Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Dział poświęcony uzależnieniom. Na forum dyskutujemy na tematy: alkoholizm, hazard, uzależnienie seksualne, uzależnienie od gier komputerowych, pracoholizm, palenie nikotyny oraz inne.

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez ala1983 02 cze 2014, 12:08
Dzięki za odpowiedź. Według mojej teorii i na podstawie moich własnych przeżyć i doświadczeń nie widzę większych różnic pomiędzy SSRI a benzodiazepinami. Do tego obserwując doświadczenia innych jak również czytając różne publikacje medyczne, mogę stwierdzić jedynie, że benzo może są o "ciut" gorsze, ale niewiele.

Różnica najczęściej jest taka, że przy benzo zwiększa się dawkę, natomiast przy SSRI zmienia się substancje.
Porównaj chociażby stronę www.benzo.org.uk/polman/bzcha01.htm z tą, którą podałam w poście powyżej.
Można też porównać ten wątek z wątkiem "odradzam branie wszelkich leków p/depresyjnych" lub "SSRI to nieporozumienie" i jeszcze kilka innych...

Węcej napiszę później, bo zbieram się teraz na terapię.
"Objawy mają swoje znaczenie"
Zygmunt Freud (1856-1939)
Offline
Posty
3514
Dołączył(a)
19 lis 2011, 18:53
Lokalizacja
W drodze...

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez scarlett33 02 cze 2014, 12:54
Ryfka, tłumaczę sobie że jak moja sytuacja się choć trochę poprawi to tak zrobię. Idiotyzm,co? Tym bardziej że końca kłopotów nie widać...a pomyśleć że już było że prawie 4miechy nie brałam...
clonazepam -co najmniej 4 mg dziennie
rexetin 20 mg 1-1-0
chlorprothixen15 mg-15 mg-100 mg
propranolol 30 mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
811
Dołączył(a)
08 lut 2014, 16:00
Lokalizacja
kujawsko-pomorskie

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez JERZY62 02 cze 2014, 13:22
Mi się wydaje że to nie problem leży w benzo, bo jak by nie było problemu który każe nam to benzo to bez niego byśmy funkcjonowali normalnie.
Odstawienie benzo po rozwiązaniu problemu byłoby pestką.
♪♪♪
Avatar użytkownika
Offline
Posty
9033
Dołączył(a)
08 lut 2011, 22:38
Lokalizacja
50° 0′ 45″ N, 20° 59′ 19″ E

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez scarlett33 02 cze 2014, 13:27
:brawo:
LATEK1962 napisał(a):Mi się wydaje że to nie problem leży w benzo, bo jak by nie było problemu który każe nam to benzo to bez niego byśmy funkcjonowali normalnie.

I o to właśnie chodzi
clonazepam -co najmniej 4 mg dziennie
rexetin 20 mg 1-1-0
chlorprothixen15 mg-15 mg-100 mg
propranolol 30 mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
811
Dołączył(a)
08 lut 2014, 16:00
Lokalizacja
kujawsko-pomorskie

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez devnull 02 cze 2014, 18:30
Jakie to szczęście że kolejna odstawka benzo to będzie samobójstwo,
skoro jestem i tak już nie uleczalny, po tylu latach terapii i farmakoterapii
mam dosyć, mam dosyć babrania się pośród psychiatrii która tak
na prawdę jest fikcją, wszystko jest jedynie hipotezą i suchą teorią,
spotkałem w życiu około 30 lekarzy, jedynie może 5 z nich nadawało
się do współpracy, reszta jedynie mi zaszkodziła, na tyle że
kolejni psychiatrzy byli zaszokowani lub drwili z tego co robił ich
poprzednik.

SSRI zjebały mi życie o czym pisałem już nie raz, owszem pozwoliły
podjąć się niektórych zajęć/działań ale zabrały bezpowrotnie szczęście.
Odstawienie ich u mnie jest już niemożliwe, za późno, choć próbowałem wiele razy
i z różnymi lekarzami, lekarze stwierdzili że odstawianie tego nie ma już sensu,
różnie to argumentując.

