Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Re: Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

przez Babooshka 04 mar 2009, 11:25
Do Distro - o ile jeszcze się tu pojawia.
Wydaje się, że śmieszny młodziak z Ciebie 8) - ale mimo wszystko jeszcze młodziak (to nie jest oczywiście zarzut;))
Po pierwsze nie wmawiaj sobie, że masz nerwicę natręctw czy jakiekolwiek inne schorzenie. Byc może masz jakiś problem, który może pomóc rozwiązać psycholog lub zwyczajnie ktoś bliski z Twojego otoczenia. Wiesz życie polega też na tym że ludzie mają smutki i problemy ale nie oznacza to że trzeba odrazu walić do psychiatry i tym bardziej brać leki!!!!!!
Ludzie chyba nie doceniają swoich własnych mozliwości - spróbuj sam omyśleć dlaczego zachowujesz się tak a nie inaczej. Z własnego doświadczenia powiem, że dobrym sposobem jest rozmowa z kims kto Cię zna i komu na tobie zależy (jakiś przyjaciel czy może ktoś z rodziny). Dodatkowo pamiętaj, że każdy NORMALNY człowiek ma swoje dziwactwa, nawyki itp. Problem zaczyna się kiedy zaczynamy tracić nad tym kontrole a nasze problemy zaczynają znacząco dezorganizować codzienne funkcjonowanie.

Powodzenia!!!!!!
Offline
Posty
121
Dołączył(a)
25 lut 2009, 16:21

Re: Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

przez netefe 06 kwi 2009, 22:40
Witam,
nie wiem, czy to odpowiedni wątek, ale chyba tak, by powiedzieć coś o sobie, tzn o swoich zachowaniach...Niestety moje natręctwa myślowe nie pozwalają mi czytać tego wątku, bo zaraz muszę odejść od kompa i tak bym w sumie niczego nie zrozumiała...
dzisiaj sobie uświadomiłam, że mogę mieć nerwicę natręctw. Uporczywe, natrętne myśli, przeszkadzają mi w codziennym funkcjonowaniu, nauce...także wyrzuty sumienia, że zrobiłam coś źle.
Mam kilka swoich tzw. rytuałów, jak pisali w necie. Ale to o czym pisali, w ogóle nie przypomina tego, co ja robię: obgryzanie paznokci, machanie nogą, obgryzanie policzków, drapanie skórek przy paznokciach, seks, papierosy, bawienie się kolczykiem, jedzenie bądź żucie czegoś, zajmowanie czymś rąk, tylko czasami mi się zdarza, przestawić jakąś rzecz, bo moim zdaniem leży nieprawidłowo.
I tak będę miała wyrzuty sumienia, czy aby na pewno napisałam adekwatnie do tematu. Chyba każdy miał powiedzieć o sobie, a nie o swoich zaburzeniach...trochę się wygłupiłam...chyba.
Wybaczcie mi to, ale chciałabym potwierdzić czy to jest aby na pewno nerwica natręctw.
pozdrawiam.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
06 kwi 2009, 22:23

