Mój dzisiejszy dzień

Nic związanego z tematami 'nerwica', 'stres', 'depresja', 'psychologia' itd.
W końcu nie tylko psychologią człowiek żyje. ;)

Avatar użytkownika
przez julie 27 mar 2008, 22:05
[ Dodano: Dzisiaj o godz. 9:05 pm ]
A ja zaczęłam się ruszać podość długim siedzeniu w domu :roll:
Na pierwszy ogień poszedł basen, na który póki co muszę dojeżdżać samochodzikiem ok 30 km bo w mojej mieścinie nie ma swimming pool'u :evil: Ale na pływalni jest już bosko ;) Mogłabym tak pływać caaały boży dzień :twisted: Tak sobie pływając zastanawiałam sie, skąd wzięło się we mnie tyle autodestrukcji i nienawiści do samej siebie...cud, że nie dostałam żadnego raczyska lub innego świństwa, ehhh...
:arrow: pracuję nad sobą, by całkowicie zapanować nad swoim nieznośnym umysłem, który tyle dołków podkopał już pod samym sobą, że aż szkoda słów :cry:
Can as well die if cannot fly
Avatar użytkownika
Offline
Posty
348
Dołączył(a)
25 sty 2008, 22:37

przez raven 27 mar 2008, 23:56
Witam.
Ostatnio często zastanawiam się nad tym aby udać się do psychologa, ale jest taki problem że niechciał bym aby moi rodzice o tym wiedzieli (przynajmniej narazie). Gdybym powiedział o wszystkim rodzicom to pewnie by próbowali mi w jakiś sposób pomóc, jednak dla nich pewnie psycholog lub psychiatra był by raczej ostatecznością, a mi sie wydaje że własnie potrzebował bym psychologa teraz. Zresztą rodzice na pewno nie zrozumieli by tego, nie potrafili by zrozumieć o co w tym chodzi, dlaczego mam lęki (ja sam nie bardzo rozumiem swoje leki). Nie chciał bym również mówić o psychologu lub psychiatrze dlatego bo mimo wszystko udanie się do takiego lekarza jest jednak jakimś tam wstydem. Nie chcę też aby zaraz cała rodzina się o wszystkim dowiedziała, nikt tego nie zrozumie i pewnie traktowany był bym już troszke inaczej, ulgowo (a tego nie chcę). Nie mówię że mam złą rodzinę, wręcz przeciwnie wszyscy się zawsze wspierają nawzajem, mam bardzo dobrych rodziców i całą rodzinę, ale nikt z rodziny nie chodził nigdy do takich lekarzy i mam takie wrażenie że był by to wstyd.

Mam kilka pytań.
Ile kosztuje wizyta u psychologa?
Czy może się zdarzyć że psycholog poinformuje rodzinę o tym że do niego chodzę?
Co muszę mieć aby się umówić na wizytę, jakiąś książeczkę lekarską czy coś?

Narazie tyle pytań. Z góry dzięki za odpowiedź;)
Offline
Posty
173
Dołączył(a)
09 lut 2007, 20:07

Avatar użytkownika
przez offtopic 28 mar 2008, 00:44
raven napisał(a):Witam.
Ostatnio często zastanawiam się nad tym aby udać się do psychologa, ale jest taki problem że niechciał bym aby moi rodzice o tym wiedzieli (przynajmniej narazie). Gdybym powiedział o wszystkim rodzicom to pewnie by próbowali mi w jakiś sposób pomóc, jednak dla nich pewnie psycholog lub psychiatra był by raczej ostatecznością, a mi sie wydaje że własnie potrzebował bym psychologa teraz. Zresztą rodzice na pewno nie zrozumieli by tego, nie potrafili by zrozumieć o co w tym chodzi, dlaczego mam lęki (ja sam nie bardzo rozumiem swoje leki). Nie chciał bym również mówić o psychologu lub psychiatrze dlatego bo mimo wszystko udanie się do takiego lekarza jest jednak jakimś tam wstydem. Nie chcę też aby zaraz cała rodzina się o wszystkim dowiedziała, nikt tego nie zrozumie i pewnie traktowany był bym już troszke inaczej, ulgowo (a tego nie chcę). Nie mówię że mam złą rodzinę, wręcz przeciwnie wszyscy się zawsze wspierają nawzajem, mam bardzo dobrych rodziców i całą rodzinę, ale nikt z rodziny nie chodził nigdy do takich lekarzy i mam takie wrażenie że był by to wstyd.

Mam kilka pytań.
Ile kosztuje wizyta u psychologa?
Czy może się zdarzyć że psycholog poinformuje rodzinę o tym że do niego chodzę?
Co muszę mieć aby się umówić na wizytę, jakiąś książeczkę lekarską czy coś?

