Jak opanować nerwice

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez agapla 09 kwi 2006, 12:39
Każdy się leczy jak może i jak chce , ja leczę nerwicę ziołami i nie mam zamiaru brać psychotropów! Do tego osiągam całkiem nie złe rezultaty.Nie mam zamiaru nikogo przekonywać że moje metody są lepsze niż inne .Sarkastyczne powiedzenie o ,, kubeczku melisy'' w moim przypadku skutkuje.Mogę jedynie zachęcić do spróbowania picia ziółek ale to wymaga wytrwałości ( niestety dużo osób idzie po najmniejszej linii oporu i przyjmuje psychotropy) .I jeszcze jedno mam pytanie do wszystkich którzy biorą psychotropy , bardzo mnie ciekawi jak to jest przecież boimy się wszystkiego a ulotki tych leków jakoś nikogo nie przerażają, tam jest tyle skutków ubocznych ze powaliłoby konia a czepiamy się ziółek????????????????
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1167
Dołączył(a)
21 mar 2006, 22:31

przez atrucha 09 kwi 2006, 13:11
Agapla,nie czepiam się ziółek i nawet podpisuję się rękami (i nogami) pod opinią,że w łagodnych dolegliwościach mogą pomóc. Jak Cię mdli - wypij miętę.. Jak masz biegunkę - zjedz borówkę..etc Ale (na Boga!) z poważną chorobą nie mają najmniejszych szans! Gdyby tak było, lekarze przepisywaliby zestawy ziołowe,a nie leki. Oczywiście każdy leczy się jak może i szuka każdej deski ratunku. Pierwszą fazą jest sięganie po preparaty ziołowe. Sama to zaliczyłam i z ręką na sercu mogę stwierdzić,że w depresji i nerwicy lękowej nie przyniosło to rewelacyjnych zmian. Wspomagająco - owszem. Jeżeli wierzysz w ich moc i siłe,działają jak placebo..i tutaj mogą pomóc.. Pisanie o tym,ze "psychotropy" to "najmniejsza linia oporu" jest wyrazem tego,że nie zna się tematu. Nie będę tego komentować bo musiałabym zacząć od poczatku całą historię mojej choroby. Sama chciałabym wierzyć,że Deprim działa zbawiennie bo wtedy darowałbym sobie farmakologie,która nie jest idealna i pociąga za sobą różne konsekwencje. O lekach już wiele razy rozpisywaliśmy się na forum. Mają i wady i zalety..ale dzięki nim można normalnie funkcjonować i żyć w tym pomylonym świecie.
Bądźcie dzielni! Pa :)
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1781
Dołączył(a)
04 sty 2006, 00:29

Avatar użytkownika
przez agapla 09 kwi 2006, 13:42
I zamierzasz cały czas być na tych lekach? nie boisz się że to błędne koło , jeżeli ci jeden lek nie pomoże dadzą ci następny i tak w nieskończoność?Aco z wytrzymałością organizmu?Co do lekarzy to wiadomo jaka jest nasza służba zdrowia pozostawiam bez komentarza.Co do ziółek nie powiedziałam że się skupiam tylko na nich ale są też inne metody w walce z nerwicą o których wcześniej była mowa(np. świadome wpływanie na podświadomość), dużo jest tych metod dlatego uważam że psychotropy to nie wyjście. Napisałaś że jak ktoś ma lekką nerwicę to dobre są ziółka otórz ja miałam bardzo silną , nie mogłam przez pół roku wyjść z domu chyba nie powiesz że byla to lekka nerwica mimo to nie wziełam psychotropow które mi przepisała pani doktor i bardzo się z tego cieszę bo jest mi teraz o wiele lepiej i czuję że wracam co prawda pomału ale do zdrowia. W końcu nie odrazu Rzym zbudowano! :lol:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1167
Dołączył(a)
21 mar 2006, 22:31