Skoro ktoś jest chory to automatycznie jest uzależniony od leków,
to tak jak inwalida jest uzależniony od wózka inwalidzkiego.
Oczywiście można mu wmówić że może się czołgać, ale
to wyrządzi mu jeszcze większą krzywdę pod każdym względem.

Spójrzcie na ten problem bardziej po ludzku,
mój psychiatra (wicedyr. szpitala na Nowowiejskiej), każe mi się dystansować
od swoich uzależnień i zakazuje mi wchodzić na fora w takie tematy jak ten,
więc z drugiej strony robimy sobie tutaj wzajemną krzywdę, jedynie strasząc
się konsekwencjami, a co jeśli jutra nie będzie ?

także żryjmy SSRI i stabilizatory i bądźmy od nich uzależnieni, bo branie benzo, jest nie fair w stosunku do innych,
skoro inni nie mogą to my też nie możemy.
abstynencja od benzo gwarantuje nam przecież życie wieczne w niebie :D
"Gdybym polegał tylko na opinii psychiatrów, dawno bym nie żył"
Zaburzenia lękowo-depresyjne, Urojenia depresyjne, Dystymia, Osobowość unikająca i zależna.
Escitalopram 15mg
Amisulpryd 25-100mg
Alprazolam 1mg
Mianseryna 5mg (na sen)

Avatar użytkownika
Offline
Posty
1226
Dołączył(a)
20 kwi 2012, 00:52
Lokalizacja
centrum EU

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez Przemek_44 02 cze 2014, 19:40
ala1983 napisał(a):Dzięki za odpowiedź. Według mojej teorii i na podstawie moich własnych przeżyć i doświadczeń nie widzę większych różnic pomiędzy SSRI a benzodiazepinami. Do tego obserwując doświadczenia innych jak również czytając różne publikacje medyczne, mogę stwierdzić jedynie, że benzo może są o "ciut" gorsze, ale niewiele.

Różnica najczęściej jest taka, że przy benzo zwiększa się dawkę, natomiast przy SSRI zmienia się substancje.


ala1983 Tutaj niestety nie mogę sie z Tobą zgodzić, choć to oczywiście moja prywatna opinia:)..Zapomniałaś o najistotniejszej różnicy, człowiek pod wpływem benzodiazepin jest po prostu nietrzeźwy! (nie mówię tu o okresie kiedy tolerancja wzrośnie i leki tracą efektywność i moc), to leki które z swojej natury mają działanie otumaniające działając, podobnie jak alkohol ,depresyjnie na CUN, człowiek na benzodiazepinach jest jak na rauszu, traci zdolność trzeźwej oceny sytuacji..SSRI działają jednak inaczej, człowiek jest po nich trzeźwy, choć rzeczywiście ich skuteczność w mojej ocenie pozostawia wiele do życzenia..


devnull Mnie się wydaję,że to trochę nie tak jest jak piszesz, choć poniekąd rozumiem twój tok rozumowania..
Generalnie to co ja napisałem od siebie powyżej odnosi się do osób, które nadużywają benzodiazepin, same sobie zwiększają
dawkę, chodzą po kilku lekarzach (doctor shopping) ukrywając ten fakt przed nimi, albo zaopatrują się na czarnym rynku..

Ty pisałeś, że bierzesz możliwie najmniejszą, skuteczną dawkę i jak rozumiem bierzesz ten lek wg zalecań lekarza i pod jego kontrolą, tak?..
Jeśli tak, to wszystko jest w porządku, przynajmniej na ten moment, to po 1 -sze..

po 2-gie myślę,że najważniejsze jest to,czego Ty chcesz i jaki rodzaj leczenia wybierasz, czy psychiatryczny, czy psychologiczno - psychoterapeutyczny, bo ja akurat uważam (chyba podobnie jak Ty) że leczenie psychiatryczne to nie jest najlepsze rozwiązanie w przypadku nerwic, fobii, no chyba,że benzodiazepiny, no ale one są chyba jak ten wózek inwalidzki, przynoszą ulgę, ale niczego nie rozwiązują (przynajmniej tak mi się wydaję)..

