Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

johnn

Użytkownik
  • Zawartość

    55
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. johnn

    Czy to jest fobia?

    Witam, psychiatra postawił rozpoznanie F40 tj. fobia. Wizytę u niego poprzedziła pięć spotkań z psychologiem z tego samego ośrodka (na NFZ). Psychiatra dysponował dokumentacja z tych spotkań. Mam spore wątpliwości co do tego rozpoznania. Krótko opisze moje problemy. Lęk doświadczam z kontaktami z ludźmi w niektórych sytuacjach. Według mnie problem z trudnościami z ludźmi nie leży w lęku a w tym że nie wiem jak się zachować w niektórych sytuacjach. Związek przyczynowo-skutkowy jest następujący: Ma miejsce sytuacja dla mnie nieprzyjemna. Nie wiem jak się zachować więc zazwyczaj przyjmuje postawę bierną (nic nie mówię, czekam na zadanie pytania, słucham). Skutkiem tego jest negatywna ocena mojego zachowania w oczach osób uczestniczących w sytuacji. Po zdarzeniu analizuję je. Szukam przyczyn i rozważam jak powinienem się zachować. Okoliczności towarzyszące sytuacji oraz negatywna ocena mojego zachowania przez kolegów wzbudza we mnie lęk przez kolejnym podobnym zajściem. Tak więc lęk jest w mojej ocenie skutkiem a nie przyczyną moich problemów. johnn
  2. Czy przytoczone przez Ciebie sytuację dotyczą nieuzasadnionego rozczarowania pacjenta przebiegiem terapii i zachowaniem terapeuty? Przyjąłem do wiadomości. Przeciwieństwo bezpośredniej odmowy dyskusji. Zdania sobie przeczą według mnie. Skąd wiesz że słusznie postąpił? Przyczyny odmowy pomocy mnie: 1. Psycholog z NFZ - zadaje za dużo pytań i kwestionuję jego zdanie a ponadto brak mu kompentencji. Nie podał jakich. 2. Psycholog z Ośrodka Kryzysowego z MOPR - tylko jedna osoba pracuje jako psycholog, moje problemy nie są związane z przemocą w związku z czym będę zajmował miejsce potrzebującym z takim problemami. Zostałem tam skierowany przez pracownika socjalnego. 3. Psycholog z NFZ (terapie grupowa) - nie może mi poświęcić tyle czasu co w terapii indywidualnej i nie zna mnie. 4. Psycholog z NFZ - nie podał powodu od razu odmówił pomocy. Skierował mnie na terapie. Jako że czekałem na spotkanie konsultacyjne z psychologiem opisanym w punkcie 3. nie dopytywałem. Powiedział że nic więcej nie może dla mnie zrobić. 5. Terapeutka, której poświęcony jest ten wpis - postawiła mi ultimatum z trzema warunkami: A. Brak nadzoru, B. Brak rad, C. Nie rozmawiamy o przeszłości. Odmówiłem spełnienia warunków. Napisałem prawdę. Niekiedy upraszczam pewne zagadnienia lub pomijam mniej znaczące fakty ze względu na przejrzystość i dostępność mojej wypowiedzi. Terapeutka nie udzieliła mi informacji w jakim nurcie będzie prowadziła terapię. Problemy z kontaktami z ludźmi mam od dziecka. Pierwszy raz powiedziałem o tym mamie po skończeniu studiów wyższych. Wcześniej nikt o to nie pytał a ja nie mówiłem. Dla mnie taka sytuacja była normalna. Trudności z kontaktami z ludźmi pojawiały się w różnych miejscach i czasie (np. szkoła, rozmowa ze znajomym z pracy lub zakupy w sklepie). Lęki nasiliły się podczas pracy zawodowej. Informowałem