Jak opanować nerwice

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez cieple_kakao 09 sty 2008, 13:54
Wiki, może to będzie przełomowy dzień dla Ciebie? Mam nadzieje,że wszysko skonczy sie dobrze - skupisz sie na maluszku i może w jakiś sposób uda Ci sie zapomnieć o innych problemach.. Życzę Ci duzo zdrowia i sił na pokonanie tej choroby!

Ja znowu mialam atak tej nocy - taki przeszywający lęk - to byl mój pierwszy raz, keidy czulam lęk, ogólnie nerwica zaczęła mi sie w sierpniu minionego roku. Też mam dni,kiedy wszystko jest ok i dni, kiedy nic nie jest ok. Moim lekarstwem byl do wczoraj valerin.. Jak jechałam na uczelnie,to myslalam,ze poprostu nie dojade, czulam, ze moje cialo jest z gumy i mialąm świadomość odlotu to innego świata :| w sensie,ze prawie nic do mnie nie docierało. Dzieje mi sie tak, kiedy jestem sama.. Kiedy musze gdzieś pojechać.. blee. Zapisałam sie na aerobic 2 razy w tygodniu, mam nadzieje,ze cokolwiek przynajmniej mi to pomoże, bo wczoraj na ćwiczeniach brakowalo mi ciągle tlenu.. Chciałabym,żeby organizm mi sie przyzwyczaił do wysilku, bo jak narazie, to se ciągle buntuje :( A biegać nie umiem. Wie może ktoś z Was jak zacząc biegać,jako osoba początkująca? :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
26 gru 2007, 20:33

przez cleo27 09 sty 2008, 14:09
nie radze zaczynac Ci od areobiku bo zmęczysz i przetrenujesz serce!!!!Nie wolno tak robić. Jeżeli brakuje Ci tlenu jak cwiczyć to może oznaczać raz,ze nie masz kondycji a dwa ze masz niski poziom zelaza we krwi!!Powinnas zacząc od spacerów codziennie po 2,3 km tak przez 2 miesiące i dopiero pózniej na normalną gimnastykę bo inaczej to się możesz do zawału doprowadzić jezeli nie masz kondycji a skazujesz serce na taki wysiłek.
oj....pózniej coś napiszę!
Offline
Posty
338
Dołączył(a)
26 lut 2006, 22:54

Avatar użytkownika
przez cieple_kakao 09 sty 2008, 14:16
eee no bez przesady, jakas tam kondycje mam, to nie było tak,ze ni stąd ni z owąd sie zapisalam. wolny od aerobicu mialam grudzien,a tak to na niego chodzilam. W grudniu za to staralam sie byc jak najwiecej na powietrzu. Ja bym bardziej powiedziala,ze to z nerwów a nie z rzeczywistego braku tlenu, bo ciemno przed oczami mi sie nie robiło :-)
Poziom żelaza mam dobry - robilam wszyystkie badania na serce rónież i wszystko wyszlo w porządku
wolności się uczę..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
26 gru 2007, 20:33

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez cleo27 09 sty 2008, 16:42
cieple_kakao napisał(a):eee no bez przesady, jakas tam kondycje mam, to nie było tak,ze ni stąd ni z owąd sie zapisalam. wolny od aerobicu mialam grudzien,a tak to na niego chodzilam. W grudniu za to staralam sie byc jak najwiecej na powietrzu. Ja bym bardziej powiedziala,ze to z nerwów a nie z rzeczywistego braku tlenu, bo ciemno przed oczami mi sie nie robiło :-)
Poziom żelaza mam dobry - robilam wszyystkie badania na serce rónież i wszystko wyszlo w porządku


Jezeli tak to spoko....myslałam,ze zaczełac od areobiku tak odrazu.
oj....pózniej coś napiszę!
Offline
Posty
338
Dołączył(a)
26 lut 2006, 22:54

przez eva79 10 sty 2008, 16:00
bedzie dopbrze-zobaczysz.
Offline
Posty
69
Dołączył(a)
09 sty 2008, 13:01

przez rose79 29 lut 2008, 14:39
Wiki
Trzymam kciuki:)