Różnica między osobą na wózku, a kimś kto cierpi na ciężką nerwicę lękową jest moim zdaniem duża, bo w tym pierwszym przyp.zwykle brak rokowań na wyzdrowienie, tzn jak ktoś widzi jakieś możliwości to próbuje różnych rzeczy, aby tylko móc chodzić, rehabilitacja i tak dalej, w momencie jak już nie ma żadnych szans na powrót do sprawności, to wtedy pozostaję wózek..

Człowiek, który cierpi na nerwice moim zdaniem ma szanse powrotu do zdrowia, ale potrzebna jest do tego dobra terapia..

devnull rozumiem,że Tobie psychoterapia nie pomogła , tak(?) (nie mówię o leczeniu psychiatrycznym) a może następna pomoże (?) MOże trafiłeś na kiepskiego fachowca ? może nie umiałeś się otworzyć (?) może osobowość psychoterapeuty / psychoterapeutki Ci nie odpowiadała (?) czasem się zaskakuje dopiero za którymś razem (?) Nie zrozum mnie źle, nie mam zamiaru Cię na coś agitować lub namawiać, Ty decydujesz jaki rodzaj leczenia wybierasz, możesz też nie mieć siły, możesz być zmęczony, zawiedziony, ja też przeszedłem wiele różnych etapów i psychiatrów, nie zawsze się od razu uda, są też ludzie którzy biorą benzo w stałych dawkach do końca życia, tylko,że taki stan nie nie sprzyja żadnemu rozwojowi, zmianie sytuacji..

Poza tym, nie wiem,czy masz prawo jazdy, czy jeździsz samochodem (?) jeśli tak, to narażasz się nawet będąc na małej dawce benzo, bo w razie kontroli drogowej, test może Ci wykryć (z tego co wiem,to nie wykrywa ilościowo, tylko samą obecność)..No chyba,że świadomie rezygnujesz z tego aspektu życia

No bo bierzesz benzo i jakoś tam jest, nie ma paniki, ani strasznych lęków, ale twoja sytuacja życiowa też jakoś diametralnie się nie zmienia, jak mogła by się zmienić, gdybyś rozpoczął dobrą psychoterapię, która pomogła by Ci rozwiązać twoje problemy..

Psychologowie, psychoterapeuci nie są od leków, są właśnie od tego, by wskazać dobry kierunek, pomóc w życiowych problemach, lub problemach wewnętrznych, a wtedy tak jak LATEK1962 i scarlett33 piszą benzo przestaną być potrzebne, bo znikną lęki..

Antydepresanty też nie będą potrzebne..A ile Ty masz lat (tak mniej więcej),że taka deprecha życiowa u Ciebie??:)
Artykuł o uzależnieniach od leków BDZ na potralu kobieta.wp.pl Tabletka na życie - A.Wawrzyńczak

Mój blog o lekomanii.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
491
Dołączył(a)
07 sie 2013, 22:59

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez some1 02 cze 2014, 21:06
Przemek_44, dzięki za zainteresowanie.

Widzisz, sprawa wygląda tak, że faktycznie rano czuję się kiepsko, a na wieczór można powiedzieć "lepiej".

Dlaczego w cudzysłowie? Dlatego, że w sumie czuję się cały czas tak samo, w każdej sytuacji i o każdej porze dnia - to jest główny powód mojego zastanawiania. Można powiedzieć, że obce mi są takie pojęcia jak jakieś zmęczenie, nadchodzące o różnych porach dnia. Czuję się jednolicie, każdego dnia, nawet jak nie prześpię nocy, w dzień nie odczuwam zmęczenia psychicznego i nie jestem w stanie usnąć za dnia.

Nie mam lęków żadnych typu społecznego, itd. - normalnie rozmawiam z ludźmi, prowadzę normalne życie, codziennie muszę konfrontować się z sytuacjami społecznymi na trzeźwo(tj. bez benzo) i jakoś mi to wychodzi.

Jestem osobą nerwową i wcześniej przed benzo, też byłem, ale po prostu przyjmowałem to za oczywistość, a teraz nagle zacząłem rozmyślać nad czymś, co w sumie nie komplikuje mi życia, bo idealnie mam je poukładane(jestem swego rodzaju perfekcjonistą) i urządzone, tylko w mojej głowie są jakieś dziwne pytania egzystencjonalne, które wcześniej również występowały, gdyż każdy człowiek zastanawia się nad tym, ale kto na przystanku autobusowym myśli o tym, czy podczas robienia obiadu?

