Mój dzisiejszy dzień

Nic związanego z tematami 'nerwica', 'stres', 'depresja', 'psychologia' itd.
W końcu nie tylko psychologią człowiek żyje. ;)

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez Magdaa 17 lip 2010, 17:24
Wova- ja już mam wszystko wymyślone :mrgreen: Ale jestem moją strategią tak podniecona że aż płonę :twisted: hehe Teraz tylko studiuję podręczniki. Wiesz, mnie od Wujka różni to, że on najpierw czyta a potem robi. A ja odwrotnie- najpierw robię, a potem czytam. Mam na temat handlu wiedzę praktyczną, teraz tylko zapoznaję się z najnowszymi zasadami i z programami które pomogą mi w zapanowaniu nad moim imperium. Małymi kroczkami, co nagle to po diable.
A morze... hmmm oj kusi, kusi :roll: :mrgreen: Może pojadę, usiądę pod molo z kapeluszem i pozbieram trochę kasy na moją inicjatywę :mrgreen: :lol: ;)
Magdaa
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez wovacuum 17 lip 2010, 17:41
Magdaa, muszelki pozbieraj... a moze jakis bursztynek siè trafi??? :105: kasa siè znajdzie..zawsze siè znajduje :mrgreen:
wovacuum
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez isabella_28 17 lip 2010, 18:05
Ok! Napisze Wam juz sama:)
Oczywiscie na urlopie czyli w Pl ,Karpaczu i Czechach poprostu bylo cudownie i strasznie tesknie do tamtych chwil.I oczywiscie straszna tesknota za krajem,ale nie w tym sek.
Bylam u psychiatry.Niestety zle trafilam bo okazalo sie,ze ten lekarz ma zla opinie i sam wygladal jakby potrzebowal pomocy specalisty.Zalatwilam sobie pramolan.Chcial mi wcisnac Miozarine(niewiem czy dobrze pisze).Nie wykupilam,balam se skutkow ubocznych bo zle reaguje na antydepresanty.
Jako,ze nie dal mi lekow ,ktore chcialam moj M, poprosil o zalatwienie lekow od lekarza pierwszego kontaktu swoja Mame.Nie musi placic za wizyte wkoncu.Powiedzala niby,ze OK zalatwi.Jednak moja Ciotka ja wyprzedzila.Juz nie potrzebowalam pomocy.
Wybralismy sie na imieniny do M.ojca.Nagle spytal sie mnie czy sobie leki zalatwilam.Ja potwierdzilam niczego nie podejrzewajac.Krecil cos nosem.No i pozniej cos go sieklo i zaczal mnie wypytywac co mi takigo jest,ze takie silne leki potzrebuje.Orzeklam,ze mam nerwice lekowa,nerwice natrectw i inne zabureznia z tym zwiazane.Zaczal kpic,ze on nie rozumie jak mozna wogole chorowac na takie schorzenia.Ironicznie probowal mi wmowic,ze nie potrzebuja ich,ze sa trujace i wogole koniec swiata.Zaczela sie wymiana zdan.Moj M.reagowal ,aal jak nazbyt spokojnie(o co mam do Niego pretensje),,Ojczulek'' zaczal sie wtracac w moje prywatne zycie,wszedl z butami w moje najczulsze miejsce.Jakis obcy chlop.Przeciez mam 28 lat i to moja osobista sprawa.Bardzo mnie to zabolalo,robilo sie przykro.Zrobil ze mnie domniemana cpunke ,narkomanke.I co najlepsze....spytal sie jaki mam nick na forum psychologicznym!Nie mam pojecia co on robil,niewiem na jakie forum wlazil.
Czy masz nick Iza28?Ja odparlam,ze nie Pana sprawa!
Zaczal mnie sledzic,szpiegowac.Jakis obcy facet ponizyl mnie poprostu.
Orzekl,ze sami sobie wmawiamy .Moj M.stwierdzil,ze facet nawet nie wierzy w alergie!!To sa kpiny.Mojemu chlopakowi wmawial jak byl mlodszy,ze nie ma alergi,ze to wymysly.Jak to pisze rece mi drza ze zlosci.
Znam goscia 5 lat.Wiem,ze sa wscibscy z Zona,ale nigdy nie posuneli sie do tego stopnia.Powinni zajac sie synem mlodszym,ktory ciale stwarza klopoty,ma wypadki samochodowe,ale to przeciez synus kochany.Nie moga nadnim zapanowac i traktuja 23-letniego chlopa jak male dziecko.Jestem w ich domu to czuje sie w jakiejs sekcie.Niewiem co ma myslec o nich.Napewno nie spotkam sie juz z Ojcem M.O Swietach w ich domu moga zapomniec.I przez to wlasnie sie nienawidzi tesciow.Ja dlugo w sobie zlosc gromadze i jestem pamietliwa.Zmienilam zdanie o Nim diametrycznie.Stwarzal pozory przez caly czas takiej przykladnej osoby,az za bardzo.
Moje emocje do tej pory siegaja zenitu.Mysle,z moj M.jest dla Nich za bardzo poblazliwy.Wkurza mnie to!
Jacy ludzie sa wstretni i schematyczni.Jesli bedzie okazja i Pan P.zachoruje(ni zycze nikomu),ale wiem co wtedy powiem-Wymysla Pan sobie chorobe,to czysty wymysl!
Panie P.jak Pan to czyta to prosze czytac ze zrozumieniem i doksztalcic sie w sprawie tematyki forum;/

