Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

wieslawpas

Użytkownik
  • Zawartość

    7911
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. wieslawpas

    Spamowa wyspa

    Aurora88, jak Ci się to udało z tą nerwicą?
  2. wieslawpas

    Spamowa wyspa

    Hej, tak długo mnie nie było. Kiedyś byłem od forum uzależniony.... cały czas prowadzę te firmy i jestem wymęczony. męczę mnie objawy nerwicy w zasadzie chyba na 100% wywołanej sposobem życia. Męczy mnie agorafobia, tylko że dziwne że mam lęki jak idę do kiosku a dziś nie miałem jak pojechałem na moto do Kołbieli i postałem przy motocyklu. Muszę wyluzować, odpuścić tylko jak... jak trzeba zarabiać.
  3. wieslawpas

    Spamowa wyspa

    Hej, chciałem zobaczyć czy są tutaj znajome wiąż. nie wiem co się dzieje. jestem mega osłabiony. nie mogę przejść bez zmęczenia 300 metrów. Nie wiem. Chyba trzeba pość do lekarza. Myślę, że to z powodu trybu życia, kiepskiego żywienia, nerwów i stresu, mieszkania na 4 piętrze bez windy. Dojazdów w korkach na terapie.
  4. wieslawpas

    Spamowa wyspa

    Hej, "Last of the Wilds" wyszedł Nihstwishowi tak dobrze, że sam nie wiem czy nie lepszy od " I Wish I H an Angel" "Last of the Wilds: " I Wish I H an Angel"
  5. wieslawpas

    [WARSZAWA]

    Witam, czy ktoś może mi polecić dobrego terapeute, albo placówkę w Warszawie gdzie zajmują się leczeniem agorafobii? Pozdrawiam Wiesław
  6. wieslawpas

    Spamowa wyspa

    Przejechałam się tam autem aby rozpoznać teren chyba uda mi się go znięchęcić. Jest tam 2,5 kilometra i droga taka dziurawa, że nie dojechałem do końca. Później skarpa taka, że trzeba iśc na czworaka. Bo on chcę tę Królikarnie zobaczyć.
  7. wieslawpas

    Spamowa wyspa

    Hej, ma do mnie przyjechac kolega i chce iść nowa trasą a ja mam problem z aforafobia i chcodzę tylko po stałych ścieżkach. Wsytarczy, że odrobinę zejdę ze stałej ścieżki i już zaczynam czuć lęk. A dzisiaj chce do mnie przyjechac kolega i iśc całiem nową ścieżką. Więc aż mi się kręci w głowię z lęku.
  8. wieslawpas

    Spamowa wyspa

    Hej, dano mnnie tutaj nie było. Żyje w mega sresie. Zająłem się sprzedażą mieli biurowych i jest to stresujące, bo bardzo czasochłonne . jest ryzyko fiansowe bo trzabe najpierw meble kupić w fabce i czekać na pieiadze od klienta. a tą sąkwoty rzędu kilku tysięcy. Jest masa ustaleń, dużo stresującej pracy. Czasami się pomylę i sprzedam coś za tanio, bo żle policzę a klint nie chce dopłacić. Mega zmęczony jestem tym wszystkim,...
  9. wieslawpas

    Spamowa wyspa

    dziękuję.
  10. wieslawpas

    Spamowa wyspa

    No i Święta no i wielke lęki. Mieszkam w Warszawie ale rodzinę mam na Podkapraciu. Z powodu agorafobii - lęk przed wyjazdem z Warszawy nie byłem w domu na Święta już 5 lat. W tym rooku uparłem się, żeby jechać. Ale dostałem takich lęków od samego rana, że aż zbiera mnie na wymioty. Nie wiem co robić. Najlepiej się wyleczyć z tej agorafobii, ale jak?
  11. wieslawpas

