Mieć siebie-najcenniejszy dar

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

Re: Mieć siebie-najcenniejszy dar

przez bunny_wrrr 15 gru 2009, 18:38
no tak swiadomosc to nie wszystko - konieczne jest autentyczne dzialanie ktore niesie zmiane
moze po prostu trzeba doswiadczyc odrzucenia i braku akceptacji by pozbyc sie strachu przed nimi?
przemoc sie i zobaczyc ze to nie koniec swiata kiedy nie zrobie czegos kosztem siebie
krok po kroku uczyc zmiany siebie i jednoczesnie otoczenie ktore czesto potrafi nawet nieswiadomie blokowac i utrzymywac w dawnych negatywnych mechanizmach i nawykach
ba! - czesto po terapii wlasnie otoczenie ma najwiekszy problem z zaszla zmiana i reakcje moga byc bardzo rozne
ale wg mnie warto zaryzykowac bo walka toczy sie tak naprawde tylko w obrebie ciebie i tylko ty mozesz miec moc sprawcza w swoim zyciu kazda sytuacja zalezy od ciebie od twojej reakcji podejscia spojrzenia itd
moze to nie tak ze nie walczysz o siebie bo siebie nie kochasz tylko ze nie kochasz siebie bo wlasnie o siebie nie walczysz?
moze za ta walke pokochasz siebie tym bardziej?
you can't get rid of your fears...but you can learn to live with them
Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.
Offline
ExModerator
Posty
416
Dołączył(a)
01 gru 2008, 19:15

Re: Mieć siebie-najcenniejszy dar

przez Malutka19 19 gru 2009, 14:21
To co napisała Ashley na pewno jest bardzo mądre i daje sile do tego aby się zmienić, aby walczyć o swoje życie, które jest jedyne i niepowtarzalne. W rzeczywistości i w praktyce wygląda to trochę inaczej :(
Kocham czas i spokój ,
W środku mnie
W tej przestrzeni, gdzie mogę oddychać
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
19 gru 2009, 13:22

Re: Mieć siebie-najcenniejszy dar

Avatar użytkownika
przez ashley 24 gru 2009, 13:08
W praktyce wygląda to inaczej, masz na myśli, że trudno to zrobić? Trudno to fakt. Może być latwo jak zechcesz pokochać siebie ze wszytskimi wadami które masz, jak szczerze pokochasz siebie taką jaka w danej chwili jesteś. Jak to zrobilam życie stalo się piekne. Tak jakby zaczęla grać jakaś piekna melodia, która gra do dzisiaj ;) A jak masz wsparcie sama w sobie latwiej pokonasz problemy i szybciej będziesz umiala cieszyć się życiem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
786
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:04

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Mieć siebie-najcenniejszy dar

Avatar użytkownika
przez Lariana2 27 gru 2009, 22:26
ashley napisał(a):W praktyce wygląda to inaczej, masz na myśli, że trudno to zrobić? Trudno to fakt. Może być latwo jak zechcesz pokochać siebie ze wszytskimi wadami które masz, jak szczerze pokochasz siebie taką jaka w danej chwili jesteś. Jak to zrobilam życie stalo się piekne. Tak jakby zaczęla grać jakaś piekna melodia, która gra do dzisiaj ;) A jak masz wsparcie sama w sobie latwiej pokonasz problemy i szybciej będziesz umiala cieszyć się życiem.

Wybacz ale te słowa brzmia niczym z amerykanskiej reklamy w której wszyscy ukazują biel swoich zębow i caly świat jest kolorowy.JAK siebie pokochałaś? Ja ostatnio straciłam ogólnie wiarę i nadzieję w Boga .Chodzę do kościola ale nie czuję wiary w niego ,a co dopiero w miłość do samej siebie. Dla mnie to czysta magia ,pokochać siebie .I tak szczerze sobie wybaczyć wszystko.
https://mojeinteligo.pl/konkurs/index.php5?id=praca&wid=1028#
https://mojeinteligo.pl/konkurs/index.p ... a&wid=1028
Avatar użytkownika
Offline
Posty
133
Dołączył(a)
22 gru 2009, 22:00

