Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

johnn

Użytkownik
  • Zawartość

    369
  • Rejestracja

Ostatnie wizyty

1658 wyświetleń profilu
  1. Uzupełnieni poprzedniej wiadomości. Żywię nikłe nadzieje na znalezienie kogoś takiego:(:(:( Dotychczas wszyscy specjaliści odmawiali, kiedy formułowałem prośby o "zastępstwo". Gdy wracam do przeszłości, to są mi robione przykre uwagi w tym Przeszłości nie zmienisz, Skup się na teraźniejszości, Pogódź się z przeszłością. Moja dalsza dyskusja interpretowana jest jako podważanie autorytetu specjalisty lub/i brak zaufania. Bez pisemnej listy moich trudności każdy będzie podchodził do moich słów z dowolnością. Niestety wszelkie moje zabiegi o sporządzenie jakiekolwiek dokumentów o charakterze opinii/oceny spełzły na niczym. Obecna pomoc przypomina mi zachowania z przeszłości. Kilka osób z rodziny wysłuchało mnie. Żałowało mnie i ubolewało nade mną ale nic nie zrobiło. Wujek radził, żebym poszedł do pracy ale z powodu braku ojca i trudności z ludźmi nie podjąłem się tego. Wstydziłem się i obwiniałem. Brak było mi argumentów na swoją obronę. Zacząłem chodzić po śmietnikach aby pomóc rodzinie. Innej drogi nie umiałem znaleźć:( Zwracano mi uwagę na brudne ściany w mieszkaniu po odejściu ojca. Znów czułem się winy. To samo zachowanie dostrzegłem w słowach specjalistów. Proponują mi podjęcie pracy. A po niej padają argumenty-oskarżenia np. każdy musi na siebie pracować lub nie ma nic za darmo. Wywołują one we mnie poczucie obowiązku a jednocześnie winy. Czuję, że znów stawia się mi wymagania nie bacząc na moje problemy z przeszłości (brak wychowania i ojca, "fruwające" słowa). To jest bardzo trudne dla mnie. Ale nie z powodu przeciwności losu, niedogodności i kompromisów, które przyszło mi zaakceptować ale krzywdzącego zachowania specjalistów, którzy potępiają zachowanie moich krewnych a postępują tak samo! Nie wiem czy to istotne ale mój brat ma depresję a u mamy podejrzewam osobowość zależną. Dziękuje @doi Jestem również wdzięczny innym uczestnikom dyskusji, których nie wymienię z imienia.
  2. Dziękuje za tak obszerną odpowiedź i poświęcony mi czas:) Akceptowałem moja sytuację bo była znośna (dla mnie) mimo mojego niezadowolenia. Nie wiem, ile jest we mnie narcyzmu i zarozumiałości. W szkole podstawowej zbierałem kartony (na skup). Po odejściu ojca w okresie szkolnym (szkoła średnia i studia) chodziłem na śmietniki, aby utrzymać rodzinę. Na tym poprzestanę. Wybrałem ten cel na podstawie wagi problemu. Nie oceniałem ile czasu potrzeba do jego rozwiązania. Braki mi przesłanek, aby to ocenić. Psycholog nie miał uwag do mojego wyboru celu w tym szansa realizacji celu w podanym czasie. Czy to nie jest rola psychologa? Odpowiedzialność spada na mnie. Zasłużenie? Musiałem samodzielnie określić cel terapii. Warunek ten został mi narzucony przez psychologa. Psycholog określił liczbę spotkań oraz zaproponował terminy spotkań. Co masz na myśli, że nadal jestem dzieckiem? Mimo to wymaga się ode mnie przymiotów przynależnych osobom dorosłym. Wymaga się ode mnie podejmowania decyzji. Moje tłumaczenia na nic się zdają. Zwykle słyszę, że inni też popełniają błędy oraz nie zawsze ludzie wiedząc jaką podjąć decyzję. Jak ma to mi pomóc? Jaką postawę mam przyjąć wobec specjalistów? Nie jestem posłuszny. Często zarzuca mi się kwestionowanie zdania specjalisty. Zadaje konkretne pytania lub oczekuje opisania mojej obecnej sytuacji. Zawsze spotykam się z odmową. Kiedy wspomniałem Pani psycholog, że trudności w podejmowaniu przeze mnie są wywołane przez brak doświadczenia (brak wewnętrznego JA), to Pani psycholog powiedziała, że inni ludzie też mają problemy w podejmowaniu decyzji. Mi to nie pomogło. Czuje się bezradny. Nie przerzucam na innych poczucia krzywdy. Wiem ale to nie oznacza, że obowiązuje dowolność. Skąd mam to powiedzieć? Nikt nie stara mi się pomóc zrozumieć. Wymaga się ode mnie rozumienia luźnego przekazu, z którym mam problem. Mam odmienne zdanie. Skoro psycholog podejmuje się terapii, która nie ma szans powodzenia to nie świadczy to o pani psycholog dobrze. Przypominam ci, że określiłaś terapię na NFZ oszustwem. Kto