Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

johnn

Użytkownik
  • Zawartość

    122
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. johnn

    Wielkie twierdzenie fermata.

    Twierdzenie brzmi (na podstawie źródła, które podałaś w pierwszym wpisie) dla liczby naturalnej nie istnieją takie liczby naturalne dodatnie , które spełniałyby równanie . Zatem twierdzenie mówi: wykaż, ze NIE ISTNIEJĄ liczby naturalne x, y, z które spełniają równanie powyżej. Poprzedni mój wpis powinien brzmieć : Aby udowodnić hipotezę nie wystarczy podać wiele przykładów gdy hipoteza jest spełniona. Przepraszam za pomyłkę:)
  2. johnn

    Czemu służy pobyt w otwartym oddziale dziennym ?

    Postawiono mi kilka rozpoznań w tym fobie i zaburzenia schizotypowe. Oba podczas pojedynczej wizyty u psychiatry (publiczny i psychiatra). W mojej opinii ich trafność jest ograniczona. Pół godzinna wizyta to niewiele. Nie wiem co dokładnie mi dolega. Psycholog z którym miałem nadzieje rozpocząć co tygodniową terapie stwierdził na trzecim spotkaniu diagnostycznym że mu muszę się wszystko miesza i nie umie postawić diagnozy. Dostarczyłem mu wszelka dokumentację jaką posiadałem (razem od 3 specjalistów). Nie wykonał nawet kopii. Wybór odpowiedniego oddziału z wyżej wymienionych powodów będzie trudny. Jak rozumieć twoje słowa o terapii. Czy według Ciebie nie potrzebuje pomocy w ogóle lub potrzebuje codziennej terapii? Skąd przekonanie o mojej sztywności w poglądach? Mam wrażenie że ma to negatywne zabarwienie, mam rację? Czy ma znaczenie czy moje poglądy są prawdziwe czy tylko to że obstaje przy nich. Muszę przyznać że jestem otwarty na zdanie innych osób ale większość prób dyskusji jest nieudanych. Proszę wyjaśnij mi to. Dziękuje za udział w dyskusji @Liber8 oraz @Abigail_1Sm25
  3. johnn

    Czemu służy pobyt w otwartym oddziale dziennym ?

    W moim przekonaniu ta propozycja jest formą zakończenia współpracy z psychologiem. Większość poprzednich specjalistów szybko kończyła ze mną współpracę. Ostatni stwierdził że brakuje mu kompetencji. Nie potrafił określić jakich. Wykonuję codzienne obowiązki w domu. Rano wstaje biegam. Przygotuje piec do rozpalenia ognia. Ściele łóżko. Myję brudne naczynia. Od czasu do czasu robię zakupy w sklepie. Chodzę do biblioteki. Udzielam korepetycji z matematyki kilka razy w tygodniu. Nie rozumiem czemu odpowiedniejszy jest dla mnie pobyt na oddziale dziennym otwartym niż co tygodniowa terapia. Według psychologa oni lepiej zdiagnozują moje problemy. Ona nie potrafi. Mam wrażenie że to jedynie wymówka. Psycholog nie zaproponowała kontynuacji spotkań po zakończeniu spotkań na oddziale. Muszą być jakieś wskazania do przyjęcia na otwarty oddział dzienny. Nie wystarczy wyrazić wolę, mylę się? Jak sądzę musi to być podyktowane względami medycznymi. Przyjęcie na terapie (co tygodniową) poprzedza kilka wizyt diagnostycznych a tu ich nie ma?
  4. johnn

    Wątek do wykrzyczenia się

    Na trzecim spotkaniu diagnostycznym psycholog stwierdził, że nie umie postawić diagnozy. Wszystko mu się miesza. Zaproponował otwarty oddział dzienny bo tam lepiej mnie zdiagnozują. Dostarczyłem mu dokumentację od specjalistów. Nigdy nie byłem na oddziale dzienny. Z przykrością to mówię ale mam wrażenie że kolejny specjalista odmawia mi pomocy ! Jestem zły i jednocześnie przerażony:( johnn
  5. johnn

    Czemu służy pobyt w otwartym oddziale dziennym ?