Re: Mieć siebie-najcenniejszy dar

przez Feith 27 gru 2009, 22:51
Ciężko mi się wypowiedzieć, ponieważ nie doświadczyłam na własnej skórze Waszych problemów, ale wiem, że gdybym nie zaakceptowała siebie, nie pokonałabym anoreksji... Myślę, że wiele problemów ma to samo podłoże, a polubić samego siebie to wyzwanie, którego warto się podjąć!
Feith
Offline

Re: Mieć siebie-najcenniejszy dar

przez angsthasse 27 gru 2009, 23:04
Lariana2 napisał(a):
ashley napisał(a):W praktyce wygląda to inaczej, masz na myśli, że trudno to zrobić? Trudno to fakt. Może być latwo jak zechcesz pokochać siebie ze wszytskimi wadami które masz, jak szczerze pokochasz siebie taką jaka w danej chwili jesteś. Jak to zrobilam życie stalo się piekne. Tak jakby zaczęla grać jakaś piekna melodia, która gra do dzisiaj ;) A jak masz wsparcie sama w sobie latwiej pokonasz problemy i szybciej będziesz umiala cieszyć się życiem.

Wybacz ale te słowa brzmia niczym z amerykanskiej reklamy w której wszyscy ukazują biel swoich zębow i caly świat jest kolorowy.JAK siebie pokochałaś? Ja ostatnio straciłam ogólnie wiarę i nadzieję w Boga .Chodzę do kościola ale nie czuję wiary w niego ,a co dopiero w miłość do samej siebie. Dla mnie to czysta magia ,pokochać siebie .I tak szczerze sobie wybaczyć wszystko.



To nie amerykanska reklama bialych zebuw, tylko bardzo przykre poczuc jak bardzo sami siebie odrzucamy. A wszystko tylko dlatego bo od dziecinstwa nie nauczylismy sie milosci do siebie.

Najbardziej przykrym cwiczeniem i doswiadczeniem bylo polubic,pokochac siebie. Ale konieczne aby nie bac sie krytiki, nie bac sie ze ktos nas odrzuci bo nie jestesmy idealni.


Tego dnia nie zapomne. Cale zycie robialam wszystko aby moi rodziece, mnie kochali zebym spelniala ich oczekiwania.

Od momentu jak mi terpeuter powiedzial ze mam sie polubic i pokochac, ze tylko ja moge sie sama przytulic. A wtedy nie bede zmuszona spelniac oczekiwania innych aby byc kochana.

Cwiczenie polegalo na tym aby kilkadziesiat razy dziennie stanac przed lustrem spojrzec se gleboko w oczy i powiedziec sobie....(nasze immie) ja ciebie kocham taka jaka jestes.

Pierwsze dni byly wstretne. Jak to ciwiczenie robilam mialam w brzuchu uczucie jak by mi bylo nie dobrze i myslam to jest bzdura ale bede to dalej robic. Ostatecznie cale zycie w moich myslach bylam bardzo krytyczna do siebie, i bardzo twarda wymagalam od innych perfekcji i od siebie tez.

Po jakich 2 tygodniach bylam sama w domu i jak codziennie stalam przed lustrem patrzac se gleboko w oczy i muwilam ...ja ciebie kocham taka jaka jestes....to co sie tego dnia stalo nie zapomne, to bylo bardzo bolesne i smuten.

Poczulam ze rozmawiam ze soba i jaka obca i biedna jestem. Bylo mi niesamowicie szkoda siebie tej osoby ktura jest w moim ciele. Jedyne o czym myslalam ja musze ta mala dziewczynke w moim ciele przytulic, pokazac jej ze nie jest sama i ze ja kocham. Niesamowite uczucie.

Od tego dnia odwiedzalam stojac przed lustrem ta mala dziewczynke z warkoczami i kokardami muwiac jej jak bardzo ja kocham i jaka jest cudowna i warta aby ja kochac. Jakis czas jeszcze odpowiadala mi ona tym dziwnym uczuciem w brzuchu..jak ja moge byc kochana ja mam tyle bleduw i slabosci.