terapeutke o prawdopodobnych przyczynach i skutkach tych zaburzeń. Ponadto opisywałem sytuację w których miały miejsce w tym w miejscu pracy. Oczekiwałem analizy. Nie było jej. Formułowała trywialne (oczywiste) wnioski np. Przyczyną trudnosći z ludźmi jest trudne dzieciństwo. Ponadto nie otrzymałem żadnej rady/sugestii lub jakikolwiek innej informacji sugerującej że pracujemy nad rozwiązaniem innych problemów. Jak sądzę w tym względzie spełniłem twoje oczekiwania. Patrz punkt 3. powyżej. Jestem przywiązany do schematów, zasad i reguł. Nikt nie przekazał mi takich informacji. Chętnie wysłucham wszelkich propozycji. Ale jeżeli odmawia mi dyskusji lub odpowiedzi na moje pytania odnośnie zaproponowanych zmian to na jakiej podstawie mam zaufać w dobre zamiary specjalisty? Nie zgadzam się. Jestem otwarty na poglądy innych osób i zmianę swojego podejścia. Chętnie wysłucham racjonalnych i logicznych argumentów oraz rozważe je. Proszę o wskazanie fragmentów moich wypowiedzi w których rzekomo rozmywam dyskusje. Ponadto chętnie odpowiem na dodatkowe pytania lub doprecyzuje moje wypowiedzi o ile przysłuży się to dyskusji i rozwieje twoje wątpliwości. W czym przejawia się owo "rozmycie"? Bardzo mnie to ciekawi. Doprecyzujesz? Niekiedy sprawy oczywiste dla ogółu ludzi dla mnie pozostają skryte. Chodź moje intencje są dobre. Sądzę że w tym tkwi przyczyna mojej dociekliwości chodź nie wykluczam innych. Ludzie dyskutują gdy mają różne zdania a nie na odwrót. Codziennie towarzyszy mi uczucie niepewności. Dotyczy ono codziennych sytuacji oraz istotnych decyzji. Aby rozwiązać moje wątpliwości zadaje pytania i dyskutuje. Najwyraźniej odbierane to jest negatywnie. Celem dyskusji jest ustalenie prawdy. Nie rozumiem czemu uważasz że chce "rozmyć wszystko z czym się nie zgadzam" oraz "utrzymanie starego światopoglądu" skoro moje zamiary są zgoła odmienne. Odpowiadam na pytania każdego uczestnika dyskusji w tym wpisie. A nie wszyscy dyskutanci tak postępują. Użyłem słów : "wygadać" (pierwsza moja wypowiedź) oraz "rady/sugestie" (10 wypowiedź) Proszę podaj fragment w którym twierdziłem "że nie było rad tylko wypłakiwanie się". Niewłaściwie mnie rozumiesz. Rad lub sugestii było niewiele. Pojawiały się na różnym etapie. Cześć wypełniłem. Te z którymi się nie zgadzałem i odmówiono mi dyskusji na ich temat nie wykorzystałem. Rada dotycząca trudności z kontaktami z ludźmi była jedna. Nie otrzymałem rad dotyczących innych problemów m.in. problemy formułowanie myśli, niska samoocena, problem z podejmowaniem decyzji. Czy to Cię nie zaskakuje? Rozpoznano u mnie zaburzenia SCHIZOTYPOWE. To jest jedno z rozpoznań. Inne to fobia (psychiatra) i nieśmiałość (terapeutka, której poświęcony jest ten wątek). Pracowałem na dwóch stażach jako młodszy programista w grupie kilku osób w jednym pokoju. Nie umiałem się odnaleźć wśród tych osób. Miało miejsce kilka niemiłych zdarzeń, które mnie upewniły co do podejścia do mojej osoby. Na jednym ze staży w dniu stażysty. Każdy stazysta otrzymywał okolicznościowy kubek. Trzech moich kolegów również stażystów otrzymało kubki