Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
etien

OBSESJE czy KOMPULSJE czego jest więcej w Waszej nerwicy?

Rekomendowane odpowiedzi

Hej! W mojej nerwicy natręctw przeważają obsesje. W mojej głowie nieustanie powstają tematy do rozmyślań, których nie mogę się pozbyć. Obsesje te wywołują we mnie wiele rozpaczy i lęku, ponieważ dotyczą samych trudnych i stresujących tematów. Te myśli są często abstrakcyjne, nierzeczywiste jednak dotykają bardzo osobistych kwestii i tym "rozwalają mnie na łopatki".

Można by powiedzieć, iż moje kompulsje to nieudolne próby wytłumaczenia tych obsesji, próby odpowiadania na pytania jakie pojawiają się w mojej głowie, próby dokonywania odpowiednich wyborów (te obsesje często przybierają formę pytania, nakazu wyboru). Jak pojawia się jakaś obsesja to aby ona dała mi spokój to muszę ją jakoś sobie wytłumaczyć, ale to nie takie proste bo nie wystarczy użyć tu racjonalizacji, muszę się strasznie wyśilić aby wymyślić odpowiednie rozwiązanie, dobrać odpowiednie "tajemne" słowa które to one dopiero przyniosą ulgę. Czuję się zmuszona powtarzać pewne określenia, bądź ciągle zaprzeczać danej myśli aby ona w końcu została jakby "odczarowana".

Czasem próbując w ten sposób rozwiązać jakiś swój problem, czyli obsesję to bardzo często w trakcie takiej analizy powstają kolejne obsesje (problematyczne myśli) do rozwiazania, zatem wydaje się iż ten proces nie ma końca. Nie zawsze uda mi się daną myśl zdusić w zaroku - zignorować! Ale i tak dobrze, iż udaje mi się czasem to zignorować.

W mojej nerwicy też występują takie według mnie niegroźne i typowe kompulsje jak np. konieczność sprawdzania czy zakręciłam gaz w kuchence. Jednak tego typu kompulsja przy tych moich obsesjach to pikuś. Najwięcej pochłaniają, męczą, najwięcej przerażają i wydają się być nie do opanowania to te właśnie obsesje. Totalny MATRIX ;) Te skomplikowane, abstrakcyjne układanki myślowe to moja udręka.

Chodzę na terapię, biore leki czyli ogólnie uczestnicze w leczeniu. Ostatnio myślałam też o jakiejś autoterapii i znalazłam "Poradnik dla chorych na zespół natręctw" Żerdzińskiego.

I właśnie jestem rozczarowana!!! Tam głownie piszą jak poradzić sobie z kompulsjami! Piszą jak np. powstrzymać obsesje nakazującą mycie rąk, obsesje zabrudzenia itp. Moje obsesje są nazbyt złożone aby wogóle móc ją uschematyzować, jakoś nazwać itp. Trudno tu stwierdzić co tak naprawdę jest kompulsją. Ja mam potrzebę nauczyć się powstrzymywać powstawanie obsesji, zablokować rozwijanie się kolejnych wątków myślowych, nauczyć się ignorować pojawiającą się myśl.

Mam poczucie, że ten poradnik jakby nie pasuje do mojego zespołu natręctw!

 

Zastanawia mnie ile osób spośród Was ma nerwice, która charakteryzuje się głównie występowaniem obsesji z niewielką ilością kompulsji? Jak sobie radzicie z tymi myślami? Czy znacie jakiś rodzaj terapii, którą można zastosować samemu? Czy może ten poradnik Żerdzińskiego komuś z Was pomógł?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja mam zdecydowaną przewagę obsesji i myśli. Najabardziej pomaga mi kombinacja leków, psychoterapii i rozmowy (weryfikowania) z bliskimi a nad to wszystko staram się wierzyć, modlić i chodzić do spowiedzi - czyli zostawiam to Bogu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie również obsesje dominowały nad kompulsjami. Dominowały, bo odkąd biorę paroksetynę (16 kwietnia ;)), potrafię normalnie czytać, coś robić, bez nieskończonego rozwijania wątków w głowie. Co prawda nadal mam tak, że czasami w czasie czytania odrywam myśli, ale szybko potrafię się opamiętać. Ale fakt, zawsze miałem przewagę obsesji. Kompulsje były dokuczliwe, sprawdzanie drzwi, kranu, gazu, nawet spuszczonej wody w toalecie, wszystko sprawdzałem multum razy, co oczywiście było denerwujące, ale obsesje były tak pochłaniające... Zwłaszcza w nocy, natłok myśli, rozważań, filozoficznych, psychologicznych, o sobie ---> bezsenność. Także te układanki myślowe i wielowątkowość to straszna rzecz ;) Aczkolwiek mój przyjaciel strasznie mi zazdrościł, że mam wszystkie sprawy życiowe pod kontrolą, a moje wszystkie decyzje są pomyślane i jestem przygotowany na każdą okoliczność, wszystko oparte na racjonalizmie. To, co jest w zasadzie dla niektórych zaletą, jest także i udręką... Te natłoki myśli można różnie interpretować ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

