Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

take

Użytkownik
  • Zawartość

    3964
  • Rejestracja

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. Ze mną może być podobnie... A może to przez mój domniemany skrajny egoizm?
  2. take

    Skojarzenia

    Windows (system operacyjny)
  3. https://salusprodomo.pl/blog/osobowosc-schizoidalna-leczenie/ - OSOBOWOŚĆ SCHIZOIDALNA – PRZYCZYNY I LECZENIE Ciekawy tekst, ale przedstawia on osobowość schizoidalną jako coś, co wygląda mi na całościowe zaburzenie rozwoju, rodzaj autyzmu, rodzaj zespołu Aspergera. Sporo w tym tekście do mnie pasuje. Ale nie wszystko (np. nie jestem aseksualny, niestety). Nie miałem ani razu diagnozy osobowości schizoidalnej na papierze (ale rozpoznanie zaburzeń schizotypowych miałem przez kilka lat). Diagnozę zespołu Aspergera (całościowego zaburzenia rozwoju) otrzymałem ponad 12 lat temu.
  4. Niestety, przez ponad 10,5 miesiąca nie byłem u spowiedzi i Komunii Świętej A moja druga ostatnia spowiedź i drugie ostatnie przyjęcie Komunii Świętej były mniej więcej w połowie sierpnia 2019 roku Pandemia może mieć na to pewien wpływ, ale "boję się" rachunku sumienia, "nie potrafię go ogarnąć". Czytałem, że niektóre osoby, które uważają siebie za katolików, uważają za grzech ((może) nawet śmiertelny) np. noszenie spodni przez kobiety, oglądanie sportu zawodowego (zwłaszcza rozgrywanego w niedzielę lub święta), wiarę w to, że dzieci nienarodzone nie będą potępione na wieki, uważanie papieży z ostatnich kilkudziesięciu czy nawet kilkuset lat za ważnych... Na pewno nie chcę nikomu zaszkodzić pisaniem o tym! Nie chcę nikogo zgorszyć! Nieraz na forach sugerowano mi takie rzeczy, jak lenistwo, nieróbstwo, pasożytnictwo. "Boję się" koronawirusa. W związku z tym bardzo rzadko jeżdżę komunikacją zbiorową. Od ponad roku nie szukam pracy. Przez ostatnie 12 miesięcy nie byłem na oddziale dziennym (a nawet dłużej). Często zdarza mi się, że nie odmawiam nawet pacierza rano czy wieczorem, zwłaszcza na klęcząco, a zaległe pacierze zdarza mi się odmawiać nawet kilka dni później. Ostatnio naprawdę rzadko odmawiam chociażby dziesiątkę różańca Ostatnio mam o wiele mniej natręctw "przysięgowych", ale to może w dużej części dlatego, że unikam przystępowania do sakramentów pokuty i Eucharystii Chociaż biorę regularnie leki przepisane przez psychiatrę.
  5. take

    Co jest gorsze X czy Y?

    kota raczej bardziej szkoda... trzymanie kota w domu czy trzymanie w domu świnki morskiej?
  6. take

    Cześć...

    No cóż, Twój problem to nie "zwykłe zaburzenia osobowości". Jakby to były tylko przeciętne zaburzenia osobowości, to nie dostałbyś orzeczeń o niepełnosprawności czy niezdolności do pracy, które dostałeś. Ja zdaję się być mniej "łatwowierny" od Ciebie, ale mogę mieć problem "w drugą stronę" - "boję się" każdego obcego człowieka, że może chce mi zrobić coś strasznego (zabić, otruć itp.)... "Wolę" zachować daleko idącą ostrożność w kontaktach z innymi, np. nie podawać w Internecie, jak się nazywam, gdzie mieszkam czy nawet co studiowałem.
  7. Mi znajomych i przyjaciół raczej nigdy nie brakowało, choć ich (przynajmniej przyjaciół) generalnie nie miałem, ale wręcz nie miałem potrzeby ich posiadania - z dużym wyjątkiem partnerki, żony. Żony i kontaktu intymnego z nią to potrafi mi bardzo brakować! Smutku zbytnio nie czuję odkąd pamiętam, przyjemne uczucia raczej prędzej czuję. Sporo rodzajów aktywności sprawia mi przyjemność (np. jedzenie, pisanie, przeglądanie Internetu, spanie), raczej nie mam problemu z anhedonią.
  8. Mi psychicznie chyba bardziej szkodziła niewdzięczna i niewygodna praca (i to dzięki orzeczeniu o niepełnosprawności oraz banalna - związana z ulotkami) niż siedzenie miesiącami bez pracy i na rencie... W pracy miałem mnóstwo natręctw przysięgowych, przez które "tańcowałem", były one związane z religią (np. aby coś niewygodnego przysięgnąć Allahowi). Było np. chodzenie po płytach chodnikowych... Raczej takich "schiz" nie miałem. Od ok. 13 lat "boję się" obcych ludzi, że mnie zabiją, otrują, pobiją itp. Przyjaciół i nieznajomych mi raczej nie brakuje, bo nie mam zbyt dużych potrzeb ich posiadania. Ale za to żony i kontaktów intymnych z nią potrafi mojej naturze bardzo brakować
  9. Dobrze by było, gdyby udało Ci się bez leków (zwłaszcza tych psychiatrycznych), bo one często mają jakieś efekty uboczne. Leki mogą np. zmniejszyć cierpienie związane z zaburzeniami, ale nie poprawić zdolności do pracy (np. przez powodowanie większej senności, uniemożliwienie prowadzenia samochodu, a w wielu miejscach możliwość dojazdy do pracy własnym samochodem może być kluczowa dla wykonywania pracy (bo jest czym dojechać i wrócić do domu...)).
  10. take