to jest oszustem? Rzadko. Zwykle złość wywołuje we mnie konieczność stawienia czoła moim trudnościom (np. opóźnienia w pisaniu pracy magisterskiej lub spotkanie z kolegami ze szkoły) lub negatywne myśli (np. jestem nieudacznikiem). Unikam wyrażenia bardzo negatywnych uwag. Obawiam się odmowy udzielenia dalszej pomocy. Podczas spotkań nie krzyczę i nie używam wulgarnych słów. Na spotkaniach wprost wyraziłem moje niezadowolenie z przebiegu terapii. Starałem się uważnie dobierać słowa. Muszę zebrać dokumenty (przekonywujące dowody) aby skierować skargę. Moje uczucia nie są wystarczające. Nie napisałem jak dotąd żadnej skargi. Bardzo rzadko miewam sny. Wiem na czym polega ta zabawa. Ale nie za bardzo ją lubię. Chyba słabo mi to wychodzi. Mam trudności jakie słowo wybrać jako skojarzenie:( Na pytania specjalistów dotyczące mojego samopoczucia trudno mi odpowiedzieć. Zwykle odpowiadam "średnio" albo "tak jak zwykle". To jest uczucie, które przeważa. Nie wiem jak je opisać słowami. Zwracałem specjalistom na to uwagę określając to mianem czegoś na kształt ponownego wychowania. Niestety moja propozycja była odrzucana lub proponowano mi skupienie się na teraźniejszości. Niestety nie ma nikogo takiego. W przeszłości ciotka proponowała mi księdza. Obecnie specjaliści proponują męskich znajomych (nie mam takich). Czuję, że bez tego moje pełne wyzdrowienie nigdy się nie dopełni. Brak ojca stanowi jedną z przyczyn trudności w podejmowaniu decyzji. Mimo, to nikt na to nie zważa. Znów czuję się pozostawiony sam sobie. To jest jeden z powodów moich trudności w utrzymaniu zaufania do pani psycholog. Za brak zaufania odpowiedzialność spada na mnie:( To mi odmawiano pomocy. Nie zgodziłem się tylko na pobyt na oddziale dziennym. Nie mam i nie miałem problemów z nadużywaniem alkoholu. Stypendium i inne wyróżnienia otrzymywałem za osiągnięcia szkolne i sportowe. Byłem dobry z matematyki. Próbowałem nauczyć się programować. Ale wszystkie moje próby były nieudane (moim zdaniem). Dobrze radzę sobie z zasadami. W szkole zakres materiału był narzucony (i określony przez podręcznik). Nie musiałem podejmować wiele decyzji. W przypadku samodzielnej nauki programowania (np. gier mobilnych) uczniowi pozostawia się wiele swobody. Ja się w tym zatracam/gubię. Próbowałem stosować priorytety, narzucać sobie ograniczenia i pilnować się. Bez skutku. Moim zdaniem przyczyną tego jest brak wychowania. W szkole samodzielnie przygotowywałem się do konkursów i zawodów. Dziś na nic się to zdaje. Brak mi sił na kolejne lata samodzielnej pracy i podejmowania decyzji bez pomocy, wsparcia rodziców lub nauczycieli. Im starszy tym więcej decyzji do podjęcia a moje stare metody stają się nie wystarczające. Przez lata brałem na siebie ciężar wychowana siebie przez rodziców a teraz to nie ma końca. Nie wiem czy dobrze to opisałem. Wszystkie osiągnięcia zawdzięczam sobie (wyłączam z tego co mniejszą pomoc ze strony rodziców). Również na to zwracałem na uwagę specjalistom. Bez odpowiedzi. Mnie ucieszyła tak obszerna odpowiedz:) Rozumiem. Wymienię kilka Psycholog wprost odmówił mi pomocy. Pani psycholog stwierdziła, że nie ma kompetencji, Psycholog z Ośrodka Kryzysowego wprost odmówił mi pomocy. Uzasadniła to niewielką liczbą specjalistów oraz większą potrzebą pomocy osobom, które są ofiarami przemocy, Psycholog wprost postawił mi ultimatum. Jeden z warunków zakazywał rozmów o przeszłości. Nie zgodziłem się, Dwom psychologom podałem przyczynę nie podejmowania pracy tj. brak pewności siebie, niska samoocena oraz trudności w kontaktach z ludźmi. Narzekałem specjalistom na brak odpowiedzi ze strony poprzedniego specjalisty na moje słowa. Nowi specjaliści zachowali się tak samo:(, Psychiatra na pytanie co mi dolega odpowiedział, że sam wiem najlepiej. Zinterpretował to jak niechęć do odpowiedzi na to pytanie, Podzieliłem się z panią psycholog z negatywnymi uwagami o pracy z poprzednim specjalistą w tym informacją o braku ustalenia przebiegu spotkania oraz braku kontynuowania ustaleń z poprzednich spotkań. Nowa pani psycholog to powtórzyła:(
  3. johnn

    Autorytety w Waszym życiu

    Nie mam autorytetu.
