Mój dzisiejszy dzień

Nic związanego z tematami 'nerwica', 'stres', 'depresja', 'psychologia' itd.
W końcu nie tylko psychologią człowiek żyje. ;)

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez Magdaa 23 maja 2010, 18:02
Esprit- mój Ty Przyjacielu w niedoli! <przytula> Będę robić wszystko tak jak napisałeś. Miód mam i bardzo lubię, więc będę go jeść i pić jak najwięcej w siebie wmuszę. A wmuszam już na siłę, bo to nie jest normalne omdlewać idąc do łazienki. A wczoraj to już w ogóle myślałam, że umieram. Także widzisz, mieliśmy podobną sytuację. Ale damy radę, nie odstawię tego i Ty też nie odstawiaj, zobaczymy co będzie dalej. Damy radę, no bo kto ma dać jak nie my? ;) Jak mnie nerwica nie zabiła to tym bardziej skutki uboczne leków mnie nie zabiją. Gorzej, że mi się teraz sesja na studiach zaczyna... A @ nie są takie złe same w sobie, ale skumulowane z innymi przypadłościami są faktycznie nie fajne :-| Dam radę, nie dam się. Wiedziałam, że tak może być, dlatego bałam się leków- bo czułam się już całkiem nieżle sama z siebie. Ale kto w życiu nie ryzykuje ten nie pije szampana ;) Także razem z tym ciśniemy i zobaczymy co z tego wyjdzie. Dziękuję Ci za wsparcie, to dla mnie bardzo ważne, że nie ja sama zaczynam teraz to jeść :*


A propo, wczoraj miałam poważną rozmowę z moją mamą. Wiele ważnych słów wczoraj padło z jej ust. Ale taka rozmowa była nam potrzebna. Dowiedziałam się całej prawdy o mnie. Lżej mi na duszy i szanuję ją jeszcze bardziej.
Magdaa
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez Anonymous 23 maja 2010, 18:15
[i]wypowiedz skasowana, autor zbanowany[/i],
Anonymous
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez agaska 23 maja 2010, 18:19
Magdaa, eee tam. Nic mi nie da to, ze sie spakuje. Mowie, mieszkam wysoko, a tych co mieszkaja wysoko sie nie ewakuuje. Tylko tych, ktorych faktycznie zaleje. Tak, w przypadku kleski straz i wojsko jedzenie i leki dostarczaja. W tej chwili jest niezla mobilizacja u mnie w miescie, ewakuacje terenow zalewowych. Mowie, rodzine i znajomych przesiedlili. Ciekawie nie jest, nigdy w historii tamy wody takiej u nas nie bylo, wiec w sumie nie wiadomo co sie stanie, ale trzeba byc dobrej mysli i nie panikowac ;)

Po 5mg ssri takie jazdy? :shock: Ja bym dawno odstawila...
Be the change you want to see in the world
Offline
Posty
680
Dołączył(a)
08 cze 2009, 20:33

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez Magdaa 23 maja 2010, 18:26
Esprit- tej porodówki to Ci zazdroszczę :roll: Mmm... Możesz mieć dzidzię i jeść SSRI, ale masz fajnie :mrgreen: Ja tak nie mam... :-| Zobaczysz, dzidzia się urodzi i zapomnisz o nerwicy :D A na psychoterapię pójdę jak tylko troszkę lepiej się poczuję- teraz nie mam siły nawet iść do kibla :-|

Agaska- to bierz idz i worki noś z piaskiem! :P Na co czekasz? ;) A u mnie to nie tylko SSRI daje takie objawy- mam na raz do tego okres, zapalenie ucha i zęby mnie ćmią, tak więc całe ciało mnie boli. Psychicznie nie jest żle. Są tylko momenty załamania. A te omdlenia miałam dzięki temu że nic nie jem. Także to nie są same skutki SSRI jak widzisz, tylko kilka spraw na raz mi się nałożyło i lipa :-| A propo 5mg mojego Depralinu to ponoć tak jak 50mg Asertinu... To są małe dawki ale silne. Docelowe mam 10mg. Więc teraz jestem na połówce. A nie odstawię bo już kiedyś jadłam SSRI i wiem, że będzie ok. Tylko mam nadzieję że teraz mi palma nie odbije tak jak wtedy kiedy byłam młodsza i to jadłam.
Magdaa
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez Anonymous 23 maja 2010, 18:28
[i]wypowiedz skasowana, autor zbanowany[/i],
Anonymous
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez Magdaa 23 maja 2010, 18:33
esprit napisał(a):Magdaa, A może ty się też postaraj o dzidzię ? Z tego co czytałem u kobiet w ciąży w 95 % problem nerwicy nie istnieje :)



Bardzo już byśmy chcieli, ale postanowiliśmy że jednak najpierw się podleczę trochę lekami i pójdę na terapię ;) Mam taki zamiar jeść leki przez rok, zrobię licencjat i wtedy biorę się za dzidzię 8) Akurat po studiach. A teraz jak bym zaciążyła to akurat poród bym miała przed obroną licencjatu, więc troszkę lipa. Dlatego ten rok poświęcę na leczenie, aby potem na pewno dać radę będąc w ciąży ;) Ale tak, marzy mi się ... :roll: A kto wie, biorąc leki można też wpadkę zaliczyć, wtedy też się nie zmartwię, po prostu odstawię leki i będę dalej na terapię chodzić. Także spoko, zdążę ;) Chociaż już mnie bardzo niecierpliwi, już od 2 lat nas ciśnie na dziecko :hide: No i mamy warunki.
Magdaa
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez agaska 23 maja 2010, 18:44
Magdaa, u mnie miasto od tygodnia sie szykuje na te fale :P Co mozna bylo zabezpieczyc to jest juz zabezpieczone. Caly czas lataja mi samoloty nad glowa i monitoruja Wisle ;)
Dzidzia sie urodzi i zapomni o nerwicy, bo mu dzidzia spac nie da ;)
Be the change you want to see in the world
Offline
Posty
680
Dołączył(a)
08 cze 2009, 20:33