przyozdobione przez kolegów z pokoju. Tylko ja miałem zwykła kartkę z nazwą firmy. Chyba nie muszę mówić jak przykro mi z tego powodu zrobił kiedy padło pytanie : A jak wygląda twój kubek?. Próbowałem nawiązać z nimi kontakt ale byłem zbyt marny w tym. Według mnie problem z trudnościami z ludźmi nie leży w lęku a w tym że nie wiem jak się zachować w niektórych sytuacjach. Związek przyczynowo-skutkowy jest następujący: Ma miejsce sytuacja dla mnie nieprzyjemna. Nie wiem jak się zachować więc zazwyczaj przyjmuje postawę bierną (nic nie mówię, czekam na zadanie pytania, słucham). Skutkiem tego jest negatywna ocena mojego zachowania w oczach osób uczestniczących w sytuacji. Po zdarzeniu analizuję je. Szukam przyczyn i rozważam jak powinienem się zachować. Okoliczności towarzyszące sytuacji oraz negatywna ocena mojego zachowania przez kolegów wzbudza we mnie lęk przez kolejnym podobnym zajściem. Tak więc lęk jest w mojej ocenie jest skutkiem a nie przyczyną moich problemów. Jeżeli dodać do tego moją niską aktywność towarzyską to moja osoba nie cieszy się zainteresowaniem kolegów. Wspomnę że problemy mają także mój brat i mama. Ale różnią się one od moich.
  3. Witam, Wypowiedź nie jest jasna. Proszę o doprecyzowanie. Wkrótce mam spotkanie z psychologiem. Czy jest on właściwą osobą do konsultacji jako niezależny lekarz? Jak mam postawić sprawę? Czy informować o wcześniejszych rozpoznaniach? Dziękuje za odpowiedź na poprzedni wpis. Miłego dnia:) Pozdrawiam, johnn
  4. Witam, (publiczny) psychiatra rozpoznał u mnie fobie (F40). Jednak rozpoznanie budzi moje wątpliwości. Moim zdaniem przyczyna mojego zaniepokojenia i bojaźni jest uzasadniona i nie jest irracjonalna. Lęk odczuwam w kontaktach między ludzkich - zwykle nie wiem jak zareagować i pozostaje bierny. Niestety ta bierność jest negatywnie oceniana np nie umiem zdecydować jak ustosunkować się do wypowiedzi rozmówcy więc nic nie mówię. Ponadto trudność sprawia mi udział w rozmowie o "byle czym". Rzadko się odzywam. Zapytany odpowiem. Dodam, że skończyłem dzienne studia matematyczne i pracowałem. wobec niektórych krewnych którzy wyrządzili mi krzywdę, Inny (prywatny) psychiatra rozpoznał zaburzenia schizotypowe (F21). Czy moje wątpliwości są zasadne? Proszę o komentarz/pytania. Pozdrawiam, johnn
  5. W poniższej wypowiedzi będę się odnosił to spotkań z terapeutką (ok. 6 miesięcy) oraz pięciu spotkań z psychologiem. Do obu specjalistów uczęszczali także mój brat i mama (każdy z osobna). Zapoznałem się z Kodeks etyczny psychoterapeuty Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego http://www.centrumdobrejterapii.pl/materialy/kodeks-etyczny-psychoterapeuty-polskiego-towarzystwa-psychiatrycznego/ Kodeks Etyczno - Zawodowy Psychologa http://www.ptp.org.pl/modules.php?name=News&file=article&sid=29 oraz kilkoma artykułami na temat dobrych praktyk. Cieszę się że krytycznie podchodzisz do moich słów. Mam nadzieję że wskazesz błąd w moim postępowaniu lub rozumowaniu. Od terapeutki oczekiwałem: - uczciwości, - rzetelności, - zaaganżowania, - prawdomówności, - zrozumienia, - pomocy, - dyskusji. Nie