etien, jakbym czytała o sobie...niestety ja też mam praktycznie same obsesje, kompulsji prawie wogóle albo po prostu ich nie zauważam w gąszczu obsesji...analiza wieczna analiza wszystkiego, przemyślenia filozoficzne i psychologiczne które mnie przerastają a to nasila lęk...a co sobie wkręcacie? na przykład ja mam jedna bardzo męczącą obsesję... że chce mnie coś opętać, panicznie się tego boje...jezusiu jakby mnie to nie męczyło to byłabym cholernie szczęśliwa, a i jeszcze straszna derealizacja i depersonalizacja, koszmar po prostu....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Witam

Ciekawe co powiecie na to: moja obsesją jest zdarzenie, które nigdy nie miało miejsca, a ja prawie wmówiłam sobie że to się stało i mało brakowało a zaczełabym w to wierzyc. Tylko powolne i męczące tłumaczenie sobie i argumentowanie pozwola mi jeszcze zachować jasność myśli, ale to argumentowanie też mnie zabija. Nie chcę, bo wiem że nei muszę, że wszystko jest ok, że to się nigdy nie stało a ciągle mam potrzebę argumentowania tego bo inaczej zwariuję. i doszukuję się przyczyny w tym, że może to jednak miało miejsce, chociaż juz nawet osoby które wiedzą jak było mówią że nie. Ale co zrobić kiedy żadne argumenty nie przemawiają...? ciągłe uczucie, że wszyscy mnie okłamują, że ja sama siebie okłamuję, że coś jest nei tak...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam,

 

ja tez mam obsejse na punkcie dezyzji rozstana sie z dziewczyna? Rozsalem sie z nia w pewnego powodu a teraz wciaz w kolka zoastanawiam sie nad tym czy to byla wlasciewa dezycaja. nieustanne analizowanie czy ja dobrze zrobilem, a pozniej rodzi to lęk i depresja. Do tego dochodz zwyczajna w swiecie tesknota. Stan ten trwa 2 miesiace.

 

 

Jednak moja kolazanka psycholozna miala racje ze to co rzechodze to zaburzeniue onsesyjna-kompulsywne. Bo widze tutaj wiele podobienstw do swojej sytacji.

 

Teraz pytanie skad bierze sie obsesja, jak sobie z nia radzic, czy ktos juz z tego sie wyleczyl? Jak z tym zyc?

 

Pozdrawiam

 

Wieslaw

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wow!

Gdy czytam Wasze posty, to zupełnie jakbym swoje problemy analizował. Mam te problemy od jakichś dwóch lat. Początkowo, gdy dziś na to patrzę, przypominało to bardziej psychozę. Ciągle się modliłem, najczęściej w kościele. Poza tym czułem się bardzo orginalny i wogóle naznaczony jako jakiś przywódca. Powoli pojawiały się inne objawy wytwórcze, jak omamy. W pewnym momencie, gdy wpadł mi w ręce artykuł o schizofrenii, zaczęły się te moje zaburzenia zmieniać, jakby ustępować. Najprościej mówiąc, uświadomiłem sobie, że takie myślenie jak moje, nie jest do końca normalne i zdrowe.

Objawy psychotyczne powoli ustępowały, ale zaczęły się zamiast nich pojawiać neurotyczne. Zacząłem ogromnie lękać się, że jestem schizofrenikiem. Ciągle mnie to dręczyło i nie mogłem się uwolnić. Jednak udało się. Wyrwałem się za pomocą autosugestii - dokładniej: stwierdziłem, że te wszystkie 'niby' objawy schizotypowe są wynikiem rozmodlenia się. Przestałem chodzić do kościoła i modlić się.