    Spamowa wyspa

    U mnie wielki przełom w tę niedzielę pojechałem do kolegi na Podlasie ( 20 km do granicy z Białorusią). Pierwszy taki wyjazd samemu od 5 lat. I to w teren zupełnie nieznany. Przełamałem się. Tam ja miejscu było fajnie. Ładna pogoda, piękny krajobraz, ognisko. Było wesoło. Jak wracałem to cały czas się balem, że zepsuje się motocykl. Bo sie psuje. No i bałem się że pobłądzę (szwankowała nawigacją, którą zamontowałem na szybko.) . W sumie nic się nie stało. Poza tym, ze wymęczył mnie korek na 8 km. Do Warszawy wróciłem z lękiem. Później zaczęło się siedzenie po nocach do 3 i szukanie sposobów na lepszą nawigację i ładowanie. Zrobiłem sobie takie etuie na telefon do nawigowania, ale raz jest OK a raz nie. Jeżdżenie po nawigacji irytuje mnie, bo są jakieś przypadkowe klieniecia, obraz się przesuwa itp. Wciąż coś przeszkadza. Tej nocy spałem w końcu dobrze, ale cały dzień czyje takie wkurzenie na maksa i rozdrażnienie. I w sumie nie wiem, czy jest to konsekwencja tej wycieczki, czy raczej tego co po niej.
  12. wieslawpas

    Spamowa wyspa

    Hej, U mnie doszło do takiego zdarzenia. Mam motocykl w którym często siada elektryka i są problemy z ładowaniem. Kupiłem więc na allegro taki mały woltomierz i podłączyłem go do akumulatora. Cyfrowy woltomierz umieściłem na panelu tam gdzie są zegary. Podłączyłem wszystko wyjechałem na ulicę i rewelacja widzę dokładnie jakie mam ładowanie od 13 do 14,4 V. Powyżej 2000 obrotów 14,4 V. Podręcznikowo. Bardzo się ucieszyłem, że wiem jakie jest ładowanie i nie zaskoczy mnie żadna awaria. Później zaczęły się irytujące problemy - wyświetlacz w nocy mocno raził w oczy. Za bardzo przyciągał uwagę. Więc do przysłoniłem kilkoma warswami folii. To było dobre wczoraj w nocy. Dzisiaj w dzień przez ta folję nic nie było widać. To ją sciągnełem. Jednak prawdziwy problem polegał na tym, że z ciekawości cały czas gapiłem się w ten wyświetlać bo byłem ciekaw ile tam jest wolt. Robiłem to po kilkanaście razy na minutę bo tam się co chwilę coś zmieniało. Ta jazda różniła się od wcześniejszych bo przedtem to obserwowałem drogę, albo o czymś myślałem. A tym razem co chwilę spoglądałem na wyświetlacz. Zaczęło mnie to drażnić i męczyć. Jazdy wprawiały mnie w mocne rozdrażnienie, a jednocześnie uważałem że jest to bardzo przydatne urządzenie. I biłem się z myślami co tutaj zrobić., co zwiększało jeszcze bardziej rozdrażnienie. W końcu zdemontowałem ten woltomierz i zrobiło się smutno.
  13. wieslawpas

    Spamowa wyspa

    Mam agorafobie. To pewne. Wrócił dzisiaj kolega na którego długo czekałem. Pojechałem do niego do domu i jak się spotkaliśmy to było wesoło. Jak był na wsi przez miesić to zapuścił brodę i zabawnie wyglądał. W zasadzie nawet nawet trochę się go zlękłam bo wyglądał na zapuszczonego. Ale nie mogłem się doczekać aż wyjdziemy na spacer. Kiedy jednak po wyjściu z bloku przeszedłem kilkanaście kroków poczułem lęk. Narastał on z czasem. Te same miejsca, które jeszcze miesiąc temu tak bardzo mi się podobały ponieważ było tak dużo otwartej przestrzeni wywoływały we mnie lęk. Spacer trwał dwie godziny. Wróciłem zdruzgotany. I co dalej?
  14. wieslawpas

