Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

johnn

Użytkownik
  • Zawartość

    241
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. Tak. To jest mój 5 (piąty) psychoterapeuta. Oczekując ok. 3 miesiące na kolejną wizytę uczęszczałem do innego psychologa w sąsiednim mieście. Spotkania odbywały się co tydzień. Niestety nie mogłem spotykać się z oboma specjalistami jednocześnie, musiałem wybrać jednego. Pozostałem przy obecnym psychologu. Sama diagnoza jest dla mnie nie wystarczająca. Chciałbym poznać przyczyny moich problemów oraz metody ich rozwiązania. Zależy mi na opinii. Większość osób nie zna terminów medycznych a moje słowa mogą być niewiarygodne. Ponadto chce uniknąć pokazywania całej dokumentacji osobom trzecim.
  2. W ocenie niektórych spotkania odbywały się rzadko. Przywykłem do spotkań o takiej regularności. Z poprzednimi specjalistami spotykałem się podobnie często. Spotkania odbyły się w lipiec,sierpień, grudzień 2018 oraz styczeń, marzec, maj 2019. To były spotkania ustalone wcześniej. W luty, kwiecień i czerwiec 2019. To były spotkania rezerwowe. Gdy ktoś rezygnował ze spotkania to miałem możliwość wejść na jego miejsce. Zawsze dowiadywałem się o nich kilka godzin przed terminem spotkania. Gratuluję. Zazdroszczę. Odbyłem 4 spotkania z moim psychiatrą ale nadal nie wiem jaka jest diagnoza. Nie odpowiedział na wprost sformułowane do niego pytanie. W przyszłym tygodniu mam kolejne spotkanie z nim. Ponowie swoje pytanie.
  3. Szybka zmiana nastroju z pogodnej do bardzo smutnej i odwrotnie.
  4. Cześć @klex, Dotychczasowe spotkania terapeutyczne powiększyły we mnie niechęć i nieufność wobec specjalistów a poczucie beznadziei i bezsilności przybrało na sile. Na kolejnym spotkaniu (11 miesięcy, 9 spotkań) z psychologiem zamierzam przedstawić moją ocenę dotychczasowych spotkań. Miłego dnia:)
  5. 2+2=2+2 To jest oczywiste. To jest trudne pytanie. Dorosły to znaczy w pełni ukształtowany. Posiadający wystarczające przygotowanie do życia. Czemu przykład jest słaby? Nie porównuje doświadczenia życiowego do nauki w szkole. To nie jest porównanie ale przykład na poparcie moich słów. Moja teza brzmi: Aby doświadczenie było wartościowe musisz wiedzieć jak je wykorzystać. Wracam do mojego przykładu. Jeżeli nie opanujesz materiału (podstaw) szkolnego z danego przedmiotu w wystarczającym stopniu to nawet duża liczba zajęć nie przyniesie oczekiwanego rezultatu. Stąd wnoszę, że doświadczenie mierzonego w latach (miesiącach) nie jest miarodajne w ogólności. Spotykam się z opinią, że z racji mojego wieku mam duże doświadczenie co może być pomocne ale tak nie jest z wyżej wymienionych powodów. Odpowiem wpierw na drugie pytanie. W szkole średniej oddałem dwa stypendia w całości na ręce mamy. Ani chwili się nie zastanawiałem:( Z obecnego punktu widzenia to jest zaskakujące. Kiedy chciałem kupić sobie książki (zawiązane z moimi zainteresowaniami) zabierałem mamę do Empiku i prosiłem o zgodę na zakup książek. Później wszelkie moje dochody (stypendia ze studiów, stażowe, inne stypendia) przeznaczałem w większości na codzienne życie całej rodzinny. Ryzyko podejmowałem w różnych sytuacjach w tym: różne działania wymagające współpracy z innymi osobami, podjęcie działań mających na celu pomoc mamie w przejęciu obowiązków drugiego rodzica, podjęcie studiów, powrót na studia, chodzenie na śmietniki aby zarobić pieniądze, pisanie pracy magisterskiej, podjęcie stażu Nie