3 miesiące raczej nic mi nie dokuczało. W pewnym momencie pod wpływem jakiejś sugestii popadłem w obsesyjne myślenie, że jestem homoseksualny. Przez 20 lat swojego życia nie miałem nigdy takich przemyśleń, ani nawet powodów do tego by podejrzewać siebie o bycie homoseksualnym. Nawet w momencie gdy rodziła się ta analiza, nie odczuwałem żadnego popędu do swojej płci, a mimo to nadal to sobie próbowałem zaprzeczać i udowadniać, że nie jestem. Jednak umysł znalazł sposób i wykształcił jakieś skojarzenia i teraz gdy idę ulicą i minę przystojnego faceta, to od razu zaczynam o tym myśleć. I ciągle bez końca to rozkminiam... To jest moja główna obsesja. Ponad to ciągle rozmyślam na tematy życia i śmierci, albo końca świata. Coraz to nowsze wpadają mi myśli do głowy i nie mogę się uwolnić od rozmyślania. Podobnie jak przedmówca, rozstałem się z dziewczyną i tak samo ciągle i nieprzerwanie rozmyślam, czy to dobra decyzja, czy też nie. Wiecznie sobie coś udowadniam. Z kompulsji, to mam tylko nadmierną dbałość o paznokcie. Tylko milimetr odrosną, to obcinam, poza tym, usuwam wszelki zrogowaciały naskurek itp.

Takich typowych natręctw z czystością, poukładaniem i porządkiem, mam niewiele. Tak naprawdę

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

jak tak czytam te posty to zastanawiam sie ile we mnie jest nerwicy? bo dreczace,obesyjne mysli sa mi nieobce, a i kompulsje to norma.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

u mnie przewazaja obsesje... i raczej nie radze sobie z nimi. staram sie sobie racjonalnie wytlumaczyc, ze sobie wkrecam to wszystko, ale mam jakis dziwny obraz swiata otaczajacego mnie.... nie umiem tego wyjasnic, ale ja sobie z tym nie radze wiec nie dam Ci metody na to. jest to bardzo ciezkie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mnie lekarka mówiła, że kompulsje to najczęściej występują w dzieciństwie jeśli się ma skłonność do nn, a w dorosłości to raczej obsesje co widać po naszych wypowiedziach. Pozdrawiam!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

mam 16 lat i też niestety przeważają obsesje :( oczywiście dotyczą głownie szkoły, kolegów, koleżanek itp. a najgorsze jest to, że miewam skrajne emocje, tak, że jak czasem sobie popłaczę, to przestaję, i smutek znika, nie ma po nim ani śladu ;/ i odwrotnie. tak jakbym niczego nie przeżywała poważnie ;/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
mnie lekarka mówiła, że kompulsje to najczęściej występują w dzieciństwie jeśli się ma skłonność do nn, a w dorosłości to raczej obsesje co widać po naszych wypowiedziach. Pozdrawiam!

U mnie właśnie tak było jak byłem mały to musiłem czegoś dotknąc, na coś nadepnąc ale to nie było tak bardzo dokuczliwe dlatego moje dziecinstwo mile wspominam, potem to ustalo na pare lat ale gdy mialem 14 lat to choroba powrocila z przewaga obsesji i trwa do teraz a mam juz 20 lat teraz moje obsesje juz sa tak bardzo meczace ze mi sie zyc odechciewa:( teraz jest juz 10:34 i dalej leze w lozku gdybym niemial tej choroby albo byla ona mniej dokuczliwa jak jeszcze jakis czas temu to bym moze juz byl u kolegi, albo na polu, lub bylbym sie gdzies przejsc, pobiegac, pocwiczyc a teraz te obsesje odbieraja mi radosc ze wszystkiego, ile ja wspanialych chwil przez nie trace, jakbym nagle zostal cudownie uzdrowiony to bylbym chyba najszczesliwszym czlowiekiem na swiecie, oj jak ja bardzo bym chial byc zdrowy, odpoczac od mojej choroby, oj bardzo

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam

 

W moim przypadku zaczelo sie wszystko jak mialem okolo 14 lat, przeczytalem cos o bakteriach i zaczelem ekscesywnie myc rece nie moglem sie od tego opanowac pozniej bylo cos jeszcze z liczeniem i modleniem w perfekcyjnej kolejnosci, i z kazdym rokiem dalej coraz bardziej sie zamyslalem az wszystko sie zarwalo jak mialem okolo 16 lat, nagle masa natretnych mysli obsesji racjonalizacji, wyrzutow sumienia zaczela mnie atakowac ze wszystkich stron i tak jest do teraz kiedy mam prawie 23 lata. Probowalem juz wiekszosc lekow ssri (velafax - pogarszal, citalopram - nic, paroksetyna - nic sertralina - nic) moze przyjmowalem za male dawki ale teraz ponownie zaczynam kuracje w wiekszej dawce oby pomoglo bo nie jestem w stanie tego opanowac.