Dzis jak patrze w lustro jest moja dziewczynka szczesliwa usmiechnieta. I obojetnie co kto odemnie oczekuje i obojetnie czy jestem w stanie spelnic oczekiwania, ja wiem ze daje z siebie wszystko i ze to nie musi byc idealne. Dzis nie mysle o tym ze ktos mnie krytykuje, a jesli to robi to nie jest muj problem bo te oczekiwania nie maja nic ze mna wspulnego tylko z ta osoba ktura czegos odemnie oczekuje. Ja daje z siebie wszystko co moge i potrafie dac. I to wystraczy ...ja ta dziewczynke kocham i jak ja ktos zkrytykuje, to ja ja pociesze i ona bedzie znowu szczesliwa i bedzie czula sie kochana.
angsthasse
Offline

Re: Mieć siebie-najcenniejszy dar

Avatar użytkownika
przez Lariana2 28 gru 2009, 22:04
Kurcze niezle ćwiczenie ,naprawdę mocne. Dzisiaj z ksiazki o zarabianiu czytalam właśnie o wypowiadaniu na głos deklaracji i to mnie zawstydzilo. Nie potrafiłam wypowiedzieć glosno głupich słów ,tak jakby to było niedorzeczne i krępujące.A mówienie do lustra, naprawdę podziwiam. Może odważe się wypróbować .
https://mojeinteligo.pl/konkurs/index.php5?id=praca&wid=1028#
https://mojeinteligo.pl/konkurs/index.p ... a&wid=1028
Avatar użytkownika
Offline
Posty
133
Dołączył(a)
22 gru 2009, 22:00

Re: Mieć siebie-najcenniejszy dar

Avatar użytkownika
przez ashley 30 gru 2009, 00:13
To nie jest reklama to realia. Poza tym w reklamie wszytsko jest piękne, a ja pisalam , że trudno bardzo doszlam do tego etapu w którym postanowilam, że chcę siebie pokochać. A że jak już pokochalm bylo jak w reklamie to prawda bo poczulam się spelniona szczęśliwa i spokojna ;) Jak to zrobilam? Pisalam o tym już kilkakrotnie wyżej ;)
To robi wrażenie, to o czym piszecie, jak się patrzy w lustro i widzi osobę poranioną, cierpiącą, zagubioną, pragnącą milości. Bląd który przeszkadza kochać siebie jest przeważnie ten sam. WIDZIMY SWOJE WADY, TO ILE RZECZY ROBIMY ŹLE, JACY NIEIDEALNI LUB "BEZNADZIEJNI" JESTEŚMY I JAK NAS INNI WIDZĄ. WYTYKAMY SOBIE TO JAKIE JEST NASZE ŻYCIE I NIENAWIDZIMY SIĘ ZA TO. TO NIESPRAWIEDLIWE. NIE LEPIEJ BYLOBY MYŚLEĆ O SOBIE POZYTYWNIE? ŻE CHCEMY LEPIEJ, DOBRZE, TYLKO NAM POPROSTU NIE WYSZLO Z WIELU POWODÓW, A ZAZWYCZAJ TO NIE MY SAMI JESTESMY POWODEM. NA PORAŻKĘ SKLADA SIĘ MNÓSTWO RZECZY. CZĘSTO TO INNI NAS DOPROWADZAJĄ DO NIESZCZĘŚCIA A MY NADAL WIERZYMY, ŻE TO MY JESTEŚMY CI ŹLI, GORSI I SIEBIE OBWINIAMY I NIENAWIDZIMY SIĘ ZAMIAST KOCHAĆ. SAMI SIEBIE NAKJARDZIEJ WTEDY KRZYWDZIMY. NIC TAK NIE KRZYWDZI JAK BRAK MILOSCI WLASNEJ. NA KTÓRĄ ZASLUGUJECIE I NA KTÓRĄ WAS GORĄCO NAMAWIAM.Stańcie przed lustrem i powiedźcie nie kocham cie. I co widzicie w swoich oczach? Smutek, ból. Jak się pokochacie będzie to radość i szczęście .
Zmianiając temat. Tak sobie myślę, jak bardzo siebie krzywdzimy. Spotyka nas kryzys w życiu np konflikt z ludźmi, patrzymy na innych boimy się ich opinii, czujemy się źle mimo, ze wiemy, że to my mamy rację. A czy ten strach to nie przypadkiem zdrada siebie? Bo jakie znaczenie mają dla nas ludzie którzy nie są nas warci? Wiele osób czasem zapomina o sobie. Patrzy na innych. Warto spróbować z tym walczyć i postawić na siebie. Często to my sami dodajemy oliwy do ognia bo boimy się poczuć pewnie we wlasnej skórze, z wlasnym zdaniem. To trudne, ale gdy się wybierze siebie tak z przekonaniem to to o czym wyżej pisalam przestanie miec znaczenie. Strach często bierze się z niepewności siebie i poddawania w wątpliwości wlaśnie swojego zdania tylko przez to, że inni ludzie np. robią nam kolo d*** albo mają przewage. Sama nie zawsze mam odwage iść taką drogą żebym byla fair w stosunku do samej siebie. Ale jestem szczęśliwa zawsze jak mi się to uda. I chcę się tego nauczyć jak najlepiej.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
786
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:04

