Depresja na swieta/sylwestra

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

przez gwizd 01 sty 2008, 01:52
:)

wszyscy są tutaj ;)

a co z resztą :?:
o reszcie pomyślimy następnym razem ...
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
23 lip 2007, 23:15

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 01 sty 2008, 01:53
Dokladnie nie tylko Ty wilku
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

przez J.G.Faust 01 sty 2008, 05:05
2008 :-|
Offline
Posty
50
Dołączył(a)
06 lis 2007, 21:13
Lokalizacja
Skok na drugi profil :]

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez mCIH 01 sty 2008, 10:50
Mój sylwester wyglądał tak: zmusiłem się i poszedłem na imprezę organizowaną przez starego kumpla ze szkolnej ławy. Zajechaliśmy około godziny 18, a o 20 byłem już w domu. Nie umiem się bawić, wszystko wyglądało nie tak, każdy siegał do kieliszka (oprócz mnie) i wszyscy byli uśmiechnięci (oprócz mnie...). O godzinie 12 spałem i miałem to wszystko w dupie. Co z tego, że jest nowy rok? Przecież to tylko głupia zmiana kalendarza. Równie dobrze można świętować każdą zmianę dnia. To wszystko jest do dupy...
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
12 gru 2007, 12:07

przez sorensen 01 sty 2008, 12:52
U mnie była w domu szampańska zabawa nad książką i przy kompie:) W zasadzie dosyć tradycyjny sposób spędzania przeze mnie sylwestra. Jak sięgnę pamięcią to chyba 2 razy byłem na imprezie - oczywiście wybrałem się na wariata sam (bo nie miałem z kim) i bawiłem się raczej bardzo średnio.
Ostatnio to się trochę pocieszam że może już za stary jestem na zabawy:)
Offline
Posty
271
Dołączył(a)
28 lis 2007, 01:02

przez J.G.Faust 01 sty 2008, 18:58
Nigdym nie umiałem się odnaleźć na imprezach]

Podstawówka - Mogłem spać u znajomych, wracać od nich o 23/24 co się pare razy zdarzało.

Gimnazjum - Miałem luzz, mogłem iść na impreze.

Liceum - Staruszek sam mówił że powinienem wybrać się na impreze.

Staruszkowie mają do mnie i siostry pełen zaufanie :roll:
Offline
Posty
50
Dołączył(a)
06 lis 2007, 21:13
Lokalizacja
Skok na drugi profil :]

Avatar użytkownika
przez Zagubiony148 01 sty 2008, 19:09
J.G.Faust napisał(a):Nigdym nie umiałem się odnaleźć na imprezach]

Podstawówka - Mogłem spać u znajomych, wracać od nich o 23/24 co się pare razy zdarzało.

Gimnazjum - Miałem luzz, mogłem iść na impreze.

Liceum - Staruszek sam mówił że powinienem wybrać się na impreze.

Staruszkowie mają do mnie i siostry pełen zaufanie :roll:

Witaj w klubie. U mnie identycznie. Nie to ze trzymaja mnie w domu wrecz przeciwnie... Po prostu nie umiem sie odnalesc :cry: :cry: :( :(
Po co nosić maskę, gdy nie ma się już twarzy?
Emil Cioran

Bo jest to znakomitym mężom nie honor, jak niewolnikom ślęczeć godzinami przy obliczeniach.
Gottfried Wilhelm Leibniz
Avatar użytkownika
Offline
Posty
209
Dołączył(a)
29 gru 2007, 22:58

Avatar użytkownika
przez pyzia1 01 sty 2008, 20:26
Kiepsko było,próbowałam się dobrze bawić ale nie wyszło, a jak już małżon zasnął to wyłam jak pies. Ale gdy w końcu udało mi się zasnąć (o 7 rano) i obudziłam się po kilku godzinach, odczułam wielką ulgę na myśl, że już po wszystkim. Następny Sylwester dopiero za rok, hura!
Wszelkie przywiązanie jest koniec końców źródłem bólu.Szczęśliwi,którzy obywają się bez niego.Samotny nie opłakuje nikogo,nikt też nie płacze nad nim.Niech ten,kto nie chce cierpieć,kto czuje trwogę przed zgryzotą,uwalnia się od ludzi.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
745
Dołączył(a)
15 paź 2007, 10:28

Avatar użytkownika
przez niobe102 01 sty 2008, 23:55
Mam wrażenie, że w tym roku mój sylwester był udany, albo przynajmniej wyjątkowy (bo nie spędziłam go jak co roku z rodzicami przed telewizorem)... I wcale nie ma znaczenia fakt, że byłam zupełnie sama!! Cały wieczór przesiedziałam na czacie (zazwyczaj tego nie robię, ale cóż), rozmawiałam z różnymi ludźmi, a o północy odliczaliśmy nawet wspólnie sekundy starego roku. Wczoraj miałam wyjątkowo głebokiego doła, ale ku mojemu zdziwieniu zaczęłam się uśmiechać, to wszystko dzięki głupiej rozmowie, ona mnie uskrzydliła i nie pozwoliła zadręczać się problemami, które wciąż gromadzą się w moim życiu...
A może to był dobry znak na zaczynający się rok? Obudziłam się o 14:00. Wyszłam na spacer, ulice były puste, wszędzie walały się potłuczone butelki i resztki fajerwerków, pozostałości po dobrej zabawie innych... Wiedziona impulsem, weszłam do kościoła, usiadłam w ławce, wpatrzyłam się w pięknie ustrojone świąteczne choinki... zaczęłam płakać... to musiało głupio wyglądać...
Czyżby ten rok zapowiadał się taki sam jak ubiegłe? Dleczego?! Muszę znaleść w sobie siłę, aby wreszcie zacząć żyć normalne! Mam przecież tylko jedno życie, nie mogę go zmarnować... nie mogę...
per aspera ad astra
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
30 gru 2007, 22:51

przez kasiula_be 03 sty 2008, 12:32
Na pewno w święta najbardziej odczuwa się samotność lub też niezrozumienie rodziny, jesteśmy zewsząd bombardowani wygłaskanymi i idyllicznymi obrazkami, rodzin, związków, partnerstwa i uświadamiamy sobie, że nasze życie jest całkiem inne. To samo w sylwestra, wszyscy się bawią a my depresyjniacy siedzimy w domu a choć nawet byśmy gdzieś poszli to i tak niebędziemy dobrze się bawić. Na szczęscie święta trwaja krótko..Pozdrawiam
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
03 sty 2008, 10:50

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 22 gości

Przeskocz do