  4. Robię to bo jestem wdzięczny za pomoc (kilka osób mówiło, że trudno się ze mną rozmawia), tak należy oraz to odpowiada wzorcowi zachowania, który akceptuje (podobnie, gdy witam się i żegnam). Wydaje mi się to także miłe. Rok temu, a może później, zauważyłem, że niekiedy sprzedawca życzył mi miłego dnia. Spodobało mi się i sam zacząłem stosować ten zwrot:) Nie wiem jak rozumieć twoje pytanie. Proszę przeformułuj je. Gdy opisuje odrzucenie lub brak zgody, to staram się robić to dokładnie. Posługuje się fragmentami dokumentacji oraz moją pamięcią. Bywa różnie. Niekiedy odpowiedź negatywna jest formułowana wprost. Czasami spotykam się z brakiem (jakiekolwiek) odpowiedzi mimo, że ponawiam moje pytania. Wtedy wnoszę, że brak odpowiedzi oznacza odpowiedź negatywną. Czy mam podać przykłady? Mama kilka razy użyła tego określenia w ciągu kilku ostatnich lat. Nie wiem jak się zachować choć czuje, że powinienem podjąć jakieś działanie. Zwykle zachowuje bierność. W moim umyśle jawi się jedno słowo: Niezdecydowanie. Nie znam tego słowa. Sprawdziłem znaczenie tego słowa w wiki. Ojciec mieszkał z nami. Odszedł, gdy miałem 17 lat (2 klasa liceum). Swoje obowiązki wychowawcze sprawował nieudolnie. Mama wspominała, że musiała go prosić lub grozić, aby spędził czas wspólnie z dziećmi. Nieograniczenie wiele czasu spędzał u matki. Po odejściu ojciec nie utrzymywał z nami najmniejszego kontaktu. Nie płacił alimentów lub w niepełnych kwotach. Widywałem ojca w Sądzie, na ulicy i kilkukrotnie w mieszkaniu (gdy się u nas zatrzymywał bo nie miał gdzie iść). Przez wiele lat jako powód odejścia ojca podawałem brak zgody mamy, brata i mojej na szczeniaka sprowadzonego przez ojca. Z postanowienia Sądu w sprawie rozwodowej rodziców przyczyna rozstania mamy i ojca okazała się zgoła odmienna. Zawsze mieszkałem z mamą i bratem. O braku więzi z ojcem pisałem we wpisie pt. "Czym zastąpić relację z ojcem?" Odbyłem trzy terapię tj. Pierwsza terapia trwała około pół roku. Była prowadzona przez ośrodek nadzorowany przez MOPS. Nie wiem w jakim nurcie pracowała Pani terapeutka (w dokumentacji określała mnie mianem klienta). Była to jedyna pomoc na jaką mogłem liczyć. Nie posiadałem ubezpieczenia. Terapia zakończyła się odmową (przeze mnie) spełnienia warunków kontynuacji terapii m.in. braku rozmowy o przeszłości. Więcej informacji można znaleźć we wpisie pt. "Zastanawiająca opinia terapeuty", Druga terapia miała miejsce w sąsiednim miejsce (każdorazowo dojeżdżałem na spotkanie pociągiem). Psycholog pracował w nurcie psychodynamicznym. Odbyłem 7 spotkań (co tydzień). Zrezygnowałem z tej terapii na rzecz spotkań z obecnym psychologiem. Ostatnia terapia była prowadzona w nucie skoncentrowanym na rozwiązaniu. Składała się z 12 spotkań (odbyło się 11 spotkań). Terapię ukończyłem. Ponadto odbyłem wiele spotkań konsultacyjnych. Nie zastanawiam się na tym. Relację przyjacielskie powinno cechować oddanie, szczerość, prawdomówność i wzajemna chęć niesienie pomocy. Relację z kobietą można zdefiniować jako szczególny przypadek relacji przyjacielskiej wzbogaconej