Re: Mieć siebie-najcenniejszy dar

Avatar użytkownika
przez Lariana2 02 sty 2010, 23:04
Ashley, myślę że to kwestia środowiska .Od małego widzimy jak ludzie łączą sie w grupy i gdy ktoś siedzi samotnie to jest uwazany za nic. I moze dlatego w nas takie przekonanie ,że pójscie własną droga a nie stada jest smutne i samotne? Że lepiej otrzymac aprobatę otoczenia niż siedzieć samemu w kącie?

Wybacz za stwierdzenie ,że to wyglada jak z reklamy ale po prostu takie proste rzeczy mi sie nie mieszcza w głowe i gdy pomysle o tym ,zeby powiedzieć do siebie 'kocham cie" to mam w srodku i śmiech i płacz ,to takie dziwne..
Oczekujemy od siebie tego żeby wszystko zrobić jak najlepiej ,zeby dobrze wypaść bo nikt nie lubi nieudaczników.
https://mojeinteligo.pl/konkurs/index.php5?id=praca&wid=1028#
https://mojeinteligo.pl/konkurs/index.p ... a&wid=1028
Avatar użytkownika
Offline
Posty
133
Dołączył(a)
22 gru 2009, 22:00

Re: Mieć siebie-najcenniejszy dar

przez angsthasse 07 sty 2010, 11:58
Owszem to co piszesz jest samo zycie..

Musze jednak powiedziec ze gdy siebie "pokochalam" stalo sie cos niesamowitego....nie trzeba bys perfekt...i tak nas beda ludzie lubiec..beda i tacy ktorzy nas nie lubia, ale akurat ci beda nas odrzucac bez wzgledu na to czy potrafimy wszystko czy nie, oni zawsze znajda powod aby nas odrzucic.

Ashly a z tym lustrem, niestety jak pierwszy raz do nas dociera (do samego serca) to co mowimy ...ze siebie kochamy..pierwszym razem niestety jest to zwiazane z bolem i smutkiem. Bo juz wiesz wtedy ze umiesz siebie pokochac, ale rownoczesnie widzisz jak zylas przez tyle lat , jak obca bylas sobie, jak bardzo zdradzalas samo siebie. A to pierwszy krok, aby siebie pokochac...