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez didado1 09 kwi 2006, 14:14
xxx
Ostatnio edytowano 15 mar 2008, 16:27 przez didado1, łącznie edytowano 1 raz
znikłam i mnie nie ma .........
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1189
Dołączył(a)
03 mar 2006, 14:35

przez michal22 09 kwi 2006, 19:49
moje zdanie jest nastepujace: kazdy leczy sie na swoj sposob bo kazdy ma swoj typ nerwicy; jedni lagodna, drudzy srednia a inni jeszcze inniejsza ;P. i udowadnianie komus ze ten lek jest zly bo "..." nie ma sensu. mysle ze mozliwe jest nawet uzdrowienie bez lekow czy ziolek... trzeba uwierzyc w siebie, mowiac wszystkim dookola ze ten czy tamten lek nie pomaga odbiera komus tak naprawde nadzieje... ja np nie chcialbym usyszec "ej stary nie bierz tego , mi to gowno pomoglo"... pamietajcie ze oprocz lekow pozostaje nasz umysl i jezeli sobie z gory zalozymy ze nie pomoze bo "tamtemu z forum" nie pomoglo to nigdy sobie nie pomozemy....
pozdrawiam wszystkich serdecznie tak czy siak ;)
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
06 kwi 2006, 20:46

Avatar użytkownika
przez kochajacy 10 kwi 2006, 08:11
michal22 napisał(a):kazdy leczy sie na swoj sposob bo kazdy ma swoj typ nerwicy


oczywiscie kazdy moze znalesc swoj sposob ale pewne ramy tego leczenia sa wspolne dla kazdego
nerwica nie spada na nas z nieba jak deszcz, ona jest reakcja na destrukcyjny wplyw otoczenia i dopoki ten niszczacy wplyw jest dopoty nerwica jest !!
zauwazylem ze ogrom ludzi skupia sie na lekach jako na czyms co moze usunac nerwice
jednak leki usuwaja tylko objawy ,lecz zrodlo pozostaje i dlatego zdazaja sie przypadki w ktorych dziewczyna leczy nerwice 8 lat !!
moim zdaniem to zupelny brak dzialan , zupelny brak swiadomosci tego na czym polega nerwica!!

nie mozna wyleczyc trwale nerwicy jesli czlowiek w pelni nie uswiadomi sobie tego co ja spowodowalo, trzeba analizowac , rozejrzec sie wokol siebie i za wszelka cene starac sie dostrzec zrodlo jej powstania , najczesciej jest to pewnego rodzaju uzaleznienie od jakiejs osoby , jakas relacja z nia ktora jest "toksyczna" mozemy nie zdawac sobie z tego nawet sprawy bo konflikty wewnetrzne nie sa zawarte w swiadomosci ale w podswiadomosci ,zeby moc rozpoczac prace na soba trzeba sie UNIEZALEZNIC!! to uniezaleznienie nie moze byc tylko wirtualne ! od toksycznych relacji nalezy sie odciac :!: :!:
bezwzglednie odciac :!: :!:
gdy zlikwidujesz przyczyny ,skutki znikna :!:
dzieki temu sposobowi myslenia wlasnie udalo mi sie zwalczyc ta chorobe
pozdro
"Człowiek doskonały posługuje się swym umysłem jak zwierciadłem. Zwierciadło niczego nie chwyta, niczego nie odrzuca; przyjmuje, lecz nie zatrzymuje." / Czuang Tsy /
Avatar użytkownika
Offline
Posty
603
Dołączył(a)
05 kwi 2006, 21:03
Lokalizacja
z domu

Avatar użytkownika
przez agapla 10 kwi 2006, 12:22
Wlaśnie przyczyny! ja już od dawna o tym trąbie tylko nie ma odzewu.Może teraz przy pomocy kolegi coś się ruszy.Ja bym nawet wybiegła dalej otórz co się wydażyło przed pierwszym atakiem lęku . Moze coś się zmienilo w życiu ? wszelkie najdrobniejsze szczegóły mogą być ważne.Taka analiza może pomóc też innym! Napiszcie coś na ten temat pozdr.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1167
Dołączył(a)
21 mar 2006, 22:31

Avatar użytkownika
przez iwo4 10 kwi 2006, 13:51
Przyczyny moga tkwic gdzies bardzo daleko i gleboko... np w dziecinstwie... mnie tez sie wydawalo ze mialam super dziecinstwo, jednak tak zupelnie nie bylo... to jest podstawa naszej emocjonalnosci
Witajcie wsród "wybranych"...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
193
Dołączył(a)
24 mar 2006, 23:21
Lokalizacja
Kraków