    Czy różni się od zwykłej terapii? Odpowiedź na to pytanie interesuje mnie najbardziej. Nie byłem na zamkniętym ani otwartym oddziale. Czemu pacjenci tam są kierowani? Czemu zwykła terapia nie jest stosowana? Na trzecim spotkaniu diagnostycznym (,które poprzedzało rozpoczęcie terapii) psycholog stwierdził, że się pogubił i ma problem w ustaleniu co mi dolega. Wcześniej zapoznał się z dokumentacją od poprzednich specjalistów. Najlepiej zdiagnozują mnie na oddziale dziennym otwartym. Rozmawiałem z kilkoma specjalistami (publiczny i prywatny) żaden nie wysunął takie propozycji. Sam nie wiem jak rozumieć jej słowa.
  6. Witam, Doprecyzuje i dodam kilka nowych pytań związanych z pytaniem z tytułu wpisu. 1. Czy różni się pobyt w otwartym oddziale dziennym od innych form leczenia ? 2. Jakie są przesłanki do skierowania na otwarty oddział dzienny? 3. Co poprzedza przyjęcie na o.o.dz. ? 4. Czy na o.o.dz. diagnozuje się pacjenta? 5. Czym kończy się pobyt? Diagnozą? Wypisem z listą osiągnięć/postępów? 6. Czemu ma służyć pobyt w o.o.dz.? Pozdrawiam Życzę miłego dnia:) johnn
  7. W dyskusji uczestniczą dwie osoby. Skoro dostrzegasz w swoim zachowaniu brak efektów rozważ zmianę swojego zachowania. Dostrzegam kilka efektów naszej dyskusji w tym Ustalenie moich zalet Ustalenie i omówienie jakie działania mają poprzedzić podjęcie pracy Kiedy podjąć pracę Czy nie sądzisz że zbyt pochopnie przesądzasz wynik dyskusji? Tak. Szukam pomocy u specjalistów oraz sam podejmuje starania. Nie otrzymałem jednoznacznych wskazówek od specjalistów. Mam problem w formułowaniu myśli. Staram się nad tym pracować w tym dostosować długość wypowiedzi oraz jej treść do rozmówcy oraz sytuacji. Niestety to nie jest widoczne dla rozmówcy. Dopiero dyskusja o tym ujawnia moja pracę. Podejmowałem różne próby podtrzymania rozmowy (na stażu, z współlokatorami z akademika oraz sąsiadami) ale zwykle po krótkiej wymianie zdań to się kończyło. Sprawia mi to trudność. Próbowałem zadawać dodatkowe pytania nawiązując do wypowiedzi współrozmówcy. Pomagało to na krótko. Jeżeli ktoś mnie zapyta to odpowiem. Musisz wiedzieć że przez bardzo długi czas nie byłem świadomy przyczyny moich problemów. Sądziłem że taki jestem. To było dla mnie normalne. To że ty ich nie widzisz to nie znaczy że ich nie ma. Warto zapytać współrozmówce o jego opinie. Zgadzam się z pierwszym zdaniem. Psychologia to nauka zatem opiera się na logice. Nie odpowiedziałeś na moje pytanie: Czy moje argumenty nie są logiczne? Skoro tego nie wiesz. Proponuję dyskusje temu poświęconą. Twoje wrażenie