Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

johnn

Użytkownik
  • Zawartość

    46
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. johnn

    Osobowość schizotypowa (schizotypia)

    Obawiam się że to nie pech. Nie wiem czy zasługuję na miano porządnego człowieka.
  2. johnn

    Co jest gorsze X czy Y?

    Służba na okręcie podwodnym. Wiedzieć czy nie wiedzieć?
  3. johnn

    Osobowość schizotypowa (schizotypia)

    Odsyłam Cię do innego mojego wpisu na tym forum,w którym opisuje wybrane zachowania specjalistów wobec mojej osoby. Pani psycholog swoją odmowę uzasadniła dwojako: - Nie zna mnie (to było nasze pierwsze spotkanie, na tą wizytę czekałem ok. 8 miesięcy) - Nie będzie mogła poświęcić mi tyle czasu co na indywidualnym spotkaniu.
  4. johnn

    Co chcielibyście zobaczyć?

    Mój matematyczny dowód problemu 4 barw bez użycia komputera.
  5. Stosuje podstawowe narzędzia w dyskusji. Wszystkie pytania odnoszą się wypowiedzi współrozmówcy. Stosuje grzecznościowe formy. Współrozmówca może odmówić odpowiedzi lub zwrócić mi uwagę i poinformować mnie o swoich wątpliwościach. Czy Ty również odbierasz tak moje słowa skierowanie do Ciebie? Mnie to nie śmieszy. Zdaje sobie z tego sprawę. Jest to przyczyną różnych trudności. Nie wszyscy ludzie są wyrozumiali. Co oznacza akceptacja odmiennego zdania innej osoby? Zadawanie pytań i dysktutowanie interpretujesz jako brak akceptacji? Czy nie jest tak że dyskutujemy bo mamy odmienne poglądy? Dziękuje. Jak sądzę trudność polega w podejściu do pacjenta. Wymagam od lekarza rzetelności, uczciwości, zaaaganżowania oraz zachowania zgodnego z etyką i standardami lekarskimi. Po studiach pracowałem na stażach. Problemy, które się tam pojawiły zmusiły mnie do rezygnacji z dalszej pracy i unikania ludzi. Pozwolę sobie doprecyzować. Trudności z ludźmi nie polegają na unikaniu jakiekolwiek kontaktu z ludźmi. W pewnych sytuacjach wymagających zaradności, obycia lub spotrzegawczości (nie wiem czy użyłem właściwych słów do określenia tego składnika, którego mi brak) nie radzę sobie. W mojej ocenie potrzegany wówczas jestem jako osoba niezaradna lub nieogarnięta. Mówiąc kolokwialnie sierota. Podam przykład. Pracowałem jako programista z grupą osób w tym samym pokoju. Musiałem na chwilę wyjść. W tym czasie "kolega" napisał z mojego komputera emaila do wszystkich w budynku z dwuznaczną propozycją. Zrobię coś za 20zł. Dowiedziałem się później o tym od innych stażystów. Nie powiedzieli mi tego wprost ale robili aluzję śmiejąc się. Nie wiedziałem jak zareagować. Nie zrobiłem nic. Oczekuje dyskusji. Żaden ze specjalistów z którymi miałem przyjemność się zetknąć nie podjął ze mną dyskusji. Moje uwagi, zastrzeżenia lub sugestie odnośnie metod rozwiązania moich problemów nie były rozpatrywane. Rozmowa na ten temat była szybko ucinana. Ostatnia pani psycholog na piątej a zarazem ostatniej wizycie zakończyła nasze wspólne spotkania słowami (nie jest to dokładny cytat): Pan zadaje dużo pytań i kwestionuję moje zdanie. To będzie nasz ostatnie spotkanie. Powinien pan udać się na spotkanie z terapeutką lub psychiatrą. Odmawiam dalszych spotkań ze względu na brak kompetencji. Później udałem się do psychiatry z tej samej placówki. Nie wskazał mi żadnego terapeuty na NFZ z mojego miasta a ponadto polecił mi dalsze wizyty do tej samej pani psycholog bo dobry psycholog i terapeutka dziecięcy. Wymagam uczuciowości, rzetelności i poszanowania ogólnie przyjętych zasad moralnych. Tego wymagam także od siebie. Źle mnie zrozumiałeś @rupert. Oczekuje że przekazane przez mnie informacje skłonią specjalistę do większej czujności oraz bacznego przyjrzeniu się pewnym aspektom moich wypowiedzi. Odpowiedź na forum różni do rozmowy na żywo. Pragnę Ci zwrócić uwagę użytkowniczki @moja_osoba, w której że podział wypowiedzi na