sądzę. Opiszę jeden przykład aby wyjaśnić. Pewnego razu ciotka zapytała mnie czy jestem zajęty. Odpowiedziałem przecząco. W tym czasie nic nie robiłem. Zaraz padło drugie pytanie z jej ust: Czy mogę jej pomóc? Skoro nic nie robiłem to czemu nie (szukałem powody aby odmówić. Nie znalazłem obiektywnego ani subiektywnego powodu). Chodziło o wyładowanie wozu pełnego ziemniaków za pomocą wiader. Później okazało się że wszyscy przede mną wykręcili się od pomocy. Za swoją pomoc dostałem dwa małe jajka. Gdy odpowiadałem specjaliście ten przykład to radził mi podejmował decyzję zgodnie z moim interesem. Niestety nie wiem co to znaczy w konkretnej sytuacji. W sytuacji opisanej powyżej nie widziałem powodu aby odmówić pomocy. Oczywiście można się starać ocenić jak dużo wysiłku wymaga pomoc drugiej osobie ale znów nie umiem ustalić konkretnej granicy więc nie odmawiam. Stąd ciągłe niezdecydowanie i wahanie. Brak pewności siebie dopełnia czary. Oczywiście mogłem odpowiedzieć, że muszę się zastanowić lub podobnie (tak też mi radzono) ale żeby tak powiedzieć to muszę mieć solidny powód aby tak uzasadnić swoją odpowiedz. W przeciwnym razie mogę powiedzieć wszystko skoro wybieram coś bez solidnego powodu. Innymi słowy nie będę robił czegoś tylko dlatego że mogę to zrobić. Staram się Ci wyjaśnić logikę mojego postępowania. Innym odmowa i ocena korzyści płynących z danej decyzji przychodzi z większą łatwością. U mnie to wszystko musi być uporządkowane i odpowiednio uzasadnione. Ja nie opieram się na doświadczeniu bo go mam niewiele. A ogólne zasady zwykle to zbyt mało aby dokonać oceny. Czuję się jak w potrzasku:(:( Pytam więc specjalistów jakie są zasady abym mógł spokojnie podejmować decyzje ale oni odmawiają uzasadniając że każdy ma inne zasady. Ale ja nie wiem kogo zasady przyjąć. Wybacz długo wypowiedź.
  6. Nie rozbudowałem. Mój pałac to jedno piętro. Tak sądzę. Nie miałem zdania bo nie zastanawiałem się nad tym. Zawsze spędzałem czas podobnie. Wiem. Ale gdy byłem młodszy przywykłem do słuchania mamy i mojego życia. Mój zarost nie jest zbyt gęsty. Nigdy nie próbowałem zapuszczać porządnej brody. To nie tylko uczucie. Zwróć uwagę, że co innego to czuć się młodo i posiadać rozum, mądrość, doświadczenie i umiejętności dorosłego człowieka a co innego nie posiadać tych przymiotów i być nastolatkiem w ciele dorosłego. Nie wiem czego chce. Zmiana to zbyt ogólne słowo. Na ogół jestem spokojny. Złość pojawia się zwykle gdy nie umiem odnaleźć się w otoczeniu innych ludzi lub gdy mówię o przeszłości. Nie chodzi o zdobycie doświadczenie ale jego właściwe wykorzystanie (interpretacje). Posłużę się przykładem. Dzieci w szkole niejednokrotnie mimo że obecne na zajęciach korzystają z pomocy korepetytorów. Czemu skoro mają doświadczenie zdobyte na zajęciach? Nie wystarczy doświadczać. Trzeba wiedzieć jak doświadczać. Jestem obarczany odpowiedzialnością za podjęte w przeszłości decyzję mimo że nie byłem przygotowany do tego np. przyjęcie odpowiedzialności na swoje barki po odejściu ojca lub przekazywanie całego stypendium na ręce matki zamiast na inwestowanie w rozwój osobisty. Mam dość podejmowania ryzyka. W większości to są ogólne zasady np. mów prawdę, bądź sprawiedliwy lub mów dzień dobry innym. Brak mi bardziej szczegółowych zasad, które wynikają z doświadczenia np. idziesz do szkoły a rodzice radzą Ci być towarzyskim wobec każdego. Wcześniej lub później dowiesz się, że nie z każdym warto się kolegować.
