetracji waginalnej), gdy miałem ponad 15 lat (ale nie miałem ukończonego 16. roku życia (byłem przed 16. urodzinami)) i że powinienem odpowiadać karnie za gwałt, że nie były to tylko inne czynności seksualne, przy których odpowiedzialność karna jest od 17. urodzin, tylko gwałt, za który można odpowiadać po ukończeniu 15. roku życia. W tamtym roku (czyli 2020) rozmawiałem z psychoterapeutą o tej sprawie i ta osoba nawet zastanawiała się nad tym, czy nie zgłosić tego policji czy prokuraturze, bo mówiłem, że nie wykluczam, że po ukończeniu 15 lat, przed bierzmowaniem dopuściłem się gwałtu. Co ciekawe, kiedy byłem wcześniej po tych głupich wybrykach (gdzieś w liceum), to nie myślałem o tym, że niby czy być może odbyłem stosunek płciowy, nie myślałem o tym, że rzekomo dokonałem penetracji odbytnicy (ohydne!), za swój najgorszy grzech nieczysty uznałem "symulowanie gwałtu" w ubraniach i na mnie, i na drugiej osobie, z tego, co pamiętam, to podczas tego "symulowania gwałtu" nie było nawet erekcji ani jakiejkolwiek przyjemności erotycznej, podczas dokonywania tej głupiej czynności byłem po piętnastych urodzinach. Mam diagnozę OCD (i nie tylko) od prawie 13 lat (otrzymałem ją po wykonywaniu tych bardzo niemądrych czynności seksualnych) i od tego czasu biorę leki (dawniej bardziej lub mniej nieregularnie, od kilku lat regularnie). Przypuszczam, że te moje żałosne wygłupy seksualne mogły być spowodowane jakimś zaburzeniem ze spektrum schizofrenii, na dodatek od prawie 13 lat mam diagnozę zespołu Aspergera, a jeżeli chodzi o zaburzenia ze spektrum schizofrenii - na początku 2015 r. dostałem po raz pierwszy w życiu diagnozę zaburzeń schizotypowych i pojawiała się ona w moich dokumentach przez kilka lat.
  3. take

    Co jest gorsze X czy Y?

