Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

minou

Użytkownik
  • Zawartość

    184
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. Tez miałam jak Ty, zawsze 90/60 a potem przez jakiś okres, i to długi, tak 120/80. Nie wiem dlaczego. Kilka dni temu zmierzyłam ciśnienie i mam 100/70 wiec wróciło do swojej niskiej normy. Puls spoczynkowy mam w granicach 50, wiem bo mam pulsometr na nadgarstku cały czas, żeby śledzić postęp w treningach
  2. Musisz iść do psychiatry, po co się tak męczyć? Na forum na pewno nikt Ci nie powie, czy masz raka czy nie, choć pewnie nie masz ani nikt tutaj Ci nie pomoże na beznadziejne samopoczucie psychiczne, niestety. Pamiętaj po prostu, ze to mija, a najlepiej i najszybciej mija jak się człowiek leczy. Ale tak poza tym to te wszystkie nerwice lubią być przewlekłe, teraz po prostu masz gorszy okres, potem zwykle przychodzi lepszy.
  3. minou

    Przełamywanie lęków

    Ja mam nerwice lekowa od dziecka i juz przestalam walczyc z moimi lekami. Przerobilam rozne rodzaje, mialam hipochondrie, lek przed ciemnoscia, lek uogolniony itd. Z moich doswiadczen wynika, ze jak po dlugiej walce udalo mi sie pozbyc jednej obsesji (np lek przed ciemnoscia), to pojawia sie automatycznie inna (np hipochondria). Psychiatra mi wytlumaczyla, ze leki sa wynikiem zachwianej rownowagi w mozgu. Pozbywajac sie po dlugiej walce jednego leku wcale nie pozbywam sie problemu. Moj lek po prostu znajduje rozne ukierunkowania, jak jeden pokonam, to on znajduje inny. Walka z tymi konkretnymi lekami to tylko zwalczanie objawow, a nie przyczyny.
  4. Bylas u jakiegos psychiatry? Rak kosci to wydumany i malo prawdopodobny problem. Nerwica jest jak najbardziej realna i zagrazajaca zdrowiu oraz zmniejszajaca komfort zycia. Wiele badan zreszta udowania, ze dlugotrwaly stres uposledza nasza odpowiedz immunologiczna, a to w pewnych warunkach moze prowadzic do raka, wiec stres, jaki przezywasz, tylko Ci szkodzi
  5. mi w depresjii pomagala racjonalizacja. Smutek odczuwany w depresji jest wynikiem zachwiania rownowagi chemicznej w mozgu i jako taki jest takim samym objawem jak goraczka przy grypie, czy wzmozone pragnienie przy cukrzycy. Dlatego tez kiedy mialam depresje, udawalo mi sie nie wchodzic w rozwazania typu "czy zycie w ogole ma sens", "co inni mysla o mnie", "zaraz przytrafi sie jakas katastrofa mi albo mojej rodzinie", " wyglupilam sie kompletnie i kazdy to widzial". Takie rozwazania po prostu ignorowalam i ucinalam w zarodku mowiac do siebie "myslisz tak, bo Twoj mozg nie funkcjonuje jak nalzey, nie jest to odbiciem obiektywnej, rzeczywistej sytuacji, ale Twoich urojen i zastanawianie sie nad tym, to strata czasu". To oczywiscie nie sprawialo, ze czulam sie duzo lepiej, i tak czulam sie podle, plakalam, lezalam w lozku i nie chcialo mi sie nic, nie mialam planow, pasjii, zainteresowan ani energii. Ale zawsze z tylu glowy mialam mysl, ze to minie jak goraczka albo kaszel. I nie roztrzasalam roznych rzeczy tak, jakby byly prawdziwe. Wiedzialam, ze musze po prostu brac leki. Wiedzialam tez, ze w tej sytuacji musze niestety zdecydowac sie na "wotum nieufnosci" wobec wlasnego umyslu. Staralam sie calkowicie wylaczyc myslenie emocjonalne, bo jemu nie moglam juz ufac. Dzialalam jak robot na mysleniu racjonalnym, oddzielalam emocje od logicznego myslenia i pomimo, ze nie bylam w stanie sie cieszyc, nie pozwalam sobie na to, zeby emocje rzadzily. Duzo tez sie zastanawialam nad tym, jak choroba sie ma do cech charakteru i wydaje mi sie, ze to, ze mam tak mocno logiczny umysl, bardzo mi pomoglo i osoby z bardziej emocjonalna osobowoscia mozliwe, ze maja ciezej. Ale jesli komus sie uda spojrzec na chorobe z zewnatrz i zrozumiec, ze w tej sytuacji po prostu nie wolno ufac swoim odczuciom, bo sa tylko objawem chorobowym, to moze to pomoc przetrwac leczenie.