Co o tym myslicie?

[Dodane po edycji:]

Odskakujac od mojego problemu.Fajne sobie buty kupilam?
http://cgi.ebay.co.uk/ws/eBayISAPI.dll? ... SA:GB:1123
isabella_28
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez wovacuum 17 lip 2010, 18:30
isabella_28, Karpacz znam doskonale-mam rodzinkè w miejscowosci Boguszow -Gorce..w sumie niedaleko od wlasnie <Karpacza-pièkne tereny;.
jesli chodzi o twojà hmm zawilà sytuacjè z rodzinà M-no coz..ja bym siè starala uciàc kontakty-tak kategorycznie.A swieta zawsze mozecie spèdzic w inym gronie!!uwierz mi to nie jest takie trudne!!ja swego czasu tez mialam takà sytuacjè-jak cos to pisz na Pw. :D
wovacuum
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez Magdaa 17 lip 2010, 18:48
Iza- :shock: Co za koleś!... Brak słów. Już pomijając to, że od dawna jesteś dorosłą kobietą to on i tak nie miał prawa włazić Ci tak z butami w życie, poniżać Cię i... szpiegować?! :shock: Masz rację, powinni się zająć młodszym synkiem który widocznie wlazł im na głowę. Kategorycznie zerwałabym z nimi (lub przynajmniej tylko z ojcem) wszelkie kontakty. Inaczej się nie da. Ważne, że mieszkacie osobno. Twój facet mógł za lekko zareagować bo to w końcu jego ojciec, może zszokowała go ta sytuacja i nie potrafił się w niej na szybko odnalezc. Nie wiń go za to, ale ucz go asertywności. Widzisz teraz przynajmniej co to za człowiek i wiesz, aby mu nie ufać. Opowiem Ci moją historię aby pokazać Ci, że taki zimny prysznic może być dobry...

Miałam podobną sytuację. Znam teściów od 3 lat, nawet przez jakiś czas z nimi mieszkałam. Traktowałam ich jak rodziców, byli mi bardzo bliscy. W pewnym momencie zaczęli mnie traktować jak swoje dziecko- czułam, że jestem im bliska ale też zaczęli mi rozkazywać. Raz zrobili mi awanturę o butelkę wódki w MOJEJ torbie podróżnej, w MOIM pokoju. Nie wspomnę o praniu mojej bielizny... Pewnego dnia w nerwach nagadali mi przykrych rzeczy, min moja teściowa powiedziała, że to nie jest mój dom tylko ich syna, i to nie ważne czy ja się w nim dobrze czuję bo to on ma się tam dobrze czuć. Bolało. Nie odzywałam się do nich pół roku aż byłam zmuszona (uroczystość rodzinna). Tamta sytuacja pokazała mi że teściowie to teściowie i nie ma co za bardzo z nimi w komitywę wchodzić. Od tamtej pory mamy ciepłe relacje, może nawet dzisiaj do nich pojadę na weekend, ale trzymam dystans. Nadal się zdarza że np jego mama robi mi śniadanie a potem czesze mnie w warkocza, ale już staram się aby nie traktowała mnie jak swoje dziecko, tak jest zdrowiej- bo jeśli coś palnie to mniej mnie zaboli.
A tata? Hmm... on nadal nazywa mnie per 'Cukiereczkiem' i 'Dzieciaczkiem'.. jakby nic się nie stało.
Trzymaj się.
Magdaa
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez isabella_28 17 lip 2010, 19:09
Kocham Karpacz i okolice!!Czechy sa rownie piekne jak Polska.Bo mieszkam zagranica i mam porownanie.Uwierzcie!

