Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

New-Tenuis

Użytkownik
  • Zawartość

    2212
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

1 obserwujący

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. New-Tenuis

    Samookaleczenia.

    Chyba czujesz się samotna i stąd te destrukcyjne myśli?
  2. @Rasknitt, większość chyba osób z tego forum czuła bądź czuje to, co Ty, więc dobrze, że o tym napisałeś.
  3. @Rasknitt, bo to jest walenie głową w mur, gdy tak bardzo się koncentrujesz, że powinieneś coś powiedzieć. Nie czujesz tego - nie mów. Pomyśl, czy naprawdę zależy Ci na ludziach, przy których czujesz się zmuszony do odzywania się. Znam to, to jest takie zapętlanie się we własnej nieśmiałości i bezradności, z czasem urasta do tak monstrualnych rozmiarów, że nie da się tego pokonać. Nie myśl, że dla Ciebie jest za późno. Za późno na co? Jeśli nie jesteś terminalnie chory, to nie jest na nic za późno. Nie przełamuj się na siłę. Wiem, samotność bywa też przedmiotem lęku.
  4. New-Tenuis

    Żałoba

    Mi się śnił kilka razy tylko. Tuż po śmierci, że stoi na jakichś niewyobrażalnie wysokich schodach, a ja z nich spadam, a potem, że tłumaczy mi, że wykonuje ciężką pracę w swoim raju, bo aby osiągnąć całkowity błogostan musi zderzyć się z własnym lękiem i go pokonać, a niedawno, że się spotkaliśmy w takim naszym miejscu ulubionym i on się ze mną pożegnał słowami "muszę już iść, ale o nic się nie martw".
  5. @Gods Top 10, w moim wypadku to raczej wina wewnętrznej krytykantki, a nie ludzi wokół mnie. @carlosbueno, w książce, której tytuł tu podałam, nie ma mowy o przełamywaniu, a raczej o dążeniu do zaakceptowania własnego sposobu bycia. Gdy się już samego siebie zaakceptuje, łatwiej jest się otworzyć na kontakt z ludźmi. Ja na przykład postanowiłam się nie zmuszać do mówienia czy patrzenia w oczy, gdy czuję się zakłopotana. Na razie wdrażam taki sposób akceptowania siebie i zobaczymy, co z tego wyjdzie, ale mam na tyle plastyczny czas w życiu teraz, że podejrzewam, że może wyjść mi to na dobre (stosowanie tych porad). @giroditalia, i próbowałeś coś z tym zrobić, znaleźć przyczynę, zmienić?
  6. @Gods Top 10 fakt, zawsze nasze wyobrażenia o innych nijak się mają do prawdy. @carlosbueno owszem, facetom z nieśmiałością jest ciężej. Ale co do nieśmiałych kobiet, to też im nie jest łatwo. Nasza cywilizacja taka już jest, że trzeba być ciągle "do przodu", "wygadanym", śmiałym itp. Znalazłam taką książkę: Searle R. "Jak przezwyciężyć nieśmiałość i lęk przed ludźmi" - stosuję rady stamtąd w praktyce. Wydają mi się dobre i trafne. Polecam (jest na chomikuj.pl) ;)
  7. A ja się w ogóle zastanawiam nad sobą, bo zwróciłam uwagę, że do takiej skrajnej nieśmiałości i fobii przyznają się głównie mężczyźni. Tak szczerze, to niewiele znam "takich" kobiet, to też sprawia, że czuję się inna nieraz, bo aż mnie zatyka, gdy mam coś powiedzieć, ze stresu zapominam, co w ogóle miałam powiedzieć, nie wiem, jak mam stanąć (najczęściej przybieram pozycję zgarbioną z założonymi na piersi rękami), nie wiem czasem nawet, jak mam reagować, gdy ktoś okazuje mi serdeczność, mam problem z patrzeniem w oczy i najchętniej bym wszystkich za wszystko przepraszała. Możliwe, że to mi się nasila w gorszych sytuacjach życiowych, czasem umiem się odezwać, nie mam problemów z załatwianiem spraw urzędowych i wystąpieniami publicznymi, przez jakiś czas nawet uczyłam grupę młodych ludzi... ale są sytuacje, które mnie przerażają, w których czuję się boleśnie nie na miejscu...
  8. Podpisuję się pod tym obiema rękami.
  9. Mi psychiatra powiedział, że mam zo mieszane z akcentem na chwiejną emocjonalnie, ale ja czuję się też unikająca. To znaczy, staram się to przełamywać, ale to jakbym na wojnę szła, tyle energii mnie kosztuje.
  10. @Heledoremam nadzieję, że niebawem się dobrze poczujesz. @lukrowana może w korpo będzie lepsza atmosfera?
  11. New-Tenuis

    Żałoba

    1 listopada dla mnie też będzie pewnie niełatwy, ale damy radę. Ważne, że najgorszy etap za nami już. 🙂
  12. @lukrowanato nie w Tobie jest problem. Rozmawiałam z Tobą w realu, więc widzę - jesteś normalną, komunikatywną osobą. Trafiłaś na kiepską grupę ludzi, pechowo, bo pechowo. Masz chłopaka, masz innych znajomych, spróbuj sobie powiedzieć - chodzę tam, ok, na razie mam tę pracę, jeśli mnie wyleją, to trudno, pójdę gdzie indziej. Na uwagi typu "jesteś słaba" na Twoim miejscu w ogóle bym nie reagowała - mówiłabym "ok, postaram się to poprawić" i tyle. Ludzi olej - oni nie są tego warci - niech sobie łażą na piwo sami, skoro są na tyle głupi, że nie chcą Cię poznać.
  13. New-Tenuis

    Żałoba

    A u Ciebie jak?
  14. New-Tenuis

    Żałoba

    Ja od jakichś dwóch tygodni weszłam na inny etap. Też nie mogę sobie wyobrazić, że mój przyjaciel żyje i nie mogę sobie emocjonalnie przypomnieć, jak to było, gdy żył. Stałam się bardziej optymistyczna, zainteresowana tym, co się wokół mnie dzieje. Może to dobrze, ale myślę, że to nie koniec żałoby, bo mam mętlik w głowie zupełny.
  15. Mi się to zdarza najczęściej, ale potem mam wahnięcie w inną stronę, zupełnie odwrotną.
×