Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
madeline20

Nerwica Natręctw - Moja historia, objawy, co zrobić...

Rekomendowane odpowiedzi

Poleci mi ktoś sprawdzony olej cbd? Nie bardzo mam ochotę na historię o moim przypadku, aktualnie mam tiki związane z ruchami głowy oraz mruganiem. Pozdrawiam. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam wszystkich, cierpię na nerwicę natręctw myślowych i oprócz natręctw mam dziwne objawy. Bardzo mi zależy, żeby ktoś kto miał tak samo odniósł się do tego i zdradził jak to wyleczyć. Psychoterapia była i myśli zostały przepracowane, teraz są tylko głupie randomowe natręctwa. Objawy: lekkie uściski na skroniach, uczucie jakby bycia pijanym, uczucie że zaraz coś się stanie, coś jakby chwilowa utrata kontroli(tak się wszystko w głowie zlewa) , napięcie niepozwalające wysiedziec w miejscu, zaburzenia równowagi (zaraz się przewrócę), uczucie jakby w głowie się coś za głęboko zapadło (ciężkie do określenia), dziwne uczucie na policzkach. Dajcie proszę znać które objawy macie i jak sobie z nimi radzicie. Dziękuję

 

 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam. Nie wiem czy to nerwica natręctw, nie konsultowałam tego jeszcze z żadnym lekarzem, ale od kilku lat mam tak, że po prostu czuję, że muszę przeglądać różne strony internetowe. Mam takie poczucie, że coś mnie ominie, czegoś nie będę wiedzieć. Można to w sumie podpiąć pod uzależnienie, ale nie sprawia mi to wcale radości, jak w ciągu 10 min przeglądam 3 strony i mimo, że przed chwilą spojrzałam na nią, to za 5 min znowu włączę. Przeszkadza mi to. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Najgorsze jest to, że męczy mnie to bardzo. Czas mi leci, nic dobrego to nie wnosi do mojego życia... 

Edytowane przez utrapienie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Więc tym bardziej pasuje to do nerwicy natręctw. Niestety ale trzeba zaakceptować, że człowiek traci sporo czasu na walkę z natręctwami.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
44 minuty temu, utrapienie napisał:

Najgorsze jest to, że męczy mnie to bardzo. Czas mi leci, nic dobrego to nie wnosi do mojego życia... 

Czy odczuwasz lęk na myśl że możesz nie sprawdzić tej strony w necie? Co czujesz jak pomyślisz o takiej opcji? Czy pomimo myśli, że coś Ci może umknąć jesteś w stanie i tak nie zajzec na tą stronę ponownie? Dotyczy to tylko stron internetowych? Kiedy tak się dzieje? Ile razy w ciągu dnia o tym myślisz i w jakich okolicznościach musisz sprawdzać te strony? Dużo pytań, ale myślę że odpowiedź na nie może wnieść dużo w tym aby móc podejrzewać NN 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czy odczuwasz lęk na myśl, że możesz nie sprawdzić tej strony w internecie?

Odczuwam lęk, może nie jest on bardzo silny, ale jednak jest. Jakiś lęk, bardziej chyba niepokój. 

Co czujesz jak pomyślisz o takiej opcji?

Głównie odczuwam, że coś mi ucieka, że nie jestem na bieżąco z czymś. To jest totalnie głupie uczucie. 

Czy pomimo myśli, że coś Ci może umknąć jesteś w stanie i tak nie zajrzeć na tą stronę ponownie? 

 Gdy moje myśli powędrują gdzieś indziej lub już zmuszę się do wykonania jakiś innych czynności, to nie zajrzę na tą stronę ponownie przez jakiś czas.

Dotyczy to tylko stron internetowych?

Tak, zazwyczaj są to strony internetowe, messenger, facebook (kiedyś był, teraz już rzadko). Są też takie sytuacje, że przeszkadza mi, gdy coś jest zle ułożone, np poduszka spadnie i muszę ją podnieść, poprawić. Nie mam tak zawsze, ale zdarza się.

Kiedy tak się dzieje? Ile razy w ciągu dnia o tym myślisz i w jakich okolicznościach musisz sprawdzać te strony?

W pracy nie sprawdzam, bo mamy oczywiście zakaz korzystania z telefonu, ale np wtedy mam usilną potrzebę pisania, gdy wychodzę gdzieś z domu i odczuwam lęk, to zawsze rozmawiam przez telefon, jakieś strony potrafię czasami sprawdzać nawet oglądając film (nie zawsze, ale zdarza się), głównie robię to wtedy, gdy siedzę w domu, gdy mam wolne.