o aspekt fizyczności (kontakty seksualne) oraz chęć założenia rodziny. Nie wiem co oznacza sformułowanie: satysfakcjonujące relacje. Wobec wszystkich staram się nakładać te same warunki w tym prawdomówność lub szczerość. Bardziej skupiam się na obserwacji i zbieraniu informacji niż na ich ocenie (przeze mnie) i stawianiu wymagań. Starałem się jak najdokładniej odpowiedzieć na twoje pytania. Jeżeli moje odpowiedzi okazały się niewystarczające chętnie je uzupełnię:) Miłego dnia:)
  5. Dotychczasowi specjaliści nie mają czasu. Ich czas jest cenny a mój nie. Specjaliści nie zważają na moje problemy w nawiązywaniu relacji. Kiedy napotykam przeszkodzę (inny problem) w realizacji wyznaczonych celów (np. poprawy pewności siebie lub samooceny) specjalista pozostawia mnie samego. To odnosi się także do relacji z innymi ludźmi (w specjalisty). Podobnie jak nauczyciel, który przerabia materiał zgodnie z planem narzuconym przez Ministerstwo Edukacji. Kto nie nadążą musi sobie radzić sam. To jest powierzchowne podejście do rozwiązywania problemów lub pomocy pacjentom. To mnie złości i jest przyczynkiem do przygotowania skargi. Psycholodzy wymagają ode mnie wyznaczenia celu terapii. Pewnego razu nie potrafiłem określić moich trudności. Powiedziałem: Moim problemem jest trudność w określeniu moich problemów. Wtedy Pani psycholog odmówiła mi pomocy. Na następnym spotkaniu podałem moje trudności korzystając z podpowiedzi Pani psycholog:( Nie wiem czy dobrze zrozumiałem twoje słowa. Jak zastosować twoją metodę w przypadku obrony swoich interesów? Nie mam problemów z podejmowaniem każdej decyzji. Trudności dotyczą głównie kontaktów z innymi ludźmi np. obroną swoich interesów. Często czułem się jak dupa wołowa. To było przykre. Nie wiedziałem jak zareagować:( Zgadzam się. Fruwa to dobre określenie. Towarzyszy mi niepewność i wahanie. Łatwo zmieniam zdanie. Potrafię wczuć się w stanowisko drugiej strony. Nie umiem określić jakie argumenty są dla mnie ważniejsze a tym samym podjąć decyzji:( Lubie dosłownie interpretować słowa. Gdyby psycholodzy wprost przyznali, że terapia może być nieskuteczna (bo...) dla mnie, to nie miałbym pretensji. Ale to jest przed mną ukrywane lub przekazywane między wierszami. Nie umiem wobec takiej osobie zaufać skoro nasza znajomość zaczyna się od kłamstwa. Stąd potrzeba przygotowania skargi. W przeciwnym wypadku będę się czuł jak popychle. Myślę, że dość dobrze opisujesz to co czuje. To pocieszające:) Czy mogę ci jakoś pomóc? Ostatnia wizyta u psychologa Wczoraj odbyłem ostatnią wizytę u Pani psycholog w ramach terapii na NFZ. Byłem pytany o moją ocenę terapii oraz jej skuteczność. Odpowiedziałem na to pytanie. Od psychologa otrzymałem kilka wskazówek. Pod koniec spotkania Pani psycholog przyznała się, że myślała ze to nasze przedostatnie spotkanie:( Źle numerowała spotkania. Stąd wczorajsze spotkanie nie zawierało opinii Pani psycholog dotyczącej terapii. Lepiej być nie mogło (ironia). Uzupełnienie. Odbyłem 11 z 12 spotkań. Na jedno się nie stawiłem. Pomyliłem dni. Moja wina. Nie mam pretensji.