Mam 29 lat Ja choruje i leczę sie na nerwicę od 1 roku. Jak tak przeanalizowałam od kiedy miałam jej poczatki to wychodzi ok. 4 lat. niestety negatywne wydarzenia sprawiły, że nerwica osiągnęla punkt kulminacyjny.
Od roku zaczęlam leczyc si eu neurloga, miałam te wszystkie objawy , co pisza moi poprzednicy. Było juz lepiej :), niestety jednak od 2 miesiecy wszystko mi sie prawie nawróciło, a wciąż jestem na lekach i co najważniejsze zaczęłam mśleć pozytywnie. niestety nie dało skutku a wczoraj miałam mały ataki do tego pojawiły sie nerwobóel w klatce piersiowej:( Tak dzis jestem całkowicie wypluta. Dobrze, że ten atak miałam , jak jestem na urlopie. Dzis formalnie brakuje m sił, i znów powróciły nerwobóle:(. Najgorsze, ze biorę się w garść, ale okres pozytywny nie trwa zbyt długo niestety:(. Najgorsze, że jestem sama, nie mam faceta, z drugiej mam wrażenie, że ja sie kompletnie do tego nie nadaję, ba kto by mnie zresztą taką zechciał :( taka z przypadłościami. żałuję, ze to ja musze przez to wszystko przechodzić :( W koncu mam swoje latka, a tak baaardzo chciałaby sobie ułożyć życie i życ normalnie. Czy sie uda nie wiem tego ? Życie pokaże
Pozdrawiam wszystkich:)
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
29 lut 2008, 14:08

Avatar użytkownika
przez Zahn 01 mar 2008, 00:45
Witaj na forum rose79. Niestety miewam podobne wątpliwości, co do swojej osoby... dorosły facet, a nerwica na karku. Samotność miesza się z poczuciem braku własnej wartości, gdyż jak tu założyć rodzinę, będąc "upośledzonym" przez nerwicę? Świadomość, że mam nerwicę jest czasami nie do zniesienia... ale trzeba jakoś funkcjonować i cieszyć się tym, co się ma... niestety to takie trudne :cry:
"Śpiewać... Cieszyć się majem... Niektórzy to mogą..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
180
Dołączył(a)
02 gru 2007, 23:22

przez rose79 01 mar 2008, 11:02
Witam:)
ZAhn masz całkowię rację. Świetnie ująłęś to pisząć, że jest to "jak uposledzenie" przez nerwicę. A najgorsze jest to ,ze trzeba funkcjonować. Ja próbuję stosując rózne techniki, niekiedy sie udaje niekiedy nie:(. Staram sie funkcjonować normalnie bo nie chcę zaprzepaścic do końca swego życia, bo a nóż widelec uda się wyjść z tego. Gdzieś w środklu tkli sie taka mała iskierka nadziei na to,że kiedys nastanie taki dzień. Oby starczyło do tego czasu siły. Tym bardziej,ze było juz tak dobrze. Mówi się , że Jezus nie daje nam więcej niż to co potrafimy unieść. Mam nadzieję, że tak jest, choć czasami trudno jest
Pozdrawiam:)
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
29 lut 2008, 14:08

Avatar użytkownika
przez Zahn 01 mar 2008, 11:50
Ja również stosowałem różne techniki... i sam już nie wiem, co mi pomaga i czy pomaga. Są chwile, że jest całkiem nieźle i mam wrażenie, że wracam do zdrowia, ale wystarczy małe potknięcie i ogarnia mnie zwątpienie, czy kiedykolwiek uda mi się zacząć tak normalnie, zupełnie spokojnie funkcjonować? Tak więc, nadzieja raz mnie rozpala, a drugim razem ziębi. Mam ją i nie mam... jestem radosny, bo wydaje mi się, że jest dobrze, żeby za chwilę poczuć smutek i lęk przed przyszłością, gdyż do wyzdrowienia jeszcze wiele mi brakuje. Czy również obawiasz się upływu czasu? Że za chwilę będzie za późno... nawet, gdy jakimś cudem uda się Tobie zwalczyć nerwicę?
"Śpiewać... Cieszyć się majem... Niektórzy to mogą..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
180
Dołączył(a)
02 gru 2007, 23:22