Re: Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

przez zakręcone 20 cze 2009, 16:42
:shock: witam wszytskich, czytam wasze posty i uświadamiam sobie że mam lub miałam na szczęście część objawów nn takich jak wy. Widzę że płytki chodnikowe to numer jeden forum, z tym że to mam juz za sobą, jedynie zostało mi nie nadeptywanie na pęknięcia np. asfaltu. Kostki brukowej juz sie nie boję. Jakies cztery lata męczyło mnie robienie kitki, czesałam sie po 20 razy, bo uwazałam ze wciąz cos nie tak, gumke na włosy zakładałam wg ubzduranego schematu.To naszczescie tez mam za sobą. :D
Mycie rąk po kilkanascie razy bo może dalej sa brudne, ma juz mneiejsze natęzenie, zamykanie nogą drzwi jeszcze czasem się zdarza.
Najgorsze zaczęlo si ena studiach, kiedy na moim roku spotkałam obrzydliwych ludzi, którzy potrafili o seksie rozmawiac tak że mozna było rzygać przez kilka godzin. Nie lubie gadac na temat studiów, źle do tego wracam. Ten rodzaj nerwicy męczył mnie najbardziej, mianowicie jadąc do szkoły musiałąm jechac, isc ta sama drogą, ważne było nawet z której strony drzewa przechodzę , jeśli w zapomnieniu sie pomyliłam musiałam się wrócic i przejść dobrze.
Na uczelni była tragedia, strasznei brzydiłam sie tych ludzi dlaetgo nigdy nie pożyxczałam żadnych notatek, do szkoły miałam specjalny zestaw ubrań, przyjeżdżając do domu musiałam sie zaraz całą kąpać, a ciuchy szczelnie zamknąć w specjalnei przeznaczonym do tego miejscu. Idąc to łazeinki nie mogłam niczego dotknąc, jeśli zrobiłam to niechcacy musiałąm dokładnei po kilk arazy umyc ta rzecz. Ciesze się ze studia mam juz za soba ze nei widze tych ludzi, ale zostało mi cos jescze z tych objawów. brzydze sie isc na mój strych w miejsce gdzxie własnei zostawiałm moej ubrania, mam wrazenie ze sa tam zarazki tych ludzi, ze bede brudna, dlatego od roku nie chodze na strych. Byłam tym starsznei umeczona. Nawet składanie szkolnych ciuchów miało schemta dokładnei co najpoierw rekawy itd, połozoe rzeczy w okreśłona strone.

Nei chciałam po prostu przywozic zarazków do domu, jest meijsce na forum pośmiejmy się , wiec ja poniewaz miałam tyklko jeden telefon komórkowy który musiałąm używac tu i tu, na uczelnie wkładałam w mały woreczek foliowy, zawiazywałam go szczelnie to dawało mi spokój ze telefon jest czysty, ale pomimo to po powrocie do domu go myłam, az w koncu utopiłam. Ludzie na uczelni (pomimio ze starałam sie go ukryc) patrzyli jak na wariatke i kiedy pytali mówiłam, z enei chce zeby zamókł:P mozecie wyobrazic sobie ich miny kiedy na dworze był 30stopni ciepła?!

A i jeszce cos miałam w swoim czasie manie dotykania czegos wg okreslonego schematu przewaznie 4X4, czyli 16 razy klepałam jakąs bramke, drzewo tragediaaaaa, tak samo jesli zjadac zobaczyłam jakis samochód a chciałam widziec czytsa przestrzen musiałam szybko mrigac oczami 16 razy az do zoabczenia wolnej przestzreni. Tak było z budynkami ale wtedy miałam mrugac na nie 16 razy i wiecej nie patrzec. To tez minęło. Częśc tych objawów zwalczyłam sama tłumaczaxc sobei ze ejsli czegoś nie zrobie to nic złego sie nie stanie, było trudno i nie zawsze wychodziło, ale teraz czuje sie wolna, moze nie wpełni bo zostało mi jakies resztki , ale zawsze łatwiej żyć, teraz jeszce walcze z zarazkami na strychu:(mam nadziej eze sie uda!



I całkeim fajnie ze bez zadnego stresu moge tutaj napisac o swojej NN
Pozdrawiam
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
20 cze 2009, 16:01