Moje problemy to jest tachykardia, co wiąże z odstawieniem benzo oraz derealizacja(chociaż nie wiem czy to rzeczywiście derealizacja - po prostu zastanawiam się też czy nie zrobiłem sobie krzywdy czytając to forum, różne tematy, po lekturze których w zasadzie każdy nawet zdrowy człowiek jest w stanie się zastanowić i powiedzieć: "tak, ja też to mam")

Derealizacja, co przez to rozumiem: głupie myśli i odczucia, typu jak to jest, że jestem człowiekiem, czy ja faktycznie egzystuję.

Wszystko w około jest realne jak najbardziej, a wydaje się jakieś bajkowe. Nie mam problemów z pamięcią, koncentracją, wszystko idealnie pamiętam, wiem gdzie, co i jak, odnajduję się w tej rzeczywistości i umiem się tu bardzo dobrze poruszać, ale mam wrażenie jakby ktoś mnie "wsadził" w ciało człowieka i kazał sobie tu żyć. Pokonuję odległość kilkuset kilometrów przez Polskę i nie czuję się, tak jak gdybym zmienił miejsce pobytu. Nie mam problemów z fizyczną wydolnością, poruszam się sprawnie.

Przez to, wszystko wydaje mi się trywialne na tym świecie, a człowiek jawi mi się jako jakiś rodzaj zwierzęcia takiego czy innego. Konsumpcjonizm wszechobecny, itp.

Jedynie jak coś człowieka zacznie boleć, to te "filozoficzne" myśli schodzą na dalszy plan i zaczyna się odczuwanie bardziej rzeczywiste tego świata :)
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
29 maja 2014, 23:44

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez ala1983 02 cze 2014, 22:47
Przemek_44,
Tutaj niestety nie mogę sie z Tobą zgodzić, choć to oczywiście moja prywatna opinia:)..Zapomniałaś o najistotniejszej różnicy, człowiek pod wpływem benzodiazepin jest po prostu nietrzeźwy! (nie mówię tu o okresie kiedy tolerancja wzrośnie i leki tracą efektywność i moc), to leki które z swojej natury mają działanie otumaniające działając, podobnie jak alkohol ,depresyjnie na CUN, człowiek na benzodiazepinach jest jak na rauszu, traci zdolność trzeźwej oceny sytuacji..SSRI działają jednak inaczej, człowiek jest po nich trzeźwy, choć rzeczywiście ich skuteczność w mojej ocenie pozostawia wiele do życzenia..

Pozwolę sobie nie zgodzić z tym co napisałeś. Zależy co rozumiemy pod pojęciem "nietrzeźwy". SSRI tłumią emocje, zobojętniają, dla mnie trzeźwość więc to nie jest. BZD bardziej otłumaniają, jednak kiedy wzrośnie tolerancja to już nie tak bardzo, więc człowiek czuje się podobnie jak na SSRI.. choć fakt, mechanizm działania jest inny.
Jednak w obu przypadkach przy odstawce, objawy są prawie identyczne.
"Objawy mają swoje znaczenie"
Zygmunt Freud (1856-1939)
Offline
Posty
3514
Dołączył(a)
19 lis 2011, 18:53
Lokalizacja
W drodze...

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

Avatar użytkownika
przez devnull 02 cze 2014, 22:56
@Przemek

Korzystałem już z wszelkich możliwości, 4 terapie grupowe (w różnych nurtach psych.),
do tego 8 terapii indywidualnych - na przestrzeni 10 lat.

Mnie już nie chcą wszędzie przyjmować na terapię, podejrzewam że nie jestem
dla nich "wygodny". Parę razy nie dopuszczali mnie na grupowe/ośrodkowe
nie podając przyczyny.
Nie stać mnie by iść prywatnie.
Jedynie mogę wrócić do swojej psycholog/psychoterapeutki na konsultacje
co 2 tygodnie. Ale ona tego nie traktuje jako "terapii", z nieznanych przyczyn
nie godzi się na terapię.
Psychiatra też już mnie nie namawia na to, bo wie że niewiele to u mnie dało,
poza samą socjalizacją.