    brak piwnicy Jabol czy cydr?
  4. take

    Księga myśli i refleksji

    Logiczne jest to, że Bóg jest niepodzielny. Nie chcę nikogo gorszyć ani namawiać do grzechu, ale dlaczego w Kościele Katolickim obowiązuje dogmat o Trójcy Świętej, a nie o Jedyńcy Świętej? Nie chcę być heretykiem! Nie chcę być grzesznikiem! Logiczne jest też to, że Bóstwo jest jedno, jedyne, niezmienne, bez początku, bez końca, niecierpiętliwe, nieprzestrzenne, nieczasowe, niefizyczne. Dogmat o Trójcy zamiast Jedyńcy może wyglądać dla mojej psychiki nielogicznie matematycznie, ale wiara w surową (taką jak męczarnie czy anihilacja) czy wiecznotrwałą (dosłownie nie mającą końca) karę Bożą lub w możliwość utraty łaski uświęcającej wyglądają dla niej nielogicznie moralnie... Według mojej psychiki Bóg mógł dopuścić zło tylko po to, aby KAŻDEMU OSOBNEMU STWORZENIU "wynagrodzić" doświadczenie zła i wspaniałomyślnie KAŻDEMU BEZ WYJĄTKU wszystko przebaczyć. Czyli w pewnym sensie, według tej hipotezy mentalności, grzech został dopuszczony dokładnie po to, aby powiększyć rozkosz stworzeń, także tych, które zgrzeszyły. Według mojej "mentalności" chwałę Bożą związaną ze stworzeniem stanowi dobro stworzeń, ich szczęście, wygoda i piękno, a Bóg nie może być malewolentny. Według mojej "mentalności" sprawiedliwość Boża nie może polegać na torturowaniu lub unicestwianiu grzeszników! Torturowanie czy unicestwianie grzeszników jawi się "mentalności" jako wielkie zło moralne i (jeszcze bardziej) fizyczne.
  5. Miałem szczęście, że dostałem rentę socjalną. Niestety w rodzinie nie mam wsparcia... Ale dobrze jest, że rodzina zaspokaja podstawowe potrzeby. Mam prawie 30 lat, a rentę dostałem po raz pierwszy w wieku około 24 lat. Kiedy dostałem rentę po raz pierwszy, nie miałem ani diagnozy schizofrenii, ani pobytu na oddziale psychiatrycznym (nie tylko zamkniętym, ale i dziennym), brałem bardzo mało leków, byłem po obronie pracy dyplomowej na pierwszym stopniu studiów i po trzech semestrach studiów drugiego stopnia (nie miałem wtedy jednak napisanej i obronionej pracy magisterskiej). Miałem trzy rozpoznania: zespół Aspergera (jedno z całościowych zaburzeń rozwoju), zaburzenia typu schizofrenii, mieszana nerwica natręctw (OCD, ZOK). Leczyć zacząłem się ok. 7 lat przed pierwszym uzyskaniem renty, miałem wtedy ok. 17 lat i wtedy dostałem diagnozę zespołu Aspergera w profesjonalnym ośrodku. Na studiach nie mieszkałem w mieście, w którym studiowałem, tylko z rodzicami i rodzeństwem w domu jednorodzinnym i codziennie dojeżdżałem na uczelnię. Studiowałem tylko jeden kierunek, studia I stopnia zakończyłem z wynikiem bardzo dobrym, a dopiero wiosną 2017 r. udało się ukończyć studia II stopnia (ponad 18 miesięcy po terminie) z wynikiem ponad dobrym (dzięki wysokim i bardzo wysokim ocenom na pierwszym semestrze studiów magisterskich, na dwóch kolejnych miałem słabe średnie, poniżej 4,0, najniższe podczas całego mojego pobytu na studiach, ale te dwa semestry były już po rozpoczęciu doświadczania przeze mnie zastanawiającego zjawiska "koincydencji"). Na studiach w ogóle nie pracowałem, pobierałem stypendium socjalne dzięki niezbyt wysokiemu dochodowi moich rodziców, do lata 2015 r. nie miałem nawet orzeczenia o niepełnosprawności. Kiedy się o nie starałem, to od razu dostałem stopień umiarkowany na schorzenie specjalne psychiatryczne ze wskazaniem, że niepełnosprawność istnieje od 17 r. ż. (dlatego, bo dopiero wtedy "zacząłem się leczyć"(?)). Jedyną pracą na umowie, jaką miałem jak do tej pory, było roznoszenie ulotek dzięki orzeczeniu o niepełnosprawności (02-P, stopień umiarkowany) za minimalną stawkę na umowie o pracę przez kilka miesięcy (w IV kwartale 2017 r. przez kilka tygodni i od połowy lipca 2018 do 11 stycznia 2019).
  6. Miałem diagnozę zespołu Aspergera, całościowego zaburzenia rozwoju, ale nie konkretnie autyzmu atypowego. Powiedziałbym, że moje objawy autyzmu są ewidentnie nietypowe, niepasujące do stereotypów o osobach z autyzmem czy znacznie odmienne od objawów klasycznego, kannerowskiego autyzmu. Mimo tego nie funkcjonuję dobrze i jestem dość wyraźnie niesamodzielny (np. w kwestii zarobkowania, dbania o gospodarstwo). Mam nawet rentę socjalną i zasiłek pielęgnacyjny, regularnie dostawałem diagnozy ZA, zaburzeń schizotypowych i OCD, mam orzeczenie o umiarkowanym stopniu niepełnosprawności na dwa schorzenia specjalne (całościowe zaburzenia rozwoju (12-C) i choroby psychiczne (02-P)). "Nie potrafię na siebie zarobić", zawsze mieszkałem z rodzicami, nigdy nie byłem w związku, a mam prawie 30 lat.
  7. Może straciłem przede wszystkim możliwość zarobkowania i bardziej samodzielnego życia. Przez zaburzenia i leki mogę nie nadawać się do tego, aby prowadzić samochód, a to może dużo przeszkadzać w życiu (dojazdy do pracy, na zakupy itp.). Niestety, miałem bardzo głupie myśli, którym dawniej ulegałem... Prawie w ogóle nie przyjmuję sakramentów pokuty i Eucharystii (nie chcę nikogo gorszyć, pisząc to).
  8. take

    Samotność

    Pewnie należę do osób, które ze względu na stan zdrowia nie mogą zawrzeć małżeństwa... Nie radzę sobie z samym sobą, z wręcz jakimkolwiek zarabianiem, więc utrzymanie rodziny mogłoby być jeszcze większym problemem w moim przypadku... Nienawidzę pożądliwości seksualnej i chcę w ogóle nie mieć libido. Tradycyjny katolicyzm uważa pragnienia seksualne za bardzo niebezpieczną pokusę (albo przynajmniej tak mi się wydaje po tym, co przeczytałem?). Na szczęście ostatnio mam niewielkie libido, może nawet mniejsze niż kilka miesięcy temu, co może mieć związek z tym, że na dobę biorę 150 mg sertraliny i 20 mg paroksetyny (razem jest to nawet nieco ponad maksynalną dawkę SSRI (dla sertraliny maksymalna to 200 mg, a dla paroksetyny 46 mg)). Nie mam żony, nie mam potomstwa, nie mam "opiekunki", w pewnym sensie "matki zastępczej" w postaci żony. Samemu może być trudniej żyć niż we dwoje (w małżeństwie), z potomstwem czy z bliską rodziną (np. rodzicami, dziadkami, rodzeństwem). Ale zdarzają się ludzie na tyle zaburzeni psychicznie, że nie są zdolni do podjęcia obowiązków małżeńskich, do zawarcia małżeństwa, i to do śmierci...
  9. take

    Czy to schizofrenia?