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

przez przemilczek 22 cze 2009, 00:39
Witam,
ja rowniez staram sie przezwyciezac te zle mysli dobrymi i jesli mysle sobie, ze jesli nie odpukam zlej mysli trzy razy w niemalowane (najczesciej jest to moja reka) to cos zlego sie stanie to chcialabym myslec na odwrot, ze jesli wlasnie te zle mysli odpukam to wtedy sie cos moze stac, a mianowicie, ze juz do konca oszaleje.
Wprawdzie nie mam jeszcze postawionej zadnej diagnozy, ale chyba nie trzeba wielu specjalistow, zeby zrozumiec, ze to co wyprawiam nie ulatwia mi zycia...
Najwiecej problemow stwarza mi wychodzenie z domu. Musze sie po trzy razy wracac i sprawdzac, czy oby na pewno wylaczylam wszystkie sprzety z gniazdek, czy drzwi na pewno sa zamkniete, czy to, ze je zamknelam nie bylo przypadkiem tylko moim zludzeniem.
Jednak chyba najbardziej mecza mnie te zle mysli, ktore mnie ciagle nawiedzaja i to glupie i idiotyczne przeczucie, ze jesli czegos nie zrobie, czy nie powiem, to komus na kim mi zalezy stanie sie cos zlego. Potrafie obudzic sie po koszmarze, w srodku nocy i odpukiwac wszystko, co mi sie zlego przysnilo, a nad ranem mysle sobie, ze jesli opowiem ten sen (lub zachowam go tylko dla siebie / nie wiem od czego jest to zalezne) to cos zlego sie przydazy.
Mecza mnie takze tak zwane krzyzyki, ze w danym momencie nie moge miec np. skrzyzowanych stop.
Poza tymi wszytskimi dolegliwosciami obciazaja mnie cielesne dolegliwosci. Jednak te pojawiaja sie dopiero w sytuacjach mocno stresujacych, na wiekszej rozciaglosci czasowej. Sa to przede wszystkim bole zoladka i zebow. Mialam juz z tego powodu ogromne problemy, zwlaszcza, ze pochodze z niewielkiej miejscowosci, gdzie bol zoladka kojazy sie tylko z ciaza, a zebow - z nadmierna iloscia slodyczy (choc ich czesto nie jadam) czy niedbalym szczotkowaniem (co robie naprawde dokladnie)
Pocieszajace w pewnym stopniu jest to, ze doskonale zdaje sobie sprawe z niedorzecznosci tych wszystkich glupot, zwlaszcze, ze nie naleze do osob smutnych, majacych duzo problemow, czy stwarzajacych je sobie na wlasne zyczenie. Nie lezy mi rowniez przejmowanie sie egzaminami, waznymi spotkaniami, bo wiem, ze jestem mloda i wszystko jeszcze przede mna, a danych chwil bedzie w zyciu jeszcze mnustwo.
A jednak...
a jednak przesladuja mnie te okropne mysli, to odpukiwanie, sprawdzanie po milion razy czy wszytsko dobrze zrobilam...
Ciesze sie rowniez, ze znalazlam to forum i mam nadzieje, ze w koncu bede mogla z wami o tym porozmawiac.
pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie i do uslyszenia (napisania) :o
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
21 cze 2009, 23:42

Re: Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

przez Kasia5 24 cze 2009, 21:49
Witajcie,
jestem nowa i nie wiem od czego zacząć żeby napisać coś o sobie. Jestem 0mamą i za kilka dni mam nią zostać ponownie. Mam stwierdzoną nerwicę natręctw z którą borykam się ładnych kilka lat. Przez okres ciąży nie brałam leków i mam nadzieję wytrwać w tym do końca ale od kilku tygodni jestem w rozsypce, boję się wszystkiego, a właściwie to wszystkim się denerwuję. Jest mi bardzo ciężko przeżyć kolejny dzień nic nie jest w stanie mnie cieszyć i nie potrafię sobie pomóc. Nie liczę na to ,że po porodzie będzie lepiej ale myślę,że po prostu odwiedzę wtedy swojego psychiatrę i pewnie wezmę leki, to jednak porażka bo nie będę mogła karmić własnego dziecka czuję się z tym żle. Czy i wy macie uczucie ciągle wzrastającego zagrożenia ?
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
24 cze 2009, 21:28

Re: Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

przez kruczoczarna 25 cze 2009, 20:48
Kiedy byłam mała miałam dziwne nawyki. Wtedy nie wiedziałam co to, teraz wiem, że miałam natręctwa. Nie leczyłam tego, same ustąpiły a pamiętam jak bardzo się męczyłam. Boję się jednak, że wrócą. Zauważyłam, że zaczynam sprawdzać np. czy gaz jest wyłączony, okno zamknięte po kilkanaście razy, zawsze zwracając wzrok 3 razy... I nic mi nie nie przekona, że wszystko jest w porządku gdy po raz któryś wstaję w nocy by to sprawdzić. To straszne jak to zniewala człowieka.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
20 cze 2009, 17:39

Re: Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

przez przemilczek 26 cze 2009, 00:52
Drgoga kruczoczarna,
ja dokladnie przezywam to samo, znam Twoj bol, kiedy zmeczona po calym dniu cos w srodku zmusza mnie, zeby wstac i dziesiaty raz sprawdzic, czy kurki kuchenki sa pozakrecane, czy zamknelam drzwi itd, a wychodzac z domu, przewaznie spozniam sie, bo to strasznie duzo czasu absorbuje ta moja niepewnosc.
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
21 cze 2009, 23:42