Wiem ze to bardzo ciezkie nauczyc sie siebie kochac, wiem ile to pracy, jaka dluga droga. Ale idzie tego sie nauczyc. Muj syn obecnie 4 miesiace temu mial wypadek po ktorym skanczyl w wozku. Lekarze mu od poczatku mowili ze musi miec cierpliwosc i ze to tak do konca nie musi byc, ale to tez troche sprawa nastawienia sie. Tlumaczyli mu oni no i ja tez, ze im wiecej bedzie sie tym zajmowac jaki jest biedny i ze tak bedzie musial juz zyc, nie bedzie w stanie sie odbic aby byc zdrowym. Te miesiace to okropny czas w moim zyciu. Proszenie i tlumaczenie, zaakcepuj sie taki jaki jestes a bedzie lepiej. No coz jakies 4 tygodnie temu wkoncu zaczelo to dzialac, zaczol nad soba pracowac, wizyty u lekarza coraz bardziej pozytywne...przedwczoraj operacja kregoslupa i szansa 70% jesli dalej bedzie nad soba pracowac i nie robic se nacisku ze musi chodzic i ze mimo tego ze jest w wozku, jest czlowiekiem ktury jest kochany i coraz bardziej uczyc sie ze dzis teraz taki jaki jest, jest ok, i jutro jak zrobi malenki postep tez bedzie ok, i pojutrze jak nie zrobi zadnego postepu to tez jest ok.

Nasze nastawienie do siebie jest bardzo wazne. I nie musimy sami siedziec w kacie.

Moj Therapeuter powiedzial, strach przed krytyka, strach ze nas ktos nie zaakceptuje , strach ze ktos zobaczy nasze slabosci, to tylko nasze myslenie.

Ludzie ktorych my sie obawiamy, sa zwierciadlem nas samych. Jak bedziemy mieli kontakt z ludzmi, to przd czym bedziemy mieli strach, to sa nasze bledne mysli , moze wpojone od dziecinstwa. Ja nauczylam sie np. jak kogos nowego poznaje i wewnetrznie czuje , nie jestem doskonala, automatycznie myslec ale ta osoba przedemna tez nie jest doskonala, a jest symptaczyczna.

Nie skupiajmy sie nad naszymi brakami, ale nad naszymi walorami, a kazdy z nas ma ich mase.
angsthasse
Offline

Re: Mieć siebie-najcenniejszy dar

Avatar użytkownika
przez budzo 07 sty 2010, 19:37
kurde tak sobie czytam to co ashley piszesz o tym ćwiczeniu mówienia sobie do lustra "kocham Cię" i aż mnie poraziło. Poczułem się głupio, zawstydzony maksymalnie i zażenowany. mówić to i to jeszcze na głos...masakra. Strasznie to trudne. Ale świadczy chyba tylko o tym jak trudno jest nam kochać siebie. Tzn mi jest trudno :) Może spróbuję, może nie zapadnę się pod ziemię.

Mój terapeuta za to zadał mi dziś ciekawe ćwiczenie...

Mam sobie wybrać w tygodniu jeden dzień i zaplanować sobie go tak, żeby wyznaczyć jedną godzinę, podczas której będę się martwił jak najmocniej i jak najbardziej na maksa. Za to przez pozostałe godziny mam się nie martwić i zostawiać to wszystko na tę jedną godzinę. No zobaczymy...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
01 sty 2010, 23:07
Lokalizacja
Kraków

Re: Mieć siebie-najcenniejszy dar

przez angsthasse 07 sty 2010, 19:58
Cwiczenie zadane ci przez therapeute dziala, mialam podobne. Idadz spac mialam sobie powiedziec teraz sie nie martwie, ale jutro jak wstane to bede miala czas sie pomartwic. To cwiczenie bylo po to abym przestala miec problemy z zasypianiem.

Nie zadzialalo oczywiscie od razu ale po jakis 8 dniach. Dzis chodze spac bez problemu zasypiania, i odkladam problemy na bok i nie mysle o nich przed spaniem, bo i tak ich nierowiaze przed zasnieciem.

Zycze powodzenia w cwiczeniu
angsthasse
Offline

Re: Mieć siebie-najcenniejszy dar

Avatar użytkownika
przez LucidMan 07 sty 2010, 20:30
angsthasse napisał(a):Ludzie ktorych my sie obawiamy, sa zwierciadlem nas samych.
To bardzo ciekawe co piszesz. Nie raz słyszałem o tym, że kontakty międzyludzkie służą jako zwierciadło, że dzięki ludziom możemy zobaczyć to czego sami nie widzimy. Mam na myśli tutaj naszą duszę, psychikę.