Avatar użytkownika
przez ALEKS*OLO 01 mar 2008, 13:03
Witam wszystkich ...tak tak ta nerwica to jest jak krzyz ktory mosimy dzwigac tylko cozesmy takie złego zrobili ze do konca zycia mamy go dzwigac ,bo ja juz nie mam nadzieji ze z tego wyjde ,staram sie z tym pogodzic bo im bardziej nienawidze ta moja nerwica tym bardziej ona mnie paralizuje a w momencie kiedy proboje sie z nia ''zaprzyjaznic'' podejsc ja ''sposobem'' wtedy ona traci sily , zauwazam u siebie takie falowe napady np przez jakis czas czuje sie swietnie tak jakby mi nic nie bylo a zaraz na drugi dzien chce tylko umrzec,depresja ,nie wychodzez domu ,zeby znow za pare dni dostac ataku cudownej eufori :roll: troche to szalone i pokrecone ale coz u mnie tak jest :? a najgorzej jak dopada mnie atak w miejscu publicznym to nie musle o niczym innym tylko ze wszyscy widza mnie i moja nerwice :oops:
"Kobiety i koty zawsze będą robić to, co chcą, a mężczyźni i psy powinni się zrelaksować i powoli oswajać z tą myślą."

"Panować nad sobą to największa władza" - Seneka
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
2384
Dołączył(a)
01 mar 2008, 00:25
Lokalizacja
Śląsk

przez rose79 01 mar 2008, 13:35
Witam :)
ZAHN- hmm jak jest w miare dobrze, to nabieram wiary, że z tego wyjdę i mogłabym przenosić góry. Wystarczy jednak mały atak, złe samopoczucie i staczam się niekiedy na tyle, ze nie mam kompletnie wiary. Ostatnio nawet miałam okres pozytywnego myslenia, dostałam ataku i niestety moja wiara spadła prawie do zera. Przyznam sie, ze nawet sie popłakałam z tego wszystkiego, bo skoro sie staram tak bardzo i te wszystkie metody zawiodły, to czy jest sens walczyć? Tak obawiam sie tego,że czas pędzi jak opętany, troche zaczęłam sie lękać dnia i zadaje sobie pytanie czy znów mnie ona dopadnie i jakie bedzie moje samopoczucie? Obawiam się , bo niestety mam już swoje latka, a nie mam faceta, a chciałabym znaleść go i założyc rodzinę, jesli to mozliwe i czy znajdzie sie taki, kto mnie ze chce z tym wszystkim?
A ty jakie masz podejście do tego wszystkiego?
Pozdrawiam:)
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
29 lut 2008, 14:08

przez frutek 04 mar 2008, 13:46
ja tez zeby sie odstresowac to biegam, chodze albo jezdze na rowerze.czasem tez zapisuje swoje mysli i mam nadzieje ze po tym przestane sie zadreczac. a teraz biore paromerck i stresuje mnie to ze nie wiem jak dziala na wage.czy powoduje wzrost czy obnizenie. moze wy wiecie.pozdro
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
04 mar 2008, 13:27