 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@utrapienie ja nie jestem lekarzem i gorąco polecam rozwijanie wątpliwości właśnie u lekarza psychiatry. Moim zdaniem, z punktu widzenia osoby zmagającej się z NN od 10 lat, skłonna jestem podejrzewać że nie masz NN. Piszesz ze odczuwasz nie pokój gdy nie możesz sprawdzić strony, ale ze nie jest o  duży a jednocześnie gdy się czymś zajmiesz to możesz nie sprawdzić tej strony. Wspominasz o źle ułożone poduszce, ale zaznaczasz, że to "zdarza się", więc rozumiem że nie jest na tyle uprzykszajace, żeby przeszkadzało Ci w codziennym życiu? Piszesz też że w pracy nie masz możliwości sprawdzenia stron i rozumiem że dajesz sobie z tym radę bez problemu. Dodajesz równiez że najczęściej taka chęć sprawdzania stron zdarza się gdy masz wolne. Mogę domniemywac że dzieje się tak wtedy, gdy masz sporo czasu wolnego, czy przypadkiem nie wkrada się wtedy nuda? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Tak, zazwyczaj jest to wtedy, gdy nie mam nic do roboty lub nawet jak coś robię - oglądam film z chłopakiem, jestem w pracy.. to też myśli mi zaprzątają głowę, żeby coś sprawdzić/ ew robię to, ale nie jest to takie totalnie silne. Może to po prostu uzależnienie? 

 

 

 

Edytowane przez utrapienie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, utrapienie napisał:

Tak, zazwyczaj jest to wtedy, gdy nie mam nic do roboty lub nawet jak coś robię - oglądam film z chłopakiem, jestem w pracy.. to też myśli mi zaprzątają głowę, żeby coś sprawdzić/ ew robię to, ale nie jest to takie totalnie silne. Może to po prostu uzależnienie? 

 

 

 

Nawet jeżeli byłoby to uzależnienie, to nie można tego bagatelizować. Podejmij próbę. Postaraj się sprawdzać to rzadziej, dużo rzadziej. Zobaczysz czy jesteś w stanie to zrobić i obserwuj jakie uczucia Ci wtedy towarzyszą. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzisiaj spróbowałam tak zrobić. Zajęłam się jakimiś sprawami domowymi - sprzątanie itd Czułam frustrację, że muszę to wykonać i myśli już mi latały do tego, że muszę coś sprawić. Zazwyczaj właśnie czuję frustrację, złość. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To ja Ci opowiem, jak było u mnie, bo chyba zgadzam się z @Forumtylko.

Ja mam zaburzenia lękowe i jednym z moich gigantycznych natręctw, które odkryła terapeutka, było kontrolowanie czasu. Wiedziałam w każdym momencie, która jest godzina, bo sprawdzałam często czas i intuicyjnie wiedziałam, ile go upłynęło na konkretnych czynnościach. Zapytasz mnie w dowolnej chwili, a ja Ci powiem, która jest godzina z dokładnością do kilku minut. Tak było. Zawsze wszystko planowałam, co zrobię i ile czasu mi to zajmie i w jakiej godzinie to zacznę. Po co? Miałam silną potrzebę kontroli, ale unieszczęśliwiało mnie to. Czułam się sfrustrowana, zmęczona, zniechęcona. Terapeutka zaproponowała, żeby wszystkie zegarki wyłączyć. Nie mam zegarka w komputerze, elektroniczne pozakrywałam, zegar ścienny jest w takim miejscu, że muszę do niego podejść, żeby zobaczyć godzinę. Wiem że ten problem nie jest związany z NN bo widzisz, ja potrafiłam przestać. Zabronić sobie kontrolowania czasu. To było łatwe, jak już sobie uświadomiłam, że ten czas mnie więzi, to od razu go odrzuciłam. To się wiązało z lękiem, owszem, ale to nie było takie nie do pokonania. No i nie przeskoczyło to na żadne inne natręctwo.

Warto żebyś o swoim natręctwie opowiedziała na terapii, ale to nie musi niczego oznaczać. Ale jeśli Cię to męczy, to warto to zwalczyć albo ograniczyc. Ja np. wiem, że ciężko znoszę informacje ze świata więc mam zablokowanego fejsa i żyję w pustce medialnej :P Możesz sobie wprowadzić konkretne ograniczenia na czas albo liczbę odwiedzanych stron albo formę ich czytania (nie na telefonie, ale na komputerze, raz rano i raz wieczorem)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Dzięki za Wasze rady. ;) Ja właśnie też nie chciałam tak z góry oceniać czy mam nn, bo nie mam żadnej diagnozy w tym kierunku. Raczej myślę, że to uzależnienie od internetu. 