    NOWE Skojarzenia

    alkoholizm
  11. take

    tanatofobia i lęk przed covidem

    U mnie strach przed bólem (ale jeszcze bardziej przed bólem w nieskończoność, w ogniu piekielnym, w piekle na wieczność) jest silniejszy niż lęk przed anihilacją mnie, ale anihilacja odczuwającego "ja" też jest czymś BARDZO złym. Ktoś mógłby pomyśleć, że lęk przed piekłem czy większym złem (chociażby doczesnym większym cierpieniem) całkowicie zdominował moje życie...
  12. Mogę Cię podziwiać za to, że mimo swoich problemów pracujesz i nie starasz się o rentę czy chociaż o uzyskanie orzeczenia o niepełnosprawności. We mnie moje życie na rencie w ogóle nie wzbudza wstydu. Ja od ok. 16 roku życia mam "lęk" przed obcymi ludźmi, "podejrzliwość" wobec nich, unikam ich, bo "boję się", że coś bardzo złego przyjdzie im do głowy (np. zabiją mnie lub wyrządzą krzywdę, może nawet poważną) - ale to raczej przypomina zaburzenia typu schizofrenii (które miałem zdiagnozowane), a nie osobowość unikającą. Przed 16 r. ż. dużo prześladowali mnie w szkole. Nie chcę już nigdy więcej doświadczyć mobbingu. Nie chciałbym, aby pojawił się w pracy.
  13. Na samo upośledzenie umysłowe w stopniu lekkim (lekką niepełnosprawność intelektualną) w Polsce nie dają nawet lekkiego stopnia niepełnosprawności, a według mnie nawet tylko lekka niepełnosprawność intelektualna jest dużą przeszkodą w życiu Mam IQ powyżej średniej (pełnoskalowe, a zwłaszcza werbalne), tytuł magistra inżyniera (co prawda po niezbyt technicznych studiach stacjonarnych, i to na dobrej uczelni), na maturze miałem ponad 90% z dwóch przedmiotów na poziomie rozszerzonym i 100% z dwóch przedmiotów ścisłych na poziomie podstawowym, a mimo tego mam orzeczenie o umiarkowanym stopniu niepełnosprawności z symbolami 02-P i 12-C oraz całkowitą niezdolność do pracy z ZUS dającą rentę socjalną, często miałem jednocześnie diagnozę całościowego zaburzenia rozwoju (zespołu Aspergera), zaburzeń typu schizofrenii ("spektrum psychotyczne") oraz nerwicy natręctw (książkowy, nasilony przypadek), byłem też u lekarza seksuologa kilka razy w życiu z powodu zaburzeń psychicznych związanych z "seksualnością". No ale ja byłem takim dziwakiem, że od początku chodzenia do szkoły podstawowej dużo mi dokuczali (do ukończenia gimnazjum), nigdy nie miałem przyjaciela i nie myślałem o nawiązywaniu znajomości niezwiązanych z romantycznością i intymnością cielesną, nigdy nie byłem w związku (a mam ponad 29 lat), nigdy nie próbowałem robić prawa jazdy, nie byłem za granicą, nie leciałem samochodem, nie miałem zwierzęcia "typowo domowego", w wieku około 17 lat zdiagnozowali u mnie zespół Aspergera (szkoła średnia mi załatwiła diagnozę w specjalnym ośrodku). Powiedziałbym, że mam wyraźniejsze upośledzenie umysłowe (ale NIE intelektualne), chociaż generalnie określenia "upośledzenie umysłowe" używa się do nazwania niepełnosprawności intelektualnej. Po tym, co piszesz na forum, to myślę, że możesz być na tyle zaburzony, że daliby Ci umiarkowany stopień niepełnosprawności z symbolem 02-P i (lub) 12-C (Twoje objawy mi "pachną" jakimś całościowym zaburzeniem rozwoju, ogólnym nieprzystosowaniem do świata, a nie (tylko) zaburzeniami osobowości).
  14. take

    Co jest gorsze X czy Y?

    spódnica (przynajmniej taka za krótka) zabicie kota czy zabicie kawii domowej (czyli świnki morskiej)?
×