Re: Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

przez jenova 03 lip 2009, 10:51
Witam
Ciekawe co powiecie na to: moja obsesją jest zdarzenie, które nigdy nie miało miejsca, a ja prawie wmówiłam sobie że to się stało i mało brakowało a zaczełabym w to wierzyc. Tylko powolne i męczące tłumaczenie sobie i argumentowanie pozwola mi jeszcze zachować jasność myśli, ale to argumentowanie też mnie zabija. Nie chcę, bo wiem że nei muszę, że wszystko jest ok, że to się nigdy nie stało a ciągle mam potrzebę argumentowania tego bo inaczej zwariuję. i doszukuję się przyczyny w tym, że może to jednak miało miejsce, chociaż juz nawet osoby które wiedzą jak było mówią że nie. Ale co zrobić kiedy żadne argumenty nie przemawiają...? ciągłe uczucie, że wszyscy mnie okłamują, że ja sama siebie okłamuję, że coś jest nei tak...
jenova
Offline

Re: Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

przez staram się 03 lip 2009, 22:27
jeju jakie wy macie głupie te natręctwa ja mam naprawde wyokich lotów np. myśli natrętne nad sensem życia albo czy śnimy czy ten świat naprawde istenieje itp normalnie filozofia w pełym wydaniu
Offline
Posty
241
Dołączył(a)
24 cze 2007, 10:39

Re: Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

przez Aneta22 03 lip 2009, 22:37
a moje natręctwa sa zwiazane tylko i wyłacznie z agresja, z zabijaniem z tym ,że kogoś zabije albo siebie ... zastanawiam sie czy to tylko natręctwa? :/
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
29 lis 2008, 14:52

Re: Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

przez Obsesyjny 05 lip 2009, 00:28
'Staram sie', tak masz racje jestes mega zajebisty bo masz natręctwa wysokich lotów, darzymy Cie za to wielkim szacunkiem. Musze Cie jednak zasmucic gdyz pomiedzy tym czy masz dotknąc swoje prawe jajo 10 czy 12 razy a jaki system rozwoju duchowego wybrać by osiągnąć oswiecenie nie ma zadnej róznicy. Wszystkie natrectwa sa poprostu ucieczką od prawdziwego zycia. Tez mam obsesje i kompulsje w wiekszosci bardzo wysokich lotów, wiec umierajac powiem sobie: "ch*j z tym ze zmarnowałem zycie wazne ze w swoich ucieczkach od realnej rzeczywistosci byłem bardzo wzniosły" :lol: 3m sie
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
04 lip 2009, 23:15

Re: Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

Avatar użytkownika
przez Milutki 05 lip 2009, 14:16
Witam wszystkich,

Bardzo się ucieszyłem, gdy znalazłem to forum. Dobrze, że istnieje tak duża grupa wsparcia w problemach, co do których sam dopiero niedawno zdałem sobie sprawę. Było to zresztą niemałym szokiem dla mnie, gdy dowiedziałem się, że jest coś takiego jak ZOK, natręctwa itp. (chwała Wikipedystom za ich ciężką pracę :-)
Ale i twórcom tego forum należą się wyrazy uznania. Widać, że jest potrzebne, skoro każdego dnia rejestruje się kilka(naście) nowych osób, a w sumie jest Was już 14 tysięcy!

Teraz do rzeczy.
Mam mnóstwo mniejszych lub większych natręctw związanych z zamykaniem, zakręcaniem, zabezpieczaniem, a także pozostawianiem rzeczy w różnych miejscach.
Z tego co się już zorientowałem na forum - to chyba typowy ZOK.

Czasem chce mi się śmiać, ale częściej ogarnia mnie rozpacz z tego wszystkiego co robię, bo przecież ile razy można zakręcać słoik, albo sprawdzać kurki od kuchenki, albo sprawdzać, czy dana rzecz jest w tym miejscu, gdzie ją położyłem? Zupełnie absurdalne - przecież dobrze wiem, ze tam jest, a jednak męczy mnie ta niepewność. Nawet gdy widzę tą rzecz, to ciągle *nie wiem*, czy ona *na pewno* jest w tym miejscu. Dopiero gdy ją wyjmę/włożę (odkręcę/zakręcę itd.) kilka razy i jeszcze dodatkowo potwierdzę to innymi okolicznościami, to udaje się przerwać to błędne koło. Zresztą pewnie sami wiecie, jak to jest i ile to pochłania czasu i energii...

