Mój dzisiejszy dzień

Nic związanego z tematami 'nerwica', 'stres', 'depresja', 'psychologia' itd.
W końcu nie tylko psychologią człowiek żyje. ;)

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez Helvetti 25 gru 2010, 23:15
Ale to nie jest wyliczanka.
got a date with suicide.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2478
Dołączył(a)
16 kwi 2009, 21:14
Lokalizacja
Warszawa.

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez Thazek 25 gru 2010, 23:16
coma, Coma...
ja mam o tyle lepiej ,że na NL choruje moja mama od prawie 20lat i moja siostra 7lat a ja 2 lata więc od razu wiedzieli co i jak...
siostra natychmiast załatwiła mi wizytę u psychologa!
Oni tego nie zrozumieją nigdy!
Nasze schorzenia może zrozumiec tylko osoba która takie coś przeżyła!
Jezu ile razy myślałem ,żeby już skończyć swój żywot...
ale bałem się... :(
Thazek
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez sunset 25 gru 2010, 23:23
Thazek, no właśnie, strach nam nie pozwala, aby skończyć ze sobą. Niby chcemy, ale boimy się. Boisz się groźnych chorób? Boisz się, że mógłbyś zachorować i umrzeć?

coma, to właściwie jak długo trwa Twój stan, w którym teraz się znajdujesz?
sunset
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez Thazek 25 gru 2010, 23:25
sunset, dokładnie boję się wszystkiego... śmierci! Wyobrażałem sobie zawsze jak moi rodzice stoją nad trumną moja siostra :(
zawsze wtedy płakałem jak miałem taką wizję przed oczyma... :?
Thazek
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez coma 25 gru 2010, 23:26
Helvetti, A skąd ta pewność? Może życie to jeden wielki przypadek? Właśnie taka wyliczanka. Na kogo padnie, na tego bęc.

Thazek, No rzeczywiście jakieś ułatwienie miałeś. Moi rodzice nie mają o niczym zielonego pojęcia. Ze wszystkim musiałam sobie radzić sama, podejmować decyzje, koszmar. Dowiedzieli się dopiero jak musiałam jechać do psychiatryka. To była dla nich nowość. Z czasem może się w tym odnajdą? Chociaż z drugiej strony po co, jestem dorosłym człowiekiem...

Ja zaczynam akceptować to, że nikt nie zrozumie mojego schorzenia. Ja sama tego czasami nie rozumiem, wiec jak taka osoba ma to zrozumieć? Też próbowałam skończyć to wiele razy. Ale bałam się, że mnie odratują i że wtedy dopiero będzie bagno. Chciałam to zaplanować, tak żebym mogła być pewna rezultatu. Może wrócę do tych planów, kto wie...

sunset, 4 lata. Moi rodzice się dowiedzieli wszystkiego 2 miesiące temu. Wtedy kiedy musiałam jechać do psychiatryka, nie miałam wyjścia, musiałam powiedzieć..
coma
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez Helvetti 25 gru 2010, 23:40
Pewności nie mam, ale wolę się nad tym nie zastanawiać.
got a date with suicide.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2478
Dołączył(a)
16 kwi 2009, 21:14
Lokalizacja
Warszawa.

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez coma 26 gru 2010, 00:13
U mnie z tą opiekuńczością czy nadopiekuńczością jest tak, że jak ktoś się mną za bardzo interesuje to się wkurwiam i odpycham, jak zajest za mało zainteresowania to tupię nóżkami.
Zawsze mi źle :evil:
coma
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez sunset 26 gru 2010, 00:13
Thazek, niby mówisz a nie chce Ci się żyć, ale za chwilę wyobrazisz sobie, że może jesteś na coś poważnie chory. Może masz raka. Może za chwilę Cię już nie będzie. Wtedy zawsze zaczynam szybko oddychać, robi mi się niedobrze, czasem wymiotuję. To jest okropne. A tym bardziej, że mam hipochondrię. Mnie się cały czas wydaje, że już po mnie.

coma, Ty mi lepiej niczego nie planuj! Nie pozwalam!
sunset
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez coma 26 gru 2010, 00:23
sunset napisał(a):Thazek, niby mówisz a nie chce Ci się żyć, ale za chwilę wyobrazisz sobie, że może jesteś na coś poważnie chory. Może masz raka. Może za chwilę Cię już nie będzie. Wtedy zawsze zaczynam szybko oddychać, robi mi się niedobrze, czasem wymiotuję. To jest okropne. A tym bardziej, że mam hipochondrię. Mnie się cały czas wydaje, że już po mnie.
Jakie to życie jest popierdolone. Wy trzęsiecie się na samą myśl o chorobie. Ja z kolei marzę, żeby u mnie wykryto śmiertelną chorobę. Mogłabym sobie wtedy zdechnąć bez wyrzutów. :lol: To znaczy marzyłam... Mam nadzieję, że te myśli nie wrócą.

sunset napisał(a):coma, Ty mi lepiej niczego nie planuj! Nie pozwalam!
Na razie nie planuję...
coma
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez sunset 26 gru 2010, 00:26
coma, tak ma być cały czas. I oddaj mi trochę swojej odwagi, by tak bardzo nie trząść się na słowo "rak", "śmierć" itp.
sunset
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez fobia 26 gru 2010, 00:41
ehhh coraz gorsze wieści do mnie dochodzą odnośnie mojej przyjaciółki a ja nie wiem jak jej pomóc :why: już ją staram sie wspierać jak mogę, ale czuję się bezradna :cry:
Offline
Posty
2243
Dołączył(a)
12 wrz 2008, 01:39

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez wiejskifilozof 26 gru 2010, 16:07
Dzwoniłem to mojej psycholog , rozmawialiśmy o świętach . Pierwszy raz o paru lat swymi nerwami nie zepsułem nastroju . :yeah:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
16576
Dołączył(a)
15 sie 2009, 16:08

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez wovacuum 26 gru 2010, 16:41
Hej ludziska:)spoznione ale bardzo cieplutkie przesylam zyczenia!!!!Zyczè Wam duzo zdrowka,milosci i ciepla na co dzien :D nie tylko na swièta...
U mnie ok:)duzo czytam,opdoczywam,lazimy po lasach. :105:
Pozdrawiam goràco!!!
wovacuum
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez Helvetti 26 gru 2010, 21:12
Siedzę w domu ojca, i zaraz mnie kurwica weźmie.
got a date with suicide.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2478
Dołączył(a)
16 kwi 2009, 21:14
Lokalizacja
Warszawa.

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 10 gości

Przeskocz do