Depresja a praca

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Pójście do pracy jest dla mnie ogromnym stresem...

przez ant_ant 16 lis 2006, 12:52
Ciesze sie, że zanlazlem to forum. Myślałam, że bardzo niewiele osób ma ten problem co ja tzn. trzesace sie rece.
Ja nie mam tego problemu w szkole ani kiedy musze cos zalatwiac w jakichs urzedach,moj problem dotyczy kontaktu z nowymi osobami, teraz np. zaczelam studia, kiedy mam cos powiedziec bardzo sie stresuje i od razu trzesa mi sie rece, a do tego wydaje mi sie, ze nikt nie slucha tego co mowie, ze nikogo to nie interesuje i zaczynam trzasc sie jeszcze bardziej, zawsze wszyscy to zauwazaja. Wiem jednak, że ten problem na studiach minie gdy tylko sie zaklimatyzuje,potrzeba mi wiecej czasu niz innym, ale wiem ze to minie, zawsze tak bylo.
Najwiekszy problem dotyczy pracy, to jest dla mnie po prostu horror. Pracowałam kiedys jako barmanka, kiedy mialam podac kawe, herbate czy cos w tym stylu ogarnial mnie niesamowity lek i zaraz trzesly mi sie rece, od razu wszyscy to zauwazali i komentowali, a wtedy jeszcze bardziej sie trzeslam, nieraz cos wylalam,po prostu nie moglam tego opanowac.
Boje sie nawet isc do zwyklej pracy w sklepie, bo wiem, ze tam bedzie to samo, obcy ludzie beda cos kupowac, a ja podam im to z trzesacymi sie rekami, to jest dla mnie cos okropnego. Obniza to strasznie moje poczucie wlasnej wartosci bo mam wrazenie, ze nigdy nie znajde pracy, kto bedzie chial zatrudnic kogos takiego jak ja?
Nie wiem już co robic, teraz jestem na studiach, ale zaocznie wiec jakas praca by sie przydala, ale ja nie nadaje sie do zadnej, to dla mnie za duzy stres, zastanawialam sie nad jakas terapia, ale jeszcze sie nie zdecydowalam. Czy ktos ma moze jakas rade, na razie zaczne pic melise, ktos napisal, ze pomagalo na krotko, dobre i to. Sprobuje!
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
16 lis 2006, 12:28
Lokalizacja
śląskie

przez Adas30SK 16 lis 2006, 13:03
Powiem tak,jest to ciezkie do opanowania ale sie da...
Przykład z moim egzaminem na prawko:przyszedłem z ex zona o 30 minut wczesniej na plac,pochodziłem popatrzałem,zrobilem pare głębszych oddechów i zaczołem sie koncentrowac na tym co mnie czeka,wyluzowałem sie,poszłem i...zdałem za pierwszym razem jako pierwszy :P
Wchodzisz w nowo poznanych ludzi poprostu sie otwórz,nie do konca rzecz jasna,nawiaz komunikacje jak najszybciej,powinno Ci pomóc.Ja nie stosuje farmakologii ani ziołolecznictwa,poprostu docieram do samego siebie i rozwiazuje problem w samym sobie w swej głowie...pozdrawiam.
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
14 lis 2006, 20:24

Avatar użytkownika
przez kapitan żbik 16 lis 2006, 13:10
cześć,
Też tam miewam ehh masakra a kiedys strzelałem sportowo,wyobraż sobie byłem na weselu,a nie mogłem utrzymać kieliszka ni łyżeczki ehh myśle,że powodem jest fobia,nie licz na melise idz do specjalisty,może terapia grupowa.
Pozdrawiam
Na świecie nie ma lepszego psychiatry od szczeniaka liżącego cię po twarzy.

Nie ważne ile razy upadniesz , ważne ile razy się podniesiesz . ... ehh..

To nie koniec,tylko przerwa w trasie,zero w czasie,ja wiem
Avatar użytkownika
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
14 paź 2006, 21:22
Lokalizacja
Poznań

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez gina 16 lis 2006, 13:42
Ha! Ten temat to mi się tylko z jednym kojarzy... Jestem barmanką i widok trzęsących się rąk to dla mnie chleb powszedni,mam klienta,któremu codziennie rano muszę wlewać pierwsze piwo do gardła,bo nawet oburącz nie jest w stanie poradzić sobie ze szklanką... no ale tu przynajmniej recepta jest prosta... Spróbuj z tą melisą, na pewno nie zaszkodzi,pozdrawiam
na próżno to wszystko co dzisiaj jest bólem....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
382
Dołączył(a)
21 paź 2006, 11:47
Lokalizacja
jeszcze nie stąd

przez marmarc 16 lis 2006, 15:59
tak, wiem z własnego doświadczenia jakie to upokarzające piekło.... trzeba się trenować. Innego wyjścia nie ma.
Offline
Posty
388
Dołączył(a)
27 gru 2005, 12:28