  6. Wszedzie dobrze, gdzie nas nie ma w Danii pomimo ze ludzie niby zyja zdrowo, biegaja, jezdza na rowerze, jedza eko warzya, jest duzo przypadkow raka. Wiecej niz srednio w Europie. Niektore badania wskazuja, ze to dlatego, ze w Danii je sie bardzo duzo miesa i nabialu a to zaczyna traktowac sie jako czynnik ryzyka. Inny problem jest taki, ze w Danii bogiem sa stystyki. A to znaczy, ze jesli dany typ raka wystepuje statystycznie po 50 roku zycia, to jesli masz 30 lat i wszystkie objawy, to i tak odesla Cie do domu z paracetamolem i mowiac, ze rak jest u Ciebie statystycznie niemozliwy. Takze leczenie tutaj jest na super poziomie, ale sama diagnostyka… to czasem dramat. W kazdym razie jesli mozesz, to nie brnij w to. Nie czytaj tego forum, bo zainspiruja Cie objawy innych, Jesli jeszcze nie jestes na zaawansowanym etapie i mozesz to po prostu olac i zyc dalej, to tak sprobuj zrobic. Wierz mi, szkoda marnowac czas na wymyslone choroby, bo moze sie okazac, ze przyszla jakas prawdziwa, a Ty nawet nie zdazyles sobie pozyc, bo siedziales w poczekalniach u lekarzy
  7. Przykro mi z powodu Twojego ojca. Moja podopieczna miala w ogole zwariowana historie. Mieszkamy w Danii, ona tutaj pracowala i kiepsko sie czula od jakiegos czasu, ale bole w lopatce i boku zwalala na ciezka prace. W pewnym momencie prace stracila i wrocila do Polski a tam zaczela pluc krwia. Diagnostyka przebiegla bardzo szybko i byla w zasadzie bardzo profesjonalna. Od razu zdiagnozowano guza i przy okazji zapewniono jej wsparcie psychologiczne i leki przeciwsepresyjne. Ale to, co stalo sie potem, zakrawa na skandal. Lekarz, ktory ja leczyl, wyprosil ja z gabinetu i naopowiadal jej corce, ze kobiecina ma pisac testament, ze nie ma co robic sobie nadziei i ze teraz ta corka ma isc, przekazac to matce i reszcie rodziny. Inny lekarz sie wtracil i powiedzial, ze jesli jest mozliwosc powrotu do Danii i leczenia, to ma jechac, bo w Polsce ma sie do grobu szykowac, ale w Danii moze ja wylecza. Wiec wrocila, ale pojawil sie szereg problemow administracyjnych i tu ja wlaczylam sie w sprawe, bo tym wlasnie sie zajmuje. Musialam znalezc kruczki prawne, zeby utrzymac jej pzowolenie na pobyt i waznosc ubezpieczenia a takze czuwac nad przebiegiem leczenia, bo trzeba pilnowac dat, terminow itd i jak ktos nie zna jezyka, to moze byc ciezko. Tu od razu jej pwoiedzieli, ze guz jest duzy, ale nie przerzucil sie, wiec szanse na wyzdrowienie sa bardzo duze. Nikt jej nie straszyl, mowili, ze jesli nie usuna guza calkiem, to w kazdym razie bardzo go zmniejsza a potem beda trzymac w ryzach tak, ze moze zyc spokojnie wiele lat. Nikt jej nie straszyl, a juz na pewno nie ukrywal przed nia, nie wypraszal z gabinetu itd. Cale leczenie trwalo bagatela 6 miesiecy. Lekarze sami byli bardzo zadowoleni, bo spodziewali sie, ze bedzie potrzeba iwecej niz 1 cykl naswietlan i chemii, zeby pozbyc sie guza. A okazalo sie, ze obumarl caly po jednej! Problem jest tylko w tym, ze po leczeniu sa pewne skutki uboczne. Naswietlanie trafia tez w zdrowa tkane, a po chorej zostaja blizny. I to boli, a ona jak czuje bol to mysli sobie, ze choroba nadal ja atakuje. Siedzi w domu i sie doluje. Teraz jestem w trakcie zalatwiania jej psychoterapii w osrodku dla osob po chorobach nowotworowych. Niektorzy jak wygraja z rakiem, to jakby narodzili sie na nowo, a inni niestety nie potrafia pozbyc sie stresu i strachu.