Avatar użytkownika
przez agapla 10 kwi 2006, 14:30
Iwo mnie nie chodzi o przyczyny nerwicy bo to kazdego indywidualna sprawa , ale o przyczyny lęku . Bo tak naprawdę on nam niepozwala normalnie funkcjonować.Ja nerwicę miałam od zawsze podejrzewam że nawet się z tym urodziłam , to nie znaczy że źle funkcjonowałam ,żyłam w pełni normalnie aż do momentu (ponad rok temu) jak pojawił się lęk.Uwazam że sprawę lęku trzeba rozpatrywać osobno.Skoro jesteśmy takimi wrażliwcami to możemy odbierać np negatywne energie, reagować na cieki wodne,począwszy od drobnych rzeczy ,kończąc na np. negatywnym działaniu tel komorkowych.Może na codzień nie zwracaliśmy na to uwagi aż się skumulowało, warto przeanalizować co wy na to?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1167
Dołączył(a)
21 mar 2006, 22:31

Avatar użytkownika
przez kochajacy 10 kwi 2006, 23:55
agapla napisał(a):podejrzewam że nawet się z tym urodziłam


nie sadze zeby to bylo mozliwe


agapla napisał(a):Uwazam że sprawę lęku trzeba rozpatrywać osobno

z tym rowniez nie moge sie zgodzic, lęk jest jednym z objawow zaburzen nerwicowych , wystepuje we wszystkich odmianach nerwicy , w nerwicy lękowej jest on dominujacy

co do ciekow wodnych , telefonow komorkowych i innych rzeczy natury nieozywionej to z cala pewnoscia nie nalezy sie w nich doszukiwac zrodel powstania nerwic

podam ogolnikowo jeden z przykladow ktore spowodowaly u mnie nerwice (w czasie gdy ona sie rozwijala zupelnie ich nie dostrzegalem i nawet w 1% nie bylem swiadom tego jakie destrukcyjne zniwo zbieraly )
teraz gdy mam to juz poza soba widze to wszystko bardzo wyraznie
, a wiec jedna z tych przyczyn bylo to,ze kiedy mialem nascie lat bylem z pewnych powodow bardzo agresywny (moj ojciec zakorzenil we mnie ten wzorzec poniewaz bardzo czesto stosowal wobec mnie kary cielesne)
kiedy dochodzilo do sytuacji w ktorej mialem uczestniczyc w bojce az sie palilem zeby sie z kims pobic (wiadomo ze u kogos komu brak bylo w domu akceptacji podziw grona kolegow kiedy zwyciezalo sie walki byl czyms bardzo potrzebnym) i tak to trwalo lata , narastal we mnie perfekcjonizm i dazylem do tego by pokonywac przeciwnikow jak najefektowniej (co z wiadomych wzgledow nie bylo zawsze mozliwe ,(koledzy zebym podbudowal swoje poczucie wlasnej wartosci zawsze powtarzali teksty typu : jestes dobry itp prowokowali mnie zebym to robil , a ja niemadry to czynilem (jednak najprawdopodobniej nie zdawali sobie sprawy z tego ze mnie tym niejako napedzali (a bojki nie byly tak naprawde moim wewnetrznym pragnieniem , tak bardzo brak bylo mi akceptacji ze zaglebialem sie w to coraz bardziej i bardziej ,
to byla wielka sprzecznosc pomiedzy moimi pragnieniami a presja otoczenia uwarunkowana akceptacja ktorej potrzebowalem jak wody do zycia, (teraz wiem ze brak tej akceptacji byl spowodowany tym ze to ja sam siebie nie akceptowalem ale to juz temat do kolejnego wywodu) to wszystko bylo o wiele bardziej zlozone (niesposob tego tu strescic) nie wiem czy dosc jasno ten przyklad opowiedzialem , ale takich elementow jak ten bylo wiele , zeby je wszystkie sobie uswiadomic potrzebowalem wiele czasu i wysilku
pozdrawiam
"Człowiek doskonały posługuje się swym umysłem jak zwierciadłem. Zwierciadło niczego nie chwyta, niczego nie odrzuca; przyjmuje, lecz nie zatrzymuje." / Czuang Tsy /
Avatar użytkownika
Offline
Posty
603
Dołączył(a)
05 kwi 2006, 21:03
Lokalizacja
z domu

Avatar użytkownika
przez iwo4 11 kwi 2006, 07:29
Ja tez jestem przekonana o tym, ze lęk nie jest sprawa odrebna... to wlasnie on jest efektem nerwicy... w ten sposob uzewnetrznia sie choroba... i choc malo zdajemy sobie z tego sprawe, uwazam ze w wiekoszosci przypadkow nerwica ma podloze w dziecinstwie... chyba mam ten sam problem co Ty kochajacy (choc Ty juz sie prawdopodobnie rozliczyles sie z przeszloscia)
Witajcie wsród "wybranych"...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
193
Dołączył(a)
24 mar 2006, 23:21
Lokalizacja
Kraków