wiem co ma mi dać lub zaproponować. Jaka to sprzeczność? Na czym polega? Wyjaśniam. Jednym z powodów, które zmusił mnie do rozpoczęcia spotkań z terapeutką były trudności w kontaktach z ludźmi jakie odczuwałem w tym miejscu pracy. Otrzymałem jedną radę (przytoczona przez ciebie powyżej). Obawy i lęk jakie budziła we mnie próba podjęcia zatrudnienia skłoniły mnie do odrzucenia rady. Nie mniej jednak podzieliłem się z moimi wątpliwościami z terapeutką. Pytania jak poradzić sobie z lękiem nie znalazły odpowiedzi a rozmowa została szybko zakończona przez zmianę tematu. Żaden specjalista nie przekazał takich lub podobnych uwag. Czy sądzisz, że celowo nie poruszają tego zagadnienia? Terapii grupowej mi odmówiono. Psychiatra nie wskazał ośrodka, w którym mógłbym uczestniczyć w terapii w moim mieście (ok. 120 tys. mieszkańców). Samodzielne poszukiwania terapii na NFZ w moim mieście skończyły się na ok. 2 latach oczekiwania na rozpoczęcie terapii. Warunek nie rozmawiania o przeszłości pojawił się na przedostatnim spotkaniu jako jeden z warunków kontynuacji spotkań. Co do rad to na początku pojawiały się rady/sugestie pózniej odcieła się od tego. Ustały. Nie wiem czy użyłem właściwego słowa (nadzór). Miałem na myśli analizę mojego zachowania oraz podanie wzorów postaw. Nie nadzorowała mnie. Mam problem z podejmowaniem decyzji. Bezustannie towarzyszy mi uczucie niepewności. Podjęte decyzje wciąż analizuje starając się upewnić że są właściwe. A terapeutka unika oceń i opinii a jednocześnie wymaga ode mnie inicjatywy lub/i decyzyjności. Kiedy nie umiem podjąć decyzji jestem bierny. Wstrzymuje się od podjęcia decyzji. Na pytanie o moje samopoczucie na jednym ze spotkań z psychologiem próbowałem odpowiedzieć przez ok. 5 min. W końcu zdecydowałem udzielić się odpowiedzi bo nie umiałem określić mojego samopoczucia. A nie chciałem tracić czasu na jałowe dyskusje. Już wyjaśniam. Terapeutka doradziła mi abym wziął pracę na pół etatu. Stwierdziłem, że obawy i lęk, które mi towarzyszą w pracy nie zależą od czasu pracy. Na pytanie jak sobie poradzić z tymi uczuciami nie uzyskałem rady. Formułowałem też inne uwagi, które przekazywałem w czasie spotkań. Odpowiedzi były utrzymane w podobnym tonie jak ta powyżej. Nie wiem tego. Znam ogólne zasady terapii. Nie zawsze pozwalają one jednak na jednoznaczną ocenę prawidłowości działań specjalistów lub moich. A zachowanie specjalisty budzi moje wątpliwości. Niektórzy forumowicze podzielają pewne moje uwagi krytyczne wobec specjalistów. Publiczni specjaliści odmawiają oceny zachowania kolegów. Prywatni specjaliści są mniej powściągliwi. Czynią krytyczne uwagi lub reagują zdziwieniem lub dezaprobatą na wybrane zachowania kolegów przytoczone przeze mnie. Stąd wnoszę, że niektóre zachowania mogą być ocenione negatywnie. Nie wiem na co to wygląda. Sądzę, że to kwestia subiektywna. Moje uwagi dotyczą wybranych działań specjalistów. Niektóre działania specjalistów oceniam pozytywnie. Mam prawo do własnego zdania. To zależy czy mam rację. To nie jest ani śmieszne ani bezwartościowe. Dla mnie możliwość podzielenia