Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Wirginia Zachodnia

Użytkownik
  • Zawartość

    231
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. Wiele teorii wyjaśnialo przyczyny związku pomiędzy libidinalna fiksacji a charakterem. Najbardziej znana była teoria Freuda i teoria klasycznej psychoanalizy. Freud założył, że fiksacja analna jest powodowana szczególnymi przeżyciami z okresu dzieciństwa, związanymi z procesami eliminacji i ze sferą analna. Ponadto, postrzegał on takie cechy, jak skłonność do porządku, skapstwo i upór, jako wysublimowane rezultaty analnych pragnień erotycznych. Chociaż teoria ta jest starannie opracowana i wydaje się opierać na zaobserwowanym fakcie, że skąpe osoby często ujawniają szczególne zainteresowanie ekstrementami, spotkała się ona z zarzutem, że można znaleźć wielu przedstawicieli analnego charakteru, których dzieciństwo nie było nadto zdyscyplinowane i higieniczne. (To samo zastrzeżenie dotyczy genezy charakteru oralnego, w której wyjasnianiu powołuje się na fakt, że obserwacje poczynione zarówno na zwierzętach, jak i na ludziach dostarczyły dowodów na to, że ich rozwój niewiele ma wspólnego z procesem karmienia w okresie wczesnego dzieciństwa). ERICH FROMM "Rewizja psychoanalizy"
  2. Kał jest materiałem, ostatecznie wydalanym z organizmu, czymś bezużytecznym. (To, że może służyć do uzyzniania gleby, jest problemem wykraczajacym poza rozważania o przeżyciach człowieka, dotyczących jego cielesnego bytu). Ekstrementy są symbolem wszystkiego tego, co nie jest żywe( jest martwe), ponieważ nie podtrzymują już procesu życia. Przez małe dziecko są one postrzegane, na co zwrócił uwagę Freud,jako jego własność, przedmiot posiadania. I stanowią pierwsze przeżycia z zakresu sfery posiadania, w przeciwieństwie do sfery istnienia, która jest przeżywana np. W akcie ssania. Pobieranie jedzenia należy do poczynań będących na służbie życia, a pozbywanie się ekstrementow jest fizjologiczna koniecznością. W rzeczy samej, nawet najbardziej wyrazisty przypadek przezywanej przyjemności w związku z aktem defekacji jest niczym więcej niż ulgą od nieprzyjemnego napięcia i jest to w dalszym ciągu sprawa pozbywanie się czegoś, a nie pobierania. Oczywiście, zarówno pobieranie jedzenia, jak i eliminacja, ujmowane jako obiektywne fakty, są w równym stopniu niezbędne do życia. Ale tym, co liczy się tutaj w aspekcie psychologicznym, nie jest sama obiektywna funkcja poszczególnych przeżyć, ale ich subiektywna jakość. Osobnik obdarzony charakterem analnym jest człowiekiem, którego całe powiązanie ze światem determinuje posiadanie, a co więcej, posiadanie tego, co martwe. W swojej lagodniejszej, i by tak rzec, " dobrotliwej" postaci, pociąga go własność i posiadanie, podczas gdy w swej bardziej intensywnej formie pociągają go rozkład, śmierć, zniszczenie i wszystko to, co nie jest żywe lub co działa na niekorzyść życia. ERICH Fromm " rewizja psychoanalizy "
  3. To bardzo małe pomieszczenie. Taka klitka. Jest biurko z komputerem. Regał z książkami i dwa fotele. Niestety nie ma możliwości przesuwania mebli. Jakoś przeżyję.
  4. Na obecnej terapii są dwa fotele na przeciwko siebie, bez stolika. W dodatku bardzo blisko siebie stoją. Czuję się niekomfortowo w takiej bliskości. Wciąż uciekam wzrokiem. Patrzę na wszystko tylko nie na terapeuta. Ta bliskość fizyczna w gabinecie męczy. Rozprasza.
  5. Dokładnie. W każdej pracy źle albo jeszcze gorzej, bo stres, bo ludzie, bo presja czasu itd.
  6. Osoba p ł a c z l i w a.
  7. U mnie nerwowo. Podejrzewam, że będą zwolnienia w pracy. A co u Was ?
  8. Sam fakt, że mówię o sobie już powoduje stres. A im dłużej chodzę na terapię, tym większy stres. Im więcej mówię o sobie, im więcej dostrzegam, tym gorzej się czuję.
  9. @Walter ja ciebie rozumiem. Terapia miała pomóc, a nie pomaga. Czujemy się jak w k a f t a n i e bezpieczeństwa, z którego nie możemy się wydostać. A nikt z zewnątrz nie może nam pomóc się z niego wydostać.
  10. Częstotliwość sesji też wpływa na poziom stresu przed spotkaniem z terapeuta. Jak było co tydzień to był duży stres. Jak jest co 3 tygodnie spotkanie to dużo mniejszy. Ale jednak w dniu spotkania zawsze pojawia się lęk i niepokój, a po wyjściu duża ulga, że już po wszystkim.
  11. Wirginia Zachodnia

    Książki

    Właśnie zastanawiam się nad jej zakupem.
  12. Myślę, że raczej kwestia limitów. Limity dzienne czy miesięczne albo jeszcze jakieś inne. Taka terapia pozwala się wygadać o sprawach bieżących, więc przypomina mi pogaduchy. Ducha terapii w niej brak.
  13. Znowu będę musiała wymienić kartę SIM na mniejszą. Nowy telefon, nowa karta. Wrrr...
  14. Prywatna służba zdrowa też już zaczyna być niewydolna. Przynajmniej w trzech największych polskich miastach.
  15. Ewa Woydyllo bardzo negatywnie się wypowiedziała o takim sposobie myślenia. Ja kiedyś wierzyłam w potęgę podświadomości, ale przestałam. Od samego rozmyślania nic się nie zmieni.
×