Zycze wszystkim powrotu do zdrowia

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czytam i czytam.Kiedy ja walczyłam z nn,potrafiłam po zakończeniu szkoły średniej leżeć cały dzień.Wstawałam ewentualnie załatwić swoje potrzeby fizjologiczne.Było mi źle,spałam praktycznie całymi dniami,całe wakacje,aż do września.Rodzice wiedzieli o chorobie,mama miała dość mojego leżenia,stwierdzając,że nabawię się jeszcze depresji leżąc i rozmyślając całymi dniami.Załatwiła mi robotę.Pomogło,nie do końca,ale w znacznym stopniu.

Poza tym mimo,że nie mam natrętnych myśli,a miałam i to takie z którymi nie dawałam sobie rady,do tej pory np.codziennie rano się depiluję,uznaję tylko włosy na głowie,rzęsy i brwi.Usuwam włosy z palców u rąk i stóp :? Przeszkadza mi owłosienie,przesadnie dbam o siebie,lubię dobrze wyglądać,bardzo cenię sobie czystość mieszkania,czystość w miejscu pracy,czystość ubrań które noszę,czystość butów gdy gdziekolwiek wychodzę itp,itd.

Rożnica polega na tym,że cierpiąc na nn utrudniało mi to życie,bo nie wyszłam z domu nie robiąc tego wszystkiego.Teraz wyluzowałam,jak czegoś nie zrobię nie wywołuje to takiego napięcia jak kiedyś :D

 

[Dodane po edycji:]

 

Generalnie mam to gdzieś,kiedyś włosy z głowy bym sobie powyrywała,jakbym tego nie zrobiła.Włosy z głowy bym sobie powyrywała,jakbym nie wyprała ubrań tych które w dany dzień nosiłam.

Wierzę,naprawdę wierzę,czego jestem przykładem nadal żywym,że można z tego wyjść.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam,

Mam chyba podobny problem do Waszego. Gdzie powinienem się z tym udać? Jak długo może potrwać leczenie? Proszę o odp.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przejrzałem sobie poprzednie posty i wychodzi na to, że jestem w mniejszości :?

U mnie dominują kompulsje dotyczące mnóstwa codziennych czynności.

Obsesje, jeżeli są, to raczej dotyczą przypominania sobie spraw, które już zrobiłem albo czego się nauczyłem. I to jeszcze muszę to "wyrecytować" sobie płynnie, krok po kroku, z pamięci, żeby się przekonać, że to *naprawdę* zrobiłem tak, jak mi się wydaje.

Jeżeli coś mnie zatrzyma w tym procesie przypominania sobie (cokolwiek: rozproszenie uwagi, gdy ktoś coś do mnie powie itp.), to zwiększają mi się wątpliwości i zaczynam to przypominanie od początku.

 

W sumie to sam już nie wiem, czy to są naprawdę obsesje ?

Dzieją się w moich myślach, to prawda, ale czy nie przypominają objawów kompulsyjnych ?

Bo właściwie ja nie sprawdzam swoich uczuć, nie wyjaśniam sobie swoich zachowań i nie rozwiązuję problemów z emocjami.

Jest to "czyste" sprawdzanie (z pamięci) wykonanych już czynności i upewnianie się, że nie zapomniałem o czymś.

 

Jak sądzicie, czy to są obsesje ?

Czy raczej kompulsje, tylko "wykonywane" w myślach ??

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Przejrzałem sobie poprzednie posty i wychodzi na to, że jestem w mniejszości :?

U mnie dominują kompulsje dotyczące mnóstwa codziennych czynności.

Obsesje, jeżeli są, to raczej dotyczą przypominania sobie spraw, które już zrobiłem albo czego się nauczyłem. I to jeszcze muszę to "wyrecytować" sobie płynnie, krok po kroku, z pamięci, żeby się przekonać, że to *naprawdę* zrobiłem tak, jak mi się wydaje.

Jeżeli coś mnie zatrzyma w tym procesie przypominania sobie (cokolwiek: rozproszenie uwagi, gdy ktoś coś do mnie powie itp.), to zwiększają mi się wątpliwości i zaczynam to przypominanie od początku.