  7. Skąd mam wiedzieć jak należy się zachować skoro nie jest mi to objaśnione? Do czasu przeczytania twojego komentarza powyżej sądziłem, że cel terapii ma zostać określony na drodze konsensusu. Żaden specjalista, nie wyprowadził mnie z błędu przez około 3 lata z przerwami licząc od dnia spotkania z pierwszym specjalistą Godziłem się na cele specjalistów bo nie chciałem zrezygnować z terapii. Cel mojej pierwszej terapii to reintegracja społeczna. Nie ja to zaproponowałem. Więcej informacji zawarłem we wpisie Zastanawiająca opinia terapeuty Ja również opieram się na tym co mówi terapeuta. Mam czytać terapeucie w myślach? Mam wiedzieć co dzieje się w środku terapeuty? Czy terapeuta nie musi mi tego powiedzieć? Zazdroszczę. Nie sądzę abym miał taki problem. To jest podobne do odpowiedzi na pytanie w szkole : Ile to 2+2? Po prostu odpowiadam. Nie czuje aby moja odpowiedź była niepełna. Nie odczuwam żadnych trudności w opisywaniu moich emocji z przeszłości! Na podstawie zachowania moich psychologów wnioskuje, ze oczekiwali innych odpowiedzi. Czuję się nie do końca zdefiniowany (ukształtowany). Nie wiem jak podjąć decyzje dotyczące relacji międzyludzkich lub przyszłości. Nie umiem zająć stanowiska. Te umiejętności nie były pielęgnowane we mnie. Zwykle proszę specjalistę o podanie punktu odniesienia aby dokonać oceny. Sam nie umiem go obrać. To czyni podejście specjalisty bezowocnym. Zwracanie uwagi specjaliście na to nie pomaga. Ja to odczuwam jak nieustający nacisk na mnie. Żąda się ode mnie podjęcia decyzji bez odpowiednich narzędzi ku temu.
  8. Dziękuje za poświęcony mi czas. Mam ponad 30 lat. To nie są ścisłe ustalenia. Tak taką ocenę usłyszałem od pierwszej terapeutki. Kiedy patrze na niektóre kobiety w wieku zbliżonym do mnie to myślę o tym jakie są stare:( Koleżanka (ok. 28lat) mojej dziewczyny powiedziała o mnie stary gdy usłyszała ile mam lat. Poczułem się stary wtedy:( Trudność sprawia mi odmowa pomocy osobom spoza kręgu rodziny. Czuje się jak nastolatek a czasami bywam naiwny jak dziecko. Czuję się nie przygotowany do dorosłości. Dorastanie jest podobne do nauki w szkole. Wraz z promocją do kolejnej klasy rozbudowujesz swój pałac mądrości, który będzie Ci służył całe życie. Kolejne piętro powstaje na poprzednim tj. uprzednio zdobywa wiedza służy jako podstawa do pozyskania nowej wiedzy. Ze mną ojciec nie spędzał dużo czasu. Prawie nic nie robiliśmy wspólnie. Nie było męskich rozmów. A moja mama wychowywała się w przybranej (wujostwo) rodzinie gdzie była źle traktowana. Nie było nikogo kto nauczyłby mnie jak być dorosłym. Mój pałac mądrości przestał budować się w górę. W szkole nauczyciele i rodzice dbają o to aby uczeń przeszedł do kolejnej klasy. W moim życiu wystarczało że dobrze się uczyłem, byłem miły i pomocny a czas spędzałem w domu przy tv lub komputerze. Moja mama brała na siebie wszystkie obowiązki związane z wychowaniem. Była nadopiekuńcza. Nie pozwalała mi podejmować wielu decyzji. Z rówieśnikami spotykałem się tylko w szkole lub na korepetycjach. A tam nauka była na pierwszym miejscu a nie życie. Na studiach czas głównie poświęcałem na naukę. Nie bawiłem się na imprezach. Nie spotykałem ze znajomymi. Moim celem była nauka. W tym upatruje przyczynę swoich problemów związanych z przygotowaniem do życia. Mam niewielki zarost. Kiedyś myślałem, że to się zmieni i będę mógł zapuścić brodę ale myliłem się:( Za to mam duże owłosienie na nogach i rękach. Być może ma to podstawy genetyczne. Wyjaśnij mi czemu zachęcasz mnie do wizyty u lekarza.