zdania i odpowiedź na każde z nich z osobna nie jest ogólnie przyjętą normą. Nie sprawdza się w relacjach społecznych. Oceniam negatywnie pracę specjalistów z którymi się zetknąłem. Nie mniej jednak pewne elementy ich pracy oceniam pozytywnie. Bywa, że mamy osiągamy kompromis lub konsensus. Oczekuję, że specjalista na podstawie swojej wiedzy, pobranych nauk, doświadczenia oraz informacji przekazanych mu bezpośednio i pośrednio podejmie właściwe leczenie. Lekko pogardliwie? Bądź tak miły i podaj fragment mojej wypowiedzi. Pozwolę sobie krótko wyjaśnić. Przez lata dyskutowałem z mama na temat jej decyzji żywo godzących w interesy całej rodziny. Bez rezulatatów. Sądzę że jest to spowodowane zaburzeniem prawidłowego toku wychowania u mamy. Co skutkowało powstaniem osobowości zależnej. Wszelkie rozmowy na ten temat ze specjalistami zawsze kończą się tak samo. Dyskusja jest przerywana i przypominane są mi zasady terapii. Być może popełniam błąd podnosząc ten temat w rozmowie ze specjalistami. Nie mniej dotyka mnie obojętność na krzywdę drugiego człowieka i brak chęci niesienia mu pomocy ze strony specjalistów. Aby nie być gołosłowny podam trzy zachowania mojej mamy, które są dla mnie nie rozumiałe i potwierdzają moją negatywną ocene jej zachowania: 1. Mama NIGDY nie wystąpiła do Funduszu Alimentacyjnego mimo trudnej sytuacji finasowej. Dodatkowe środki pozyskujemy z chodzenia na śmietniki po złom i drewno oraz z mojego Stypendium Prezesa Rady Ministrów. 2. Moja mama jest uległa wobec przybranego brata. Nie umie wyrazić swojego sprzeciwu wobec niego. Doszło do tego że bez zapowiedzi ani zgody brat z kochanką przychodzili do nas uprawiać seks. Rodzice nie wyrazili żadnego sprzeciwu. Nie odezwali się ani słowem we własnym mieszkaniu. 3. Mama była bardzo źle traktowana przez przybranych rodziców. Matka nie okazywała mamię troski i odpowiedniego zainteresowania. Rodzice często kłócili się o mamę w jej obecności. Macocha nie tolerowała sprzeciwu. Karą była szmatą przez łeb. Mama kilkukrotnie uciekała z domu. Pierwszeństwo miał brat. Mama była żeby mu pomagać. Macocha gdy mama była tłumaczyła ile opieki w nią włożyła, informowała że biologiczny ojciec płaci tylko rodzinne. O adopcji mama dowiedziała się przypadkiem. Przepraszam za tak długi wpis ale chciałem się ustosunkować do wszystkich wypowiedzi. Mam nadzieję że nie popełniłem błędu przepisując moich odpowiedzi. Proszę o wyrozumiałość. Dziękuje.
  6. Wykonałem kilka telefonów do ośrodków publicznych oraz gabinetów prywatnych w sąsiednim mieście (ok. dwukrotnie większym). Czas oczekiwania na wizytę na NFZ to ok. 2 lat. A w gabinecie prywatnym to ok. 2 tygodnie. Przeszkodą są względy finansowe. Wciąż podejmuje starania mające na celu rozwiązania moich problemów w tym - 2 marca 2018 umówiłem się na spotkanie z psychologiem, który odmówił terapii grupowej. Planowane terminy spotkań to 25 lipca oraz 23 sierpnia, - 13 czerwca spotkałem się z terapeutką. To było pierwsze spotkanie. Planuje kilka. Na więcej mnie nie stać. Ponadto w najbliższym czasie planuje dalsze poszukiwania terapii na NFZ w krótszym czasie niż 2 lata. Nie unikam pracy nad sobą. Lecz w rozmowie ze specjalistami zwracam uwagę że moja mama podejmowała decyzję godzące w interesy całej rodziny, nie umiała podejmować trudnych decyzji, była przez całe swoje życie wykorzystywana przez rodzinę, mojemu ojcu bydlakowi dawała 1000 szans a rodzina bezczynnie się temu przyglądała. Ja dowiedziałem się o tym jako dorosły człowiek. Podejrzewam u mamy osobowość zależną. Ponieważ mam problem z podejmowaniem decyzji, walką o swoje interesy, wyraźnym artykułowaniem swojego zdania oraz bez ustanie towarzyszy mi uczucie niepewności proszę o pomoc specjalistów. Lecz zawsze spotykam się z tym samym tj. odmową dalszej współpracy chodź uzasadnienia są różne: brak kompetencji, przypomnienie zasad terapii, to są decyzje mamy lub to jest przeszłość. Miałem nadzieję że na forum moje słowa, troska o mamę oraz poszanowanie zasady sprawiedliwości znajdą posłuch. Ale jak zawsze każdy woli patrzeć na swoją działkę i udawać że nie widzi co się dzieje obok. To jak sądzę jest przyczyna moich trudności. Pani pozostawiam ocenę mojego postępowania. Dziękuje za zainteresowanie moimi problemami i przepraszam.