jest słuszne ale nieprawdziwe. Przykłady i wzory, które ustaliłem starałem się wykorzystać w pracy i na studiach. Twoja niechęć do kontynuacji dyskusji nie pozwala ujawnić tych starań. A wystarczyło zapytać. W mojej wypowiedzi odnosiłem się do przygotowania na każdą możliwość. Nie porównywałem niczego ze sobą. Postawiłem tezę : Należy podejmować wysiłki aby przygotować na nieznane nawet jeżeli nie możemy przygotować się na wszystko. Na potwierdzenie podałem przykład studenta przygotowującego się do egzaminu. Nauka prawie zawsze rozpoczyna się od naśladowania nauczyciela. Znów pominąłeś jedno pytanie: " Nie oczekuje przygotowania na każdą możliwość. Czy ty sądziłeś inaczej?" Moja dziewczyna ma chorobę zakaźną (śmiertelną). Okresowo przechodzi badania monitorujące jej stan zdrowia. Jej pierwszy chłopak rzucił ją gdy dowiedział się o jej chorobie. Ma niską samoocenę. W szkole nie cieszyła zainteresowaniem płci przeciwnej. Jej rodzice są po rozwodzie. Nie mieszkają ze sobą. Dziewczyna czuje się w rodzinie wykorzystywana i pomijana. Nie doceniane są jej starań. Czuje się gorzej traktowana niż pozostałe siostry. Potrzebowała wsparcia i miłości, które ja jej zapewniłem. Ja także odczuwałem potrzebę bliskości oraz wymagałem wsparcia. Jestem naiwny, łatwo i szybko wybaczam, nie karzę. Łatwo mną manipulować, nie umiem odmawiać, jestem za dobry. Trudno mi odpowiedzieć na to pytanie. Często zmieniam ocenę swojego zachowania. Towarzyszy mi niepewność przy ocenie i podejmowania decyzji. Mimo że powinienem być dumny z wielu osiągnięć w tym stypendiów, dyplomów z różnych przedmiotów oraz osiągnięć sportowych tak nie jest. One teraz niewiele znaczą. Po otrzymaniu dyplomów/wyróżnień po pokazaniu rodzicom wędrowały do pudła z resztą im podobnym. Ojciec w ogóle ze mną o nich nie rozmawiał. Z jego strony nie pamiętam żadnej nagrody. Matka była dumna ale na kilku słowach uznania się kończyło. Nie świętowałem swoich sukcesów np. po zakończeniu uroczystości wręczenia dyplomów z licencjatów wróciłem do akademika do oglądania serialów. Zazwyczaj gdy coś mi się uda zrobić dobrze znaczącego to początkowo się cieszę ale z czasem radość słabnie. Moja ocena mojej pracy zmienia się. Jej wartość spada. Wówczas widzę już niedociągnięcia i braki. Nie sądzę by było to złe. Ja mam podobne oczekiwania. Czy Tobie zależy by ta próba wzmocnienia mnie była udana? Może spróbuje ponownie. Tak. Chce by twoja próba wzmocnienia mnie powiodła Ci się. Chce potwierdzić słuszność użytych przez Ciebie argumentów. Ucieszy mnie jeżeli się okażą prawdziwe.
  8. johnn