  6. Nie wiem. Była miła. Skupiam się na postawionym przede mną celu. Z nikim nie łączyły mnie więzi. Z ojcem nie rozmawiałem. Nie wiem jaką szkołę kończył, jaka jest jego ulubiona potrawa, jak się uczył lub jakie są jego zainteresowania. Z rodziną ze strony ojca nie utrzymywałem kontaktu. Z krewnymi mojej mamy wymieniałem jedynie kilka zdań. Nie wiem co masz myśli kiedy piszesz o relacjach. Zazwyczaj dla mnie istnieją tylko zadania do wykonania. Z ludźmi łączyły mnie tylko zadania. Nie wiem czy dobrze to ująłem. Wypowiadam się o materii, która nie jest mi znana. Rozkładam to na czynniki pierwsze aby zrozumieć. Bez tego te elementy mi umykają. To czego nie umiem zrozumieć odrzucam lub ignoruje. To prowadzi do konfliktów lub nieporozumień. Informuje o tym psychologów ale oni na to nie zważają. Nie zmieniają swojego podejścia. Nie wiem co zrobić. Czuje na sobie ciężar. To ja mam określić cel terapii, wyciągnąć wnioski z rozmów. To zmusza mnie do wzmożonej analizy (stąd wpisy na tym forum). Mam problem z uchwyceniem całości. Skupiam się na poszczególnych częściach lub szczegółach:(
  7. Czego żądam bezprawnie/bezpodstawnie? Nieprawda. Od ciebie nie żądam tego. Mama przeprosiła mnie za swoje krzywdzące decyzję. Nie oczekuje prowadzenia przez życie. Nie. Nie odczułem współpracy. Nie. Posłużą do poparcia mojej skargi o ile się zdecyduje ją sporządzić. Chce ustalić czy terapia zakończyła się niepowodzeniem. Jeżeli tak, to jakie są tego przyczyny. łużą do poparcia mojej skargi o ile się zdecyduje ją sporządzić. Na pierwszych spotkaniach z obecną Panią psycholog informowałem o moich oczekiwaniach oraz uwagach dotyczące poprzednich terapii. Pani psycholog nie odniosła się do tego. Przyjąłem jako dobrą monetę.
  8. Propozycja leczenia, które jest nieskuteczne lub wadliwe bez poinformowania o tym pacjenta wyda mi się niezgodne co najmniej z etyką. Nie zamierzam temu pobłażać. Stąd moja zabiegi o udokumentowanie przebiegu terapii. Mam podobne zdanie. Odbyłem 7 (z 12) spotkań (na NFZ) w ramach terapii w nurcie psychodynamicznym. Zrezygnowałem z niej na rzecz obecnej terapii. Myślałem. W okresie wakacyjnym pracowałem razem z mamą i bratem przy zbieraniu malin. W rozmowach ze specjalistami wskazuje na trudności w podjęciu pracy. Rzadko otrzymuje odpowiedź. Kilka elementów zniechęca mnie do podjęcia pracy w tym przez wiele lat zarobione pieniądze (stypendia ze studiów, stażowe, stypendia z fundacji, wypłaty) przeznaczane były na podstawowe utrzymanie całej rodziny. Nie myślałem o sobie. Nie. Proszę przypomnij mi tytuły. Nie muszę. Wydaje mi się to racjonalne. W przeciwnym wypadku musiałbym podejmować decyzję losowo. Miałem na myśli przygotowujące mnie do wykonania docelowego zadania. Choć nie mam nic przeciwko ćwiczeniom relaksacyjnym:) Zgadzam się. Wymienię kilka trudność pogodzenia się z przeszłością, trudności w kontaktach z ludźmi, brak pewności siebie i niska samoocena, trudności w podejmowaniu decyzji, poczucie niesprawiedliwości (przejęcie obowiązków ojca i brak należytego wychowania oraz brak wsparcia rodziny).
  9. johnn

    Wyznaczenie celu

    To zależy. Decyzję podejmuję na podstawie doświadczenia, okoliczności i innych czynników. Na pierwszym spotkaniu z nowym specjalistą nie zakładam z góry, że zachowa się inaczej niż oczekuje. Natomiast na pierwszej rozprawie sądowej (o zachowek po ojcu) z moją ciotką oczekuje, że nie spełni moich warunków np. może kłamać.