To tak jak z prawdziwym lustrem. Widzimy swoje ręce, nogi, brzuch, lecz żeby ujrzeć oczy, czoło, uszy potrzebujemy lustra.

Jeszcze do niedawna za bardzo tego nie rozumiałem. Teraz tłumaczę to sobie tak, że jeśli mam z kimś problem, to znaczy tak naprawdę, że mam problem z "czymś" w sobie i ten ktoś służy mi tylko jako zwierciadło, żebym mógł sobie "to" zobaczyć. Inaczej mówiąc, jeśli widzę problem na gdzieś na zewnątrz, mogę być prawie pewny, że koresponduje on z jakimś problemem we mnie (np. brak akceptacji).

Trzeba "umieć" korzystać z takich zwierciadeł. Nawet najlepsze zwierciadło będzie do du.. jeśli ten kto się w nim ogląda, nie rozpozna samego siebie!
Lucid life
Avatar użytkownika
Offline
Posty
785
Dołączył(a)
09 sty 2009, 23:55
Lokalizacja
NeverLand

Re: Mieć siebie-najcenniejszy dar

przez angsthasse 07 sty 2010, 20:42
Hallo Lucid,

dokladnie tak to dziala.

Np. mam kolezanke ktora od lat przychodzila do mnie do zakladu na zabiegi kosmetyczne...zakladu juz nie mam i tez nie bardzo chce mi sie to robic. Ona od miesiecy przychodzi do mnie do domu i ja jej te zabiegi robie u mnie. Ciagle jak dzwoni zeby sie umowic to mi juz sie niedobrze robi. Nie potrafilam jej odmowic cjoc nie chcialam juz tego robic.

Balam sie ze ona juz nie bedzie wtedy chciala byc moja przyjaciolka. Po rozmowie z terapeuta zrozumialam ze to nie jest jej tylko moj problem, skad moge wiedziec co ona mysli. Ona nie jest jasnowidzem wiec tez nie wie co ja mysle.

Musialam zaczac cwiczenie zwiazane z tym ..nauczyc sie mowic Nie



Tak samo jesli porownujemy sie z innymi i myslimy oni sa mocni, silni itd, czyli my tacy nie jestesmy tak myslimy.

Psycholodzy tu mowia tak poznaj dobrze siebie a bedziesz znal innych, jesli dobrze poznasz innych bedziesz siebie znal jeszcze lepiej. Niby proste a jednak jak trudne.

Podsumowujac terapie ktura robie nauczylam sie jednego:

co i jak myslimy...takie mamy uczucia, emocje...i tak sie zachowujemy i takie mamy symptomy...a wiec.....

jesli zmienimy (a umimy) nasze mysli...tak zmienia sie nasze uczucia, emocje...tak zmieni sie nasze zachowanie i znikna symptomy.

Zmiana mysli to zupelnie mechaniczna czynnosc. Np jadac kiedys pierwszy raz samochodem, musimy sie bardzo konzentrowac i ciagle se powtarzac, sprzeglo, gaz itd...po latach odbywa sie to automatycznie i nie jestesmy swiadomi ze nadal mowimy se w duchu, sprzeglo , gaz...
Czyli wmowilismy se mysli ktore sa potrzebne do jazdy samochodem. Tak jak mysli , jestesmy nic nie warci, sami nie damy rady, wszystko jest takie smutne i bez przyszlosci, to tez sa mysli kture odbywaja sie automatycznie w naszej glowie po tylu latach. Jesli je zamienimy na, ja dam se rade, wszystko jest ok itd...zastapia one miejsce starchy zlych mysli...i beda sie tez odbywaly automatycznie. Jest to kwestia powturek. Jak np. rano wstac i spojzec w lustro i zamiast myslec o boze jak ja wygladam, wstac spojzec w lustro i pomyslec , milo cie widziec jestes jeszcze zaspana ale ciesze sie ze cie widze.
Ostatnio edytowano 07 sty 2010, 20:54 przez angsthasse, łącznie edytowano 1 raz
angsthasse
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do