    Wielkie twierdzenie fermata.

    Aby udowodnić hipotezę nie wystarczy podać wiele przykładów gdy hipoteza nie jest spełniona. Nie mniej warto starać próbować rozwiązywać największe problemy matematyczne i te nieco mniejsze również :) Powodzenia:)
  9. Mój ojciec nie był dobrym przykładem dla dorastającego dziecka. Niewiele mnie nauczył. Mało czasu poświęcał. Teraz jestem dorosły. Jestem do niego podobny. Nie cieszy mnie to. Ale chce to zmienić. Chce być lepszym człowiekiem. Chce sam siebie określić. Jeżeli ja mogę to i Tobie się uda:) Miłego dnia:) Pozdrawiam johnn
  10. Jaki jest powód odbioru moich słów jako szukanie pretekstu do nie spróbowania? Czy każdą odmowę przystania na twoją propozycję lub prośbę o dyskusję postrzegasz jako próbę unikania jej wypełnienia? Czy moje argumenty nie są logiczne? Poszukuje wzorców i przykładów aby lepiej i szybciej podejmować decyzje oraz lepiej odnajdywać się w otoczeniu ludzi. Brak zdecydowania i jednoznaczności przejawiająca się używaniu trybu przypuszczającego sprawia wrażenie że osoba z którą rozmawiam nie jest pewna swojego zdania i nie wie co robić. Nie oczekuje przygotowania na każdą możliwość. Czy ty sądziłeś inaczej? Podobnie jak student nie jest w stanie (prawie nigdy) przygotować się na każde pytanie/zadanie egzaminacyjne mimo to nie szczędzi (zazwyczaj) wysiłku aby zrobić co w jego mocy aby przygotować się jak najlepiej. Kwestionowałem twoje słowa a nie moje zalety. Nie znam moich zalet. Chce je ustalić. Chętnie wyjaśnię dlaczego nie zgadzam się z twoimi słowami: "Twoja dziewczyna widzi w Tobie wartościowego człowieka (bo w końcu z Tobą jest)" Czemu próby podjęcia dyskusji, które swój początek znajdują w kwestionowaniu/podważaniu/wyrażaniu sprzeciwu wobec twoich słów są przez Ciebie oceniane negatywnie oraz pozostawione bez rozstrzygnięcia? Nie wiem jakiego innego wzmocnienia mógłbym oczekiwać. Nie jestem specjalistą. Punktem wyjścia do kontynuacji rozmowy na temat wzmocnienia może być wyznaczenie moich zalet oraz ustalenie czy twoja próba wzmocnienia mnie była daleka od doskonałości i nietrafiona. Czy to była udana próba wzmocnienia mnie? Doceniam starania. Ogólna uwaga: Zdaje sobie sprawę że trudno że mną się rozmawia. Spodziewam się, ze i ty to odczuwasz. Oczekuje że wkrótce zakończysz ze mną dyskusję. Przykro mi to słyszeć. Wszystkiego dobre:) Mam wrażenie że relację z ojcem mają mniejszy wpływ na córkę niż syna. W mojej ocenie kobiety lepiej rekompensują deficyt związany z nawiązywanie i podtrzymywaniem więzi międzyludzkich. Mój ojciec od początku się mną nie zajmował a matka była nadopiekuńcza. Podjąłem dwa staże 3 miesięczne pod studiach. Źle się czułem. Nie wiedziałem jak się zachować w niektórych sytuacjach. W rozmowach o wszystkim i o niczym gubiłem się. Nie umiałem sytuacji niezręcznych lub niewygodnych dla mnie zakończyć lub obrócić w żart. Lubie sytuację wyznaczona przez zasady lub schematy. Nie umiem się z tego wyzwolić. Bez nich czuję się bezbronny jak dziecko. Aby zaprzestać ich używania w takim ogromnym stopniu muszę mieć je czym zastąpić. Żaden specjalista nie zaproponował niczego w zamian. Dziękuje wszystkim za udział w dyskusji.
  11. Odnosisz się jak uznasz za stosowne. Dziękuje za udział w dyskusji oraz szybkie odpowiedzi. Chce przedyskutować twoje propozycje. Jeżeli nie miałbym uwaga lub twoje propozycje nie budziły by moich wątpliwości wymiana zdań byłby zbędna. Tak. Działanie znajduje swój początek w zmianie sposoby myślenia. Dyskusja jest doskonałym przyczyną do zastanowienia się za swoim postępowaniem lub jego zmianą. Wymiana zdań ma służyć obu stronom. Czemu jedynie ja mam odnieść korzyści z dyskusji? Dla obu dyskutantów rozmowa powinna być pożyteczna i pouczająca. Nie traktuje dyskusji na temat moich problemów i ich rozwiązań jako zmagań dwóch oponentów. Czemu postrzegasz nas jako wrogów na słowa a nie sojuszników połączonych w dążeniu do osiągnięcia wspólnego celu? Rozważania powinny poprzedzać działanie. Mylę się? Oczekiwałbym bym wzmocnienia oraz przygotowania do trudności jakie mogę napotkać. Obrażasz mnie twierdząc że nie podjąłem działań zmierzających do poprawy mojego życia. Wybrane działania podałem w niektórych wpisach na tym forum. Są ogólnodostępne. Jeżeli sobie tego życzysz podam je raz jeszcze tutaj. johnn
  12. johnn