Narazie tyle pytań. Z góry dzięki za odpowiedźWink

Witaj w klubie ;-)
Również leczę sie ... potajemnie przed rodziną... Z dokładnie identycznych powodów co Ty. Wiem że rodzina ( rodzice siostry) by zrozumiała, ale boję się trochę ich pierwszej reakcji, ich pytań... No i nie zniósł bym gdyby rozniosło to się po reszcie rodziny z którą mam dość częsty kontakt... Po prostu wiem że by tego nie zrozumieli, a ja nie chciałbym im nawet dogłębnie tłumaczyć. Tym bardziej że mieszkam na wsi i tutaj ludzie mają trochę inne spojrzenie na różne sprawy, a sprawa psychologów/psychiatrów jest jedną z tych spraw :).
Do psychologa chyba nie potrzebujesz skierowania, a jeśli tak to da Ci je np.lekarz rodzinny. Ja wstydziłem się iść do swojego lekarza rodzinnego ze względu właśnie na obawę czy sie przed kimś nie wygada... Bo to w końcu mała miejscowość, więc poszedłem do poradni leczenia nerwic i zaburzeń osobliwości oraz uzależnień. Wiem wiem groźnie to brzmi w pierwszym odczuciu, ale przełamałem sie ( mimo że było trudno) i się tam zarejestrowałem. Wcześniej poszedłem do prywatnego psychologa potem psychiatry ale nie byłem zadowolony i nie bardzo mogłem płacić za wizyty.
Najlepiej właśnie znajdź jakąś placówkę w swoim mieście zajmującą się nerwicami, czy zaburzeniami osobliwości i tam sie udaj. Weź od razu swoją książeczkę ubezpieczeniową bo będzie potrzebna. W NFZ'ie leczenie jest bezpłatne więc nie będziesz płacił za wizyty.
Zmiany nadeszły, małe bo małe ale cieszą :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
306
Dołączył(a)
16 cze 2007, 12:05

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez raven 28 mar 2008, 01:17
Dzięki za odpowiedź. Niedługo się rozejżę za taką placówką, bo ostatnio już słabo sobie z tym wszystkim radzę.
Offline
Posty
173
Dołączył(a)
09 lut 2007, 20:07

Mój dzisiejszy dzień

przez anulek79 28 mar 2008, 11:42
Witam,
widzę że jest tu dużo osób, które na pewno o nerwicy i depresji wiedzą więcej niż ja. Czytam wasze posty i robi mi się trochę lepiej na duszy, że jednak nie jestem sama i moja choroba to nie tylko wymysł hipochondryka. Mam stwierdzoną nerwicę lękową i lekką depresję. Dostałam właśnie Neurol i Alventę. Trochę już poczytałam w innych miejscach na temat tych leków, ale póki co jestem strasznie przestraszona i moje lęki niestety nasilają się. Chyba nie za bardzo sobie ze sobą radzę i nie wiem gdzie szukać pomocy...
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
28 mar 2008, 11:22
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez IceMan 28 mar 2008, 13:19
Wczoraj miałem spotkanie klasowe, wybawiłem się i wytańczyłem znakomicie :mrgreen: wyspałem się u znajomych i rano do domciu :P ale impreza była wyjątkowo znakomita :D a dzisiaj dzień fajny ogólnie i mam nadzieję że tak będzie do końca ;)
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Avatar użytkownika
przez xCarmen 28 mar 2008, 15:47
IceMan zadnych strat nie bylo?:D

A jaa.. ja prosze panstwa dzis tez mam dobry dzien, nie wiem czy to zasluga pogody czy mojej wcorajszej modlitwy.hehe Jednak modlitwy maja moc sprawcza. Poprosilam o konkretna rzecz i dzisiaj sobie zdalam sprawe ze otrzymalam to o co zabiegalam,oby tak dalej xD
Zbudź się, motylu -
Późno, całe mile
Są przed nami.

Basho Matsuo
Avatar użytkownika
Offline
Posty
487
Dołączył(a)
10 sty 2008, 00:20

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 28 mar 2008, 19:00
Ja prosze modle sie o coś od 9 lat i jakoś nadal moja prośba nie została spelniona.....<prosze o to aby ludzie wreszcie mnie zaakceptowali>.
Dzisiejszy dzien byl średni.....oczywiście jedna osoba zdążyła mnie poobrażac,w ogole dzisiaj czułem sięw szkole samotny jak nigdy :cry:
W dodatku boje się że cosz sercem mam....bo ciężko mi jest w okolicach mostka :cry:
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Avatar użytkownika
przez xCarmen 28 mar 2008, 19:05
człowiek nerwica napisał(a):Ja prosze modle sie o coś od 9 lat i jakoś nadal moja prośba nie została spelniona.....<prosze o to aby ludzie wreszcie mnie zaakceptowali>.