Avatar użytkownika
przez kochajacy 11 kwi 2006, 09:57
iwo4 napisał(a):uwazam ze w wiekoszosci przypadkow nerwica ma podloze w dziecinstwie

oczywiscie ze to prawda
rozwijajac ten watek mozna dodac ,ze posrednio kazda nerwica ma swoje przyczyny w dziecinstwie, poniewaz przejmujemy z otoczenia ,od swoich rodzicow ,braci,siostr pewne niewlasciwe wzorce ,te wzorce "kaza" nam nieprawidlowo reagowac na sytuacje stresowe,
idac dalej trzeba by bylo rozwazyc pojecie stresu, czym on tak naprawde jest?? czy nie jest on przypadkiem wypadkowa zludzen i wyobrazen??
a gdyby tak postarac sie nie wyobrazac sobie zdarzen ktore maja nastapic??
mozna zauwazyc ze wyobrazenia nigdy nie sa zbiezne z faktycznymi zdarzeniami , a wiec co sa warte nasze wyobrazenia?? czyz to nie jest oszustwo jakie serwuje nam umysl??
:idea:
"Człowiek doskonały posługuje się swym umysłem jak zwierciadłem. Zwierciadło niczego nie chwyta, niczego nie odrzuca; przyjmuje, lecz nie zatrzymuje." / Czuang Tsy /
Avatar użytkownika
Offline
Posty
603
Dołączył(a)
05 kwi 2006, 21:03
Lokalizacja
z domu

Avatar użytkownika
przez agapla 11 kwi 2006, 11:42
A jak wytłumaczysz zaburzenia lękowe u ludzi którzy nie mieli problemów w dzieciństwie?Wydaje mi się że nie można brać wszystkich pod jeden nawias.Nie zgadzam się z tym że lęki nie mogą samoistnie powstawać, wystarczy poczytać posty innych.Ja nie miałam nigdy problemów w dzieciństwie, a chyba to że dostałam kiedyś tzw klapa od mamy nie nazwiesz traumatycznym przeżyciem kyóre mogło by się odbić na dalszym moim życiu.Każdego problem jest indywidualny.Ja swoich lęków dostałam po tzw rotawirusowym zapaleniu.Jak to wyjaśnić? dodam tylko że spotkałam się z paroma osobami którzy również dostali lęków po tej chorobie.Zgadzam się że u niektórych lęk jest wynikiem nerwicy ale nie u wszystkich.Może gdybyśmy sobie to uzmysłowili łatwiej byłoby innych leczyć, a nie zagłębiać sie w książkowe definicje.Przecież w wielu przypadkach ani leki ani terapia nie skutkuje.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1167
Dołączył(a)
21 mar 2006, 22:31

Avatar użytkownika
przez kochajacy 11 kwi 2006, 12:06
agapla napisał(a):terapia nie skutkuje.


terapia zawsze skutkuje w przypadku nerwicy , to jedyna bron w walce z nia
NIE ISTNIEJE inna skuteczna metoda prawdziwego leczenia nerwic, powtorze to 10000 razy z pelna odpowiedzialnoscia za moje slowa,
bez psychoterapi zaden lek nie doprowadzi do pelnego uzdrowienia
zeby zwalczyc nerwice nie ma metody innej niz poznanie wszystkich swoich wewnetrznych konfliktow oraz ich rozwiazanie
i prosilbym wszystkich zeby nie dopatrywali sie w tym czarnej magii , trzeba konkretnie i rzeczowo dzialac , jesli wydaje ci sie ze nie mialas problemow w dziecinstwie to masz racje bo to ci sie tylko wydaje , cala trudnosc w nerwicy polega wlasnie na tym ze nie wiemy jakie to sa problemy , bo sa one gleboko ukryte i tylko psychoanaliza moze te wewnetrzne konflikty wyciagnac na swiatlo dzienne
to wszystko co mam w tym temacie do powiedzenia
pozdrawiam
"Człowiek doskonały posługuje się swym umysłem jak zwierciadłem. Zwierciadło niczego nie chwyta, niczego nie odrzuca; przyjmuje, lecz nie zatrzymuje." / Czuang Tsy /
Avatar użytkownika
Offline
Posty
603
Dołączył(a)
05 kwi 2006, 21:03
Lokalizacja
z domu

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: amandia, Baidu [Spider] i 46 gości

Przeskocz do