    Ciągłe upewnianie się

    Przywykłem. Staram się zachować umiar. Nie liczę sprawdzeń. W pewnym momencie daje spokój i przerywam. Na co dzień moją głowę nie zajmują te sprawy. Bywa że rozważam kwestie religijne lub filozoficzne ale zawsze brakuje mi czasu aby dokończyć moje rozmyślania. johnn
  13. Twoje twierdzenie jakoby bym wartościowym człowiekiem nie znajduje potwierdzenia we wpisach na forum. Ludzie są ze sobą z różnych powodów. Wymieniłeś jeden z nich. Czy możesz uzasadnić swoje twierdzenie? W przyszłej pracy mogą postrzegać mnie jako nie wartościowego człowieka bo może tak jest. Wybacz ale mimo że rozumiem do czego zmierzać twoje słowa są za mało konkretne. Podobne rozumowanie może mnie prowadzić do odmiennych (negatywnych) wniosków np. Skoro kilka najbliższych członków mojej rodziny oraz rodziny mojej dziewczyny ma mnie za nieroba i lenia to dlaczego w przyszłej pracy nie mogli by mnie tak samo postrzegać ? Trudno mi się ustosunkować do twojej wypowiedzi. W sytuacji gdy nie potrafię wyciągnąć właściwych wniosków z doświadczenia oraz odróżnić elementy mało istotne od ważnych (z tego powodu analizuje wszystko) bogate doświadczenie może być postrzegane jako utrapienie lub przekleństwo. Wybór odpowiedniego działania wymaga przedyskutowania. Proponowałem rozpocząć od przygotowania mnie do podjęcia pracy w tym wzmocnienia. Nikt jednak nie przystał na moją propozycję ani nie wysunął swojej. Moje życie zależy ode mnie i od innych osób. Brak mi pewności siebie oraz wzorców. Poszukuje ich. Gdy któryś raz z kolei słyszę MOŻE nabieram coraz większego przekonania że osobą która wypowiada te słowa nie jest przekonana do tego co mówi. Moim paliwem jest zaangażowanie specjalistów w pomoc mojej osobie. Nie. Studiowałem a po studiach podjąłem staż. Przeszłość nie zaprzątała mojej głowy na tyle aby mi uniemożliwić prowadzenie codziennych zajęć. Problemy nasiliły się w trakcie stażu. Nie potrafiłem nawiązywać i podtrzymywać kontaktów ze współpracownikami. Spotkania służyły odnalezieniu przyczyny moich problemów i uporządkowania przeszłości. Ten cytat przyświecał mi gdy prowadziłem rozmowy z terapeutą: "kto nie zna historii jest skazany na jej powtarzanie" johnn
  14. W szkole średniej i na studiach nie miałem przyjaciół lub znajomych. Spotykałem się z nimi na zajęciach lub korepetycjach. Nie uczestniczyłem w wyjściach, spotkaniach grupowych i imprezach poza spotkaniami klasowymi (połowinki, bal maturalny, imprezy klasowe). Z rodziną ze strony nie miałem kontaktu. Z rodziną widziałem się od święta lub wymieniałem kilka zdań. Rodzina nie wsparła nas po odejściu ojca. Nie rozmawiałem z członkami rodzinny o tym lub podawałem podstawowe informacje. Brat mamy pokłócił się z nią i stwierdził że my (ja i brat) nie potrzebujemy ojca. Mama nie powiedziała mi ani słowa o tej kłótni. Przybrana ciotka radziła mi żebym spotkał się z księdzem. Mój chrzestny odmówił przyjazdu bo miał wizytę w Urzędzie Pracy (nigdy nie przyjechał). Siostra mamy przyjechała po ok. roku. pogadała i pojechała. Mam problem w nawiązywaniu i podtrzymywaniu kontaktów międzyludzkich. Nie wiem jak się zachować. Mam trudności w rozmowach o byle o wszystkim