Skocz do zawartości
Nerwica.com

Lękowy styl a zdrowa komunikacja


Rekomendowane odpowiedzi

Usiłuję się doedukować i rozwiązać problem, który dotąd był dla mnie niewidoczny. Czuję się momentami jak Pierścień Saurona: „jeden, by wszystkie zjednoczyć i w ciemności związać”.

 

Moje relacje mają powtarzalny schemat: błyskawicznie wchodzę w ciężkie, egzystencjalne tematy. Szukam osób, które identyfikują się z mrokiem. Te głębokie wywody budują szybką, ale krótką fascynację. Ja brnę w to dalej, ale po drugiej stronie w pewnym momencie kończą się zasoby. Wtedy zaczyna się asymetria: rośnie przestrzeń, w której mówię tylko o sobie, a kurczy się przestrzeń drugiej osoby – mimo że staram się pytać i zachęcać do otwarcia. W końcu następuje dystans i koniec. Nie widziałem tego mechanizmu, dopóki ktoś mi go dosadnie nie pokazał.

 

Do tego dochodzi lęk przed opuszczeniem i rozpaczliwe zabieganie o uwagę. Im większy jest unik drugiej strony, tym intensywniejsza staje się moja pogoń. Najgorsze jest to, że moment, w którym ktoś zaczyna umykać, zbiega się z powstaniem w mojej głowie konstrukcji, w której mam już zaplanowaną wspólną przyszłość.

 

Mam dwa pytania:

 

Jak w praktyce wygląda prawidłowa, zdrowa komunikacja (moja wyniesiona z domu była przemocowa)?

 

Gdzie to ćwiczyć „na żywym organizmie” tak, aby nikt nie ucierpiał przez moją intensywność?

 

Nad samooceną już pracuję, ale czuję, że to za mało.

"Ja, kurwa jestem, a nie bywam..."

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×