Dzieki! Oni wogole sa dziwni,sztuczni,na sile stwarzaja pozory,ze maja idealny dom.Nienawidze tego to obluda!Ukrywaja,maja jakies tajemnice,w cholere z tym!U mnie w domu rodzinnym nie jest kolorowo.Matka ze mna jest tutaj,Ojciec jeszcze dalej,sa w separacji.Co przeszlam mimo juz tylu lat co mam nie musze pisac.Rozstanie rodzicow boli zawsze.Jestem w chorym ukladzie posredniczenia pomiedzy Ojcem a Matka,ale to dluga historia.Wszyscy o tym wiedza,nikt nie robi z tego tajemnicy bo nie da rady.Zawsze jestem szczera i otwarta.Zaufalam im,dzielac sie moja choroba.Stary pryk wykorzystal to przeciwko mnie.Matka M.mnie bronila,nie moge powiedziec,ale moze co innego gadala przy mnie co innego w domu.
Magda moj M.wparowal ponoc do nich na drugi dzien i ostro sie scial z Ojcem.Matka ponoc plakala i obwiniala meza,ze przez Niego juz nigdy do Nich nie przyjdziemy.
Jaka prawda tam byla,nie dowiem sie.Uwazam jednak,ze moj M.powiien na imieninach ostro zreagowac i wyjsc ze mna z domu.Rozumiem szacunek do rodzicow,ale gdzie szacunek do mnie??
Ja przy M.na moja Matke psiocze,na Ojca tez bo sa sami sobie winni,a wkrecaja mnie we wlasne poblemy.Natomiast moj Chlop tak jest za rodzicami,ze mam juz tego dosyc.Zlego slowa nigdy nie wypowie na Nich.Mnie najblizszej osobie,a moze i nie.Ja sie produkuje,wszystkie zale wylewam do Niego,a ten dyplomacja swieci.Jedno wiem,nie pooba mi sie taka sytuacja i napewno kontakt bedzie urwany.Nie pozwole sobie wejsc na glowe.To sa obcy ludzie i mi nie zalezy.Wazne tylko,aby moj Chlop sie ocknal;/

[Dodane po edycji:]

Dodam ,ze jest w mnie tyle zlosci i gniewu,ze bym rozniosla Pana P. Dzis na gg mu wyslalam linka o nerwicy lekowej i innych zaburzeniach.
isabella_28
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez Magdaa 17 lip 2010, 19:14
Rozumiem Cię doskonale, przerabiałam to. Domyślam się, że jego rodzice byli nadopiekuńczy dla niego. Przerobiłam dokładnie identyczny problem z facetem. Więc z doświadczenia powiem Ci co u mnie pomogło- nie nauczyłam go za bardzo asertywności (choć trochę tak), ale właśnie to CAŁKOWITE ucięcie kontaktów z jego rodzicami pomogło. Teraz on już się tak nie zachowuje, otrzeżwiał. Przez te pół roku tłumaczyłam mu co żle robi. U nas to pomogło i dziś jest normalnie. A mój M. zachowywał się kropka w kropkę jak Twój M. Serio. Może spróbuj tego patentu. Daj im i Wam pół roku na przemyślenie pewnych rzeczy.
Magdaa
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez Shadowmere 17 lip 2010, 19:27
burza z prawdziwego zdarzenia.może by się kopsnąć na spacer to mnie piorun trafi? :yeah:
Shadowmere
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez isabella_28 17 lip 2010, 19:41
Odbiegajac od tematu.Jak minal dzien?Kupilam kochane conversy.Fajne?