Avatar użytkownika
przez IceMan 16 lis 2006, 16:35
też mam ten problem... to przychodzi razem z nerwami i nie widzę innej rady tylko starać się nie stresować (a tu odsyłam do działu nerwica lękowa)
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Depresja a praca

przez Distress 30 gru 2006, 14:47
Mam pytanie do depresyjnych-pracujących...jak choroba wpływa na wasza wydolnośc/niewydolnośc?
Zmagam się z depresja od ponad 10 lat. Czasem daje mi spokój aby po roku, dwóch względnego spokoju zawładnąc mną z dnia na dzień...Stosunkowo niedawno po raz pierwszy w życiu wylecialam z pracy...nie, nie przez redukcje...nawaliłam...i nawet jeśli mój błąd był wybaczalny, moje zmulenie, niekomunikatywność i zwyczajne wycofanie nie dało nikomu motywacji by mnie dalej w tej robocie trzymac...teraz mam nowa pracę...i znów to samo...problem z komunikacją, roztargnienie, brak koncentracji...wszystko robię jak przez mgłe, rozmawiam jak z zaświatów...ale najchetniej nic bym nie mówiła...a to praca twórcza, wymaga dużej koncentracji i jest dosyć odpowiedzialna, ważna jest w niej komunikacja i słuchanie ze zrozumieniem...a ja sie czuję jakby mnie ktoś w środku nocy nagle wybudzil...dzis pierwsza zjebka...nawet nie do końca z mojej winy, błąd popełniły dwie strony ale ja powinnam była wyjaśnic watpliwości...nie zrobiłam tego...bałam sie, krępowałam, nie wyczułam wagi problemu, nie wiem...boje sie co bedzie dalej...W przyszłym tygodniu idę po nowe leki, bo narazie jestem jałowa...bez pracy nie było kasy na prochy...ale teraz kolejny ryzyk, bo antydepresanty też tłumia percepcje...jak sobie z tym radzicie?

[ Dodano: Sob Gru 30, 2006 1:47 pm ]
Ojej...156 odsłon i nikt nic nie skrobnie od siebie??? :(
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
29 gru 2006, 20:54

Avatar użytkownika
przez Korn 31 gru 2006, 14:26
Ja nie pracuje, ale nie wytrzymalam na studiach i je rzucilam. Na dzien dzisiejszy nie robienic, boje sie ruszac z domu i na okraglo mysle zeby sie zabic. Wiem to malo pocieszajace.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
04 paź 2006, 13:09

Re: Depresja a praca

przez marmarc 31 gru 2006, 21:37
Distress napisał(a):Zmagam się z depresja od ponad 10 lat.

[ Dodano: Sob Gru 30, 2006 1:47 pm ]
Ojej...156 odsłon i nikt nic nie skrobnie od siebie??? :(


to dlatego prawie nikt nie wie co ci napisać, a do tego - przedstawiasz sobą bardzo czarne scenariusze. Większość osób myśli, że depresja to tylko epizod, twoje słowa przerażają.
Offline
Posty
388
Dołączył(a)
27 gru 2005, 12:28

Avatar użytkownika
przez Róża 01 sty 2007, 16:59
No cóż Disterss,ja moge ci tylko tyle napisać,że właśnie sobie nie radzę i nie mam juz siły pracować.Ale to mało optymistyczne.Myślę,że jednak odpisze ci ktoś,komu się udaje "ominąć"ten problem.
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

Avatar użytkownika
przez Śmierć 02 sty 2007, 02:14
Nie pracuje od 6 lat, na dobrą sprawę nigdy nie pracowałem, ale te kilka miesięcy które przerobiłem, były paskudne, bo to byłą praca przymuszona, po prostu musiałem tam iść, po kilku miechach rzuciłem łopatą szefa w kolano i poszedłem w swoją stronę zakrapianą ciemnosćią, czyli z wolna autobusem udałem się do domu, z którego jedenym oknem na świat, pozostaje dla mnie internet... takie zjebki w pracy są najgorsze, nie wiem jak na nie reagujesz, ale jestem panem dla samego siebie, i nienawidze szczerze jak ktoś mną rządzi i mnie ustawia, dlatego do pracy nigdy nie pójde... jeżeli tobie to nie przeszkadza to wytrwasz z pomocą leków :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
192
Dołączył(a)
08 mar 2006, 01:30

przez siostra 04 sty 2007, 19:07
Śmierć, przepraszam, że spytam - jak nie będziesz pracować, to z czego będziesz żyć? Mój brat jest teraz w szpitalu z powodu depresji. Utrzymują go rodzice, a ich zabraknie? Cóż, pewnie ja się nim zaopiekuję, ale nie wiem czy będzie mnie stać, żeby się nim dobrze zaopiekować. Powiedzcie mi, kiedy są szansę na jakąś rentę? Bo jeśli nie da się w takich stanach pracować, to z czego żyć?
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
09 lip 2006, 22:53
Lokalizacja
SZCZECIN

Avatar użytkownika
przez korres1 05 sty 2007, 00:14
Ja sobie radze jakos na razie, choc mam objawy, ktore przeszkadzaja. Nie umiem bronic swojego zdania, jestem wycofana i to mnie bardzo frustruje, bo wiem, ze to co robire potrafie robic bdb. Prtzed pojsciem do pracy mam napady lęku, szczególnie po paru dniach wolnego. Myslę sobie, że wrócę, a tam nikt mnie nie będzie potrzebował. Najgorsze są chwile w tramwaju w drodze do pracy. Chcę jak najszybciej dojechać, żeby zmierzyć się jakoś z tym strachem... ech. No na razie jakoś sobie radzę.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
691
Dołączył(a)
28 wrz 2006, 00:34

przez misiaczek 05 sty 2007, 21:13
A JA PRACUJę ALE NIE NAWIDZę TEJ ROBOTYNIE JEST CIężKA ALE JEJ NIE NAWIDZę CZY JEST KTOś TAKI żENIE NAWIDZ SWOJEJ PRACY A NA DODATEK NIE MAM ODWAGI ABY ODEJść CHOć WCALE NIE MUSZę PRACOWAć??
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
04 sty 2007, 11:04
Lokalizacja
CZęSTOCHOWA

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do