  8. Nerwica to zwykle choroba przewlekla. Jak masz nerwice x lat, w moim przypadku odkad pamietam, a mam lat 35, to sila rzeczy nie mozesz chodzic nacpany i otumaniony lekami przez cale zycie. Ale leki maja jeden ogromny plus - kiedy masz duze nasilenie objawow i kontrolowanie ich pochlania w zasadzie cala Twoja uwage i energie, leki daja chwile wytchnienia i ogromna ulge. Czytalam gdzies, ze w przypadku depresji i nerwicy leki to kolo ratunkowe - pomaga nie utonac, ale na dluzsza mete i tak musisz nauczyc sie plywac. Ja wypracowalam wiele sposobow radzenia sobie z moja nerwica i trzymaniem jej w ryzach. W niektorych okresach pochlania to tyle czasu i energii, ze czuje sie skrajnie wyczerpana i mam ochote pieprznac wszystkim i zamknac sie w jakims szpitalu, gdzie podadza mi leki, beda przynosic jedzenie a ja bede spac i nic mnie nie bedzie obchodzic Teraz mam bardzo dobry okres, od roku zadbalam porzadnie o siebie, przede wszystkim zmienilam diete na bardzo zdrowa wysypiam sie, uprawiam sport, staram sie relaksowac itd. I jak na razie to najlepszy sposob, jakiego probowalam. Od kilku miesiecy nie mam zadnych objawow, plus wiele drobnych fizycznych dolegliwosci, ktore nakrecaly u mnie hipochondrie, tez sie wyciszylo.
  9. z tego, co wiem, nasza nerwica jest wynikiem tego, ze ciezko nam zaakceptowac nieprzewidywalnosc zycia i brak kontroli. Nikt nigdy nie da Ci gwarancji, ze nie dostaniesz raka/nie zginiesz w wypadku lotniczym/nikt Cie nie napadnie itd. I trzeba z tym zyc. Niektorzy ludzie nie zastanawiaja sie nad tym w ogole, dla innych jest to cos, co skutecznie odbiera radosc zycia. Obecnie prowadze swoj wlasny program charytatywny i pomagam ludzion z roznymi problemami spolecznymi. Mialam pod opieka Pania z rakiem pluc. Kobieta w tym momencie przeszla chemie i naswietlania, wyniki badan poakzuja, ze guz zostal calkowicie zniszczony a ryzyko nawrotu czy przerzutow jest male. I co? I kobieta ma ciezka depresje, boi sie zyc, bo co jak rak wroci? Bylam z nia ostatnio u lekarza i lekarz tlumaczyl jej, ze jak bedzie sie martwic, co zrobic jak rak mooooze wroci, to zmarnuje reszte zycia. I niewazne, czy bedzie zyc rok czy 30 lat, jesli spedzi ten czas bojac sie teoretycznej mozliwsci, czy jej rak wroci, to tak jakby w zasadzie juz umarla. Trzeba zaakceptowac brak gwarancji i niepewnosc i cieszyc sie zyciem dopoki jestesmy zdrowi, Dopoki nie dostaniesz diagnozy do lapki - jestes oficjalnie zdrowy. I ciesz sie tym
  10. Jasne, ze tak. Tak samo jak nigdy nie myslisz o tym, ze mozesz np stracic dziecko przygniecione stogiem siana, a nagle jak przeczytasz w wiadomosciach, ze 3 dziewczynki bawily sie na wsi u rodziny i udusily sie pod stogiem siana, to nagle jak Twoje dziecko ma zaplanowana wycieczke z klasa na wies, to sie zastanawiasz, czy by nie sklamac, ze dziecko tego dnia jest chore i nie moze jechac… Tak tak, paranoje rzucaja sie na kazda pozywke
  11. ja nie wiem, czy wyzdrowialam, czy to tylko chwilowa remisja, ale mam nadzieje, ze znalazlam swoj sposob na powrot do zdrowia. Nerwice lekowa mam od dziecka, plus dwa epizody leczonej umiarkowanej depresji. Rok temu czulam sie tak zle fizycznie i psychiczne (wyczerpanie skrajne, zmeczenie, sennosc, apatia, rozne bole, ciagle przeziebienia, stany lekowe, smutek), ze stwierdzilam, ze musze cos zrobic ze soba. Zaczelam od zmiany diety, cwiczen, pilnowania odpowiedniej ilosci snu. Zmiana diety przebiegala powoli, teraz podstawa mojej diety sa produkty weganskie, ale jem mieso/ryby/jajka tak 2 razy w tygodniu. Staram sie nie jesc dodanego tluszczu (np zamiast oliwy