[Dodane po edycji:]

Shadowmere, widze,ze lubisz black metal :evil:
Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.
isabella_28
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez Shadowmere 17 lip 2010, 19:53
isabella_28, to źle? :D

Trampki pikne,ja mam z hali za 10 zl biale,wysokie.Pocieszam sie ,że Kurt Cobain też nie mial na trampki z Conversa. :pirate:
Shadowmere
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez isabella_28 17 lip 2010, 20:00
Shadowmere, jasne ,z nie!!Ja kocham wszystko co punkowe,metal,rock alternatywny.Taka muzyka ma w sobie dusze.Podziwiam Ciebie,ze akurat lubisz ten rodzaj metalu bo to juz dla nielicznych jest::)Smakoszy:)Sio z komercja:Chcialam kupic glany(kiedys w Liceum nosilam),ale moj M.powiedzial,ze nie bo kojarzy mu sie z......nie bede pisac.Nie rozumiem jego,ale coz.Moze woli,,rozowe i plastykowe'' laleczki.Kto go tam wie.Wybralam cos na pograniczu.Niewiem czy to akurat Conversy.

[Dodane po edycji:]

Dzis jeszcze moj kochany Tatus wydzwania do mnie po pijaku bo po 4 latach rozstania z Matka nie moze sie z tym pogodzic i mnie zadrecza.Nie odbieram,ale nagrywa sie na sekretarke wiec wiem w jakim jest stanie.Cudowny dzien.Nawet moi rodzice zyc mi nie daja.Nic tylko cieszyc sie zyciem.Najlepiej jakby to mnie piorun strzeil
isabella_28
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez Shadowmere 17 lip 2010, 20:32
isabella_28, milo wiedzieć,że na forum są inne metalowo rockowe laski :D Niech żyje MROOK :lol: !!
A co do ojca,to Cię rozumiem.Ja też uwielbiam jak nawalona mamusia dzwoni,żeby powiedziec,że mnie kocha i mam wracac do domu :roll:
Trochę się spoznila..
Shadowmere
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez paradoksy 17 lip 2010, 20:43
Korba napisał(a):a do tego mam ochotę zamordować małego pyskatego psa, który szczeka jak najęty pod moim oknem :evil:

osz kierwa, to już tydzień tak szczeka? :x

te upały mnie wykańczają, a poza tym póki co zajebisty weekend.
paradoksy
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez isabella_28 17 lip 2010, 20:56
Shadowmere, zakorzenilam w sobie milosc do punku i innych odlamow w szkole sredniej.I tak juz pozostalo.U mnie w Liceum oj dzialo sie-jak to mowi Pani Barbara- szmery,bajery ,dzikie weze:)
Co do Ojca to moj wielki problem,rozdzierajacy moje serce.Rodzice tyle lat do porozumienia nie potrafia sami dojsc.,,Spowiadam'' oboje.Kumuluja sie we Mnie wyrzuty sumienia,zale.
Matka ma kogos innego.Tata pogodzic sie z tym nie moze.Wydzwania ,,po pijaku'' wyzala mi sie.Doprowadza mnie do szalu!Ja nie dosc,ze mam problemy sama to ten wbija szpile w moja trumne.
Ile mozna to zniesc i niesc wciaz na barkach zale rodzicow.Jest egoista.Nie docenial Nas kiedys.Teraz wszystko stracil i na sile probuje odbudowac wszystko.Jednak zamiast zmienic cos na lepsze,sam sie pograza jeszcze bardziej i zachowaniem odpycha od siebie.Pozniej w samotnosci pije.
Matka tez zrobila sie nie lepsza.Moze nie obciaza mnie tak jak Ojciec,ale jak mnie potrzebuje jestem Ok,jak nie wyrzuca z domu.Wiem,ze sama ma nerwice,a teraz zaburzenia zwiazane z menopauza,ale to nie moze byc wymowka.Zakrawa na patologie.
isabella_28
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: MSNbot Media i 11 gości

Przeskocz do