Ale oprócz tych typowych "manualnych" natręctw mam też niepewność dotyczącą poprawnego CZYTANIA (czy przeczytałem dokładnie cały tekst, wszystkie słowa i znaki?) i PISANIA (czy nie zrobiłem błędów), a także problem z szybkim posługiwaniem się KOMPUTEREM (co w zasadzie bezpośrednio wynika z problemu z czytaniem/pisaniem): czy nie usunąłem czegoś przypadkiem, czy na pewno mam najnowszą wersję pliku itp.
Przy czym problemy są głównie w sprawach, o których wiem, że muszą być zrobione porządnie, tzn. dokładnie przeczytane i zrozumiane, podobnie "wersje ostateczne" zapisków, dokumentów, e-maili. Pisanie "wersji roboczych" lub czytanie o mało ważnych rzeczach idzie dość gładko; pewnie dlatego, że nie przywiązuję do nich większej wagi, ale... do momentu aż uznam, że to coś jest jednak godnego uwagi, wtedy czytanie/pisanie potrafi zmienić się w koszmar.
Jestem informatykiem, poza pracą zawodową interesuję się wieloma rzeczami z zakresu informatyki, mam mnóstwo ciekawych tematów do poznania, a równocześnie widzę, jakie mam problemy z podstawowymi czynnościami - czytaniem i pisaniem, i jak mnie to ogranicza.
Pewnie rozumiecie, jakie to uciążliwe i ile czasu pochłania - ciągłe sprawdzanie tekstu (zarówno czytanego i pisanego), dzielenie wyrazów na sylaby, litery i upewnianie się, że nic nie pominąłem... albo: czy nie zrobiłem błędu, czy nie napisałem czegoś głupiego, a zwłaszcza obraźliwego słowa... (oczywiście ten mój post też niestety przeszedł te męczarnie wielokrotnej kontroli)
Powoduje to straszną frustrację i zniechęcenie, no i też obniża moją - i tak niewysoką - samoocenę, bo mam świadomość, że nie powinienem marnować tyle czasu, którego przecież i bez tego wszystkiego stale mi brakuje.
Niedawno doszła szczególna trudność w pisaniu liczb, symboli, skrótów. Wielokrotnie sprawdzam ich poprawność i ciągle nie mogę wyzbyć się niepewności, że nie ma w nich błędu.
Niestety to wszystko ma coraz większy wpływ na wydajność w pracy. Na codzień używam wielu różnych narzędzi i skryptów do porównywania plików, tekstów itd. ale widzę, że i one stopniowo przestają mi wystarczać. I boję się co będzie dalej...

A z ostatnio "nabytych" natręctw: podlewałem wszystkie kwiaty w domu, po czym nie mogłem upewnić się, że wszystkie zostały podlane, mimo że kilka razy chodziłem po mieszkaniu i wyliczałem je sobie po kolei, coś strasznego...

Zauważyłem, że objawy są silniejsze przy stresie lub czynnikach rozpraszających uwagę (np. włączony telewizor).

Mam też trochę lęków ogólnych, np. gdy sam śpię w mieszkaniu, to wydaje mi się, że jakieś "duchy" chodzą i czyhają na mnie, stąd czasem w nocy nie wyłączam światła, albo zostawiam włączony duży komputer, który szumiąc likwiduje złowrogą ciszę.