 

Ja uważam, że to są kompulsje. Ja też tak miałam. Porządkowanie + sprawdzanie w realu, ale własnie też w myślach - aby rozładować napięcie MUSIAŁAM w myślach sprawdzić plan, sprawdzić wykonany porządek, powtórzyć sobie jakieś np. założenia dotyczące mojego życia. Polegało to na POWTÓRZENIU W MYŚLACH. Tak więc to są kompulsje.

 

Obsesje to są myśli pojawiające się niezaleznie od nas i kompletnie nieakceptowalne - np. bluźniercze myśli w kościele, lub myśl, że można by komuś zrobić krzywdę.

Natomiast to co Ty masz, Milutki, i ja - to są myśli przez nas układane w głowie mające na celu sprawdzenie czegoś - więc wg. mnie kompulsje.

 

Jak tak to sobie definiuję, to wydaje mi się, że nigdy nie miałam obsesji. Moja NN to silny niepokój, lęk, napięcie -> przymus sprawdzania, w realu lub w myślach.

 

Spotkałam się z takim pojęciem, jak "rytuał czysto myślowy", są to np. powtarzane w myślach zdania lub odliczanie... :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie także obsesje i właściwie zawsze na jeden temat, że coś się komuś stanie - najczęściej bardzo tragicznego prowadzącego często do śmierci. Kiedyś wykonywałam mnóstwo czynności żeby nie dopuścić do "tragedii". Teraz po prostu zmieniam szybko tok myślenia, tłumaczę sobie, że to tylko choroba i że tysiące innych ludzi walczy z tym tak jak ja. Skoro innym się udaje zwyciężyć - mnie też musi. Świadomość choroby chyba najbardziej mi pomaga i oczywiście w chwilach słabości rozmowy z ukochanymi osobami. Derealizację też niestety odczuwam już od dobrych kilku lat. Nawet nie pamiętam jak to było żyć nie "za szybą".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie przeważają kompulsje.

Ciągłe mycie rąk, z odpowiednim wyciskaniem mydła (wszystko jest zależne od tego czy jest parzysty czy nieparzysty dzień), potrzeba zachowania symetrii, omijanie linii na chodniku, siadanie tylko na miejscach nieparzystych w tramwaju.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Aj to nie wiem czego więcej...W sumie to najgorsze KOMPULSJE to ze spoglądaniem w okno...Dziwne to jest,ale ZAWSZE jak idę do szkoły zatrzymuję sięw tym samym miejscu i patrze w moje okno dopiero mogę iść dalej. W ogóle wiecie ja nie zdawałam sobie sprawy że jest w tym coś złego i wychodzę z domu i myślę "dzisaj nie spojrze" i wtedy natłok myśli,drżenie ciała,histeria że co sie stanie,czarne myśli,scenariusz no maskara!Nie umiem tego przezywcieżyć:(

Chociaż w sumie najgorsze jest moje sprawdzanie czy wszystko wyłaczyłam zamknełam..Np. wychodze z domu do skzoły to juz wyjde,zamkne drzwi,ale po chwili otwieram i sprawdzam,czy wyłaczyłam zelazko,prostownice,suszarke,gaz itd...Dobra wychodze,zamykam drzwi. Schodze pietro nizej i sie wracam bo wydaje mi sie ze nie zamkenałm. Wchodze sprawdzam zamkniete to otwieram zeby jeszcze raz sprawdzic czy wszystko wyłaczyłam.Ok schodze na dół,jestem juz na dworzu i sie zastanawiam czy zamknełą mdrzwi.W myślach mam "zamknełam" ale wracam sie ,żeby wsprawdzic jeszce raz. I tak wcyhodze do szkoły 15 minut....

Daje jak juz ide no to z tym oknem...Ale w ogóle boje sie przejsc przez ulice,albo np ide nie patrzac...Nie umiem opisac dlaczego tak robie ze raz sie boje a raz wrecz odwrotnie:(No dobra ide i jest troche ludzi na ulicy i włącza mi się jazda...Ci ludzie w ogóle wszyscy na mnie patrza. Słysze jakies dziwne głosy.boje sie tych ludzi. Tego w jaki sposó oni patrza. Na 100% oni cos o mnie wiedza i ja sie boje ze oni wiedza cos czego ja sama nie wiem...Boje sie,że oni sie ze mnie naśmiewają:( i te ich przebiegłe spojrzenia...to jest dla mnie kosmzar! To samo jest na skzolnym korytarzu.