Edytowane przez utrapienie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Hej,

Chciałam się podzielić swoją historią. Chorowałam na nerwicę natręctw w wieku 13 lat. Miałam trudne dzieciństwo, wcześnie musiałam radzić sobie emocjonalnie sama. Szybko zainteresowałam się psychologią i rozwojem osobistym. Jedyne co mi zaoferowano w moim problemie to leki. Zdenerwowałam się i odrzuciłam je. Juz i tak miałam nadwagę i nie akceptowano mnie w szkole. Nie było mi to potrzebne. Zaczęłam czytać o wszystkim co mi się mogło przydać w poradzeniu sobie z nerwicą. Przyglądałam się mojemu poczuciu odrzucenia, niskiej samoocenie. Miałam silne, klasyczne objawy. Sprawdzałam po kilkadziesiąt razy czy klatka z moim zwierzakiem jest zamknięta, czy spakowałam plecak, czy równo ustawiłam buty, albo czy zamknęłam okno. Dostawałam od tego napięcia szału. Aby wykonać moje rytuały musiałam zyskać dodatkowe dwie godziny czasu wieczorem. Nie znajdywałam zrozumienia u moich rodziców. Bałam się, że postąpią ze mną w jedyny sposób, który kojarzy im się właściwy - szpital. 

 

Dlatego wieczorem mówiłam, że boli mnie głowa, że jestem zmęczona. I już o 19 kładłam się rzekomo spać. W tym czasie musiałam wykonywać te rytuały, które przyprawiały mnie o bóle głowy. Tak, miałam dodatkowo straszne migreny. Trwało to pół roku, aż zaczęłam zagłębiać się w siebie. Zaczęłam słuchać co mówi moje ciało, moje emocje. Początkowo gdy czułam, że zbliża się atak, czyli lękowa myśl, która napływała do mnie z zewnątrz i jakby uderzała w głowę próbowałam się zaprzeć i nie reagować. Gdy myśli stawały się coraz to silniejsze, leżałam uparcie i wczuwałam się w napięcie, które pojawiało się w moim ciele. Potem zaczęłam powtarzać sobie afirmacje i gdy napięcie nasilało się - powtarzałam - jestem zdrowa, jestem zdrowa. Dużo czytałam na temat podświadomości, na temat świadomego oddychania. Zaczęłam się relaksować i pracować nad sobą. Po prostu słuchać siebie. Całego smutku, odrzucenia, pozwalałam sobie na wyciszenie i kontakt z sobą.

 

Zauważyłam, że takie postępowanie zacżęło wyzwalać łzy i jakiegoś rodzaju oczyszczenie. Dodatkowo czułam gdzieś w sobie, że pomoże mi rozmowa z matką. Podczas całej tej choroby, miałam ogromną chęć rozmowy z matką na temat moich narodzin i mojego wczesnego dzieciństwa. Pewnego dnia, gdy matka zaczęła mi o tym wszystkim opowiadać wyszło ze mnie ogromne poczucie winy, za to, że się urodziłam. Ona opowiadała, a ja płakałam - sama nie wiedziałam dlaczego. Wylało się ze mnie całe odczucie porzucenia, smutku, niskiej samooceny. Po tej sytuacji poczułam ogromną
ulgę. Jakby odpadł ze mnie ciężar noszony miesiącami. Już wczesniej czytałam o podświadomości i o tym, że różne emocje, traumy i zapisy z przeszłości, mogą determinować nasze życie. 

 

Sytuacją którą opisałam wpłynęła na mnie tak, że najbliższej nocy położyłam się wyczerpana spać i nie musiałam już robić żadnych rytuałów. Odeszły ode mnie jednego dnia jak ręką odjął i już nigdy nie wróciły. Wystarczyło, że skontaktowałam się z głęboko nieuświadomionym poczuciem winy i lękiem, który gdzieś we mnie tkwił od wczesnego dzieciństwa. To, że sama wyszłam z tej nerwicy w wieku 13-14 lat bardzo wiele mi dało. Bardzo poważnie zainteresowałam się psychologią i pracą nad sobą. Życie poprowadziło mnie tak, że obecnie sama jestem psychologiem. 

 

U podstaw NN zwykle leży również depresja i bardzo niskie poczucie bezpieczeństwa. To także perfekcjonizm, którym chcemy zamaskować nasze wewnętrzne braki. Zwykle przyczyniają się do tego nadmierne presje i wymagania od rodziców oraz słabe więzi emocjonalne. Gdyby ktoś miał jakieś pytania to chętnie pomogę i zapraszam na priv. 

 

Poprzez moją historię nie zachęcam do porzucenia klasycznego leczenia. To, że ja tak zrobiłam i mi się udało, nie znaczy, że inni muszą. Po prostu taka jest moja historia, którą się dzielę. 

 

Edytowane przez Anatea

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×