przez my_cha2 05 mar 2008, 01:08
[quote="ALEKS*OLO"]Witam wszystkich ...tak tak ta nerwica to jest jak krzyz ktory mosimy dzwigac tylko cozesmy takie złego zrobili ze do konca zycia mamy go dzwigac ,bo ja juz nie mam nadzieji ze z tego wyjde ,staram sie z tym pogodzic bo im bardziej nienawidze ta moja nerwica tym bardziej ona mnie paralizuje a w momencie kiedy proboje sie z nia ''zaprzyjaznic'' podejsc ja ''sposobem'' wtedy ona traci sily , zauwazam u siebie takie falowe napady np przez jakis czas czuje sie swietnie tak jakby mi nic nie bylo a zaraz na drugi dzien chce tylko umrzec,depresja ,nie wychodzez domu ,zeby znow za pare dni dostac ataku cudownej eufori :roll: troche to szalone i pokrecone ale coz u mnie tak jest :? a najgorzej jak dopada mnie atak w miejscu publicznym to nie musle o niczym innym tylko ze wszyscy widza mnie i moja nerwice :oops:[/quote]

Hej Alex ! a słuchaj byłeśbadany psychiatrycznie ? Bo to jest zalążek depresji maniakalnej , czy jak to sie tam mówi i z tego sie jeszcze wygorzej wychodzi niz z zaburzenia lekowego z tego co ja sie orientuje.... :(

[size=9:][ [i:][b:]Dodano[/b:]: Dzisiaj o godz. 12:09 am[/i:] ][/size:]
[quote="ALEKS*OLO"]Witam wszystkich ...tak tak ta nerwica to jest jak krzyz ktory mosimy dzwigac tylko cozesmy takie złego zrobili ze do konca zycia mamy go dzwigac ,bo ja juz nie mam nadzieji ze z tego wyjde ,staram sie z tym pogodzic bo im bardziej nienawidze ta moja nerwica tym bardziej ona mnie paralizuje a w momencie kiedy proboje sie z nia ''zaprzyjaznic'' podejsc ja ''sposobem'' wtedy ona traci sily , zauwazam u siebie takie falowe napady np przez jakis czas czuje sie swietnie tak jakby mi nic nie bylo a zaraz na drugi dzien chce tylko umrzec,depresja ,nie wychodzez domu ,zeby znow za pare dni dostac ataku cudownej eufori :roll: troche to szalone i pokrecone ale coz u mnie tak jest :? a najgorzej jak dopada mnie atak w miejscu publicznym to nie musle o niczym innym tylko ze wszyscy widza mnie i moja nerwice :oops:[/quote]

Hej Alex ! a słuchaj byłeśbadany psychiatrycznie ? Bo to jest zalążek depresji maniakalnej , czy jak to sie tam mówi i z tego sie jeszcze wygorzej wychodzi niz z zaburzenia lekowego z tego co ja sie orientuje.... :(
Offline
Posty
39
Dołączył(a)
19 lis 2006, 20:54
Lokalizacja
WARSZAWA

Jak sobie radzicie w stanach dużego stresu?

przez mikos 02 kwi 2008, 18:32
Jak próbujecie opanować sytuację lękową? Oczywiście poza samym uniknięciem sytuacji,co nie zawsze jest możliwe.

Ja odkryłem pewien sposób,który u mnie działa...

Pod wpływem stresu zawsze oddycham szybko i płytko. Gdy stres trwa dłużej nasilają się u mnie objawy zimna kończyn i twarzy oraz napięcia mięśni. Wyczytałem na stronie o objawach hiperwentylacji,czyli spadku poziomu co2 przez szybki i płytki oddech...Osobiście miałem pogląd,że szybkie oddychanie na powietrzu dotlenia nas,a tu guzik.

Podczas długotrwałego stresu mam po jakimś czasie objawy zimna kończyn i dużego napięcia mięśni aż do bólów w okolicach kręgowych. Po dłuższym czasie czuję otępienie i rozmywa mi się wzrok. Myślałem,że to same w sobie są objawy stresu,ale zawsze na uspokojenie pomagało wstrzymywanie szybkości oddechu. Po takich wstrzymaniach oddechu,serce momentalnie spowalniało i robiło się mi ciepło. Czy możliwe ,że mam hiperwentylację?
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
23 mar 2008, 11:55

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 32 gości

Przeskocz do