Mój dzisiejszy dzień

Nic związanego z tematami 'nerwica', 'stres', 'depresja', 'psychologia' itd.
W końcu nie tylko psychologią człowiek żyje. ;)

Avatar użytkownika
przez Tornado 20 lis 2007, 21:48
smutna48 napisał(a): i co usłysząłam kiedy wkładała moje CV w stertę innych? zadzwonimy do pani

Skarbie - tak robią w większości przypadków. Szukałam już nie raz pracy i najeżdziłam się po różnych firmach. Zawsze uzyskiwałam taką odpowiedź - i na 20 firm (czasem więcej) jedna oddzwaniała z zaproszeniem do pracy. Nie przejmuj się tak proszę wynikami poszukiwań - nie warto - a prędzej czy później znajdziesz pracę.
Tulę - i nie przejmuj się tym, co mówią inni - jeśli mówiąc ranią - nie wiedzą co robią.

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 9:52 pm ]
pyzia1 napisał(a):Wiecie co, dziś mam dość wszystkiego i samej siebie, mam ochotę się zalać . Znów.

To tylko zły dzień - on minie - postaraj się pomyśleć o czymś dobrym - jeśli nie teraz to przed snem - sen Cię uspokoi - i z nowymi siłami rozpoczniesz dzień - łatwiej jest jak rozpoczyna się dzień z dobrym nastawieniem i na przekór wszystkiemu to nastawienie stara się człowiek utrzymać - ja przynajmniej tak mam ;)
"Wolno dojrzewa człowiek. Wiele mu trzeba męstwa aby się nie dać wiatrowi i rosnąć w górę i w głąb, by triumfalną zielenią zaszumieć w końcu jak dąb zwycięstwa..."
[Konstanty Ildefons Gałczyński]
Avatar użytkownika
Offline
Posty
394
Dołączył(a)
26 sie 2007, 21:44
Lokalizacja
Poznań

przez smutna48 20 lis 2007, 22:06
Tornado dziękuję Ci bo dziś mi naprawde dopiekli zrobiło mi się przykro i oczywiscie jak to ja w nerwach posłałam pare takich i owakich bo nie mogłam znieść gnębienia mnie bez powodu
"Myśl to energia. Możesz stworzyć bądź zniszczyć swój świat swoimi myślami."
Susan Taylor
Offline
Posty
1540
Dołączył(a)
16 kwi 2007, 14:22