I jeszce jedno-szlag mnie trafia jak ktoś jest np w przed pokoju wychodzi i nie zgasi światłą juz nie raz byłą o to awantura w moim domu to mnie tak irytuje!!! No budzi we mnie taka agresje i złosć!!!!!! Ogromną....

No i mam porblem z poprawianiem łóżka...Moze byc ułozone idealnie aja poprawiam cigle i w ciaz dopóki m isienie spodoba.

Obesesji też mam dużo,ale narazie nie chce mi sie o nich nawet pisać....:(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja kiedyś naoglądałem się filmów naukowych jak powstał świat z, czego się to wszystko wzięło... Kiedyś długo się nad tym zastanawiałem ale nie budziło to we mnie większych wątpliwości. Zaraz na nowy rok 2010 los mi sprawił noworoczny prezent.tzw Nerwica Lękowa po 1 napadzie moje życie jeszcze bardziej się załamało i doszły natrętne myśli... Zacząłem myśleć że nie żyje chyba na serio tylko, coś powoduje że ja to widzę, że nie mam wpływu na innych ludzi, że oni są złudzeniem, że pisząc post na forum zastanawiam się do kogo ja to piszę do tego derealizacja dochodziła to był najtrudniejszy okres w moim życiu to było tak nie logiczne a jednak myślałem o tym. Także dręczyły mnie myśli że mogę zostać psychopatą, że zabiję kogoś bez powodu, albo że zeświruje totalnie i wyląduje w psychiatryku i zostanę już totalnie rozbity... Masakra. Niech ktoś powie mi czy miał ktoś podobnie jak ja?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja miałam inne dolegliwośći nerwicowe, ale też silen - i pozornie - nie do opanowania. Z pomocą terapii i własnej pracy nad sobą udało mi się z tego wyjść. Piszę o tym, aby dodać Ci wiary, że kiedyś się z tym uporasz, ja sama w przeszłości w to nie wierzyłam, ale jednak udało się. Zachęcam Cię do poszukania dobrego psychoterapety, który pomoże Ci dostrzec źródło Twoich problemów, bo to co przezywasz to są wyniki jakiś nieuświadamianych konfliktów, a samemu ciężko to zrozumieć.

Powodzenia!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja sam nie wiem, kiedys mialem wiecej obsesji, teraz chyba po rowno. Kiedys mialem np. tak, ze jak cos powiedzialem pod nosem, albo nawet poruszylem ustami jakby wypowiadajac te slowa, ktore dotyczyly mnie np. "Ale ja glupi jestem", wmawialem sobie, ze ktos to uslyszal i teraz beda mnie uwazac za glupiego, i sam przez to bede czul sie jak glupi, a w rzeczywistosci wiem ze w wiekszosci tego nie bylo slychac. I czasami tak pytalem sie siostry, czy slyszala co powiedzialem, ona mowi, ze nie, ale ja nie bylem pewien i pytalem sie czy na pewno... heh.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czytajac Wasze wypowiedzi jest mi lzej, ze nie jestem sama z tym cholerstwem!!! od dziecka mam nn. W dziecinstwie jednak nie bylo to tak uporczywe. Do lekarza jeszcze nie poszlam, a mam prawie 27 l. Teraz to ciagle myslę, ze cos zlego sie stanie komus z mojej rodziny. Przedstawiają mi się przed oczami jakies zle rzeczy, a potem, zeby byc juz spokojną, musze je cofnąć, bo inaczej to spokoju nie zaznam. Albo musze gdzies spojrzec, albo obejrzec sie za siebie. Doszla nerwica serca(chyba), poniewaz za bardzo skupiam sie nad swoim oddechem i mysle ze przestane oddychac, albo ze nie bede mogla przałknąć śliny. Probuję wiec ciagle łykac az zasycha w gradle:)) do tego hiperwentylacja. W ciagu dnia udaje mi sie zapominac o tym, najgorzej wieczorem, nie lubie sie klasc spac, zaczyna bic serce. Biore uspokajacze ale jakos juz nie pomagaja. Dosyc mam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie przeważają kompulsje. Widzę, że to raczej rzadkie.

Układam, ustawiam, wykonuję działania na cyfrach aktualnej godziny, mam parę dziwnych rytuałów, skubię palce, drapię się.

 

Mam wrażenie, że na siłę w ten sposób chcę porządkować moje życie, mieć nad nim całkowitą kontrolę, co oczywiście jest tylko pozorem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×