Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Hurricaner27

Użytkownik
  • Zawartość

    9
  • Rejestracja

  1. Zawsze byłem tym słabszym, wrażliwym chłopakiem. Uważałem, że to niemęskie ale nie potrafię przezwyciężyć swojego charakteru. Dodatkowo jestem chory na WZW B. Jestem "zdrowym nosicielem" ale mogę być źródłem zarażenia. Za wiele osób o tym nie wie, ale wiem, że jakby moi znajomi się o tym dowiedzieli to nikt by się już ze mną nie kolegował. Najgorsza jest ta świadomość że nie możesz nikomu o tym powiedzieć bo zaraz byś został sam jak palec na tym świecie. Nigdy nie miałem dziewczyny przez tą chorobę, przez swój charakter, bo która by chciała być z chorym na takie coś chłopakiem. Zawsze byłem wycofany, strachliwy. Chciałbym poznać jakąś dziewczynę, ale pewnie i tak by mnie odrzuciła ze względu na moją chorobę. Zreszta teraz i tak nikogo się nie da poznać przez co najmniej dwa lata przez tą pandemię. To za dwa lata będę miał trzydziestkę, zmarnowaną młodość, będę dalej sam i brak perspektyw na przyszłośc
  2. nie, po prostu ja sobie nie wyobrażam życia w obecnej sytuacji, zawsze bałem się ryzyka, zmian, zawsze byłem bojaźliwy i we wszystkim widziałem zagrożenie, przez to straciłem całą moją młodość a w obecnej sytuacji, gdzie ta pandemia potrwa ze dwa lata to ja stanę się wrakiem człowieka już całkowicie
  3. W szkole byłem takim trochę popychadłem i zawsze ten gorszy i zawsze się ze mnie śmiali bo byłem wrażliwy, nie umiałem w nic grać, byłem taki zawsze na końcu i zawsze samotny
  4. Zawsze taki byłem Juz nic nie będzie normalnie, już sie z nikim normalnie nie spotkam jak dawniej, jeżeli bedę żył to stracę kolejne lata mojego i tak nedznego życia. Stracę wszystkie znajomości, ktòrych i już niewiele zostało. Będę jeszcze bardziej.samotny i zagubiony
  5. Ludzie, pomóżcie mi proszę. Przed chwilą miałem okropne schizy, że coś się stanie z moją rodziną przez tą okropną sytuację, nie wytrzymałem i rozwaliłem z nerwów telefon, następnie rozwaliłem myszkę podłączoną do komputera, poszła do kosza, czy mógł mnie zabić prąd w takiej sytuacji??, boję się że sobie coś zrobię, teraz siedzę i placzę, masakra jakaś, boję się o siebie jakieś okropne schizy mam
  6. Hurricaner27

    Bardzo złe samopoczucie?