przez bosy 20 lis 2007, 22:09
Przepraszam, że tak wcinam się w dyskusję, ale nie wiem już co mam robić.
Tak przy okazji jestem nowy na forum i chciałem wszystkich pozdrowić. Ale do rzeczy.
Od dwóch lat chodzę na terapię. Ostatnio uczestniczę w terapii grupowej. Nie mam zdiagnozowanej żadnej choroby, bo nie byłem u psychiatry, ale sam diagnozuję u siebie każdą. Mam chyba wszystkie rodzaje nerwicy, do tego dochodzi jakaś depresja (stawiam na sezonową), a ostatnio moje życie to po prostu katorga. Nie wiem od czego zacząć. Ostatnio wracając do domu miałem spotkanie z psem. Wstrętny mały włochaty jamnik ugryzł mnie w nogę, a w zasadzie w spodnie. Przedziurawił je na wylot, ale na nodze nie mam nawet śladu po ugryzieniu. Od razu poszedłem do właściciela i poprosiłem o książeczkę szczepień psa (o spodniach nawet nie wspomniałem, byłem zbyt przestraszony widmem wścieklizny). Gość przyniósł mi ją i pokazał. Nie wiem co prawda jak wygląda naklejka szczepienia na wściekliznę, ale było tam kilka różnych szczepień, więc zakładam, że i to było zrobione. Nie sprawdziłem niestety, czy to na pewno książeczka owego psa, czy może drugiego, którego ma mój sąsiad. Data szczepienia to grudzień 2006, czyli jeszcze było ważne. Po przyjściu do domu umyłem nogę pięć razy wodą z mydłem i dokładnie przeszukałem kończynę, ale nie znalazłem choćby zadrapania. Mimo to wciąż boję się, że jestem chory na wściekliznę. Szukam wspomnianego psa idąc po ulicy, czy jeszcze żyje, bo czytałem, że zarażać może dopiero 10 dni przed śmiercią. Niefortunnie, pies jest chyba domowy, bo nie mogę go zlokalizować na podwórzu. Od razu mam mnóstwo scenariuszy. Że pies zmarł, a właściciel nie chce mi o tym powiedzieć, bo się boi konsekwencji i takie tam. Do tego dochodzi reszta moich hipochondrii. Tydzień temu zrobiłem sobie morfologię, którą zleciła mi lekarka, bo narzekałem na ból gardła i podejrzewała migdałki. Wyniki niby w normie, ale niektóre są dość blisko (jak na mój niewykształcony rozum) granicy. Jeden wskaźnik jest za wysoki: MCHC, ale to chyba nic poważnego, bo nie znalazłem informacji, które mówiły, że jest on odpowiedzialny za coś ważnego. Umieram na myśl o ziarnicy i chłoniaku. To tak gwoli wyjaśnienia. Boję się też czerniaka, więc ostatnio rozdrapałem sobie strupki przy paznokciu, bo myślałem, że to początek nowotworu. Bolą mnie stawy. Mam uczucie "ciężkiej głowy", która ma tendencje do opadania. Cały czas jest mi gorąco w twarz, mam też zimne nogi i ręce. Drżę na myśl o sepsie, mimo, że zdaję sobie sprawę, że to wszystko wina mediów rozdmuchujących każdy przypadek. Nie mogę zasnąć. Moja ulubiona pora dnia to wschód słońca, ale nie ma rady, żeby na niego wstał, więc zwykle ze wschodem zasypiam. Dzisiaj nie zasnąłem w ogóle bo musiałem wcześnie wstać na zajęcia. To wszytko razem powoduje, że jestem załamany. Życie mnie dobija. Nic mi się nie udaje, nie mogę zrobić niczego, co sobie założę. Posprzątam dziś pokój! Okej! I siedzę do rana przy komputerze. Pouczę się! I czytam książkę. Boję się napadów paniki, które to lęki ciągną się ładnych parę lat. Jutro mam kolejną wizytę na terapii, ale odkąd przestałem chodzić na indywidualną nie mogę dojść do głosu i nie mówię na niej o swoich problemach. Wybaczcie, że się wam tutaj żalę, ale jestem kompletnie załamany... Jak mawiał Woody Allen: "Mam ochotę popełnić samobójstwo, ale to nic nie da – mam zbyt wiele problemów." No może to przesada - o samobójstwie nie myślę i nie mam zamiaru, ale problemy.. ech.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
20 lis 2007, 21:46

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez makanti 21 lis 2007, 00:01
Mój dzisiejszy dzień :( rano odwiedziny w szpitalu onkologicznym. Wizyta trwała bardzo krótko ale zdążyła mi popsuć humor na cały dzień. Ci wszyscy ludzie po chemii (starzy i młodzi) strasznie dołujący widok... :( :( :(
...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
189
Dołączył(a)
04 lis 2007, 08:46
Lokalizacja
<---+--->

przez smutna48 21 lis 2007, 01:01
makanti wspołczuje wyobrazam sobie ze to b smutne przyzycie a kogo tam odwiedzasz jesli to nie tajemnica czy problem aby napisac :?: <tule>
Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.
"Myśl to energia. Możesz stworzyć bądź zniszczyć swój świat swoimi myślami."
Susan Taylor
Offline
Posty
1540
Dołączył(a)
16 kwi 2007, 14:22

Avatar użytkownika
przez Mooni 21 lis 2007, 13:24
wyspałam się, obejrzałam poraz kolejny "Amelię" i pije sobie kawkę.
Ogólnie pozytywnie dziś, tym bardziej, że słońce świeci :mrgreen:
Jeżeli nie wolno, a bardzo się chce, to można :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
670
Dołączył(a)
24 sie 2007, 09:13

Avatar użytkownika
przez makanti 21 lis 2007, 13:25
Niedawno trafiła tam moja Ciocia. Wykryto u niej raka piersi. Rak został wykryty we wczesnym stadium więc są duże szanse że nie będzie żadnych przerzutów.
...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
189
Dołączył(a)
04 lis 2007, 08:46
Lokalizacja
<---+--->

Avatar użytkownika
przez pyzia1 21 lis 2007, 13:41
Polina, mam nadzieję, że to tylko chwilowe, masz przecież dla kogo się starać, po cholerę Ci szpital? Może sama terapia i leki wystarczą :D
Wszelkie przywiązanie jest koniec końców źródłem bólu.Szczęśliwi,którzy obywają się bez niego.Samotny nie opłakuje nikogo,nikt też nie płacze nad nim.Niech ten,kto nie chce cierpieć,kto czuje trwogę przed zgryzotą,uwalnia się od ludzi.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
745
Dołączył(a)
15 paź 2007, 10:28

Avatar użytkownika
przez makanti 21 lis 2007, 13:57
Polina napisał(a):Będzie dobrze.

