Szmat czasu mnie tu nie było...ale cóz...chyba pora wrócić, choć wydaje mi się że będzie ciężko. Pozwólcie, że sobie pojęczę....bo mam już dość. A tu może nie usłyszę magicznego zdania: weź się za siebie - nic innego nie robię od roku. Mam dość udawania że nic mi nie jest i ze jest lepiej i że jestem taka silna i tak dalej....ale nie chcę usłyszeć o wzięciu się w garść. Pozostaje udawać ze jest OK - zresztą większość ludzi których znam jest nastawiona na nadawanie więc kto mnie wysłucha? Od pół roku jestem na różnych prochach - żadnych efektów. Właśnie kończy mi się zasiłek chorobowy, za miesiąc będę bezrobotna, mąż nie chce sie rozwieść ale od dwóch lat nie wie czy chce być mężem. Nic mnie nie bawi i nic mnie nie cieszy...nie pamiętam kiedy się tak naprawdę śmiałam. Wiem że ludzie mają gorzej ale ja już nie mam sily do tego...jestem tym wszystkim strasznie zmęczona. No to sobie pomarudziłam...pewnie będzie mi głupio ale co mi tam..Idę się dalej "brać za siebie". pozdrawiam wszystkich. E