  9. Dlaczego? Co masz wspólnego z mityczną Lilith?
  10. To nie jest założenie. To jest pytanie:) Ten nick ma negatywne konotację. Bardziej pasują do Ciebie inne nazwy użytkownika RóżowyKociak lub RóżowyPasek hehe Ale aby mieć całkowita pewność musiałbym Cię zobaczyć:) W porządku.
  11. Ponad to staram się dochodzić sprawiedliwości wobec niegodziwości czynionych wobec mojej mamy. Skuteczność tych działań zwykle jest oceniana nisko. Jak sądzę słuszność moich racji nie budzi wątpliwości jednak możliwość dochodzenia ich w Sądzie stanowi problem. Nie rozumiem jak można wierzyć w moje słowa a z drugiej strony być obojętny wobec nich:( Tak postępowali prawie wszyscy członkowie mojej rodziny. Staram się to robić. Mieszkam z bratem i mama. Utrzymujemy się z emerytury mamy, drobnych prac i zasiłków z MOPS. Mój brat ma depresję i traumę z dzieciństwa. Zażywa lekarstwa przepisane przez psychiatrę. To już trzeci zestaw. Nie pomagają. Mi psychiatra przepisał trzeci raz ten sam lek w takiej same dawce mimo że mówiłem że nie działa:( Od lipca będę się spotykał średnio co 2 tygodnie z psychologiem. Dotychczas spotykałem się średnio co miesiąc. Bez rezultatów. Od jakieś czasu brat wszczyna kłótnie. Ma pretensje do mamy. Z jednej strony rozumiem jego oskarżenia a z drugiej tłumaczenia mojej mamy są wiarygodne i uzasadnione. Trwa impas. Aby zmienić sytuację na lepszą potrzebne są pieniądze. Nie czuję się wystarczająco silny aby podjąć pracy a mimo to nie ustają naciski abym rozpoczął pracę. Szukam trzeciego wyjścia tj. dochodzenia swoich praw i mamy przed Sądem ale nie znajduje sojuszników. Ponownie czuję na sobie brzmię odpowiedzialności podobnie jak to było w przeszłości kiedy to złożyłem ofiarę finansową i osobistą dla ratowania rodziny. Od tego czasu to uczucie nie przemija bo sytuacja nie ulega zasadniczo zmianie. Wiem to. Jak długo mogę brać na swoje braki skutki jej nadopiekuńczości lub nieporadności? Czy takie trudności życiowe można nie zauważyć? Mentalnie czuję się jak dziecko lub nastolatek. W wieku 17 lat gdy odszedł ojciec nie dzieliłem zainteresowań moich rówieśników. Byłem o wiele młodszy. Pod względem mentalnym byłem opóźniony mimo to konsekwencje moich decyzji są przypisywane mnie. Z czasem różnica miedzy biologicznym wiekiem a mentalnym się pogłębiała. Teraz ponownie czuję ten nacisk zmuszający mnie do przyjęcia właściwej dla mojego wieku biologicznego postawy. Wtedy nie protestowałem. Nie zdawałem sobie sprawy z różnicy między mną na zewnątrz a mną w środku. Teraz gdy to wiem i mówię to otwarcie to nie ma znaczenia. Czuję się osaczony i przytłoczony brzmieniem wymagań mi stawianych. Dziecko, które we mnie jest wciąż zmuszane do walki w świecie dorosłych. Tak się czuje. Moja mama nadal jest nieporadna a mój brat ma problemy. Pozostaje tylko ja jeden, który może podnieść brzmię dorosłości i odpowiedzialności. Więcej napisałem we wpisie Nastolatek uwieziony w cele dorosłego. Mało kto zdaje sobie sprawę z wielkości tego problemu bo powierzchowność tego nie zdradza a dobre maniery i bystrość umysłu zaburzają jasność oceny mojej osoby. Wiem. Mi gdy mówiłem, że nie wiem jak się zachować sugerowano abym zasięgnął rady innych. Czy oni nie mogą uczynić tego samego? Czemu miałbym być problemem? @Lilith odpowiem na twój komentarz gdy go uzupełnisz. Czy wiesz, że Lilith to ...
  12. Myślę, że to da się leczyć hehe Niestety moje trudności są bardzo dotkliwe dla mnie. Czasami do mnie dociera jak stary jestem. Czuję się wtedy bardzo źle. Nie wiem jak opisać to co czuję.