    Być może że cierpisz na jakieś nerwice albo coś podobnego. Jesteś w ciągłym stresie, który często powoduje różne objawy somatyczne. Żeby sprawdzić stan zdrowia fizycznego musisz zrobić sobie jakieś badania, innego wyjścia nie ma. Masz dziewczynę i piszesz, że jesteś z nią szczęśliwy. Więc jeżeli tak jest to jesteś wielkim szczęściarzem. Poszukaj wsparcia u swojej drugiej połówki. Ja mam 27 lat i nigdy nie miałem dziewczyny. Jestem sam mam nerwicę i brak szansy na jakiekolwiek zmiany w życiu. W tym okropnym czasie teraz chciałbym mieć kogoś komu mógłbym się wyżalić, wypłakać. Trzymaj się ciepło. Poszukaj wsparcia u dziewczyny, zbadaj swój stan zdrowia. Prawdopodobnie cierpisz na jakąś nerwicę, skoro panicznie boisz się lekarzy i pobrania krwi, więc powinieneś też pomyśleć o wizycie u jakiegoś psychologa. Pozdrawiam.
  7. Ludzie pomóżcie mi. Mam okropne jazdy związane z wirusem. Boję się zakażenia, pracuje w sklepie spożywczym, więc jest duże ryzyko. Ja chce żyć jeszcze, nie chce umierać,. Boję się że umrę samotnie bez rodziny, nawet nie będzie można mnie godnie pochować, nawet nie będzie wiadomo gdzie jestem pochowany bo rodzina nie będzie mogła mnie zobaczyć, będę potraktowany jak coś co trzeba natychmiast zniszczyć. Nawet w najgorszych snach sobie tego nie wyobrażałem. Współczuję wszystkim rodzinom, które muszą chować swoich zmarłych z powodu wirusa to jest okropne. Ja chce żyć jeszcze ale chce też godnie odejść i być pochowanym jak człowiek, nauczono mnie wielkiego szacunku do zmarłych i boję się że ta masakra spotka mnie albo kogoś z mojej rodziny.
  8. Witam! Mam 27 lat i opiszę po krótce mój problem i mam nadzieję że ktoś mi coś doradzi w temacie. Jeszcze nigdy w życiu nie miałem kobiety i jestem prawiczkiem. Jestem raczej nieśmiałym chłopakiem i typem introwertka. W szkole w gimnazjum i liceum miałem mało znajomych, większość czasu spędzałem w domu, nie wychodziłem za bardzo do ludzi, zawsze czułem się gorszy od moich rówieśników. Na studiach trochę się poprawiło, poznałem trochę fajnych ludzi, zacząłem wychodzić na jakieś domówki, na piwo z kolegami itd. Miałem nawet kilka dobrych koleżanek. Jednak nigdy nie potrafiłem poderwać żadnej dziewczyny. Moje imprezy na studiach to były raczej domowki z kilkoma znajomymi i jakieś wyjścia do pubów ale nigdy nie byłem na imprezie w klubie, nie miałem okazji poderwać zadnej dziewczyny. Wynikało to też z tego że jestem dość nieśmiały do kobiet i jakoś boję się i wstydzę nawiązać bliższą relację z kobietami. Dodatkowo mam tez trochę problemy ze zdrowiem,może nie jakieś poważne ale tez zawsze obawialem sie odrzucenia z tego powodu. Teraz jestem w sytacji, że mam kiepską pracę, coraz mniej znajomych, jakoś ciężko poznać fajnych ludzi. Teraz zdałem sobie sprawę, że przez moją niska samoocena i mój głupi charakter, przez moją nieśmiałość zmarnowalem sobie najlepsze lata życia. Jestem prawiczkiem, co mi zaczyna coraz bardziej doskwierać, bo młodsi dużo ode mnie maja to już dawno za sobą A ja nawet nie calowałem się z żadna dziewczyną. Chciałbym gdzieś pójść do jakiegoś klubu, poszaleć wytańczyć się, poczuć że żyję ale nie mam nawet żadnej ekipy żeby gdzieś z kimś wyjść, a tak samemu iść do klubu bez ekipy to tak średnio bo wezmą mnie za jakiegoś dziwaka itd. Zazdroszczę chłopakom, którzy mają fajne dziewczyny, potrafią podrywać dziewczyny,maja udany seks, a ja nawet nie widzę cienia szansy na poprawę mojej sytuacji. Zmarnowałem moje najlepsze lata, czuje się jak jakiś stary dziad, któremu nic w życiu nie wychodzi. Proszę o jakieś rady albo coś bo mi coraz gorzej. Dodatkowo teraz ta cała sytuacja z epidemia mnie przerasta. Boję się, że zachoruje i umrę jako niespełniony rozgoryczony nieudacznik życiowy, prawiczek, dziwoląg. Pracuje w sklepie spożywczym i szanse na zarażenie mam bardzo duże. A nawet jeśli przeżyje to mam co prawda pracę i raczej jej nie stracę ale prawdopodobnie moi znajomi ze stancji sie wyprowadzą i zostanę sam. Mogę wrócić do rodzinnej wioski, ale tam oprócz rodziców nie mam nikogo. Kocham ich bardzo, ale wiem, ze tam nie ułoże sobie życia i nawet oni to wiedzą dobrze i mnie wspierają abym ułożył sobie życie w jakimś innym miejscu. Chciałbym mieć teraz jakąś dziewczynę aby mnie wspierała, może lepiej by mi było znieść ten stan. Podejrzewam, że jak się skończy pandemia i kwaranntana to już nie będę miał żadnych znajomych ani gdzie z kim wyjść, po prostu praca i dom i ta kwaranntana to bedzie trwała do końca mojego życia. Już nigdy nie będę miał przyjaciół bo w tym wieku to już ciężko o przyjaźń i jakieś fajne relacje z ludźmi. Tym bardziej teraz po pandemii to już ludzie nie będą tak otwarci i chętni do znajomości jak dawniej.
×