i o niczym. Dlatego nie podejmuje pracy i życzę w biedzie. Ojciec nie płacił alimentów to ja przekazywałem w całości swoje Stypendium Prezesa Rady Ministrów (oraz wsparcie od rodziny na naukę, stażowe, stypendium Unijne i z Fundacji) ale to nie wystarczyło musiałem razem z mamą chodzić po śmietnikach szukać złomu i opału. Mimo to mama nie odebrała mu praw ojca, nie złożyła wniosku o rozwód (chodź ojce z dnia na dzień opuścił dom i nie interesował się już rodziną), nie złożyła wniosku do Funduszu Alimentacyjnego (obok nosa przeszło mi ok. 50 000 zł licząc alimenty moje i brata) i nie zawiadomiła Sądu o braku udziału w spotkaniach z dzieckiem wyznaczonych przez Sąd. Ponadto mama była wykorzystywana przez wujostwo, które ją wychowało. Tak ją wychowali że sama nie umiała podjąć ważnych decyzji. Wolała scedować decyzję na kogoś innego. Sama mi powiedziała że chciała mieć rodzinę za wszelką cenę. Tu upatruję dlaczego mama tak bardzo chciała powrotu męża. Ojca z mamą szukałem w różnych częściach miasta (bo nie wiedzieliśmy gdzie dokładnie mieszka). Gdy mama mnie prosiła chodziłem niechętnie po ojca do jego konkubiny. Gdy ojciec zmarł nikt nas nie powiadomił. Mam pretensję i żale do mamy. Często prowadzimy rozmowy na ten temat. Pytam ją jak mogła podjąć tak nie korzystne decyzje dla siebie i rodziny. Nie umie do końca tego logicznie wytłumaczyć. Po części to wina wychowania, potrzeba być kochanym, strach przed podejmowanie decyzji i uległość wobec rodzinny (terapeutka stwierdziła po rozmowie z mama że brat wszedł jej na głowę np. przyszedł z kochanką bez zapowiedzi do mamy i ojca mieszkania a mama nic mu nie powiedziała). Mama ma dość rozmów ze mną. Czuję się ofiarą. Skutki działań innych osób są mi przypisywane a kiedy zwracam uwagę na nie logiczne decyzję matki to jest to ignorowane i skwitowane słowami : To jest przeszłość. Pierwszy terapeuta postawił po ok. pół roku warunek nie rozmawiania o przeszłości. Zrezygnowałem z niego. To był terapeuta z MOPR. Nie miałem ubezpieczenia zdrowotnego. Nie miałem wyboru. Odmówiono mi terapii grupowej. A obecnie jestem po pierwszym spotkaniu diagnostycznym w sprawie terapii. Spotkań będzie w sumie 3 lub 4. Obecnie każdy gani mnie do pracy a ja nie wiem jak się zachować między ludźmi. Moja dziewczyna powiedziała mi otwarcie że jej rodzina ma mnie za nieroba i lenia bo nie pracuję. A ja niewiele mogę na to pomóc bo nie wiem jak sobie z tymi problemami poradzić. 5 na 6 specjalistów mi odmówiło pomocy. Nie licząc obecnych specjalistów z którymi się spotykam. Czuję się przytłoczony. Mam do powiedzenia znacznie więcej ale to nie miejsce na tak obszerne wypowiedzi:( johnn
  15. johnn

    Ciągłe upewnianie się

    Kiedy wypisuję numer telefonu lub przepisuje numer konta bankowego to wielokrotnie sprawdzam czy wszystko się zgadza. Mimo że nie znajduje błędów nie mogę zakończyć tego. Nie daje mi to spokoju. Ze względów praktycznych poprzestaje na kilku sprawdzeniach. To samo dotyczy innych czynności np. zamykania mieszkania na klucz. Przy podejmowaniu decyzji przeprowadzam analizę. Staram się zmniejszyć liczbę niewiadomych. To można uznać jako formę upewniania się. Pozdrawiam johnn
×