daje awokado czy slonecznik do salatek). w skrocie dieta opierajaca sie glownie na nieprzetworzonych produktach roslinnych (zainspirowala mnie ksiazka dr. Campbella "nowoczesne zasady odzywiana"). Poprawa byla powolna, ale od jakis 3 miesiecy praktycznie juz nie mam lekow, mam duzo lepszy humor, nie mam boli, nie jestem wyczerpana. Poprawa jakosci zycia jest znaczna. Nie jestem fanatyczka i nie trzymam sie jakis zasad w 100%, jak mam ochote czasem na chipsy czy lody, to jem, ale podstawe mojej diety stanowia warzywa. I nie probuje juz ograniczac snu ponizje 8 godzin, zeby zdazyc ze wszystkim, priorytet to sie wyspac. Starams ie tez trenowac i sporo ruszac. Nie jest idealnie, ale jest tak dobrze jak naprawde dawno nie bylo i robi sie coraz lepiej
  12. Aha, dodam ze moja hipochondrię napędzał tez fakt, ze czułam się jakbym już była bardzo stara. Ciagle przeziębienia, brak energii, zmęczenie, apatia, brak koncentracji, bóle głowy/brzucha, egzema, przewlekłe zapalenie zatok, popowiekszane węzły chłonne, problemy hormonalne, ciężki PMS, problemy skórne, ciągła senność, wypadanie włosów, refluks, bóle stawów itd. Po porządnym zadbaniu o siebie większość objawów ustąpiła zupełnie albo się zmniejszyła. Przede wszystkim mam więcej siły i energii i nie czuje się ciagle zmęczona, także nasilenie jakiś ciągłych dziwnych niespecyficznych bólów - pleców, żołądka, podbrzusza, ramion, stawów, głowy, znacząco się zmniejszyła. Przeszły tez kołatania serca i drżenie mięśni w nocy oraz nocne napady paniki. A brak tych objawów siła rzeczy zmniejszył tez stres i nerwica się uspokoiła. Nie stało się to w tydzień, a w rok, i proces się jeszcze nie skończył, ale warto.
  13. Hej! Jakiś czas temu udzielałam się tutaj, mam nerwice lękową od dziecka, z dwoma epizodami przeleczonej depresji i kilkoma epizodami hipochondrii, w tym jednym trwającym rok i niesamowicie wyniszczającym psychicznie i fizycznie. Od jakiegoś czasu, mniej więcej roku, jest jednak coraz lepiej. Od kilku miesięcy praktycznie nie mam lęków. Ale znam bardzo dobrze to, co opisujecie (np pogorszenie objawów przed miesiączka, czy niechęć do planowania czegokolwiek, „bo i tak nie dożyję”). Próbowałam leczenia lekami zarówno przeciwlękowymi jak i przeciwdepresyjnymi, ale to było tylko jak łatanie dziur gdzie i tak pojawiały się kolejne. Rozwiązanie w moim przypadku okazało się bardzo proste i nie mówię, ze pomoże tez innym, ale może komuś jednak się przyda. Zainteresowałam się wpływem trybu życia na zdrowie (dieta, sen, ruch), przeczytałam tony książek i publikacji na ten temat (sporo tam było szarlatanerii i sekciarskich bzdur), i cześć okazała się być dość rozsądna. Jakbym miała streścić to, czego się dowiedziałam, to wniosek jest taki, ze wpływ np diety czy snu na zdrowie, również psychiczne, to sprawa tak złożona, ze ciężko o jednoznaczne rady i zasady. Ale jest wiele prawdopodobnych teorii i wiarygodnych badań. Wiadomo, ze nasz obecny tryb życia nie jest zbyt zdrowy (śmieciowe jedzenie, brak ruchu, siedzenie po nocach przed kompem), ale większość badań skupia się na nadciśnieniu, raku itd. Natomiast jest tez sporo badań sugerujących, ze nasz tryb życia poważnie wpływa na funkcjonowanie mózgu. Równowaga chemiczna w mózgu jest dość delikatna i wpływa znacznie na nasz nastrój. Dieta uboga np. w tryptofan może np skutkować niedoborami serotoniny. Nie jestem jakaś nawiedzona wariatka, która leczy się sokiem z buraka, ale odkąd zmieniłam dietę i zaczęłam dbać o ruch i sen, objawy nerwicy zaczęły się powoli zmniejszać. Teraz, po roku od pierwszych zmian, jestem prawie wolna