  7. Proszę wyjaśnij w jaki sposób prowadzę dyskusję? Jakie zasady złamałem? Czy możesz podeprzeć się fragmentami moim wpisów? To dla mnie bardzo. Jako jedyna zwróciłaś na to uwagę. Dlaczego kontakt ze mną jest trudny? Staram się postępować zgodnie z zasadą sprawiedliwości,wysłuchania drugiej strony, nie przerywania, mówienia prawdy, Ponadto jestem otwarty na dyskusję. Chętnie opowiadam o swoich przeżyciach i przeszłości. Odmowa pomocy przez psychologów była/jest częstym przedmiotem moich analiz. Nie prowadzi ona jednak do jednoznacznych wniosków. A prośby o rozmowę na ten temat prawie zawsze spotykały się z odmową ze strony specjalistów. Jednym z moich problemów jest interpretacja słów innych osób. Szczególną trudność sprawia mi czytanie między wierszami. Dodatkowo mam problem z podejmowaniem decyzji i oceną. Aby temu zaradzić stosuję analizę oraz wykorzystuje zasady. Lecz wobec zachowań ludzkich to znajduje ograniczone zastosowanie. Innego nie mam. Tym samym twoja prośba stanowi trudne zadanie dla mnie. Ale przywykłem że zawsze jestem sam i biję się z myślami. Nie mniej jednak sądziłem że ktoś mi w końcu pomoże. Przepraszam za długą odpowiedź. Formułowanie myśli także stanowi jeden z moich problemów. W matematyce znaczniej lepiej się odnajduje. Nawet jeden z profesorów stwierdził że mam wiele cech pożądanych dla matematyków. Ale to były studia. Życie to zupełnie inna para kaloszy. Dziękuje za komentarz:)
  8. Podobnych wątpliwości co do zachowania specjalistów mam więcej. Nie wiem co mam z tym zrobić. Specjaliści nie chcą mówić o zachowaniu kolegi/koleżanki po fachu. Ja chce zająć się poprawą mojej sytuacji a nie nadzorowaniem i kontrolowaniem pracy terapeuty/psychologa/psychiatry. Minęły ok 3 lata od rozmowy z pierwszym specjalistą i jestem w punkcie wyjścia. Boje się że długo będę kolekcjonował lekarzy na papierze a poprawy nie będzie. Coś mi zasugerujesz?
  9. Mieszkam w mieście liczącym ok. 120 mieszkańców. Publiczny psychiatra stwierdził że muszę udać się na terapię. Zapytałem się go do kogo w moim mieście mam się udać. Odparł mi że mi nikogo nie poleci i więcej mi nie powie. Mam się domyśleć czemu nie. Za to poleca mi prywatnego terapeutę oddalonego od mojego miasta o ok. 60 km w mniejszej miejscowości. Na płatnego specjalistę mnie nie stać. Na jedną grupową terapie dostałem odmowę. Druga terapia to ok. dwa lata czekania. Czuje że prędzej umrę lub wyzdrowieje sam. Niestety (dla mnie) negatywnie oceniam wszystkich specjalistów z którymi się zetknąłem. Terapeutka o której piszę w pierwszym wpisie postawiła rozpoznanie/diagnoze: Nieśmiałość. Oponowałem. Ale nie chciała wysłuchać mojego zdania. Kolejny psycholog zaprzeczył tej tezie. Wiele sytuacji budzi moje wątpliwości/obawy w zachowaniu specjalistów tym te dwie: 1. Chciałem powiedzieć jakie przykrości spotkały mnie ze strony wuja. Psycholog powiedział mi jednak że nie będzie mnie słuchał bo wuj nie może się bronić. A tak w ogóle to jest plotkowanie i to jest obrzydliwe. 2. Prywatny psychiatra powiedział mi wprost że jestem ciężkim przypadek i specjaliści z którymi się spotkałem celowo mnie z tego powodu odrzucają. Według mnie miał rację. A że nie stać mnie na prywatną terapię to jestem zmuszony czekać i modlić się ze trafię na dobrego publicznego specjalistę. Myślę że uzyskałem odpowiedź na moje pytanie. Dziękuje wszystkim za udział w dyskusji. johnn