  10. johnn

    Na co masz ochotę?

    Chce przestać się męczyć.
  11. Nie traktuje twojej opinii negatywnie. Zwracano mi uwagę na to. Nie wszystko "rozmieniam na drobne". Takie postępowanie pozwala mi lepiej odnaleźć się. W dzieciństwie kontakt z ludźmi był niewielki i powierzchowny. Więzi z najbliższymi były ograniczone. Za przewodnika służyły mi zasady i logika. Łatwiej było mi je zrozumieć niż uczucia. To ja mam określić cel terapii. Ze względu na liczbę spotkań (12 spotkań) zdecydowałem się na jeden cel (poprawę w podejmowaniu decyzji). Moim zdaniem określenie większej liczby celów stanowiłoby zagrożenie w ich realizacji. Chyba wszyscy psycholodzy zauważyli moje przywiązanie do szczegółów i analiz. Zawsze otrzymywałem jedną odpowiedź: Nie analizuj tyle. Na pytanie czym mam zastąpić analizę nie było odpowiedzi. Brak było ćwiczeń lub przykładów jak zmienić mam swoje zachowanie. Nie zmieniłem swojego postępowania. Myślę, że tak powinno być. Skoro nikt nie ocenia postępów to nie ma potrzeby usuwania przeszkód w pracy terapeutycznej. Przypomnę powiedzenie "Czy się stoi czy się leży 2000 się należy" Tego oczekuje i jestem za to wdzięczny. Zabiegam o dokumentację na piśmie potwierdzającą przebieg spotkań aby nie odpowiadać za zaniedbania lub błędy podczas leczenia np. psycholog nie informuje o niewystarczającej częstości spotkań czego skutkiem może być brak odpowiedniej więzi terapeutycznej. Na końcu czuję się obarczony cała winą. Swoich oskarżeń nie mogę podeprzeć dowodami (na piśmie) przez co moja słowa wydają się niewiarygodne. A samo zachowanie oceniane jest jako próba uniknięcia odpowiedzialności za swoje decyzję. Podczas pierwszej terapii nie żądałem na początku żadnych dokumentów. Gdy nie byłem zadowolony ze spotkań przekazałem swoje uwagi terapeucie. Wysłuchał ich ale się do nich nie ustosunkował. Co miałem zrobić? Zrezygnowałem z terapii bo nie przystałem na ultimatum terapeuty. W opinii końcowej nie ma ani słowa o postawionych mi warunkach kontynuacji terapii. Opinia zawiera zdanie: "Plan został wykonany pozytywnie." Moja ocena była wielce odmienna. Cel terapii nie został osiągnięty a moja sytuacja nie uległa poprawię. Czy niewłaściwe wydaje się obrona przed nieprawdą i obciążenie mojej osoby za przebieg terapii? Żyjąc w trudnych warunkach nauczyłem się nie ufać ludziom. Pomoc społeczna, rozprawy sądowe oraz chytra i przebiegła rodzina była dla mnie szkołą życia:( Nie rozumiem. Nie mam żadnego planu. Gdy dostrzegam, że moje uwagi są ignorowane to zaczynam się denerwować. Staram się bronić. Nie. Czasami sytuacja stawia mnie w sytuacji bez wyjścia. Wtedy muszę stawić czoła moim trudnościom. Język matematyki rozumiem najlepiej. On się nie zmienia. To lubię. Miło z twojej strony, że udzieliłaś tak obszernej odpowiedzi.