się moimi odczuciami i przeszłością jest (była) ważne i doceniam ją. Nie mniej jednak od terapeutki spodziewałem się dużo więcej. Dodam, że obecny pracownik socjalny wysłuchał mnie. Odbyło się kilka spotkań poświęconych moim problemom. Większość trwała ponad godzinę. Nigdy nie odmówiono mi rozmowy. A częstość spotkań była większa niż częstość spotkań z terapeutką. Wiekszość rozmów odbywa się na początku starań o pierwsze świadczenie pomocowe z MOPR. Dyskusja kończy się różnie: odmowa dalszej dyskusji (bezpośrednio lub pośrednio), zmiana tematu lub odesłanie do innej osoby. Myślę, że mogę mówić o tym co czuje. Ale przeważnie po przerwaniu dyskusji pozostawiam ją otwartą i przechodzę do kolejnej dyskusji lub odpowiadam na pytania specjalisty. Boję się otwarcie wyrazić swoje niezadowolenie z przebiegu dyskusji bo obawiam się odmowy pomocy (jedno ultimatum na które nie przystałem zakończyło terapię, 2 odmowy pomocy na pierwszym spotkaniu, odmowa terapii grupowej). Nie stać mnie na prywatną pomoc. A ubezpieczenie zdrowotne mam z MOPR (przedłużane co 3 miesiące). Kiedy zebrałem się na powiedzenie o moich wątpliwościach z jednym z ostatnich psychologów to zostałem zganiony za kwestionowanie zdania psychologa i zadawanie dużej liczby pytań. To było nasze ostatnie spotkanie. Obojętność przybiera różną postać. Zwykle spotykam się z - brakiem odpowiedzi na moje pytania np. terapeutka nic nie mówi, - odmową odpowiedzi na moje pytania np. ja zadaje pytanie a terapeutka mówi o czymś innym zamiast ustosunkować się do pytania lub wprost mówi że nie odpowie. Nie podaje uzasadnienia, - odesłaniem do innej osoby np. terapeutka odmawia rozmowy i kieruje mnie do pracownika socjalnego. A pracownik odmawia rozmowy bo go tam nie było. W ten sposób "rozwiązauje" mój problem, - przerwanie rozmowy podniesionym głosem co w mojej opinii odbieram jak znak niezadowolenia współrozmowcy oraz sygnał do zakończenia rozmowy np. psycholog z Ośrodka Kryzysowego wprost dwukrotnie odmawia pomocy bo nie widzi sensu spotkań ze mną. - łamanie wcześniej przyjętych zasad przebiegu spotkań np. terapeutka/psycholog ustala że mną zagadnienia poruszane na następnym spotkaniu po czym ich nie respektuje. - podważa celowość spotkań np. psycholog informuje że spotkania nie mają sensu i żebym się zastanowił po co chce się spotykać. Uprzednio mając listę moich problemów przygotowanych na swoją prośbę. Jak sądzę chodzi o ocenę/opinię wybranych zachowania różnych osób w szczególności mojej matki, podjęcie działań wobec niegodziwego zachowania innych osób wobec mnie, brata i mojej mamy lub podanie wzorów postaw lub zasad. Nie proszę o diagnozę mojej matki w czasie moich wizyt. Informuje jedynie o moich podejrzeniach/wątpliwościach/uwagach lub tłumacze. Jak sądzę to zagadnienie wiążę się moją decyzyjnością. Specjaliści oczekują ode mnie wskazywania kierunków dyskusji, inicjatywy oraz siły. Dziękuje udział w dyskusji i zaangażowanie:) johnn
  6. Cześć Asembler, Nigdy nie otrzymałem paragonu od prywatnej terapeutki natomiast rachunek wystawiono mi u psychiatry. Pozdrawiam johnn
  7. johnn