od nerwicy. Jeśli chodzi o dietę, to do mnie przemawia to, co mówi T. Colin Campbell, czyli dieta z nieprzetworzonych produktów roślinnych. Zasady są proste - jemy jedzenie jak najmniej przetworzone, dużo warzyw, owoców, orzechy, do 10% kalorii dziennie może pochodzić z produktów zwierzęcych (ale tez lepiej upiec np pierś z indyka, niż zjeść szynkę czy bekon). I tyle. Uzupełnianie niedoborów trwa długo, nawet i 2 lata, wiec ja jeszcze chyba nie uzupełniłam, ale widzę realną poprawę. Jak już pisałam - wątpię by dieta mogła uleczyć nerwice, depresje i raka, nie jestem jakaś nawiedzona. Ale wiele witamin i minerałów wpływa na funkcjonowanie mózgu, a to co obecnie jemy jest często przetworzone i nie zaspokaja naszych potrzeb. To są fakty. Wiec jedli ktoś cierpi na zaburzenia psychiczne, to różne niedobory tylko pogarszają sprawę. Nerwica jest choroba przewlekła tak jak i np. cukrzyca i jako taka wymaga dbania o siebie. Każdy wie, ze cukrzyk musi uważać na to, co je, ale mało kto akceptuje fakt, ze osoby z nerwica tez mogą sobie bardzo pomoc pilnując zbilansowanej diety, wysypiania się i uprawiając jakiś sport. Naprawdę polecam, nie jako cud-kuracje, ale realne narzędzie poprawy komfortu życia. Pewnie nie każdego uleczy, ale wielu może pomoc, tak jak i mi. A z objawami nerwicy męczyłam się z rożnym nasileniem odkąd pamietam, czyli przez jakieś 30 lat (dodam, ze od dziecka jadłam niezdrowo, mało warzyw, mnóstwo słodyczy, lubiłam siedzieć po nocach i nie lubiłam sportów).
  14. Na razie jeszcze jestes dosc mlody i kobiety, ktore spotykasz, tez sa mlodziutkie, wiec w ich zwiazkach sa jeszcze inne prirytety. Pewnie chca przygody, emocji, a nie stabilizacji i milego facecika. Ale nie martw sie, po pierwsze Ty z wiekiem pewnie nabierzesz coraz wiecej autorytetu i meskosci, bo to przychodzi czesto z doswiadczeniem zyciowym. A po drugie jak bedziesz tak kolo 30-tki to kobiety beda sie o Ciebie zabijac, bo wejda w wiek, kiedy balety z niegrzecznymi chlopcami im sie znudza i beda szukac kogos, z kim beda chcialy sie zwiazac na stale. Moze i Tobie gust sie zmieni i zamiast dzikiej kocicy bedziesz szukal udomowionej mruczacej kotki, ktora stworzy Ci cieply dom i urodzi gromade kociat ;D
  15. minou

    dziwne otępienie, stres

    Ja ostatnio czytalam o dlugoletnich badaniach pewnej specjalistki od zyciwenia i ona zwraca przede wszystkim uwage na wahania poziomu cukru. Wg niej jedyna droga by miec duzo energii i miec odpowiednia koncentracje, to utrzymywanie poziomu cukru na w miare stalym poziomie bez gwaltownych skokow. Lata badan doprowadzily ja do wnioskow, ze 5 posilkow dziennie to bzdura, trzeba jesc 3 glowne posilki, skladajace sie w duzej mierze z warzyw, zrezygnowac z bialego cukru, miodu itd i podobno efekty sa naprawde super. Ona proponuje kazdemu, kto przychodzi do niej z problemem, by ustalil sobie tygodniowa probe, przez tydzien je wg jej zalecen i sam zobaczy, czy efekt jest wart wyrzeczen. Ona sama twierdzi, ze bardzo trudno jest zrezygnowac ze slodkosci, pewnych nawykow itd, dlatego nikogo nie namawia, by od razu postanowil zmienic sposob zywienia,a le wlasnie na probe najpierw na tydzien sprobowal i mowi, ze duzy procent jej pacjentow widzi tak duza i natychmiastowa poprawe, ze juz zostaja przy takim sposobie zywienia. Takze wydaje mi sie, ze tak - Twoje otepienie, zmeczenie, brak koncentracji moze wynikac tylko i wylacznie z tego, jak sie zywisz. Poza tym wydaje mi sie, ze to nie nerwica jest powodem Twojego zlego samopcozucia, ale wlasnie zaburzenia odzywiania sa glowna podstawa zaburzen psychicznych.
×