    Mi to nie przypomina objawów nerwicowych. Od kilku lat doświadczam całkiem podobnych zjawisk do tych, których doświadcza autorka tego wątku. Nazwałem je "koincydencjami" (słowo to znaczy dosłownie dokładnie czy mniej więcej "zbieg okoliczności"). Może to być zjawisko nadprzyrodzone... Na przykład związane ze złymi duchami, jak podejrzewać mogę, że było w moim przypadku. Mogłem teoretyzować, że duchy nieczyste chcą mnie przekonać, abym zmienił wiarę, podsyłając mi "cudowne znaki" w postaci "koincydencji". Myślę, że (głównie) przez "koincydencje" miałem częste diagnozy zaburzeń typu schizofrenii (F21 w ICD-10), to także choroba psychiczna, tak jak schizofrenia, schizoafekt, uporczywe zaburzenia osobowości (chociaż w amerykańskiej klasyfikacji DSM tego typu zaburzenie jest sklasyfikowane jako (schizotypowe) zaburzenie osobowości). Nie trzeba było przy tym brać dużych dawek neuroleptyków, w przeciwieństwie schizofrenii paranoidalnej. Oczywiście nie oznacza to, że musisz mieć zaburzenia schizotypowe czy osobowość schizotypową albo coś innego ze spektrum schizofrenii, zwłaszcza poważniejszego. Pomimo bardzo licznych "koincydencji" w ogóle nie miałem problemów z omamami.
  10. Ze mną może być podobnie... A może to przez mój domniemany skrajny egoizm?
  11. take

    Skojarzenia

    Windows (system operacyjny)
  12. https://salusprodomo.pl/blog/osobowosc-schizoidalna-leczenie/ - OSOBOWOŚĆ SCHIZOIDALNA – PRZYCZYNY I LECZENIE Ciekawy tekst, ale przedstawia on osobowość schizoidalną jako coś, co wygląda mi na całościowe zaburzenie rozwoju, rodzaj autyzmu, rodzaj zespołu Aspergera. Sporo w tym tekście do mnie pasuje. Ale nie wszystko (np. nie jestem aseksualny, niestety). Nie miałem ani razu diagnozy osobowości schizoidalnej na papierze (ale rozpoznanie zaburzeń schizotypowych miałem przez kilka lat). Diagnozę zespołu Aspergera (całościowego zaburzenia rozwoju) otrzymałem ponad 12 lat temu.
  13. Niestety, przez ponad 10,5 miesiąca nie byłem u spowiedzi i Komunii Świętej A moja druga ostatnia spowiedź i drugie ostatnie przyjęcie Komunii Świętej były mniej więcej w połowie sierpnia 2019 roku Pandemia może mieć na to pewien wpływ, ale "boję się" rachunku sumienia, "nie potrafię go ogarnąć". Czytałem, że niektóre osoby, które uważają siebie za katolików, uważają za grzech ((może) nawet śmiertelny) np. noszenie spodni przez kobiety, oglądanie sportu zawodowego (zwłaszcza rozgrywanego w niedzielę lub święta), wiarę w to, że dzieci nienarodzone nie będą potępione na wieki, uważanie papieży z ostatnich kilkudziesięciu czy nawet kilkuset lat za ważnych... Na pewno nie chcę nikomu zaszkodzić pisaniem o tym! Nie chcę nikogo zgorszyć! Nieraz na forach sugerowano mi takie rzeczy, jak lenistwo, nieróbstwo, pasożytnictwo. "Boję się" koronawirusa. W związku z tym bardzo rzadko jeżdżę komunikacją zbiorową. Od ponad roku nie szukam pracy. Przez ostatnie 12 miesięcy nie byłem na oddziale dziennym (a nawet dłużej). Często zdarza mi się, że nie odmawiam nawet pacierza rano czy wieczorem, zwłaszcza na klęcząco, a zaległe pacierze zdarza mi się odmawiać nawet kilka dni później. Ostatnio naprawdę rzadko odmawiam chociażby dziesiątkę różańca Ostatnio mam o wiele mniej natręctw "przysięgowych", ale to może w dużej części dlatego, że unikam przystępowania do sakramentów pokuty i Eucharystii Chociaż biorę regularnie leki przepisane przez psychiatrę.
  14. take

    Co jest gorsze X czy Y?

    kota raczej bardziej szkoda... trzymanie kota w domu czy trzymanie w domu świnki morskiej?
  15. take

    Cześć...

    No cóż, Twój problem to nie "zwykłe zaburzenia osobowości". Jakby to były tylko przeciętne zaburzenia osobowości, to nie dostałbyś orzeczeń o niepełnosprawności czy niezdolności do pracy, które dostałeś. Ja zdaję się być mniej "łatwowierny" od Ciebie, ale mogę mieć problem "w drugą stronę" - "boję się" każdego obcego człowieka, że może chce mi zrobić coś strasznego (zabić, otruć itp.)... "Wolę" zachować daleko idącą ostrożność w kontaktach z innymi, np. nie podawać w Internecie, jak się nazywam, gdzie mieszkam czy nawet co studiowałem.
×