    Czego nie udało się przepracować terapią?

    Cześć arahja7, Trudno mi odpowiedzieć na twoje pytanie bo nie wiem co dokładnie oznacza termin przepracowanie. W mojej opinii nie przepracowano ze mną żadnego zagadnienia.. Nie mniej jednak nie sądzę żeby było to niemożliwe. To jest pocieszające. Jestem zmuszony do samodzielnego rozwiązania moich problemów. Pozdrawiam johnn
  8. johnn

    Osobowość schizotypowa (schizotypia)

    Założyłem że pierwsze zdanie to stwierdzenie a nie pytanie. Na czym polega moje złe podejście? Wyjaśnij. Szukałem przyczyn mojej złej sytuacji zarówno finansowej jak i rodzinnej. Lata rozmyślań i analiz utwierdziły mnie w przekonaniu że mama ma jakiś rodzaj zaburzenia wywołanego przez bardzo trudne dzieciństwo. Skutkiem tego są irracjonalne decyzje ekonomiczne i rodzinne oraz problemy które stały się moim udziałem. Nie da się tego wyjaśnić niewiedzą, chwiejnością emocjonalną czy nieporadnością. Niestety moje osądy nie są weryfikowane ani dyskutowane. Mam problem. Skąd wiesz że moja mama nie ma problemu? Dyskutowanie o moim problemie pomijając udział mamy w nim uważam za szkodliwe i niewłaściwe. Dostrzegam silny związek przyczynowo-skutkowy łączący nas oboje. Ignorowanie go lub omawianie fragmentarycznie zniekształca obraz całości. Mama uczęszczała na indywidualne spotkania do terapeutki oraz psychologa. Ja i brat także braliśmy w nich udział. Każdy z osobna. Mama otrzymała kilka rad. Nic to nie zmieniło. Psycholog kazał mi i bratu spisać problemy na kartce. Mama nie otrzymała takiego ani podobnego zadania. Czemu? Spotkałem się z podobną sugestią. Nie zgadzam się z twoimi słowami (pierwsze zdanie). Drugie zdanie dla mnie nie niesie żadnej wartości. Podobne jest do zdania: 2=2. Domyślam się że chciałaś coś przez to powiedzieć. Ale trudność przysparza mi interpretacja tego zdania. Nigdy nie byłem dobry w interpretacji wierszy chodź warto je czytać i starać się je "zrozumieć":) Robię to. Nie dostrzegasz tego? Jak oceniasz moje zachowanie i słowa na forum?
  9. johnn

    Osobowość schizotypowa (schizotypia)

    Byłem na dwóch spotkaniach u prywatnego terapeuty. Ze względów finansowych na tym poprzestanę. Mam umówione dwa spotkania z psychologiem na NFZ z ok. miesięcznym odstępem. Co nie pozwala na prowadzenie rzetelnej terapii a jedynie na doraźną pomoc. To nie nastraja mnie pozytywnie. Co więcej zwracałem uwagę w moich wypowiedziach na tym forum że mam silne przekonanie że moja mama ma skrajną osobowość zależną. W czym w głównej mierze upatruje źródło naszych problemów. Rozmawiałem z wieloma osobami na ten temat ale nikogo to nie obchodzi. Specjaliści nie są zainteresowani diagnozowaniem zaburzenia z przeszłości u mamy mimo moich próśb. Odsyłają do prawników. A ci z kolei nie widzą przedmiotu do rozmowy. Bezpłatny prawnik nie chce pracować nad trudną sprawą i trudno mu wyjaśnić że mama ma zaburzenia psychiczne. Ponadto nie ma żadnego dokumentu potwierdzające moje słowa bo mama nie wiedziała o swoim zaburzeniu a rodzina była obojętna. Czuje się bezradny:( Wpadam w błędne koło.
  10. johnn

    Osobowość schizotypowa (schizotypia)

    Obawiam się że to nie pech. Nie wiem czy zasługuję na miano porządnego człowieka.
  11. johnn

    Co jest gorsze X czy Y?

    Służba na okręcie podwodnym. Wiedzieć czy nie wiedzieć?
  12. johnn

    Osobowość schizotypowa (schizotypia)

    Odsyłam Cię do innego mojego wpisu na tym forum,w którym opisuje wybrane zachowania specjalistów wobec mojej osoby. Pani psycholog swoją odmowę uzasadniła dwojako: - Nie zna mnie (to było nasze pierwsze spotkanie, na tą wizytę czekałem ok. 8 miesięcy) - Nie będzie mogła poświęcić mi tyle czasu co na indywidualnym spotkaniu.
  13. johnn

    Co chcielibyście zobaczyć?