Wiesz, ja znam osobiscie ludzi w wieku 50-70 lat którzy całe życie się leczą
i jakoś nic nie pomaga. W pewnym sensie mnie to załamało, bo oni podśmiewają
się ze mnie że się "leczę", bo twierdzą że to nieuleczalne, że z tym trzeba żyć
i żadna terapia w tym nie pomoże, bo jak twierdzą, to było budowane przez całe życie
i trzeba by się na nowo urodzić by uwolnić się od silnie wykształconyh zachowań/reakcji.

Mam prawo jazdy ale nie jezdze samochodem bo sie po prostu boje,
zdałem prawo jazdy tylko dlatego że łyknąłem 30min przed jazdą Xanax, serio,
jechałem wyluzowany, spokojny i raczej pewny siebie a egzaminator
tego dnia już kończył pracę i szybko mnie zawrócił spowrotem gdzie
oznajmił mi że zdałem.
Dzięki owemu Xanaxowi zdałem też maturę i egzamin zawodowy.
Ale to tylko taka wzmianka, bez sensu.
Bo ani prawo jazdy ani wykształcenie nie ma dla mnie znaczenia.

Moich problemów nie da się rozwiązać, skoro rodzice sami są niezbyt normalni,
a ja najsłabszy z nich, więc wszystko od dziecka odbija się na mnie,
ich nienormalne i zaburzone relacje odbijały i odbijają się na mnie od zawsze.
Teraz już nic nie ma sensu, bo musiałbym zamieszkać sam, a to mnie przeraża,
z drugiej strony z nikim też bym nie zamieszkał bo od razu zacząłbym przenosić
nabyte chore zachowania na drugą osobę - już za późno na zmiany.
Nie zdajesz sobie sprawy jak bardzo ograniczony jestem, ja udaje że żyję
i zdaję sobie z tego sprawę, co jest dodatkowo deprymujące.

Mam 30 lat.
"Gdybym polegał tylko na opinii psychiatrów, dawno bym nie żył"
Zaburzenia lękowo-depresyjne, Urojenia depresyjne, Dystymia, Osobowość unikająca i zależna.
Escitalopram 15mg
Amisulpryd 25-100mg
Alprazolam 1mg
Mianseryna 5mg (na sen)

Avatar użytkownika
Offline
Posty
1226
Dołączył(a)
20 kwi 2012, 00:52
Lokalizacja
centrum EU

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez Davin 02 cze 2014, 23:02
ala1983 napisał(a):Jednak w obu przypadkach przy odstawce, objawy są prawie identyczne.


Jebłem. :mrgreen: Odstawiałem SSRI jak cukierki. :hide:
Davin
Offline

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez ala1983 02 cze 2014, 23:06
Davin napisał(a):
ala1983 napisał(a):Jednak w obu przypadkach przy odstawce, objawy są prawie identyczne.


Jebłem. :mrgreen: Odstawiałem SSRI jak cukierki. :hide:

Pytanie podstawowe.. a ile czasu je zażywałeś? Jeżeli przynajmniej kilka lat, możemy dyskutować dalej.. jeśli krócej - dalsza dyskusja nie ma sensu.
"Objawy mają swoje znaczenie"
Zygmunt Freud (1856-1939)
Offline
Posty
3514
Dołączył(a)
19 lis 2011, 18:53
Lokalizacja
W drodze...

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez Davin 02 cze 2014, 23:07
ala1983, 2 lata.
Davin
Offline

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez ala1983 02 cze 2014, 23:21
Davin, No wlasnie, dlatego nie rozumiesz co to uzależnienie psychiczne i co sie wtedy czuje. A my wlasnie o tym teraz mowimy.
"Objawy mają swoje znaczenie"
Zygmunt Freud (1856-1939)
Offline
Posty
3514
Dołączył(a)
19 lis 2011, 18:53
Lokalizacja
W drodze...

Benzodiazepiny - Moja walka z uzależnieniem i odstawieniem

przez Davin 02 cze 2014, 23:27
ala1983, ale po co sobie to wbijać? Wiem co to uzależnienie. ;)
Davin
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości

Przeskocz do