    Spamowa wyspa

    Słyszalełem że na Roztoczu jest bardzo ładnie. Czy Zamość jest na terenie Roztocza? Byłem kiedyś w Zamoścu.
  15. wieslawpas

    Spamowa wyspa

    Wróciłem. Mam lęk na poziomie 6 w skali 10 stopni. Uczucia mieszanie. Z jednej strony zachwycające krajobrazy - Pogórze Lubelskie pokryte złocistymi zagonami zbóż, piękne lasy, pola, zagajniki, wzgórza. Do tego piękna słoneczna pogoda i błękitne niebo z białymi chmurkami. Wspaniała podroż w sensie widokowo-krajobrazowym Paradoksy: najlepiej czułem się tam gdzie przewidywałem że będę się czuł źle. Czyli na odcinku 40 kilometrów drogi ekspresowej. Tego się bałem, a tam właśnie się zrelaksowałem. Najgorzej czułem się tam gdzie myślałem, że będę się czuł dobrze - docelowa stacja. Krótka relacja. Z Warszawy wyjechałem z lękami ma maksa. 70 km dalej zrobiłem postój na stacji w której bywam dość często. Tam mnie lęki nie odpuszczały. Zjadłem zupę pojechałem dalej. 30 km dalej wjechałem na ekspresówkę do Lublina. Dwa pasy, piękne widoku, miarowa praca silnika. Do Lublina przyjechałem tak wyjątkowo zrelaksowany. Pobyłem trochę na stacji benzynowej i dziwłem się czemu ja się tak bałem tej podróży. Wsiadłem na moto i pojechałem dalej. I tutaj zaczęły się przygody i spokój mnie opuścił. Okazało się, że droga jest zmieniona. Porobili jakieś ronda, zjazdy, dwupasmówki. Wystraszałem się. Pojechałem starą drogą, która kończyła się w polu, zatarasowana. Wróciłem i na stacji benzynowej zapytałem jak jechać na Kraśnik. Wytłumaczyli mi, pojechałem i trafiłem na właściwą drogę. Spokój jednak został zaburzony. Potem zaczęła się podróż na południe. Widoki opisałem na wstępie. W sensie emocjonalnym czułem lekkie zaniepokojenie. Często się złościłem bo wlokące się samochody blokowały mi fajnie odcinki drogi po których można było pojechać jak marzenie. Poziom lęku oceniłbym na 2. Gwałtowny skok nastąpił jak przyjechałem na docelową stację benzynową. Była tam masa ludzi, kolejki do kasy do kawy, do łazienki. Dla mnie kociokwik. Bardzo źle się tam poczułem. Nerwówka, pospiech, ciżba. Poziom niepokoju skoczył do 8. Piałem na forum, myślałem że się uspokoję. Nic z tego na dodatek padła mi bateria w telefonie i w laptopie prawie jednocześnie. A działający telefon w drodze to ważna rzecz w razie awarii. Wypiłem kawę i w drogę powrotną. Bez pośpiechu, spokojnie. Czułem jednak niepokój, który się zamiejszał. W dojechałem do Lublina a później znowu na ekspresówkę. Byłem tak uspokojony, że mogłem położyć poduszkę na baku i spać. Mega uspokojenie. I tak przejechałem 150 km i zatrzymałem się na stacji na której rano jadłem zupę. Uspokojenie prysło, wróciły lęki na poziomie 3,5. Podładowałem telefon, zjadłem mielonego, wypiłem kawę i ruszyłem dalej 80 km do Warszawy. No i zajechałem. Wniosek. Za duża odległość jednorazowo na pokonanie lęku. To trzeba robić małymi krokami. Przyzwyczaiłem się do tej stacji 80 km od Warszawy. Na takiej odległości czułem się dobrze. A dziś pojechałem aż 230 w jedną stronę. Lęki trzeba pokonywać tak aby za każdym razem pojechać o 10% dalej niż tam gdzie poprzednio.
×