  10. Moje własne przemyślenia skłaniały mnie do podobnych wniosków. Ta sama osoba udzielała wsparcia także mojej mamie i bratu w tym samym czasie. Również oni negatywnie oceniają jej pracę. Początkowo sądziłem, że mam osobowość unikającą. Prywatna wizyta u pani psychiatry rozwiała moje wątpliwości. Zapytana wprost czy mam osobowość unikającą zaprzeczyła. Była zdziwiona że nie przeprowadzono ze mną żadnego testu. Tylko rozmowa. Postawiła rozpoznanie F20 (osobowość schizotypowa). Wiele przemawia że jest ono słuszne. Natomiast psychiatra z NFZ postawił rozpoznanie F40 (fobia) Nie zgadzam się z nim. Moje trudności z kontaktach z ludźmi wynikają z nieporadności i niewiedzy. Nie wiem jak się zachować. Dobrze się czuje w sytuacjach określonych przez schematy. Kiedy nie muszę się zastanawiać co zrobić. W luźnej rozmowie o byle czym mi nie idzie. Problemy z ludźmi trwały od dzieciństwa. Zawsze byłem cichy i spokojny oraz spostrzegawczy (zwracałem uwagę na detale) oraz inteligenty. Dziękuje za twoją wypowiedź :)
  11. Witam, co powinno znaleźć się w dokumentacji medycznej prowadzonej przez psychologa na NFZ? Jakie przepisy to regulują? Czy informacja o odmowie dalszej pomocy (kontynuacji spotkań) przez psychologa (z powodu braku kompentencji) powinna się znaleźć w dokumentacji? Pozdrawiam
  12. Mam problem z podejmowaniem decyzji i oceną. Nie spotykam się już z tą terapeutką. Nie blokowała mnie aż do postawienia ultimatum. Pragnę Ci zwrócić uwagę na to co było głównym przedmiotem moich licznych rozmów ze specjalistom. Do osiągnięcia pełnoletności lub później wiele zachowań i sytuacji które brałem za normalne takie nie były np: 1. Nigdy nie rozmawiałem z ojcem o codziennych sprawach szkole lub dziewczynach, 2. Nie widywałem się z rodziną ze strony ojca w tym babcią i siostrą. Wszyscy mieszkali ok 700m ode mnie. 3. Ojciec spędzał czas nieograniczenie (stwierdził to Sąd w wyroku rozwodowym) u matki jak byłem mały. 4. Nikt w tym rodzina ze strony mojej mamy nie rozmawiał o nagannym zachowaniu ojca i jego rodziny. 5. Matka nigdy źle nie mówiła o przybranych rodzicach. Później dowiedziałem się że traktowała moją mamę gorszej niż biologicznego syna. O adopcji dowiedziała się przypadkiem jako mała dziewczynka. Kilka razy uciekła z domu. Jak mama ośmieliła się mieć inne zdanie nić macocha to szmatą przez łeb. Przeżyłem to dogłębnie jak to sobie uświadomiłem przez samodzielne analizy. Wysłuchanie mnie i pozostanie biernym wobec mojego cierpienia oceniam negatywnie. Warunki kontynuacji terapii były dla mnie nie do przyjęcia. Mimo to nie zraziłem się. Umówiłem się do psychologa z Ośrodka Kryzysowego z MOPR. To była moja druga wizyta (pierwsza miała miejsce w czasie terapii). Psycholog odmówił mi pomocy po ok. 20 minutach rozmowy. Dwukrotnie wprost powiedział że nie ma sensu ze mną rozmawiać a na koniec tych słów dodała: Nie rozumiał pan? Na oba rodzaje spotkań zostałem skierowany przez MOPR bo nie miałem ubezpieczenia zdrowotnego. Z tego punktu widzenia to była dla mnie mała tragedia. Teraz mam ubezpieczenie z MOPR, które muszę co 3 miesiące przedłużać. Dodam, że w terapii indywidualnej uczęszczali do tej samej osoby także moja mama i brat. Oni także nie byli zadowolenie z jej przebiegu. Moim zdanie należy respektować wspólne ustalenia dotyczące przebiegu spotkań. Jeżeli dana szkoła to wyklucza lub narzuca inne postępowania należy poinformować pacjenta o tym. Dla mnie ultimatum było jednoznaczne. Mogłem przyjąć warunki lub je odrzucić nawet nie pomyślałem żeby o cokolwiek pytać. Gdyby terapeutka rozpoczęłaby rozmowę o tym pewnie zabrałbym głos. To nie jest zwykłe podejście aby tak stawiać sprawę i nie zadać drugiej stronie pytań ale ja tak się zachowuje. O tym też ją informowałem. Działam jak komputer: Tak, nie lub nie wiem. Następne pytanie.
  13. johnn