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez Anonymous 23 maja 2010, 19:05
[i]wypowiedz skasowana, autor zbanowany[/i],
Anonymous
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez ciasteczko 23 maja 2010, 23:01
A ja na nic nie mam czasu. Jutro wybieram się do apteki po Nervomix. Póki co mam ochotę leżeć i nic nie robić, tylko słuchać trójki, nie myśleć o tym wszystkim, nie chodzić z @ i nic nie jeść... Wszystko się wali wraz z perspektywą nadchodzącego poniedziałku...
ciasteczko
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez agaska 23 maja 2010, 23:22
ciasteczko, zmien prosze awatar bo mam ochote go zjesc :mrgreen:
Be the change you want to see in the world
Offline
Posty
680
Dołączył(a)
08 cze 2009, 20:33

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez fobia 23 maja 2010, 23:34
czuję się szczęśliwa :mrgreen: ot tak samo z siebie ;) i nie boję się już podróżować - byłam z rodzinką w Poznaniu i z powrotem i przez całą drogę zero lęków. Muszę porobić badania i za dzidziusia się zabierać puki jest dobrze ;)
Offline
Posty
2243
Dołączył(a)
12 wrz 2008, 01:39

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez Korba 23 maja 2010, 23:51
nie wierzę w terapię dla mnie, nie wierzę w szczęście dla mnie, nie wierzę w bezpieczeństwo dla mnie - właściwie to nie wierzę w nic, w siebie jedynie na tyle - by zapewnić sobie bezpieczeństwo swoją pracą. poza tym życie dla mnie nie ma nic.
nic nic nic.
napatrzyłam się dzisiaj na cudze dzieci. one wyciągały do mnie rączki, bawiły się ze mną w chowanego i uwielbiały mnie. cudze dzieci.

ten wątek przypomina czat, piszę tu rzadko więc jestem poza dialogiem -nie mam siły się przebić.
jestem tak kur*wsko nieszczęśliwa, zmęczona i zrezygnowana. i na dodatek niewidzialna.
Pieprz-i-vanilia
F60.31 F38 F33 F31
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
12808
Dołączył(a)
22 sty 2010, 22:58
Lokalizacja
nie z tej ziemi

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez puszekokruszek 24 maja 2010, 07:32
Magdaa napisał(a):
esprit napisał(a):Magdaa, A może ty się też postaraj o dzidzię ? Z tego co czytałem u kobiet w ciąży w 95 % problem nerwicy nie istnieje :)



Bardzo już byśmy chcieli, ale postanowiliśmy że jednak najpierw się podleczę trochę lekami i pójdę na terapię ;) Mam taki zamiar jeść leki przez rok, zrobię licencjat i wtedy biorę się za dzidzię 8) Akurat po studiach. A teraz jak bym zaciążyła to akurat poród bym miała przed obroną licencjatu, więc troszkę lipa. Dlatego ten rok poświęcę na leczenie, aby potem na pewno dać radę będąc w ciąży ;) Ale tak, marzy mi się ... :roll: A kto wie, biorąc leki można też wpadkę zaliczyć, wtedy też się nie zmartwię, po prostu odstawię leki i będę dalej na terapię chodzić. Także spoko, zdążę ;) Chociaż już mnie bardzo niecierpliwi, już od 2 lat nas ciśnie na dziecko :hide: No i mamy warunki.


Zgadzam się w 100%, najpierw podleczyć siebie a pózniej z pełną odpowiedzialnościa starać się o dzidzię-beż lęków, wkręcania, sama radość ;)

Esprit byle do porodu, pózniej będziesz zbyt zajęty żoną i dzieckiem by myśleć o sobie i nerwicy ;) no i zbyt szczęśliwy :mrgreen:
Ja pierwsze tyg po porodzie nie wiedziałam co to nerwica, 100% mojej uwagi było skupione na małej


Stary ma dziś wolne bo na wsiach też dzisiaj jakieś święto-nie mam pojęcia jakie. Musimy kupić małej hulajnogę bo wczoraj rozwaliła a to jej ukochana zabawka. Do tego optyk bo dzieć ma okulary w 8 wygiete(dobra dobra, położyła na dywanie i stanęłam niechcący..),dentysta, zakupy, sprzatanie, coś popakujemy...
Almost dying changes nothing, dying changes everything...
"Istnieje wiele rodzajów czubków:od depresji dwubiegunowej po socjopatię"("Krew Manitou",G.Masterton :) )
Avatar użytkownika
Offline
Posty
352
Dołączył(a)
12 mar 2010, 09:18
Lokalizacja
Lublin / Łęczna

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez wovacuum 24 maja 2010, 10:01
Korba, tu na forum nie nie jestes niewidzialna-czy wiesz moja droga,ze mièdzy innymi to wlasnie dzièki Tobie piszè sobie tutaj w tym wàtku?? :D tak sobie kiedy czytalam co piszesz i w koncu sama zaczèlam cos tam bazgrolic.Tu wcale nie trzeba siè przebijac..no cos ty??piszesz co czujesz,jak spedzasz dzien i tyle.... Korba, a co z Twojà terapià??moze zmierza do nikàd??moze trzeba zmienic lekarza?napisz cos wiècej.Buzka :D puszekokruszek, u nas tez dzisiaj swièto-tak wièc wolny dzionek.
Noga mnie bardzo boli-nie wiem jak dokustykam do pracy???ale jakos muszè,niestety nie mam wolnego :? co u Was ludzie???
wovacuum
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do