    Mój matematyczny dowód problemu 4 barw bez użycia komputera.
  14. Stosuje podstawowe narzędzia w dyskusji. Wszystkie pytania odnoszą się wypowiedzi współrozmówcy. Stosuje grzecznościowe formy. Współrozmówca może odmówić odpowiedzi lub zwrócić mi uwagę i poinformować mnie o swoich wątpliwościach. Czy Ty również odbierasz tak moje słowa skierowanie do Ciebie? Mnie to nie śmieszy. Zdaje sobie z tego sprawę. Jest to przyczyną różnych trudności. Nie wszyscy ludzie są wyrozumiali. Co oznacza akceptacja odmiennego zdania innej osoby? Zadawanie pytań i dysktutowanie interpretujesz jako brak akceptacji? Czy nie jest tak że dyskutujemy bo mamy odmienne poglądy? Dziękuje. Jak sądzę trudność polega w podejściu do pacjenta. Wymagam od lekarza rzetelności, uczciwości, zaaaganżowania oraz zachowania zgodnego z etyką i standardami lekarskimi. Po studiach pracowałem na stażach. Problemy, które się tam pojawiły zmusiły mnie do rezygnacji z dalszej pracy i unikania ludzi. Pozwolę sobie doprecyzować. Trudności z ludźmi nie polegają na unikaniu jakiekolwiek kontaktu z ludźmi. W pewnych sytuacjach wymagających zaradności, obycia lub spotrzegawczości (nie wiem czy użyłem właściwych słów do określenia tego składnika, którego mi brak) nie radzę sobie. W mojej ocenie potrzegany wówczas jestem jako osoba niezaradna lub nieogarnięta. Mówiąc kolokwialnie sierota. Podam przykład. Pracowałem jako programista z grupą osób w tym samym pokoju. Musiałem na chwilę wyjść. W tym czasie "kolega" napisał z mojego komputera emaila do wszystkich w budynku z dwuznaczną propozycją. Zrobię coś za 20zł. Dowiedziałem się później o tym od innych stażystów. Nie powiedzieli mi tego wprost ale robili aluzję śmiejąc się. Nie wiedziałem jak zareagować. Nie zrobiłem nic. Oczekuje dyskusji. Żaden ze specjalistów z którymi miałem przyjemność się zetknąć nie podjął ze mną dyskusji. Moje uwagi, zastrzeżenia lub sugestie odnośnie metod rozwiązania moich problemów nie były rozpatrywane. Rozmowa na ten temat była szybko ucinana. Ostatnia pani psycholog na piątej a zarazem ostatniej wizycie zakończyła nasze wspólne spotkania słowami (nie jest to dokładny cytat): Pan zadaje dużo pytań i kwestionuję moje zdanie. To będzie nasz ostatnie spotkanie. Powinien pan udać się na spotkanie z terapeutką lub psychiatrą. Odmawiam dalszych spotkań ze względu na brak kompetencji. Później udałem się do psychiatry z tej samej placówki. Nie wskazał mi żadnego terapeuty na NFZ z mojego miasta a ponadto polecił mi dalsze wizyty do tej samej pani psycholog bo dobry psycholog i terapeutka dziecięcy. Wymagam uczuciowości, rzetelności i poszanowania ogólnie przyjętych zasad moralnych. Tego wymagam także od siebie. Źle mnie zrozumiałeś @rupert. Oczekuje że przekazane przez mnie informacje skłonią specjalistę do większej czujności oraz bacznego przyjrzeniu się pewnym aspektom moich wypowiedzi. Odpowiedź na forum różni do rozmowy na żywo. Pragnę Ci zwrócić uwagę użytkowniczki @moja_osoba, w której że podział wypowiedzi na zdania i odpowiedź na każde z nich z osobna nie jest ogólnie przyjętą normą. Nie sprawdza się w relacjach społecznych. Oceniam negatywnie pracę specjalistów z którymi się zetknąłem. Nie mniej jednak pewne elementy ich pracy oceniam pozytywnie. Bywa, że mamy osiągamy kompromis lub konsensus. Oczekuję, że specjalista na podstawie swojej wiedzy, pobranych nauk, doświadczenia oraz informacji przekazanych mu bezpośednio i pośrednio podejmie właściwe leczenie. Lekko pogardliwie? Bądź tak miły i podaj fragment mojej wypowiedzi. Pozwolę sobie krótko wyjaśnić. Przez lata dyskutowałem z mama na temat jej decyzji żywo godzących w