    Osobowość schizotypowa (schizotypia)

    Otrzymałem dziś dokumentację medyczną sporządzoną przez psychologa i psychiatrę (oboje z jednego ośrodka na NFZ). Rozpoznanie to F40. Prywatny psychiatra rozpoznał natomiast F20 i kazał tez przeczytać o F21. Czy to się nie wyklucza? Rozumiem że w obu schorzeniach występuję lęk/strach ale czy nie ma on innej natury i przyczyny. Czy ktoś ma zdanie na ten temat?
  14. 1. Psycholog z ośrodka kryzysowego z MOPR skierowany głównie dla ofiar przemocy odmówił pomocy podając trzy powody: - nie jestem ofiarą przemocy, - moje problemy nie dotyczą przemocy, - ona jest sama. 2. Psycholog wprost powiedział że mi nie pomoże. Nie tłumaczył czemu. 3. Psycholog (od terapii grupowej) odmówił bo mnie nie zna i nie będzie mógła mi poświęcić tyle czasu co na spotkaniu indywidualnym. 4. Psycholog z NFZ odmówił mi pomocy na piątym spotkaniu. Uzasadniła to : - brakiem kompetencji, - zadaje za dużo pytań, - kwestionuje rożne poglądy. Po studiach podjąłem dwa staże kilkumiesięczne każdy. W pracy źle się czułem. Nie umiałem się odnaleźć. Bywały dni że przez kilka godzin nic nie robiłem bo nikt się mną nie zainteresował a sam bałem się odezwać. Później było już gorzej. Pierwszą pomoc otrzymałem od terapeutki opisanej w pierwszym wpisie. Nie poprzestałem na wysłuchaniu rady. Zauważyłem że praca na pół etatu wymaga kontaktu z ludźmi podobnie jak praca na cały etat. Nie otrzymałem wskazówki jak sobie z tym poradzić. Problem pozostał nie rozwiązany. W czasie spotkań kilkukrotnie zwracałem uwagę na przebieg spotkań. Brak było było jakiekolwiek organizacji. Przychodziłem na spotkanie mówiłem o czym chciałem. Wnioski i ustalenia ze spotkań nie były kontynuowane na kolejnym spotkaniu. Nie wiedziałem co robić. To była jedyna pomoc na jaką mogłem liczyć za darmo (nie miałem ubezpieczenia). Jej rozpoznanie to nieśmiałość. Kolejny specjalista zapytany czy to potwierdza zaprzeczył.
  15. Szukam ok 3 lata. W tym czasie 2 psychologów mi odmówiło pomocy na pierwszym spotkaniu, 1 psycholog odmówił na piątym spotkaniu (brak kompetencji), 1 psycholog odmówił terapii grupowej. Terapeutka przeze mnie opisana powyżej na przedostatnim spotkaniu postawiła trzy warunki kontynuacji terapii: - nie będzie mnie nadzorować, - nie będziemy rozmawiać o przeszłości, - nie będzie mi dawać rad. Odmówiłem ich spełnienia. Spotkania ustały. W zeszłym miesiącu miałem wizytę u psychiatry. Lekarz nie wskazał ŻADNEJ terapii w moim mieście (ok. 120 tys mieszkańców). Zaproponował mi prywatnego terapeutę z miasta oddalonego o ok. 60 km. Mnie na niego nie stać. Terapia na NFZ to dwa lata oczekiwania. Szkoda na słów na to jak się czuje.
×