Z istotnych cech psychofizycznych można by wymienić:
- od zawsze miałem problemy z pamięcią (wszystko zapisuję), a także problemy z koncentracją
- od zawsze miałem odruch bezwiednego pozostawiania rzeczy w różnych miejscach (nie pamiętałem, gdzie to zostawiłem i potem traciłem czas na poszukiwania)
- generalnie: nieśmiałość, nieufność wobec ludzi, potrzeba przebywania w samotności, unikanie korzystania z pomocy innych
- kiedyś miałem duże problemy z jąkaniem, co powodowało szereg skutków (m.in. te wyżej wymienione); udało mi się wyjść z tego (głównie z pomocą innych), choć jąkanie nie zniknęło zupełnie
- brak umiejętności pracy w stresie lub dzielenia uwagi na wiele czynności równocześnie
- ostrożność w podejmowaniu ryzyka, znaczna zapobiegliwość
- niewielkie potrzeby materialne, oszczędność w wydawaniu pieniędzy, choć na ich brak póki co nie mogę narzekać

Natręctwa męczą mnie od około roku, przy czym pierwsze sygnały pojawiły się jakieś 2 lata temu. Mam wrażenie, że objawy niestety się pogłębiają, bo obejmują coraz więcej spraw codziennych. Jak dotąd ukrywałem to przed innymi, próbowałem sam sobie radzić, tłumaczę i wyjaśniam sobie na wszystkie sposoby, że dana rzecz jest już OK i nie trzeba nic przy tym robić. Niestety, jest mi coraz trudniej.
Mam czasem lepsze, czasem gorsze dni; najgorzej jest gdy jestem niewyspany lub zmęczony, wtedy zupełnie nie radzę sobie z tym objawami, nie mam siły powiedzieć sobie "już dość, zrobiłem tą rzecz kilka razy i nie będę tego powtarzał"...
Skutki są oczywiste: brak chęci do życia, zero kreatywności, ciągła frustracja marnowaniem czasu itd.
Dzisiaj, kiedy to piszę mam trochę "lepszy" dzień, ale może to dlatego, że znalazłem to forum i nieco powiało optymizmem, kiedy uświadomiłem sobie, że nie jestem jedyny z takimi problemami. Ale równocześnie mam obawy przed ujawnieniem tych problemów. Forum jest w miarę bezpieczne, bo anonimowe, a gorszy problem: jak to wyjaśnić bliskim ? Przecież mnie wyśmieją i potraktują jak psychola.

Natomiast powoli dojrzewa we mnie chęć pójścia do jakiegoś specjalisty (chyba psychiatry?), ale ciągle mam opory przed tym, bo nigdy nie myślałem, że będę musiał przyznać się, że "mam coś z głową"...
Mieszkam we Wrocławiu. Może ktoś zna jakiegoś sprawdzonego specjalistę z mojego miasta ?

Na forum niewiele znalazłem, ale jeżeli ktoś z Was ma te natręctwa w pisaniu/czytaniu i używaniu komputera, podzielcie się proszę swoimi doświadczeniami.

pozdrawiam
M.
Moja NN >>> post230132.html#p230132

Co było, to było
Co może być - jest
A będzie to, co będzie...
:bezradny:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
284
Dołączył(a)
03 lip 2009, 23:34
Lokalizacja
Wrocław

Re: Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

przez jenova 06 lip 2009, 12:50
Ja miałam swego czasu natręctwa dotyczące zapamiętywania różnych rzeczy, planu całego dnia, potrafiłam chodzić cały dzień i powtarzać w myslach punkt po punkcie co miałam dzisiaj zrobić. Potem zaczełam to zapisywać, a najlepsze jest to, że zapisywałam wszystko jota w jotę, chronicznie przepisując czasami po kilka razy ten sam punkt. Ale to stwerdziłam było najłagodniejsze z moich natręctw, wtedy jeszcze nie wiedziałam ze to może być natrectwo...
A teraz skomplikowane łamigłówki myślowe i rozważanie setny raz czy jakieś zdarzenie miało miejsce czy nie i nie można przekonać umysłu że jeżeli się czegoś nie pamięta to nie mogło się wydarzyć. Bo wbrew pozorom pamięć do wydarzeń, dat i szczegółów mam dobrą...
jenova
Offline

POMOZCIE

przez jupix2 06 lip 2009, 21:25
Jestem studentem medycyny



Zdiagnozowałem u siebie nerwicę natręctw. Wiem ze leczy sie ja lekami,ale boje sie ze jak pojde do psychiatry i przyznam sie do choroby, to nie bede dopuszczony do zawodu lekarza. Czy moje obawy są słuszne. Co mam robic . Pomozcie.
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
06 lip 2009, 19:37

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do