interesy całej rodziny. Bez rezulatatów. Sądzę że jest to spowodowane zaburzeniem prawidłowego toku wychowania u mamy. Co skutkowało powstaniem osobowości zależnej. Wszelkie rozmowy na ten temat ze specjalistami zawsze kończą się tak samo. Dyskusja jest przerywana i przypominane są mi zasady terapii. Być może popełniam błąd podnosząc ten temat w rozmowie ze specjalistami. Nie mniej dotyka mnie obojętność na krzywdę drugiego człowieka i brak chęci niesienia mu pomocy ze strony specjalistów. Aby nie być gołosłowny podam trzy zachowania mojej mamy, które są dla mnie nie rozumiałe i potwierdzają moją negatywną ocene jej zachowania: 1. Mama NIGDY nie wystąpiła do Funduszu Alimentacyjnego mimo trudnej sytuacji finasowej. Dodatkowe środki pozyskujemy z chodzenia na śmietniki po złom i drewno oraz z mojego Stypendium Prezesa Rady Ministrów. 2. Moja mama jest uległa wobec przybranego brata. Nie umie wyrazić swojego sprzeciwu wobec niego. Doszło do tego że bez zapowiedzi ani zgody brat z kochanką przychodzili do nas uprawiać seks. Rodzice nie wyrazili żadnego sprzeciwu. Nie odezwali się ani słowem we własnym mieszkaniu. 3. Mama była bardzo źle traktowana przez przybranych rodziców. Matka nie okazywała mamię troski i odpowiedniego zainteresowania. Rodzice często kłócili się o mamę w jej obecności. Macocha nie tolerowała sprzeciwu. Karą była szmatą przez łeb. Mama kilkukrotnie uciekała z domu. Pierwszeństwo miał brat. Mama była żeby mu pomagać. Macocha gdy mama była tłumaczyła ile opieki w nią włożyła, informowała że biologiczny ojciec płaci tylko rodzinne. O adopcji mama dowiedziała się przypadkiem. Przepraszam za tak długi wpis ale chciałem się ustosunkować do wszystkich wypowiedzi. Mam nadzieję że nie popełniłem błędu przepisując moich odpowiedzi. Proszę o wyrozumiałość. Dziękuje.
  15. Wykonałem kilka telefonów do ośrodków publicznych oraz gabinetów prywatnych w sąsiednim mieście (ok. dwukrotnie większym). Czas oczekiwania na wizytę na NFZ to ok. 2 lat. A w gabinecie prywatnym to ok. 2 tygodnie. Przeszkodą są względy finansowe. Wciąż podejmuje starania mające na celu rozwiązania moich problemów w tym - 2 marca 2018 umówiłem się na spotkanie z psychologiem, który odmówił terapii grupowej. Planowane terminy spotkań to 25 lipca oraz 23 sierpnia, - 13 czerwca spotkałem się z terapeutką. To było pierwsze spotkanie. Planuje kilka. Na więcej mnie nie stać. Ponadto w najbliższym czasie planuje dalsze poszukiwania terapii na NFZ w krótszym czasie niż 2 lata. Nie unikam pracy nad sobą. Lecz w rozmowie ze specjalistami zwracam uwagę że moja mama podejmowała decyzję godzące w interesy całej rodziny, nie umiała podejmować trudnych decyzji, była przez całe swoje życie wykorzystywana przez rodzinę, mojemu ojcu bydlakowi dawała 1000 szans a rodzina bezczynnie się temu przyglądała. Ja dowiedziałem się o tym jako dorosły człowiek. Podejrzewam u mamy osobowość zależną. Ponieważ mam problem z podejmowaniem decyzji, walką o swoje interesy, wyraźnym artykułowaniem swojego zdania oraz bez ustanie towarzyszy mi uczucie niepewności proszę o pomoc specjalistów. Lecz zawsze spotykam się z tym samym tj. odmową dalszej współpracy chodź uzasadnienia są różne: brak kompetencji, przypomnienie zasad terapii, to są decyzje mamy lub to jest przeszłość. Miałem nadzieję że na forum moje słowa, troska o mamę oraz poszanowanie zasady sprawiedliwości znajdą posłuch. Ale jak zawsze każdy woli patrzeć na swoją działkę i udawać że nie widzi co się dzieje obok. To jak sądzę jest przyczyna moich trudności. Pani pozostawiam ocenę mojego postępowania. Dziękuje za zainteresowanie moimi problemami i przepraszam.
×