  13. Dziękuje. Miło z twojej strony że ze mną rozmawiasz i starasz się mi pomóc:) Podniósłbym Cię do góry o ile nie jesteś zbyt..."lekka" hehe Nie oczekuje tego. Na każdym spotkaniu pytany o cel podaje go. NIKT NIGDY nie podjął mojego celu ani nie uzasadnił odmowy. Twoja uwaga wydaje się nie na miejscu. Nie wiem. Psychiatra z którym się spotkałem później podał tą samą sugestię. Niestety nie widziałem związku między naszymi celami. Psycholog nie przekazał mi żadnych innych lub nowych informacji poza swoim celem. Miałem się domyśleć czemu ma służyć cel podany przez psychologa?? Przystałem na jego cel aby nie zakończyć terapii i sprawdzić jak będzie realizowany ten cel. Po dwóch spotkaniach zrezygnowałem. (W tym czasie chodziłem do dwóch psychologów jednocześnie. Musiałem wybrać jednego. Zdecydowałem się na to bo nie chciałem czekać około 3 miesięcy na kolejną wizytę u pierwszego psychologa bezczynnie.) Zrozumiałbym jego postawę gdyby ją krótko uzasadnił. Ale Pani psycholog tego zaniechała. Ponadto w podobnej sytuacji gdy moja wypowiedź nie zawierała uzasadnienia to psycholog zwrócił mi uwagę, że opiera się na tym co mu powiem, nie będzie się domyślał. Dostrzegasz różnice w ocenie tych samych zachowań u różnych stron? Nikogo to nie obchodzi. Jedynie moje analizy przybliżają mnie do odpowiednie na to pytanie i podobne. Chętnie dzieliłem się informacjami o mojej przeszłości. Dotykało mnie to że z rozmów o przeszłości niewiele wynikało. Dla mnie było to przywołaniem wspomnień z przeszłości. Mam wrażenie że psycholog oczekiwał ode mnie emocjonalnej reakcji a ja moje uczucia opisywałem krótko (zazwyczaj wraz) z uzasadnieniem dla mojego zachowania. Moim zdaniem rozmowy o przeszłości nie służyły żadnym celom w tym nie wskazano dokładnie źródła moich trudności, nie potwierdzono czy podawane przeze mnie trudności mają miejsce. Starałem się pisać krótko.
  14. A potrafisz się śmiać?:) Czasami aby poprawić sobie humor oglądam śmieszne filmiki na youtube. Zwykle to pomaga. Spróbuj:) Ja też nie potrafię żartować na zawołanie. Ale bywa że wymyśle zabawną historyjkę z której moja dziewczyna się śmieje. Mówi wtedy że jestem fajny. Ale mi trudno w to uwierzyć. Nieprawda. Zmieniamy się każdego dnia niezależnie od naszej woli.
  15. Proponuję Ci zapoznać się z moim najnowszym wpisem pt. "Nastolatek uwieziony w cele dorosłego." Jak sądzę to jest właściwa przyczyna moich problemów. Pani psycholog do której uczęszczałem przez ostatni rok a wspomniana w pierwszym moim wpisie tutaj odmówiła mi terapii grupowej. Pani psycholog zdecydowała że terapię grupową poprzedzi terapia indywidualna. To jest odwrotna kolejność niż w twoim przypadku. Nie wiem czy to ma znaczenie. Po zakończeniu terapii w grudniu tego roku przyjdzie czas na rozpoczęcie terapii grupowej. Minie w przybliżeniu 2 lata od pierwszych starań tj. pierwszej wizyty konsultacyjnej poprzedzającej przyjęcie na terapie Uczęszczałem na terapie na NFZ w nurcie psychodynamicznym w sąsiednim mieście. Spotkania co tydzień. Cel terapii ustalony na 6 lub 7 wizycie. Mój cel: Poprawa samooceny i pewności siebie. Cel specjalisty: Rozmowa o uczuciach. Odmówiłem. Przepraszam wszystkich za zawarcie w moim wpisie informacji nieistotnych z punktu widzenia meritum tu prowadzonej wymiany zdań. @Disappear dziękuje za odpowiedź. Cieszy mnie że chodź Tobie terapia służy. Życzę Ci rozwiązania twoich problemów i miłego dnia:)
×