A ja sie modlilam zeby zaakceptowac sama siebie i dlatego mam zupelnie inny nastroj ...:D i ide wlasnie biegac:)
Zbudź się, motylu -
Późno, całe mile
Są przed nami.

Basho Matsuo
Avatar użytkownika
Offline
Posty
487
Dołączył(a)
10 sty 2008, 00:20

Avatar użytkownika
przez zimbabwe 28 mar 2008, 19:39
Powiem Wam, do czego doszłam - szkoły są jak wsie. Zamknięte społeczności na małej przestrzeni, zmuszone do bycia ze sobą. Tacy ludzie ze szkół nas odrzucają dlatego, bo jesteśmy "inni" niż każą nam być stereotypy - a zauważyłam że każdy nerwicowiec ma "problem" z dopasowaniem się do stereotypów, a wg. mnie to dobrze, bo w końcu stereotypy świadczą tylko o głupocie.
"Tatusiu, jaki jest sens życia?"
"Zaraz będą <<Fakty>> to się dowiesz!" :-D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
547
Dołączył(a)
04 sty 2008, 20:02
Lokalizacja
z epoki kamienia łupanego

Avatar użytkownika
przez julie 28 mar 2008, 21:29
zimbabwe napisał(a):Powiem Wam, do czego doszłam - szkoły są jak wsie. Zamknięte społeczności na małej przestrzeni, zmuszone do bycia ze sobą.


Heh, dobrze powiedziane ;) Należy wpisać się w jakiś schemat, a jak nie to już cię załatkują; ponadto w budach zawsze panuje niepisany wyścig szczurów i ludzie albo otwarcie się nie lubią, albo udają, że się lubią, dużo fałszu i mało zrozumienia od i dla drugiego człowieka; w schools uczą wszystkiego oprócz najważniejszych rzeczy, które powinni wykładać od małego:
1. Jak akceptować/pokochać siebie i świat/drugiego człowieka (kwestie tolerancji, etc) czyli o tym, że każdy jest unique, wartosciowy i ma prawo do indywidualnie pojmowanego szczęścia przy poszanowaniu others
2. Kwestie sensu życia, odpowiedzialności za swoje życie i o tym, że to my sami a nie inni jesteśmy panami naszego losu;

Myślę, że gdyby wcześnie ktoś to porządnie z ludźmi omawiał, wielu z nas zaoszczędziło by to nie jednej nerwicy i deprechy...bo oto często ktoś robi coś przez wiele lat pod presją otoczenia, rodziny i nagle budzi się stwierdzając, że wszystko jest nie tak :shock: takich przykładów można by mnożyć i mnożyć :roll:, sama zresztą I do set such a bloody example :roll:

greets
Can as well die if cannot fly
Avatar użytkownika
Offline
Posty
348
Dołączył(a)
25 sty 2008, 22:37

Avatar użytkownika
przez zimbabwe 28 mar 2008, 23:22
Niestety, szkoła to taka wieś zabita dechami. Kiedy rozmawiałam z psychologiem o tym i z paroma innymi osobami to dowiedziałam się, że ludzie z bud dlatego tępią takich jak my, bo boją się nas - naszej inności i są zazdrośni - choć nie zawsze- że mamy jakieś inne grono znajomych, poza szkołą (tak jest w moim wypadku).
"Tatusiu, jaki jest sens życia?"
"Zaraz będą <<Fakty>> to się dowiesz!" :-D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
547
Dołączył(a)
04 sty 2008, 20:02
Lokalizacja
z epoki kamienia łupanego

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 29 mar 2008, 00:00
Ale no kurcze ludzie zwłaszcza na studiach<uwaga>PEDAGOGICZNYCH,powinni choc troche akceptować innych od siebie...
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Avatar użytkownika
przez zimbabwe 29 mar 2008, 00:03
Człowieku-nerwico, ja już wiele razy zdążyłam się przekonać że ilość pokończonych szkół, przeczytanych książek, dyplomów itp. jest często odwrotnie proporcjonalna do inteligencji, kultury osobistej, a nawet wiedzy w ogóle.
"Tatusiu, jaki jest sens życia?"
"Zaraz będą <<Fakty>> to się dowiesz!" :-D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
547
Dołączył(a)
04 sty 2008, 20:02
Lokalizacja
z epoki kamienia łupanego

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do