  12. Mój obecny lekarz kończy współpracę z ośrodkiem do którego uczęszczam. Spotkam się z nowym lekarzem w nowym roku. Zapewne nowy lekarz zapozna się z dokumentacją podczas spotkania i nie będzie mowy o zadawaniu pytań:( To będzie trzeci lekarz z tego ośrodka. Nie wiem. Zaproponowano mi terapię złożoną z 12 spotkań. Przystałem na propozycję. Długość terapii powinna zależeć od potrzeb pacjenta. Prywatne leczenie nie nakłada ograniczeń. Wystarczy zgoda obu stron. Nie znam nurtu w którym pracowały Panie psycholog w dwóch pierwszych terapiach, które ukończyłem. Obecnie Pani psycholog pracuje w nurcie BSFT – Brief Solution Focused Therapy. Odpowiedzi udzieliłem na podstawie informacji jakie o sobie podaje. Wprost nigdy nie określiła nurtu, w którym pracuje. Przed rozpoczęciem terapii odbyłem kilka spotkań z Panią psycholog oraz napisałem test MMPI-2. Na pierwszym spotkaniu określiłem cel terapii oraz metody pomiaru postępów. Kolejne spotkania przebiegały bez ustalonego planu. Pani psycholog nie informowała o postępach w osiągnięciu celu ani nie pytała mnie o ocenę. Odpowiedź dotyczą obecnej terapii. Zdecyduje co robić po ostatnim spotkaniu. Chciałbym, żeby opinia zawierała informację o (nie)osiągnięciu celu terapii wraz z krótkim uzasadnieniem. Moja pierwsza terapia zakończyła się niepowodzeniem. Cel nie został osiągnięty. Mimo, to opinia zawiera zdanie : "Plan został wykonany pozytywnie." Brak jest informacji czy cel terapii został osiągnięty i w jakim stopniu. Więcej informacji można znaleźć we wpisie pt. "Zastanawiająca opinia terapeuty" Oczekuje opinii psychologa. Od oceny końcowej oczekuje nie tylko samej oceny ale także uzasadnienia. Ja czuje się coraz gorzej (choć nie jest to spowodowane sama chorobą ale stagnacją. Innymi słowy brakiem zmian). Opinia i dokumentacją tego nie potwierdzają. Informację o wynikach terapii są ogólne a nawet nieprawdziwe (w mojej opinii sugerują poprawę). Specjaliści twierdzą, że za dużo analizuję. Obecnej Pani przekazałem moją ocenę poprzedniej terapii oraz krytyczne uwagi. Większość zachowań się powtórzyła. Czuje się oszukany. @Miss Worldwide dziękuje za wypowiedź:) Po zakończeniu obecnej terapii mam rozpocząć terapię grupową. Mam nadzieję na poprawę. @giroditalia dziękuje za wypowiedź:) Pozwolę sobie wymienić najważniejsze Brak określenia postępów, Brak odpowiedzi na wybrane trudności jakie wskazuje, Brak jasno sformułowanego planu przebiegu spotkań, Brak informacji o zalecanej częstości spotkań, Brak przygotowania do terapii (czytanie notatek na początku spotkania), Brak oceny mojego stanu zdrowia.
  13. Zastanawia mnie dlaczego specjalista nie podaje na piśmie metody leczenia i częstości spotkań terapeutycznych. Skoro lekarz rozpoznaje zaburzenia to musi określić najlepszą metodę leczenia. Pacjent nie jest zmuszony korzystać wyłącznie z pomocy z NFZ (może wybrać prywatne leczenie) ale musi mieć pełne i jednoznaczne informację o metodzie leczenia. Nie sądzisz?
  14. Nie wiem. Przyjrzę się jaką postawę będą przyjmować inni. Nie rozumiem. Przeformułuj pytanie. To jest ok. To zależy. Powodów może być wiele w tym ktoś nie wierzy na słowo, zawierzenie moim słowom niesie za sobą znaczące lub przykre konsekwencję. Nie jestem zadowolony z przebiegu terapii. Poprzednie dwie oceniam podobnie. Moja opinia nie jest zobowiązująca. Obawiam się, że na ostatnim spotkaniu wymienimy zdania na temat przebiegu terapii a wątpliwości i różnice zdań pozostaną bez rozstrzygnięcia. To zmusi mnie do poszukiwania wyjaśnienia takiego stanu rzeczy przez pogłębione analizy. A odpowiedzialność za nieudaną poprawę mojej sytuacji spadnie w całości na mnie. Obrót spraw jest dla mnie niekorzystny. Bez ustalenia przyczyny kolejna terapia może również zakończyć się niepowodzeniem. A to strata czasu i marnotrawstwo mojej wysiłku. Po terapii oczekiwałem podania opisu mojego stanu zdrowia, opinii, rozwiązania trudności lub znaczącego zbliżenia się do niego. Podaje je w kolejności chronologicznej zaburzenia schizotypowe (F21), fobia (F40), specyficzne zaburzenia osobowości (F60, obecny psychiatra). Rozpoznania dostałem od trzech różnych psychiatrów. Nie przeszkadzają mi różne rozpoznania ale brak odniesienia się do oceny poprzedników. Dziękuje:)
×