Mam taka nadzieję. U Ciebie też będzie dobrze :smile:
...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
189
Dołączył(a)
04 lis 2007, 08:46
Lokalizacja
<---+--->

przez smutna48 21 lis 2007, 14:07
Makanti Wyjdzie z tego nie martw się ;) we wczesnym stadium choroby są ogromne szanse na całkowite wyzdrowienie i tej mysli się trzymajcie ;)

Polinko sprobuj narazie tak ja Ci radzą moze to pomoze szpital zostaw na poźniej bo wierze ze wyjdziesz z tego i bez pobytu w szpitalu.
Ostatnio edytowano 21 lis 2007, 14:10 przez smutna48, łącznie edytowano 2 razy
"Myśl to energia. Możesz stworzyć bądź zniszczyć swój świat swoimi myślami."
Susan Taylor
Offline
Posty
1540
Dołączył(a)
16 kwi 2007, 14:22

Avatar użytkownika
przez Mooni 21 lis 2007, 14:08
pyzia1 napisał(a):mam dość wszystkiego i samej siebie, mam ochotę się zalać . Znów.


to chyba nie najlepsze rozwiązanie. Dużo doświadczyłam w tym temacie i odradzam sie w to ładować. Urzadzisz swoim bliskim piekiełko, a sama zniszczysz sobie zdrowie.
Jeżeli nie wolno, a bardzo się chce, to można :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
670
Dołączył(a)
24 sie 2007, 09:13

Avatar użytkownika
przez IceMan 21 lis 2007, 16:53
Mooni napisał(a):pyzia1 napisał:
mam dość wszystkiego i samej siebie, mam ochotę się zalać . Znów.


to chyba nie najlepsze rozwiązanie. Dużo doświadczyłam w tym temacie i odradzam sie w to ładować. Urzadzisz swoim bliskim piekiełko, a sama zniszczysz sobie zdrowie.

Potwierdzam... to szybko wciąga - takie odstresowywanie się... koszmarnie szybko. Jak nie wyczujesz odpowiedniego momentu żeby powiedzieć STOP to przepadniesz. Nie warto ryzykować.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

przez Pstryk 21 lis 2007, 21:52
Mija drugi tydzień od rozstania. Radze sobie dobrze, ale coraz bardziej mnie martwi mój Ex. Tak ciężko mi się odcinać, ale wiem, że to jedyny sposób na pomoc jemu w ułożeniu sobie życia beze mnie. Ciągle nie dotarło do niego, że nie będziemy już razem. Często zastanawiam się, jak sobie radzi, jak się czuje, ale na te pytania mogę sobie sama odpowiedzieć - wiem, że jest mu ciężko. Przykro mi, że tak pomiędzy nami wyszło, że się nam nie udało i ta jego ciągła walka o mnie mnie dołuje. Co jeszcze mogę zrobić?
Praca mnie męczy. Za dużo obowiązków na mnie nakładają. A ja uświadomiłam sobie, że pomimo iż kocham moją pracę nie chcę się jej całkowicie poświęcić. Uznałam, że w życiu są ważniejsze sprawy. Ciężko się mi jednak wyplątać z tego wiru spraw zawodowych, które tak zawładnęły moim życiem. Jednak pewne postępy już zrobiłam ;)
Pstryk
Offline

przez smutna48 21 lis 2007, 22:04
bethi napisał(a):Mija drugi tydzień od rozstania. Radze sobie dobrze, ale coraz bardziej mnie martwi mój Ex. Tak ciężko mi się odcinać, ale wiem, że to jedyny sposób na pomoc jemu w ułożeniu sobie życia beze mnie. Ciągle nie dotarło do niego, że nie będziemy już razem. Często zastanawiam się, jak sobie radzi, jak się czuje, ale na te pytania mogę sobie sama odpowiedzieć - wiem, że jest mu ciężko. Przykro mi, że tak pomiędzy nami wyszło, że się nam nie udało i ta jego ciągła walka o mnie mnie dołuje. Co jeszcze mogę zrobić?

wspołczuje ze tak sie jednak ułozyło chociaz jak uwolniło Cie to, to chyba dobrze... Coż mogę powiedziec staraj się zyć i pamiętac że praca to fakt nie wszystko trzymaj się Bethuś Twoje zdrowie i samopoczucie dobre samopoczucie jest wazne ;)
"Myśl to energia. Możesz stworzyć bądź zniszczyć swój świat swoimi myślami."
Susan Taylor
Offline
Posty
1540
Dołączył(a)
16 kwi 2007, 14:22

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do